Archiwum

Archiwum

20202019201820172016201520142013201220112008200720062005

202020192018201720162015
  • czwartek, 10 grudnia Magia Bożego Narodzenia, Fern Michaels (Biblioteczka, Co czytać) (by zabory.pl)
  • wtorek, 1 grudnia Francuski klimat w Warszawie – wystawa fotografii Dorothy Shoes (Wystawy) (by zabory.pl)
  • środa, 21 października “Wyplatam dla świata” – Interprint promuje mądry recykling (Wystawy) (by zabory.pl)
  • środa, 21 października ‘Made by you’ – Maurycy Gomulicki, Rafał Dominik oraz Gregor Różański (Aktualności) (by zabory.pl)
  • środa, 14 października Wiersze z szuflady, czyli poezja na wyjątkową rocznicę (Biblioteczka) (by zabory.pl)
  • czwartek, 24 września Gorące premiery muzyczne jesieni (Aktualności) (by zabory.pl)
  • czwartek, 17 września Utrwal magię wakacyjnych wspomnień (Fotografia) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 7 września Nowa kolekcja artystyczna Empiku „Rafał Olbiński for Empik” (by zabory.pl)
  • czwartek, 14 maja Być jak… migrenik (Film, Migrena) (by zabory.pl)
  • wtorek, 12 maja Co łatwiej przewidzieć: wynik II tury wyborów prezydenckich, czy kurs zamknięcia WIG na dzień wyborów? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Przenosząc giełdową analizę techniczną na notowania prezydenckich pretendentów widać jedno: trend poparcia dla Bronisława Komorowskiego jest malejący, a odsetek zwolenników Andrzeja Dudy utrzymuje się w trendzie rosnącym. Jednak należy uważać z wyciąganiem wniosków, bo zarówno na giełdzie jak i w trakcie wyborów - prawie wszystko jest możliwe. Przez ostatnie 5 miesięcy poparcie dla urzędującego prezydenta spadło z 65% do niespełna 34% - spadek notowań o 47,7% (lub jak kto woli – o 31 punktów procentowych) to prawdziwy krach, zdradzający poważne problemy natury fundamentalnej. Poparcie dla Andrzeja Dudy zwiększyło się z 21% do 34,8% w I turze, aczkolwiek na niskim wolumenie – frekwencja wyborcza wyniosła tylko 48,96% wobec 60-65% deklarowanych w sondażach. - „Prognozowanie jest trudne, zwłaszcza wtedy, gdy dotyczy przyszłości” – maksymę Nielsa Bohra zna każdy prognosta. Przepowiadanie wyników wyborów i giełdy ma jedną cechę wspólną: liczy się trend. W obu przypadkach trafienie „w punkt” jest wyłącznie kwestią przypadku – wie to każdy, komu udało się kupić akcje idealnie w dołku lub sprzedać na samej górce. Przed I turą wszystkie sondaże okazały się błędne i nawet nie zbliżyły się do faktycznych rezultatów. Podobnie jest na giełdzie – nie istnieje analityk, który potrafiłby skutecznie prognozować wartości indeksów nawet w horyzoncie kilku sesji. Mówi się, że dobry inwestor to ten, który potrafi określić obowiązujący trend i w co drugiej transakcji wychodzi na plus. Dlatego od zawodowych prognostów nie ma sensu wymagać więcej niż poprawnego wskazania trendu - komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. Dzień przed rozpoczęciem ciszy wyborczej portal Bankier.pl wspólnie z Pulsem Biznesu przeprowadził ankietę, której celem było sprawdzenie ile osób będzie wstanie przewidzieć poprawny wynik wyborów. Na ponad 1,3 tys. wypełnionych deklaracji "wstrzelić" we właściwy przedział udało się tylko jednej osobie. - Trafne podanie dokładnego wyniku wyborów i dokładnego poziomu WIG na dzień przed drugą turą do zadania równie karkołomne. Podanie procentowych czy punktowych wyników do dwóch miejsc po przecinku to częściej raczej kwestia szczęścia aniżeli dokładnej analizy. Więcej szans daje prognozowanie samego trendu – Bronisław Komorowski w ostatnich miesiącach ewidentnie znajdował się w trendzie spadkowym, na polskiej giełdzie trwała natomiast hossa, która przyniosła siedmioletnie szczyty. Oczywiście nie szukałbym korelacji pomiędzy tymi dwoma zdarzeniami. Poparcie dla poszczególnych kandydatów ma mały wpływ na rynki finansowe - dodaje Michał Żuławiński, analityk Bankier.pl. Kampania bez wpływu na polską gospodarkę Przez 5 miesięcy Duda zyskiwał średnio 0,43 punktu procentowego na tydzień, podczas gdy Komorowski tracił 0,98 pkt. proc. Prosta ekstrapolacja trendu będzie jednak zawodna: wynik 35,66% do 31,84% nie wchodzi w rachubę, bo kandydatów będzie tylko dwóch. Gdyby zachować proporcję, to A. Duda „powinien” w drugiej turze uzyskać poparcie o 12% wyższe od urzędującego prezydenta. To przekładałoby się na wynik 52,8% do 47,2% na korzyść kandydata opozycji i oznaczałoby zmianę na stanowisku prezydenta. Wiedząc już od kilku tygodni, że druga tura się odbędzie, sztaby obu kandydatów z pewnością zostawiły „ciężką artylerię” wyborczą na sam koniec. Dodatkowo dojdzie do dwóch debat telewizyjnych, w trakcie których jedno zdanie może dodać lub odjąć kandydatowi kilka punktów procentowych. Sytuacja przy Książęcej z kolei zależeć będzie od przebiegu trwającego właśnie sezonu wyników kwartalnych, jak również od sytuacji zagranicznej – widmo GREXIT-u czy sygnał od jednego z głównych banków centralnych mogą solidnie namieszać. Zobacz więcej: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wybory-prezydenckie-to-nie-wyscig-po-zyrandol-7257171.html dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 12 maja Zmiany w MdM będą miały realny wpływ na gospodarkę (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    „Mieszkanie dla Młodych” (MdM) – jak się okazuje – nie tylko pomaga w zakupie wymarzonego „M”, lecz także w znaczący sposób wpływa na polską gospodarkę. Według ekspertów w 2015 i 2016 r. wpływ ten wzrośnie jeszcze bardziej, ponieważ zainteresowanie programem ma być większe. Polska od wielu lat boryka się z deficytem mieszkaniowym – brakuje nawet 2 mln lokali. Sytuację najpierw miał ratować program „Rodzina na Swoim”, a później – MdM. Niestety w pierwszym roku funkcjonowania tego drugiego programu przepadła połowa środków przeznaczonych na dopłaty. Powód? „Zbyt nisko ustawione limity dotyczące cen za metr kwadratowy mieszkania, które odbiegały od tych oferowanych na rynku” – wyjaśnia w wywiadzie dla serwisu infoWire.pl dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich Konrad Płochocki. Deweloperzy powoli dostosowują jednak ofertę do wymogów programu i wprowadzają na rynek coraz więcej tańszych produktów. MdM pozwala na wymianę starego zasobu mieszkaniowego na nowy – bardziej energooszczędny i ekologiczny, szczególnie gdy mowa o ograniczeniu emisji CO2. Jak zaznacza ekspert, program przyczynia się też do poprawy sytuacji na rynku pracy: „Według analiz naukowych zatrudnienie bezpośrednio w budownictwie ok. 100 osób przyczynia się do powstania od 200 do 300 miejsc pracy w branżach pokrewnych”. W II kwartale 2015 r. Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosił nowe limity cen za metr kwadratowy lokalu, który może być zakupiony w ramach MdM. W większości miast limity te zostały zwiększone, choć nieznacznie – średnio o 300 zł. „To dobry znak. Limity powinny wzrastać, tak aby młodzi Polacy mogli sami decydować, czy wolą kupić mniejsze mieszkanie w centrum miasta czy większe na obrzeżach, ale z wyższą dopłatą (przy czym nie postulujemy zwiększenia samych dopłat)” – zaznacza rozmówca. Korzystnym posunięciem byłoby również zniesienie wymogu nieposiadania pierwszego mieszkania przez rodziny wielodzietne (a nawet te z dwójką dzieci): powinny mieć one możliwość skorzystania z programu, gdy chcą powiększyć metraż lokalu. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 10 maja Łysiak dla „Do Rzeczy”: wybieram Piłsudskiego (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Im bardziej szarogęsi się w III RP postkomuna, a także im nachalniej zaczyna się w niej panoszyć neoendecja – tym pilniej trzeba przypominać, że jeden z największych ludzi polskiej Historii, rodzimy superheros, brzydził się obiema tymi formacjami jako prorosyjskimi szkodnikami, uprawiającymi antyojczyźniany sabotaż. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” Waldemar Łysiak przypomina Józefa Piłsudskiego. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: jak dymisja ministra Grabarczyka naruszyła równowagę w PO, kto jest największym przegranym kampanii prezydenckiej, jak Niemcy w Polsce chcą na nowo pisać historię, dlaczego doszło do tragedii w Knurowie, czy Polacy mogą się dogadać z Rosjanami i dlaczego coraz więcej Polaków rejestruje spółki w…Wielkiej Brytanii. Tekst niniejszy zrodziła nie tylko rocznicowość, lecz i konieczność. Konieczność polityczna. Komuna w II RP była podziemną jaczejką przestępczą, lecz endecja brylowała na parkiecie, rzucając kłody pod nogi Komendantowi Legionów walczących z Rosją o lechicką suwerenność. Powszechne tedy było wówczas przekonanie, które Zygmunt Zaleski dał jako tytuł swemu wierszowi o Marszałku: „On stworzył Polskę bez pozwolenia endecji”.(…) – pisze Waldemar Łysiak w 80. rocznicę śmierci Marszałka. I podkreśla, że Piłsudski, w przeciwieństwie do endeków, nie pragnął dla ojczyzny autonomii w ramach imperium carów lub sowietów. Interesowała go wyłącznie wolność krystaliczna – pisze Łysiak, przypominając kalendarium życia Józefa Piłsudskiego. Dlaczego dzisiaj Łysiak wybiera Piłsudskiego – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że dymisja Cezarego Grabarczyka naruszyła kruchą równowagę w Platformie Obywatelskiej i na nowo rozgrzała emocje w partii. Grabarczyk to nieformalny lider tzw. spółdzielni. Po jego dymisji z funkcji ministra sprawiedliwości w Platformie na poważnie mówi się o wykolejeniu spółdzielni. Przyczyną dymisji były niejasności związane z okolicznościami wydania Grabarczykowi pozwolenia na posiadanie broni. Minister miał je uzyskać, nie zdawszy egzaminu praktycznego, a ułatwić mieli mu to łódzcy policjanci. Kiedy sprawę opisywała „Gazeta Polska”, w Platformie uznano, że można ją zbagatelizować. Gdy jednak nowe fakty w sprawie opisali dziennikarze portalu Tvn24.pl, sytuacja stała się groźna. To mogło zaszkodzić kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego i to właśnie Pałac Prezydencki miał nalegać, by szybko zamknąć temat. Jakie skutki może mieć dymisja Grabarczyka dla partii rządzącej – w poniedziałek w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że największymi przegranymi kampanii prezydenckiej 2015 r. są media i dziennikarze. Stanowczo zbyt wielu z nich udowodniło, że są tylko giermkami polityków. I nie chodzi o poglądy. Te każdy ma prawo mieć i wyrażać publicznie. Każdy dziennikarz, publicysta i komentator ma nawet prawo być kibicem w wyborach, ale nie kibolem. Nie ma prawa do stronniczości – pisze Piotr Gursztyn. I dodaje że, to niby nic nowego, iż kolejne wybory odsłoniły zbyt daleko posuniętą sympatię dla sił politycznych. Oczywiście w nierównej proporcji, bo w Polsce władza i jej kandydat w wyborach prezydenckich mają jak zwykle największe fory, a opozycja i jej kandydat mają najbardziej pod górę – przypomina publicysta „Do Rzeczy”. Zwraca jednak uwagę, że zmiana polega na tym, iż do opinii publicznej dociera wiedza o kondycji finansowej mediów. O tym, że są coraz mniej suwerenne wobec świata polityki. I opinia publiczna zaczyna rozumieć, że ma do czynienia nie z suwerennymi – choćby nawet nieuczciwymi, ale niezależnymi – uczestnikami debaty. Czuje, że media są lokajami tych, którzy rządzą i mają pieniądze. Więcej o roli dziennikarzy w kampanii wyborczej – w nowym „Do Rzeczy”.  Na łamach tygodnika także Piotr Semka pisze o tym, że Niemcy mieszkający w Polsce chcą przedstawiać powojenne losy swoich przodków jako ofiar czystek etnicznych i represji polskiej administracji. Marginalizują też odpowiedzialność obywateli III Rzeszy mieszkających na Śląsku za dojście do władzy Hitlera. Najgłośniejszym przykładem kolizji polskiej i niemieckiej wizji historii były rozpoczęte na przełomie lat 2014 i 2015 starania niemieckich organizacji na Śląsku o uhonorowanie Herberta Czai, wieloletniego lidera Związku Wypędzonych.(…) Inicjatywa zakończyła się wetem marszałka województwa śląskiego, który po zasięgnięciu opinii IPN wskazał, że Czaja był okupacyjnym likwidatorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, działał w przybudówce NSDAP dla volksdeutschów, i zarządzał szkołami dla niemieckiej młodzieży w okupowanej Generalnej Guberni – pisze Semka. Więcej o trudnej historii polsko-niemieckiej i o tym, jak mieszkający w Polsce Niemcy próbują przepisać historię po swojemu – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że policja nadużywa przemocy, bo funkcjonariusze mają duży margines bezkarności. Tylko 3,5 proc. skarg na pobicie przez policjantów prokuratura kieruje do sądu. Pozostałe umarza lub odmawia wszczęcia postępowania. Tymczasem w Knurowie policjanci po prostu „spanikowali”. Zachowali się jak zupełnie nieprzygotowani do spotkania z tłumem amatorzy. Tak jak wiele razy wcześniej i zapewne, niestety, jeszcze wiele razy w przyszłości. (…) Internet kipi od filmów dokumentujących kompromitujące zachowania policjantów. Od komicznych (…) aż do mrożących krew w żyłach, takich jak zapis strzelaniny w Gorzowie Wielkopolskim, gdzie równie bezradni policjanci potrzebują aż 14 wystrzałów, by trafić w nogę furiata, wymachującego tłuczkiem – pisze Rafał Ziemkiewicz. I zwraca uwagę, że oszczędności robione od lat na szkoleniu funkcjonariuszy, nawet w kształceniu podstawowych, niezbędnych im umiejętności, są starannie ukrywane. Wiadomo jednak, że statystyczny funkcjonariusz oddaje rocznie zaledwie kilkanaście strzałów ćwiczebnych, co oznacza, że – jeśli nie zadba o to sam – praktycznie nie umie się obchodzić z bronią. Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach tygodnika także rozmowa z Ilją Ponomariowem, jedynym deputowanym do Dumy Federacji Rosyjskiej, który głosował przeciw aneksji Krymu. Teraz jest ścigany przez rosyjskie władze. O czym może rozmawiać Polak z Rosjaninem? Raczej nie o historii. Albo inaczej – historię trzeba zostawić na jej miejscu, starać się ją wyjaśniać, ale nie patrzeć przez jej pryzmat na przyszłość. Z Niemcami wam to wyszło – mówi Ponomariow. Podkreśla, że w relacjach między Polską i Rosją są potrzebne spotkania zwykłych ludzi. Trzeba, wbrew wszystkiemu, organizować wymiany studenckie, spotkania młodzieży. Niech Rosjanie zobaczą, jaka naprawdę jest Polska. Na razie znają wasz kraj głównie z ociekających nienawiścią programów Dmitrija Kisielowa – mówi. – Ani Rosja, ani Polska nie zmienią położenia. Ani Polacy, ani Rosjanie nigdzie się nie wybierają. Powinniśmy się nauczyć żyć w zgodzie obok siebie. Korzyści będą obopólne. Cała rozmowa – w poniedziałek w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że Polacy zakładają w Wielkiej Brytanii rocznie już blisko 19 tys. spółek. To prawie tyle, ile w kraju. Na siedem firm założonych w Wielkiej Brytanii jedna należy do imigranta. Wiele z nich do Polaków, bo pod względem aktywności gospodarczej mieszkańców Wysp nasi rodacy są na szóstym miejscu. Najwięcej, bo ponad 3 tys., przedsiębiorców z kraju nad Wisłą działa w brytyjskim sektorze budowlanym i nieruchomości, ponad 2 tys. osób zajmuje się produkcją i przemysłem ciężkim, a ponad tysiąc świadczy usługi. Dlaczego Polacy coraz częściej przenoszą swoją działalność nad Tamizę? Bo tam – mówiąc w skrócie – prawo i przepisy sprzyjają przedsiębiorcom. Wielu polskich problemów tam po prostu nie ma. A jak jest – o tym w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 11 maja 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski, Krzysztof Rybiński i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 8 maja Na Warszawskich Targach Książki odbędzie się spotkanie z Moony Witcher (Biblioteczka) (by zabory.pl)
  • czwartek, 7 maja Czy Prezydent Komorowski nie chce szkoły wolnej od deprawacji? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Mija rok od czasu przekazania Prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, projektu nowelizacji ustawy o systemie oświaty, dotyczącej wzmocnienia znaczenia rodziny w procesie edukacyjnym. Mimo wielokrotnych zapewnień głowy państwa dotyczących troski o polskie rodziny, prezydent nie podjął inicjatywy ustawodawczej. Dlatego w dniu wczorajszym Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny (CŻiR) złożyło w Kancelarii Prezydenta RP ponad 20 tysięcy petycji obywateli wyrażających poparcie dla tej inicjatywy. Z okazji 20. Międzynarodowego Dnia Rodzin, 15 maja ubiegłego roku, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny przekazało Prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty. Celem proponowanych zmian jest wzmocnienie znaczenia rodziny w procesie edukacyjnym. Ustawa o systemie oświaty przyjmuje kilka przepisów o charakterze deklaracji kierunkowych, takich jak lansowanie postaw prozdrowotnych, proobywatelskich, czy zapewnienie bezpieczeństwa korzystania z nowoczesnych technologii. Intencją projektodawców jest wprowadzenie analogicznych zapisów definiujących pożądane kierunki w działaniach szkoły odnośnie ukazywania właściwych wzorców życia rodzinnego. Zdaniem Pawła Kwaśniaka, prezesa CŻiR, jasna deklaracja w ustawie oświatowej ma zablokować niepożądane tendencje, definiując, co jest dopuszczalne w polskiej szkole, a na co nie powinno być zgody. – Podstawowym pożądanym skutkiem społecznym proponowanych zmian, jest propagowanie naturalnego wzorca rodziny jako optymalnego środowiska dla życia każdego człowieka, jak i niezbędnej podstawy istnienia społeczeństwa. Niestety, coraz częściej słyszymy w doniesieniach medialnych o zajęciach, prowadzonych przez podmioty pozaszkolne, podczas których młodzież zachęcana jest do podejmowania przedwczesnej inicjacji seksualnej. Promowane są również związki nieformalne i homoseksualne. Na to, jako rodzice, nie możemy się zgodzić – wyjaśnia Paweł Kwaśniak. Prezydent Komorowski zarówno podczas całej kadencji, jak i podczas kampanii wyborczej wielokrotnie podkreślał, że jest promotorem „dobrego klimatu dla rodziny”. Jak zaznaczył prezes Centrum Życia i Rodziny, ponadpartyjna inicjatywa Prezydenta RP, byłaby odzwierciedleniem tego, jakie są w tej sprawie poglądy większości Polaków. – Niestety, mimo prorodzinnych deklaracji, Prezydent Komorowski do tej pory nie zareagował na inicjatywę chroniącą dzieci i młodzież. Miejmy nadzieję, że złożone petycje oraz determinacja przedwyborcza zachęci głowę państwa do działania – dodaje Kwaśniak. Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny zainicjowało akcję wysyłania petycji z apelem do Prezydenta Bronisława Komorowskiego o skorzystanie z przysługującego mu prawa do inicjatywy ustawodawczej i wniesienie projektu pod obrady Sejmu. Zdaniem organizatorów akcji inicjatywa prezydencka dałaby nadzieję na to, że projekt zostanie potraktowany jako wyraz autentycznej troski o dobro dzieci i nie będzie przedmiotem rozgrywek partyjnych. 6 maja br. do Kancelarii Prezydenta trafiło ponad 20 tysięcy petycji popierających inicjatywę ustawodawczą. Niezależnie od decyzji Prezydenta, Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny prowadzi projekt „Szkoła przyjazna rodzinie”, który wychodzi naprzeciw potrzebie coraz lepszej współpracy szkół z rodzicami uczniów w zakresie wychowania i przekazywania młodemu pokoleniu spójnego systemu wartości. Jego celem jest uczynienie ze szkoły miejsca przyjaznego rodzinie, tzn. takiego, w którym dostrzegana i respektowana jest jej wartość i rola w rozwoju osobowym człowieka. Przyznawany w ramach programu certyfikat ma być dla rodziców znakiem, że w danej placówce wartości rodzinne są uznawane i będą oni wspierani w procesie wychowawczym. Szczegóły dotyczące projektu można znaleźć na stronie www.szkola-przyjaznarodzinie.pl. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 7 maja Wyborczy hazard. Jak szanse kandydatów oceniają bukmacherzy? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wybory prezydenckie to rozgrywka nie tylko przy wyborczej urnie, ale także przy bukmacherskiej ladzie. Kursy prezentowane przez bukmacherów można potraktować jako ciekawy sondaż, którego wiarygodność wspierają nie wątpliwe badania opinii, ale prawdziwe pieniądze. - U bukmacherów faworyt wyborów jest tylko jeden, notowania Bronisława Komorowskiego można porównać do notowań Rogera Federera, czy innej tenisowej gwiazdy w meczu pierwszej rundy turnieju Wielkiego Szlema. Wśród czterech przeanalizowanych polskich bukmacherów kurs na zwycięstwo dotychczasowego prezydenta waha się od 1,12 do 1,18. Średnia wynosi 1,15, co oznacza, że za każdą postawioną na Komorowskiego złotówkę w razie powodzenia otrzymać można dodatkowe 15 groszy - komentuje Adam Torchała, analityk Bankier.pl. Jedynym konkurentem, który według bukmacherów może zagrozić Komorowskiemu, jest Andrzej Duda. Średni kurs na kandydata wspieranego przez PiS wynosi 4,52, a więc każda postawiona złotówka może się przełożyć na wygraną w wysokości 4,52 zł. Po rozpiętości proponowanych przez bukmacherów stawek widać jednak, że ocena prawdziwej siły Andrzeja Dudy sprawia ekspertom spory problem. Bukmacherzy obstawiają, że będzie druga tura Analizując kursy ciężko dostrzec konkurenta dla duetu Komorowski-Duda. Jedyną osobą, na której zwycięstwo nie obowiązuje trzycyfrowa stawka, jest Paweł Kukiz - i to właśnie jego zakłady postrzegają jako faworyta do trzeciego stopnia podium. Duża przewaga Bronisława Komorowskiego nie przełoży się jednak najprawdopodobniej na zwycięstwo w pierwszej turze. Według bukmacherów II tura jest wysoce prawdopodobna. Za każdą złotówkę postawioną na brak rozstrzygnięcia w pierwszej turze można średnio zarobić jedynie 1,10 zł. Bukmacherzy ocenili prawdopodobieństwo wejścia niektórych kandydatów do drugiej tury. Przykładowo za każdą złotówkę postawioną na awans Janusza Korwin-Mikkego w wypadku przejścia przez niego pierwszej tury otrzymać można 30 zł. Awans Magdaleny Ogórek wyceniany jest na 25 zł, a Janusza Palikota na 50 zł. Bukmacherzy umożliwiają także obstawianie frekwencji wyborczej. Analizując przedstawione w ich ofercie stawki można stwierdzić, że oczekiwana frekwencja wynosi około 54,5%. To niewiele mniej niż zanotowano w I turze poprzednich wyborów prezydenckich (54,95%). Do rekordu z 1995 roku (68,23% w drugiej turze) wciąż więc daleko. - Na zakładach zarabiają głównie bukmacherzy. Hazard wielu ludzi doprowadził do całkowitej ruiny. Nie ma nic złego w przejrzeniu kursów, ale pamiętajmy, że wybory prezydenckie to nie jest rzut monetą. Szklana kula to też nie jest najlepszy pomysł na rozstrzygnięcie wyboru. Każdy wyborca powinien dobrze przemyśleć na kogo zagłosuje. Najlepiej dokonać oceny zgodnie ze swoim sumieniem. Nie sugerujmy się zbytnio badaniami opinii publicznej czy kursami w zakładach bukmacherskich. Nie dajmy się ponieść emocjom i dobrze zastanówmy się nad tym, co czytamy i oglądamy. Prezydent pozornie nie ma wielkiego wpływu na stan naszych portfeli, ale potencjalne możliwości poprawy naszej sytuacji materialnej to dobry powód do oddania na kogoś głosu. Niestety tylko pod warunkiem, że dana osoba spełni swoje obietnice. Ocena, czy jest to możliwe to prawdopodobnie zadanie ponad siły także dla najlepszych bukmacherów - Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Zobacz więcej: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wyborczy-hazard-Jak-szanse-kandydatow-oceniaja-bukmacherzy-7256788.html dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 7 maja W miastach powstaną ekostrefy – nie każdym samochodem wjedziesz do centrum (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Za zanieczyszczenie powietrza w takich miastach, jak: Warszawa, Kraków, Gdynia, Wrocław czy Katowice, w 30% odpowiada ruch samochodowy. Receptą na smog ma być wprowadzenie ekostref i uregulowanie zasad wjeżdżania do centrów. Projekt nowelizacji ustawy Prawo ochrony środowiska zakłada możliwość wyznaczania w miastach – przez samorządy – stref niskiej emisji spalin. Mają one zostać podzielone na pięć klas – tak jak auta, które podczas przeglądów technicznych będą otrzymywać naklejki informujące o spełnianych normach emisji spalin. Im wyższa klasa samochodu, tym dalej w głąb centrum miasta będzie można nim wjechać. „To nie jest przepis o zakazie wjazdu starych aut do miast” – podkreśla w wywiadzie dla serwisu infoWire.pl poseł Tomasz Arkit, pomysłodawca nowelizacji. Znaczenie ma mieć nie wiek samochodu, ale to, jakie normy emisji spalin spełnia pojazd. Samorządy będą stopniowo podnosić ich wysokość, tak jak miało to miejsce w innych 225 europejskich miastach, gdzie wprowadzono podobne przepisy. „Rozpoczęto od normy Euro 2, a po kilku latach podwyższono ją do normy dość wysokiej, Euro 5. Warto zaznaczyć, że normę Euro 4 spełnia 10-letni samochód z dieslem oraz 20-letnie auto na benzynę, pod warunkiem że jest dobrze eksploatowane” – zaznacza rozmówca. Prace nad ustawą nabierają tempa i być może zacznie ona obowiązywać pod koniec 2015 r. Zapewne wiele samorządów skorzysta z możliwości wprowadzenia ekostref. Przepisy mają dotyczyć nie tylko właścicieli samochodów, lecz także – motocykli. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 7 maja Co zmieni nowelizacja Ustawy o rolnictwie ekologicznym? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Polacy coraz bardziej dbają o zdrowy styl życia i chętnie kupują żywność ekologiczną. Niestety, gospodarstwa produkujące towary „bio” stanowią zaledwie 5% powierzchni rolnych. Zmienić to ma nowelizacja Ustawy o rolnictwie ekologicznym. Właściciele gospodarstw ekologicznych nie muszą już raportować o wprowadzanych zmianach, które są nieistotne dla produkcji. Nowelizacja umożliwia też bezproblemowe przeniesienie do innej jednostki certyfikującej. Pomogą w tym dostęp do elektronicznej bazy danych oraz wydłużenie ważności wystawionych certyfikatów. Zmiany mają usprawnić obieg dokumentów oraz zmniejszyć sprawozdawczość. Ułatwienia dotyczą również inspektorów rolnictwa ekologicznego – uprawnienia otrzymają oni po jednorazowym egzaminie, będą jednak zobowiązani się doszkalać. „Zmiany wynikają z wejścia nowego Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Nie wystarczy już, że gospodarstwo będzie spełniało wszystkie wymogi ekologiczne: rolnicy pobierający premie będą musieli wykazać się sprzedażą. Pomoże to uniknąć nadużyć finansowych i zachęci do aktywnego uczestniczenia na rynku” – mówi serwisowi infoWire.pl Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych. Ci, którzy chcą rozwijać swoje gospodarstwa ekologiczne, przyjmują nowelizację z aprobatą. Wciąż potrzeba jednak dalszych zmian, nie tylko prawnych. „Przydałoby się powiększyć rynek zbytu. Mamy w Polsce za mało sklepów ekologicznych” – twierdzi ekspert. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 5 maja Belka: kredyty frankowe muszą zostać przewalutowane (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka przyznaje w rozmowie z Bankier.pl, że patrząc w dłuższym terminie, kredyty mieszkaniowe denominowane we frankach szwajcarskich muszą zostać przewalutowane. 15 stycznia tego roku Szwajcarski Bank Narodowy (SNB) odstąpił od dotychczasowej polityki utrzymywania minimalnego kursu wymiany euro na franka szwajcarskiego, czym wywołał prawdziwe finansowe trzęsienie ziemi. Decyzja SNB w Polsce komentowana była głównie w kontekście kredytów we frankach. I chociaż szwajcarska waluta obecnie nie jest tak droga jak w styczniu, to kwestia zadłużenia w obcej walucie dla ponad pół miliona polskich kredytobiorców wciąż pozostaje aktualna. - To jest problem banków, to nie jest tylko problem kredytobiorców. Pewne wsparcie państwa w postaci zabezpieczenia socjalnego dla ludzi, który nie dają sobie rady, można przewidzieć, ale generalnie rzecz biorąc nie powinniśmy liczyć na to, że państwo będzie finansować tę kwestię, a bank centralny będzie tracił z tego powodu rezerwy walutowe - powiedział Marek Belka w rozmowie z Bankier.pl. - Po dłuższym zastanowieniu trudno nie przyznać racji poglądowi mówiącemu, że na dłuższą metę te kredyty muszą zostać przewalutowane na złote – dodał prezes NBP. Według danych Komisji Nadzoru Finansowego na koniec 2014 r. w portfelach polskich banków znajdowało się 542,9 tys. kredytów we frankach (29,2% ogólnej liczby kredytów mieszkaniowych). Ich wartość przy kursie szwajcarskiej waluty na koniec ubiegłego roku wynosiła 132,6 mld zł. 75% tej kwoty przypadało zaledwie na pięć banków: Getin Noble, BZ WBK, PKO BP, mBank i Bank Millenium. - Kredyty denominowane lub indeksowane do CHF to problem banków i samych dłużników. I to oni powinni podzielić między siebie koszty ewentualnego przewalutowania frankowych hipotek. Obie strony ponoszą odpowiedzialność za obecną sytuację. Frankowcy, bo mniej lub bardziej świadomie podjęli nadmierne ryzyko walutowe. Bez winy nie są też banki, które nierzadko oferowały kredyty we frankach osobom, które nie miały zdolności kredytowej na kredyt w złotych – komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. - Przy kwestii przewalutowania frankowych hipotek ważne jest, żeby cała operacja odbyła się bez przymusu i bez zaangażowania nawet złotówki z kieszeni podatników. Byłoby niemoralne obciążać kosztami cudzych błędów osoby, które na kredyt mieszkaniowy nigdy nie było stać, albo które świadomie wybrały droższy (ale mniej ryzykowny) kredyt w polskiej walucie – dodaje Kolany. W rozmowie z Bankier.pl prezes NBP wspomina także o aktualnej kondycji polskiej gospodarki i jej odporności na ewentualne bankructwo Grecji, a także o kulisach podejmowania decyzji przez Radę Polityki Pieniężnej. Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Marek-Belka-dla-Bankier-pl-Kredyty-frankowe-musza-zostac-przewalutowane-na-zlote-7256380.html   dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 5 maja Złoty Klucz Wprost – nagroda dla najbardziej atrakcyjnych polskich miast. Honorowe wyróżnienie dla miasta Kraków (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Złoty Klucz to nowa nagroda tygodnika „Wprost” dla najbardziej atrakcyjnych polskich miast i ich włodarzy. Honorowy Złoty Klucz otrzyma podczas gali zakończenia Europejskiego Kongresu Samorządów prezydent Krakowa, który gości EKS. Konkurs dla miast ruszy 15 maja.  „Klucz symbolizuje m.in. władzę, rozwagę i opiekę. Klucze do bram miasta przez wieki były symbolem władzy burmistrzów. Dzisiaj chcemy wręczyć Złote Klucze tym prezydentom czy burmistrzom, którzy szczególnie dbają o to, aby ich miasta rozwijały się z uwzględnieniem wymogów nowoczesnej gospodarki, potrzeb mieszkańców oraz atrakcyjności w oczach turystów” – mówi Agnieszka Borzym, dyrektor zarządzająca WPROST BIZNES, która kieruje projektem Złoty Klucz. Podkreśla, że chodzi o wyróżnienie tych włodarzy, którzy niezależnie od wielkości miasta potrafią wykorzystać jego atrybuty i realizować wizję nowoczesnego ośrodka miejskiego przyjaznego mieszkańcom i przyciągającego turystów.  W konkursie będą oceniane m.in. rozwój inwestycji, edukacji, nauki, kultury oraz oferta turystyczna – zarówno biznesowa, jak i indywidualna. Nagrody będą przyznawane w trzech kategoriach – miast do 100 tys. mieszkańców, od 100 000 do 250 000 tysięcy i powyżej 250 000 mieszkańców. W tej ostatniej kategorii wręczone zostaną trzy wyróżnienia, w pozostałych będzie po 5 wyróżnień. Honorowa nagroda trafi do miasta Kraków za goszczenie Europejskiego Kongresu Samorządów i w uznaniu dla działań władz miasta, które wzorowo łączą dbałość o zachowanie dziedzictwa historycznego z rozwojem  nowoczesnej metropolii.  Ankiety dla miast-kandydatów do Złotego Klucza będą dostępne od 15 maja na stronie zloty-klucz.wprost.pl. Autorką płaskorzeźby Złotego Klucza, którą otrzymają laureaci, jest Katarzyna Bułka-Matłacz, rzeźbiarka, absolwentka Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych, stypendystka Ministerstwa Kultury i Sztuki, laureatka wielu polskich i europejskich nagród. Kreacje artystki lokują się na pograniczu surrealizmu i realizmu magicznego. Bułka-Matłacz jest autorką wielu prestiżowych statuetek, m.in. Zwykły Bohater, Męska Rzecz, Gazele Biznesu, Filary Polskiej Gospodarki. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 5 maja Zapraszamy debatę prezydencką i nasze panele na Europejskim Kongresie Samorządów w Krakowie (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Monika Piątkowska, członek zarządu PMPG Polskie Media SA, oraz Grzegorz Sadowski, szef działu Rynek tygodnika „Wprost” poprowadzą dziś debatę prezydentów na Europejskim Kongresie Samorządów w Krakowie. Zapraszamy również na panele moderowane przez Piątkowską i Sadowskiego. Debata prezydentów, której patronuje "Wprost", odbędzie się w godzinach 11.40 – 12.50. w Sali Sukiennice ICE Kraków Congress Centre. Swój udział zapowiedzieli m.in. prezydent Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Krakowa, Jacek Majchrowski, prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski i prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz. Debata będzie poświęcona przyszłości polskiego samorządu. Bezpośrednio przed debatą Grzegorz Sadowski poprowadzi panel pt.: "Jak wzmocnić atrakcyjność inwestycyjną miast i regionów". Udział  panelu zapowiedzieli Elżbieta Koterba, wiceprezydent Krakowa, Dariusz Marzec, wiceprezes ds. rozwoju PGE Polskiej Grupy Energetycznej, Jewhen Udod, przewodniczący Dniepropietrowskej Rady Obwodowej, Anders Wangby, dyrektor szwedzkiej Västerbotten Investment Agency oraz Czesław Piasek, wiceprezes Citi Handlowego. O godz. 16.40. odbędzie się panel ,,Cyfrowy świat samorządów”, który poprowadzi Monika Piątkowska. Swój udział w dyskusji potwierdzili także: Agnieszka Zaborowska z Kancelarii Radców Prawnych, Marian Bruliński, członek zarządu Androbit, Jurij Bublik, deputowany Rady Najwyższej Ukrainy, Tomasz Dorf, dyrektor Regionalnego Sektora Publicznego w Microsoft, Jolanta Jaworska, dyrektor Programów Publicznych IBM Polska, Jarosław Jóźwiak, zastępca prezydenta Warszawy oraz Piotr Majchrzak, prezes zarządu Małopolskiej Sieci Szerokopasmowej. Europejski Kongres Samorządów w Krakowie to spotkanie prezydentów kilkudziesięciu miast europejskich, przedstawicieli rządów oraz największych firm Europy Środkowej. Odbywa się w dn. 4-5 maja 2015 r. W ciągu dwóch dni zaplanowano ponad 60 wydarzeń – debat, wykładów i warsztatów podzielonych na cztery ścieżki tematyczne – Finanse, Gospodarka, Innowacje i Środowisko. Więcej informacji na http://www.forum-ekonomiczne.pl/kongres-samorzadow.       dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 5 maja Czy wiesz, jak głosować w wyborach prezydenckich? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    10 maja spośród jedenastu kandydatów będziemy wybierać prezydenta. Warto wcześniej zapoznać się z zasadami głosowania. Przepisy Ustawy o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej dają wyborcy możliwość oddania głosu poza miejscem zameldowania. „Wystarczy, że w swoim urzędzie gminy najpóźniej na dwa dni przed wyborami złoży on wniosek o wydanie zaświadczenia o prawie do głosowania” – mówi serwisowi infoWire.pl Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego. Przy urnie wyborca otrzyma kartę do głosowania w formacie A4. Będzie ona zawierała informacje o rodzaju wyborów, pieczęcie komisji wyborczej oraz nazwiska zgłoszonych kandydatów. Przed nimi (z lewej strony) będą znajdowały się kratki do zakreślenia. W kratce przy nazwisku wybranego przez nas kandydata, wyłącznie jednego, stawiamy symbol „X”. Lokale wyborcze w Polsce będą otwarte w niedzielę od godz. 7:00 do 21:00. W tych samych godzinach – według czasu miejscowego – będą czynne punkty wyborcze za granicą. Ze względu na różnicę czasu głosowanie w niektórych krajach półkuli zachodniej zostanie przeprowadzone dzień wcześniej, 9 maja. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 4 maja Film dokumentalny: Podziemie nadziei (Film, filmy) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 4 maja M jak Muzyka czyli nowe wcielenie Kacpra Kuszewskiego (Muzyka, Płyty) (by zabory.pl)
  • czwartek, 30 kwietnia Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w kwietniu 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 30 kwietnia 2015 r. – Gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w kwietniu, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (63 proc.). Najwięcej głosów otrzymałaby Platforma Obywatelska (45 proc.) oraz Prawo i Sprawiedliwość z Solidarną Polską i Polską Razem (36 proc.) – wyniki kwietniowej fali badania* GfK na temat preferencji partyjnych Polaków. W porównaniu z marcową falą badania notowania PO spadły o 1,4 punktu proc. do 44,7 proc., a notowania PiS+SP+PR wzrosły o 1,7 punktu proc. do 36,3 proc. Ponad progiem wyborczym znalazł się jeszcze Sojusz Lewicy Demokratycznej z wynikiem 5,6 proc. (+1 punkt proc. w porównaniu z poprzednim miesiącem).Poza parlamentem znalazłyby się: Polskie Stronnictwo Ludowe (4,4 proc.), Korwin (2,5 proc.), Kongres Nowej Prawicy (1,1 proc.), Twój Ruch (1 proc.), Ruch Narodowy (z Unią Polityki Realnej) 1 proc., Liga Polskich Rodzin (0,7 proc.), Unia Pracy (0,6 proc.), Stronnictwo Demokratyczne (0,4 proc.), Samoobrona (0,4 proc.), Partia Kobiet (0,2 proc.), Zieloni (0,2 proc.), Demokracja Bezpośrednia (0,1 proc.), Krajowa Partia Emerytów i Rencistów (0,1 proc.). Powyższy procentowy rozkład głosów uwzględnia także kategorię „inna partia”, na którą wskazało 0,8 proc. respondentów. Prezentowane wyniki preferencji wyborczych obliczono na podstawie połączonych dwóch kategorii respondentów, którzy zadeklarowali swój udział w wyborach – tych, którzy wskazali jakąś partię oraz tych, którzy jeszcze się wahają, na jakie ugrupowanie głosować (wynik imputowany**).FrekwencjaW kwietniu 63 proc. respondentów deklaruje, że wzięłoby udział w wyborach (26 proc. zdecydowanie tak; 37 proc. raczej tak). W wyborach nie wzięłoby udziału 28 proc. respondentów (20 proc. zdecydowanie nie; 8 proc. raczej nie). 9 proc. Polaków nie jest pewnych udziału w wyborach.Wyborcy niezdecydowaniWśród respondentów, którzy deklarują chęć udziału w wyborach, ponad 15 proc. jest niezdecydowanych, na którą partię głosować. W porównaniu z badaniem marcowym odsetek wyborców wahających się spadł w kwietniu o 3 punkty proc.W poniższej tabeli przedstawiono wyniki preferencji wyborczych Polaków, w których w podstawie procentowania uwzględniono odsetek respondentów niezdecydowanych (15,2 proc.). W takim ujęciu najwięcej głosów otrzymałaby PO (34 proc.) i PiS+SP+PR (26,6 proc.).Pod progiem znalazły się: Sojusz Lewicy Demokratycznej (4,7 proc.), Polskie Stronnictwo Ludowe (3,4 proc.), Korwin (2,3 proc.), Kongres Nowej Prawicy (1,1 proc), Twój Ruch (1 proc.), Ruch Narodowy (z Unią Polityki Realnej) 1 proc., Liga Polskich Rodzin (0,6 proc.), Stronnictwo Demokratyczne (0,4 proc.), Unia Pracy (0,4 proc.), Samoobrona (0,4 proc.), Partia Kobiet (0,2 proc.), Zieloni (0,2 proc.), Demokracja Bezpośrednia (0,1 proc.), Krajowa Partia Emerytów i Rencistów (0,1 proc.). Prognoza rozkładu głosów wśród osób niezdecydowanych**Prognoza rozkładu głosów wśród osób niezdecydowanych wskazuje, iż obecnie większość ich głosów otrzymałaby PO (46 proc.) oraz PiS+SP+PR (42 proc.). Polskie Stronnictwo Ludowe otrzymałoby 4,2 proc. głosów, Sojusz Lewicy Demokratycznej 4 proc., Unia Pracy 1 proc., Korwin 0,6 proc., Liga Polskich Rodzin 0,4 proc.Dodatkowe informacje o badaniuBadanie zachowań i preferencji wyborczych jest prowadzone przez instytut GfK Polonia od 2005 roku na potrzeby partii politycznych, organizacji społecznych, administracji publicznej i rządowej.* kwietniowa fala badania została przeprowadzona w dniach 9-13 kwietnia 2015 r. metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów w ramach badania omnibus CAPI na podstawie reprezentatywnej imiennej próby pełnoletnich Polaków wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020.** Rozkład głosów oddanych na partie dla osób niezdecydowanych, rejestrowany w pytaniu o preferowaną partię, został zaimputowany (odtworzony) za pomocą wielomianowego modelu regresji logistycznej, oszacowanego w oparciu o szczegółowe cechy społeczno-demograficzne badanego respondenta.Przedziały ufnościBadanie preferencji wyborczych to estymacja przedziałowa, której wynikiem nie jest ocena punktowa, czyli konkretna wartość, ale pewien przedział, do którego z określonym prawdopodobieństwem (zwykle 95 proc.) należy szacowana wartość parametru (w tym przypadku głosowanie na konkretną partię). Podstawowym pojęciem estymacji przedziałowej jest przedział ufności. Prezentowane przedziały ufności zostały obliczone w oparciu o nieparametryczną metodę estymacji bootstrap uwzględniającą dwustopniowy schemat konstrukcji próby (w przypadku złożonych schematów losowania, a takie stosuje się w tym i podobnych badaniach typu face-to-face, klasyczne metody obliczania przedziałów ufności oparte na Centralnym Twierdzeniu Granicznym byłyby niepoprawne). Ilość replikacji została ustalona na poziomie i=1000. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 30 kwietnia „Wiwat Maj, Trzeci Maj” (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Konstytucja 3 maja z 1791 r. była pierwszą konstytucją w Europie i drugą na świecie. Uchwalono ją w sposób demokratyczny – potrafiliśmy pokazać wszystkim, że nowoczesną reformę państwa można było wówczas przeprowadzić bez rozlewu krwi. „Konstytucja 3 maja zmieniła cały ustrój dawnej Rzeczypospolitej. Zlikwidowała pewne anachroniczne rozwiązania, jak liberum veto czy wolną elekcję, i wprowadziła najnowszy system podziału władzy” – mówi serwisowi infoWire.pl dr Hubert Wajs, dyrektor Archiwum Głównego Akt Dawnych w Warszawie. Gdyby Rzeczpospolita Obojga Narodów mogła istnieć dłużej, ustawa na pewno doprowadziłaby do szybkiej modernizacji państwa i wyjścia z kryzysu, w którym się znajdowało. Projekty Konstytucji przygotowywano już od przeszło pół roku przed jej uchwaleniem. Rękopis ustawy zachował się w trzech egzemplarzach. Warto jednak wiedzieć, że Konstytucja – aby zaczęła obowiązywać – musiała zostać wydrukowana. Dzięki temu obywatele mogli łatwo zapoznać się z jej treścią. Szacuje się, że w ciągu pierwszego roku od uchwalenia ustawy wydrukowano 20–30 tys. jej egzemplarzy. Czy obecnie zdajemy sobie sprawę ze znaczenia Konstytucji? „Na pewno zajmuje ona miejsce w naszej pamięci historycznej, natomiast konieczne jest przypominanie o niej w ten czy w inny sposób młodym pokoleniom” – uważa ekspert. Powinniśmy mieć świadomość, że dla naszych przodków Konstytucja stanowiła istotny punkt odniesienia i symbol niepodległości. W czasach zaborów pamięć o ustawie pomogła nam zachować tożsamość i dotrwać jako naród do momentu odzyskania własnego państwa. Konstytucję 3 maja doceniła także Komisja Europejska. W tym roku naszej ustawie został nadany prestiżowy Znak Dziedzictwa Europejskiego. Jest to odznaczenie przyznawane ważnym historycznie obiektom, aby wzmocnić wśród obywateli Unii Europejskiej poczucie jedności oraz pogłębić świadomość wspólnego dziedzictwa kulturowego i wspólnie wyznawanych wartości. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 28 kwietnia Empik zaprasza do Arkadii na spotkanie z Ewą Chodakowską (Aktualności) (by zabory.pl)
  • wtorek, 28 kwietnia Komisja Europejska zezwala na dalsze prace nad ustawą ograniczającą wywóz leków z Polski (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Komisja Europejska poinformowała o zakończeniu okresu zawieszenia (standstill) poselskiego projektu nowelizacji ustawy – Prawo farmaceutyczne. Decyzja KE umożliwia powrót do prac parlamentarnych nad regulacjami mającymi ograniczyć nadmierny wywóz leków i wejście w życie ustawy. Możliwość pilnych prac nad ustawą jest efektem przychylenia się Komisji do wniosku Polski o pilny tryb notyfikacji. Komisja Europejska dała „zielone światło” dalszym pilnym pracom nad regulacjami dotyczącymi ograniczenia wywozu leków z Polski. Oznacza to, że ustawa o zmianie ustawy – Prawo farmaceutyczne oraz zmianie niektórych innych ustaw może wejść w życie w obecnym kształcie, bez naruszenia procedur europejskich. Jednocześnie ewentualne późniejsze uwagi do ustawy mogą być uwzględnione przez Polskę już w trybie nowelizacji obowiązującego prawa. Decyzja Komisji umożliwia kontynuowanie pilnych prac nad ustawą bez naruszenia przepisów UE. „Decyzja Komisji Europejskiej i tryb rozpatrzenia wniosku stanowią potwierdzenie skali problemu, jakim jest nadmierny wywóz leków z Polski. Koniec zawieszenia prac nad nowelizacją ustawy – Prawo farmaceutyczne to dobra wiadomość dla pacjentów, lekarzy i aptekarzy. Jesteśmy zdecydowanie bliżej zagwarantowania chorym pełnego dostępu do leków ratujących życie i zdrowie” – stwierdził Paweł Sztwiertnia, dyrektor generalny Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA. Wniosek Projektodawców o zastosowanie trybu pilnego procedury notyfikacyjnej złożony pod koniec marca został rozpatrzony pozytywnie przez Komisję Europejską. W uzasadnieniu notyfikacji Projektodawcy podkreślili, iż nadmierny wywóz leków i wynikające z niego braki stanowią bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia pacjentów w Polsce. Szybka i pozytywna decyzja Komisji wskazuje, że również z perspektywy Brukseli problem, jakim stał się masowy legalny i nielegalny eksport leków wymaga szybkiej regulacji. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 28 kwietnia Polacy się starzeją, a opieki medycznej w dalszym ciągu brakuje (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Pacjenci w podeszłym wieku wędrują od lekarza do lekarza. Jest za mało placówek geriatrycznych i wyspecjalizowanej kadry, które gwarantowałyby kompleksową opiekę. Nie tylko odbija się to w sposób negatywny na zdrowiu ludzi starszych, lecz także znacząco uszczupla budżet Narodowego Funduszu Zdrowia (NFZ). Najwyższa Izba Kontroli (NIK) przeanalizowała stan opieki medycznej nad osobami w podeszłym wieku. Z raportu wynika, że największym problemem jest niedobór oddziałów i poradni geriatrycznych oraz wyspecjalizowanej kadry (najgorzej sytuacja wygląda w województwie warmińsko-mazurskim). Przyczyną takiego stanu rzeczy jest minimalne finansowanie, które utrudnia utrzymywanie się istniejących oddziałów geriatrycznych, nie wspominając już o otwieraniu nowych. Brak miejsc pracy przekłada się na niedobór geriatrów. W Polsce obecnie jest ich 321, a ponad 100 kolejnych dopiero się specjalizuje. W porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej to bardzo mało. Kolejnym ważnym problemem jest finansowanie świadczeń zdrowotnych dla osób starszych. NFZ opłaca leczenie jednej choroby, z którą pacjent zgłasza się do szpitala. Człowiek w podeszłym wieku zazwyczaj ma ich więcej. „Potrzeba takiego systemu, który będzie uwzględniać »wielochorobowość« osób starszych i pokryje koszta więcej niż jednej choroby” – mówi serwisowi infoWire.pl Maria Smereczyńska, doradca techniczny w Departamencie Zdrowia NIK. Pozwoli to zaoszczędzić, ponieważ – jak wynika z raportu – pacjent korzystający z kompleksowej opieki geriatrycznej kosztuje NFZ o 1380 zł mniej niż osoba leczona w oddziale chorób wewnętrznych. Trafia ona bowiem do wielu specjalistów, przez to przyjmuje dużo więcej leków, a w konsekwencji jej leczenie trwa dłużej i jest droższe. Osoby w podeszłym wieku wymagają szczególnej opieki. Dlatego w skład zespołu geriatrycznego oprócz lekarza i pielęgniarki wchodzą fizjoterapeuta, psycholog oraz osoba z pomocy społecznej. „Taka grupa powinna czuwać nad pacjentem nie tylko, kiedy przebywa on na oddziale geriatrycznym, lecz także po jego opuszczeniu” – podkreśla ekspertka. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 27 kwietnia Stosunek Polaków do wprowadzenia euro – kwiecień 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 27 kwietnia 2015 r. – W kwietniu 77 proc. Polaków było przeciwnych wprowadzeniu euro w Polsce.W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek przeciwników spadł o 1 punkt procentowy. Obecnie 46 proc. Polaków jest zdecydowanie przeciwnych przyjęciu przez Polskę euro, a raczej przeciwnych jest 31 proc.Odsetek zwolenników przyjęcia euro spadł w porównaniu do pomiaru marcowego także o 1 punkt procentowy. Obecnie jest ich łącznie 16 proc. Zdecydowanych zwolenników jest 3 proc., 13 proc. respondentów raczej poparłoby wprowadzenie euro.Jedynie 7 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania.Żadna z podstawowych zmiennych społeczno-demograficznych nie wpływa istotnie na opinie dotyczące przyjęcia wspólnej waluty euro. W większości grup wiekowych, wykształcenia, pozycji zawodowej, klasy wielkości miejscowości, dominuje odsetek przeciwników przyjęcia euro i wynosi od 70 do ponad 80 proc.Preferencje polityczne respondentów także nie wpływają na polaryzację opinii na temat wprowadzenia euro. Wysokie odsetki przeciwników przyjęcia euro występują wśród elektoratów dwóch największych ugrupowań, liczniej występują oni wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości (80 proc.) niż wśród wyborców Platformy Obywatelskiej (71 proc.).Informacje o badaniuKwietniowa fala badania została przeprowadzona w dniach 9–13 kwietnia 2015 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby Polaków w wieku 15+, wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. Wywiady zostały zrealizowane metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów CAPI. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 24 kwietnia Trzeba uzdrowić pakiet onkologiczny (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Osoby, u których wykryto nowotwór, potrzebują szybkiego i specjalistycznego leczenia. Miał je zapewnić pakiet onkologiczny (wszedł w życie 1 stycznia bieżącego roku). Problem w tym, że pakiet również jest „chory”, i to od „urodzenia”. Aby mógł właściwie służyć poprawie zdrowia pacjentów, sam wymaga „leczenia”. Jakie są główne mankamenty pakietu onkologicznego? Po pierwsze przyczynia się on do nadmiernej biurokratyzacji, utrudniającej lekarzom pracę. „Jest za dużo kruczków i dokumentów, które trzeba wypełniać, a elementy systemu informacyjnego są nieskoordynowane” – zauważa podczas rozmowy z serwisem infoWire.pl dr n. med. Janusz Meder, prezes Polskiej Unii Onkologii. Bardzo chybionym założeniem pakietu jest to, że jeśli istnieje podejrzenie nowotworu, tzw. zielonej karty – dokumentu ułatwiającego pacjentom onkologicznym dostęp do leczenia – nie mogą wystawiać specjaliści, tylko lekarze pierwszego kontaktu. Jeszcze innym problemem jest dostęp do radioterapii, którego pakiet nie ułatwia. Środowiska onkologiczne oczekują zmian. „Jeżeli mamy dobrze wydawać pieniądze, musi przede wszystkim istnieć system jakościowy oraz należy respektować wypracowane i znane standardy. Potem mówmy o tym, że trzeba podnieść środki finansowe, ponieważ za te pieniądze, które mamy obecnie, niestety nie osiągniemy wyników porównywalnych z Europą Zachodnią” – radzi Janusz Meder. Pewne zmiany faktycznie mają nastąpić. Minister Zdrowia Bartosz Arłukowicz zapowiedział między innymi objęcie pakietem onkologicznym kolejnych rodzajów nowotworów, usprawnienie działania konsyliów lekarskich decydujących o sposobie leczenia pacjentów, stworzenie nowych pakietów diagnostycznych, rozszerzenie listy świadczeń szpitalnych rozliczanych bez limitu i poprawę systemu informatycznego. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 23 kwietnia SentiOne sprawdza jak internauci typują zwycięzcę wyborów prezydenckich? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Już 10 maja pierwsza tura wyborów prezydenckich. SentiOne postanowiło sprawdzić o kim internauci wypowiadają się najczęściej. Który z jedenastu kandydatów wzbudza największe emocje od początku roku? Ponieważ nie da się zamknąć tak dynamicznie zmieniających się danych w jednym raporcie, wyniki aktualizujące się w czasie rzeczywistym, można obserwować na www.ktowygrawybory.pl. Gdzie internauci wypowiadają się o wyborach prezydenckich? O którym z kandydatów mówią najlepiej, a o którym najczęściej? SentiOne zadbało, aby takie informacje można było, aż do wyborów śledzić w jednym miejscu. Liczba wypowiedzi na temat wszystkich kandydatów oraz wykresy aktualizują się co 10 minut, dzięki czemu można na bieżąco obserwować zmieniające się tendencje i preferencje wyborców. Ponadto na www.ktowygrawybory.pl znaleźć można informacje jaka jest liczba wzmianek w sieci na temat wyborów prezydenckich w podziale na źródła. Wszystkie  prezentowane dane  dotyczą okresu od 1 stycznia 2015. Kampanie polityczne, tak jak wszystkie istotne wydarzenia polityczne i społeczne, są szeroko omawiane w sieci. Internet pozwala każdemu obywatelowi na swobodne wyrażenie swojej opinii. Nic więc dziwnego, że komitety wyborcze wykazują bardzo dużą aktywność online. Sztaby prowadzą dynamiczną komunikację na portalach społecznościowych, a także na blogach kandydatów i forach dyskusyjnych. Kandydaci udzielają wywiadów vlogerom, publikują na instagramie zdjęcia ze swych podróży i komentują tweety internautów. W odpowiedzi użytkownicy sieci komentują wszystko co związane z działaniami polityków, od stylizacji, po błędy językowe, a przede wszystkim poglądy i obietnice wyborcze. Dane zebrane w internecie są jedynie wyznacznikiem pewnych trendów, analizą tego, gdzie i o kim wspominamy najczęściej.  Jesteśmy ciekawi jak monitoring internetu i liczba wypowiedzi będzie korelowała się z rzeczywistymi wynikami wyborów. Nasz eksperyment ma też ilustrować pewną dysproporcję między tym o kim lubimy mówić, krytykować czy chwalić, a tym kogo realnie wybierzemy na prezydenta Polski. Mamy też nadzieję, że taki sposób promowania wyborów, zmobilizuje polskich internautów do spełnienia swojego obywatelskiego obowiązku. - komentuje Jagoda Prętnicka – Markiewicz, Head of Marketing w SentiOne. Mechanizm strony korzysta z danych monitoringu internetu i  aktualizuje się w czasie rzeczywistym. Projekt został zbudowany przy współpracy z agencją interaktywną JAḾEL. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 21 kwietnia Samorządowcy stawiają na seniorów (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Mają swoje lata, więc i doświadczenie – nic dziwnego, że wiele samorządów zaczyna powoływać rady seniorów i wsłuchiwać się w ich doradczy głos. Na pełniejsze włączenie najstarszych mieszkańców w procesy decyzyjne pozwoliła ubiegłoroczna nowelizacja Ustawy o samorządzie gminnym. Już ponad 60 samorządów powołało rady seniorów, które działają jako ciała konsultacyjno-doradcze. „Jest to doskonała inicjatywa – aktywizuje osoby starsze, których nieustannie przybywa. Dzięki takim radom władze dostrzegają i lepiej rozumieją potrzeby seniorów, a następnie mogą je zaspokajać w ramach swojej polityki” – mówi serwisowi infoWire.pl Katarzyna Brzeska-Miksa z Funduszu Hipotecznego Familia. Bycie członkiem rady seniorów daje osobom starszym poczucie ważności i przekonanie, że mogą robić coś dla społeczności lokalnej. „Bardzo często potrzeby osób starszych są potrzebami całego społeczeństwa. Doskonałym przykładem jest przestrzeń społeczna. Seniorzy zwracają uwagę na konieczność budowania podjazdów, chodników, wytyczania przejść dla pieszych. Te zmiany są niezbędne również dla rodzin z dziećmi” – zaznacza ekspertka. Rady seniorów są powoływane przez rady gmin z ich własnej inicjatywy albo na wniosek osób zainteresowanych. Zakładane są głównie w miastach. W tych większych jest możliwość tworzenia rad dzielnicowych. Powstają one już np. w Warszawie. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 17 kwietnia Poczta Polska jako operator wyznaczony zapewni możliwość głosowania w wyborach prezydenckich (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wszyscy obywatele Polski mający czynne prawo wyborcze mogą zagłosować korespondencyjnie w najbliższych wyborach prezydenckich. Do tej pory z tego rozwiązania mogły korzystać jedynie osoby niepełnosprawne oraz przebywające w czasie wyborów za granicą. Poczta Polska jako operator wyznaczony zapewni każdemu pomoc w takim głosowaniu. Do 27 kwietnia można zgłosić chęć głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich, które odbędą się 10 maja. Chętni do takiej formy czynnego udziału w wyborach powinni zgłosić ustnie, pisemnie, telefaksem lub elektronicznie swój zamiar do właściwego Urzędu Gminy. Wniosek nie ma jednolitej formy. Takie zgłoszenie powinno zawierać nazwisko i imię wnioskującego, imię ojca, datę urodzenia, numer PESEL, informację, że chodzi o wybory prezydenckie i podać adres, na który upoważniony pracownik Urzędu Gminy albo Poczty Polskiej dostarczy pakiet wyborczy. Wyborca otrzyma pakiet wyborczy z kartą do głosowania nie później niż 7 dni przed dniem wyborów. Głosowanie korespondencyjne wymaga przestrzegania określonych zasad korzystania z pakietu wyborczego. W jego skład wchodzą: koperta zwrotna, karta do głosowania, koperta na kartę do głosowania, instrukcja głosowania korespondencyjnego, nakładka na kartę do głosowania sporządzona w alfabecie Braille’a – jeżeli wyborca zażądał ich przesłania oraz oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania. Wyborca po wypełnieniu „karty do głosowania” wkłada ją do „koperty na kartę do głosowania” i zakleja. Następnie zaklejoną „kopertę z kartą do głosowania” umieszcza w „kopercie zwrotnej” i dołącza do niej podpisane „oświadczenie o osobistym i tajnym oddaniu głosu na karcie do głosowania”. Obywatele, biorący udział w głosowaniu, zaklejoną przesyłkę zawierającą wypełnioną „kartę do głosowania”, składają do 6 maja w dowolnej placówce pocztowej w kraju lub do 7 maja w placówce pocztowej w tej gminie, w której są wpisania do rejestru wyborców. Natomiast jeśli chodzi o osoby niepełnosprawne to najpóźniej 7 maja listonosze Poczty Polskiej odbiorą osobiście od nich przesyłki z wypełnioną „kartą do głosowania”, jeśli zgłoszą wcześniej potrzebę odbioru „koperty zwrotnej” pod wskazanym adresem. Głosowanie korespondencyjne dla wszystkich obywateli jest bezpłatne. Głosy oddane za pośrednictwem Poczty Polskiej trafią do właściwej obwodowej komisji wyborczej do zakończenia głosowania. Udział w głosowaniu bez konieczności przyjścia do lokalu wyborczego to ułatwienie nie tylko dla osób niepełnosprawnych. Sejm RP zgodził się na umożliwienie głosowania korespondencyjnego wszystkim obywatelom w połowie zeszłego roku. Zmiana obejmie wszystkie wybory powszechne, prócz samorządowych. Pierwsze takie wybory, w których będzie można wziąć udział korespondencyjnie, odbędą się 10 maja. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 12 kwietnia „Wprost”: partyjna kasa i pakt dla edukacji (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Platforma nie kupuje już win ani cygar, ale nadal płaci za eleganckie restauracje. PiS po zmianie skarbnika robi porządki na zapleczu. A miliony z partyjnych kont wciąż płyną do „swoich”. Deklaracje o zmianach w finansowaniu partii politycy wygłaszają płomiennie, po czym z równą mocą dbają, by szybko ucichły. W najnowszym wydaniu tygodnika „Wprost” – komu i za co płacą największe polskie partie. A w „Raporcie ‘Wprost’” – pakt dla szkół, czyli jak systemowo zmienić polską edukację. Ponadto w najnowszym „Wprost”: decydująca faza przetargu na helikoptery dla polskiej armii, kto wpisał punkt 8 do art. 37a ustawy o reklamach wielkoformatowych, na czym zarabiają blogerzy i jak polscy przedsiębiorcy podbijają świat. O tym, gdzie trafiają pieniądze dwóch największych partii, piszemy już kolejny rok. Po licznych publikacjach mediów widać drobne zmiany. Partie powoli zaczynają bardziej pilnować wydatków. Pewne zasady pozostają jednak niezmienne – z naczelną, że zarabiać mają „swoi” – pisze na łamach „Wprost” Anna Gielewska. W tygodniku analiza partyjnych wydatków za 2014 r. Prawo i Sprawiedliwość płaciło duże pieniądze satelickim spółkom, tworzonym najczęściej przez dawnych pracowników biura PiS na Nowogrodzkiej. Prawie 2 mln zł z kasy na bieżącą obsługę partii trafiło w ubiegłym roku do spółki MTML Tomasza Pierzchalskiego. PiS nie oszczędza też na ochronie prezesa. Za usługi firmy ochroniarskiej Grom Group partia zapłaciła w ubiegłym roku 1,85 mln zł. Z kolei Platforma nie szczędziła na partyjne eventy. Niemal milion złotych przeznaczyła na zlecenia dla firmy ATM. Grupa ATM zajmuje się produkcją filmową i telewizyjną. Platforma regularnie korzysta z jej usług, zamawiając oprawę swoich konwencji, filmy, spoty reklamowe. Szczegóły partyjnych wydatków – na łamach najnowszego wydania tygodnika „Wprost”. Dorobiliśmy się systemu politycznego, gdzie partie nie mają żadnych potrzeb poszerzania swojej bazy wyborczej, a co za tym idzie, reprezentowania interesów wyborców. Są stałym elementem budżetówki jak ministerstwa czy urząd skarbowy. I podobnie też zachowują się w stosunku do wyborców. Hardo i roszczeniowo – komentuje partyjne wydatki redaktor naczelny „Wprost”, Tomasz Wróblewski. I podkreśla, że partie wydają miliony na pensje i zlecenia dla zewnętrznych firm, na doradztwo PR, domy mediowe – jednym zdaniem, na badanie sposobów sterowania nastrojami społecznymi. Cały komentarz – w nowym „Wprost”.  W nowym „Wprost” także o największym w Polsce kontrakcie na helikoptery dla armii. O zamówienie kontrakt na 70 śmigłowców wielozadaniowych starają się: francuskie konsorcjum z Airbusem na czele, PZL Świdnik, którego właścicielem jest włoska AgustaWestland, oraz amerykański Sikorsky Company z PZL w Mielcu. Stawka szacowana jest na 10 mld zł. Przetarg wszedł w decydującą fazę. Powinien zostać rozstrzygnięty w ciągu kilku tygodni. Kto zwycięży? Żeby dobrze rozumieć grę wokół zbrojeń, trzeba umieć słuchać muzyki, a nie czytać nuty. Kiedy minister Siemoniak występuje do Amerykanów z pytaniem, czy nie sprzedadzą mu tomahawków, tonie pyta Amerykanów o tomahawki, tylko uspokaja Francuzów, że może mieć dla nich inny kontrakt – pisze we „Wprost” Cezary Bielakowski. Szczegóły – w najnowszym „Wprost”. Na łamach „Wprost” również o tym, jak szlachetny zamysł wyeliminowania reklam szpecących krajobraz przerodził się w prawny bubel. Łamie prawo, ogranicza konkurencję, wywoła chaos i narazi państwo na gigantyczne odszkodowania. Na pierwszy rzut oka ustawa jedynie porządkuje zasady umieszczania reklam w mieście. Ale w trakcie procedowania ktoś dołożył do artykułu 37a punkt 8. Sprawi on, że po uchwaleniu przepisów wszystkie reklamy niemieszczące się w nowej dyrektywie będą musiały być natychmiast zdjęte. Nikt nie wie, kiedy pojawił się wspomniany zapis. Nie było go w trakcie konsultacji, nie było go na ostatnim posiedzeniu komisji. Samorządy i firmy reklamowe zobaczyły go dopiero po głosowaniu. Sprawa dotyczy reklam wielkoformatowych, tzw. siatek, którem mogą zostać z dnia na dzień zdelegalizowane. Bez okresu karencji i z pogwałceniem umów. Najbardziej wpływowym wrogiem reklam wielkoformatowych jest „Gazeta Wyborcza”. Należąca do tego samego właściciela spółka AMS jest dominującym graczem w segmencie billboardów. Więcej – w poniedziałek we „Wprost”. W „Raporcie ‘Wprost’” w tym tygodniu – „Pakt dla szkół”. Podwójne wybory to idealny moment, by zmusić polityków do uległości i sypnięcia groszem. Wie o tym Sławomir Broniarz, prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego, który od lat trzęsie polską szkołą. 18 kwietnia organizuje w Warszawie „ogólnopolską manifestację pracowników oświaty”. Domaga się 10 proc. podwyżki. W razie odmowy ZNP grozi jesiennym strajkiem. Nauczyciele to potężna, dobrze zorganizowana grupa. Jest ich blisko 600 tys., z rodzinami to grubo ponad 1 mln głosów. Tymczasem polska szkoła jest dzisiaj skrajnie niewydolna. W tej sytuacji rząd powinien pomyśleć, by zawrzeć z nauczycielami pakt. Wręcz przekupić ich dodatkowymi pieniędzmi. W zamian za dodatkowe środki mógłby wymóc likwidację Karty nauczyciela i uwolnienie szkoły spod jej oków. Nauczyciele powinni być oceniani za jakość ich pracy. Niech najsłabsi stracą etaty, niech szkoły mają możliwość dowolnego zatrudniania kadry, a o pensjach niech decyduje dyrektor, a nie rząd – pisze we „Wprost” Bartosz Marczuk. - Jeśli tego nie zrobimy, będziemy kultywować obecne patologie. Raport o stanie polskiej szkoły i rozmowa z minister edukacji, Joanną Kluzik-Rostkowską, w poniedziałek we „Wprost”. Na łamach „Wprost” również o tym, jak internetowe blogi przestają być pamiętnikami, a stają się przedsiębiorstwami. Bomba wybuchła tuż przed świętami. „Polacy Rodacy”, czyli Nicole Młodkowska i Marcin Latuszewski, blogerzy z dziennikarskim zacięciem, zaproponowali współpracę reklamową tzw. szafiarkom. Te, nie przeczuwając prowokacji, przesłały swoje oferty. Za jeden wpis na blogu, w którym pokazują dany produkt – nawet 8 tys. zł. Za post na popularnym serwisie społecznościowym oznaczony hasztagiem – nawet 5 tys. zł. Dodanie linka do wpisu – 12 tys. Innymi słowy, rocznie są w stanie dobić do 100-200 tys. zł. W blogosferze to standard. Jest jednak pewne ale… Najcenniejszą walutą jest wiarygodność blogera. Przy czym dotyczy ona nie tylko samego bloga, ale całej jego obecności w sieci, w tym w mediach społecznościowych. Jak znaleźć złoty środek? Więcej – w najnowszym „Wprost”. W nowym „Wprost” także pierwszy odcinek z nowego cyklu: „Ambasadorzy – polskie marki”. W kolejnych odcinkach czytelnicy będą mogli poznać historie młodych, przedsiębiorczych Polaków, którzy odnieśli sukces za granicą. Na początek - Marcin Beme. Jego mobilna biblioteka audiobooków jest już fabrycznie montowana w najnowszych modelach Volvo, Renault i Forda. Kiedy wprowadzał na rynek pierwsze książki do słuchania, księgarnie wieszały na nim psy. Dzisiaj jego audiobooków słucha 3 mln ludzi w 23 krajach. Jak osiągnął sukces – o tym na łamach „Wprost”. W najnowszym „Wprost” także nowe felietony – m.in. Stanisław Kluza o frankach, Paweł Kowal o Ukrainie, ks. Artur Stopka o grzechach, Łukasz Hardt o państwie i Robert Gwiazdowski o podatkach. Nowy numer „Wprost” trafi do kiosków w poniedziałek, 13 kwietnia 2015 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN)   dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 12 kwietnia Janusz Korwin-Mikke i Paweł Kukiz specjalnie dla „Do Rzeczy” (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Polska znalazła się w sytuacji „być albo nie być”. Czy będziemy podmiotem polityki światowej, czy jej przedmiotem - mówi w rozmowie z „Do Rzeczy” Paweł Kukiz. (…) Lepiej, gdy krajem rządzi małpa niż socjalista. Małpa raz na dwa przypadki podejmie decyzję dobrą, a socjalista zawsze podejmie decyzję złą - twierdzi z kolei Janusz Korwin-Mikke. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” - antysystemowi kandydaci na prezydenta. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: Rafał Ziemkiewicz  o pułapce kontestatorów systemu, Piotr Semka o gruzowisku po lewej stronie sceny politycznej, Wojciech Wybranowski o zbrodniarzach PRL ukrywających się za zaświadczeniami lekarskimi oraz Jakub Kowalski o kulisach konkursu na członków zarządu Telewizji Polskiej. W Polsce mamy zły system. Jest zły ustrój, który powoduje, że władza jest panem obywatela za obywatelskie pieniądze. A dodatkowo skutkiem obowiązującej w naszym kraju ordynacji proporcjonalnej jest to, że każde obce mocarstwo może z Polską zrobić, co mu się żywnie podoba - mówi w rozmowie z „Do Rzeczy” Paweł Kukiz. I podkreśla, że ordynacja proporcjonalna skutkuje powstaniem systemu wodzowskiego, a przez jednego wodza można kontrolować cały naród. Wodza można wymienić lub ewakuować, jak Merkel zrobiła z Tuskiem - twierdzi kandydat na prezydenta. Jego zdaniem, ze względu na konflikt na Ukrainie, mamy niepowtarzalną okazję, by wprowadzić w Polsce ordynację propolską. W tej chwili jesteśmy tak słabi, że w polityce międzynarodowej nie liczymy się wcale, a zmiana ordynacji dałaby szansę na upodmiotowienie Polski  - mówi Kukiz. - Dlatego tak bardzo inne mocarstwa chcą nad naszym państwem sprawować kontrolę. Weźmy choćby media - w 80 proc. znajdują się one w niepolskich rękach. To jest przecież najlepszy kanał propagandowy. Cała rozmowa z kandydatem na prezydenta – w najnowszym „Do Rzeczy”.  Na łamach tygodnika także drugi kandydat, który kwestionuje polski system polityczny. Dawniej - w świecie przedsocjalistycznym – na przyjęciu nie wolno było mówić o tym, gdzie się pracuje i ile się zarabia. Gentleman nie mówił o pieniądzach, on je miał. Ludzie dzielili się na dziwkarzy, dbających o rodzinę, podróżników, zbieraczy znaczków czy wielbicieli teatru. I tym się ludzie zajmowali. Dzisiaj na przyjęciu wszyscy mówią, gdzie pracują, ile zarabiają, jakie zajmują stanowiska. Dzisiejszy człowiek myśli o sobie jako o homo faber, a nie homo ludens – mówi Janusz Korwin-Mikke. Jego zdaniem, to zasługa socjalistów. Dlatego musimy zniszczyć mentalność socjalistyczną, musimy przestać myśleć o sobie jako o ludziach pracy. Dzisiaj wydaje się nam, że żyjemy po to, by pracować, a nie pracujemy po to, żeby żyć – podkreśla. I dodaje, że trzeba posłać do więzienia szefa Europejskiego Banku Centralnego. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że dodruk pieniądza jest po prostu złodziejstwem. (…) Nie ukrywam więc, że gdybym rządził w Polsce i szef EBC stanąłby na polskiej ziemi, zostałby aresztowany za kradzież. Drukowanie pieniądza to bowiem kradzież - twierdzi kandydat na prezydenta. Kto jest okradany i co jeszcze chce zmienić w Polsce Janusz Korwin-Mikke - w poniedziałek w „Do Rzeczy”. Nawoływanie do odrzucenia całego „systemu” to w polityce stosunkowo łatwy sposób zdobycia niszowej popularności, ale kosztem zamknięcia sobie drogi do prawdziwego sukcesu – ocenia na łamach tygodnika Rafał A. Ziemkiewicz. Podkreśla, że w każdym społeczeństwie istnieje grupa, która z różnych przyczyn utraciła wiarę w możliwość naprawy polityki dostępnymi w niej narzędziami, ale zawsze jest to grupa marginalna. U większości chęć poprawy ustępuje zwykle obawie o bezpieczeństwo. To skłania do obrony status quo. Dlatego niewydolne, słabnące reżimy, a w demokracjach partie zużyte władzą i skompromitowane aferami tak chętnie w swojej propagandzie straszą radykalizmem opozycji. (…) Polityk czy lider opinii, który chce naprawdę poważnych zmian, musi więc dokonać niezwykłej rzeczy. Zacząć radykalnie, aby skupić wokół siebie, nazwijmy to, „grupę startową”, a po jej zebraniu złagodzić swój wizerunek tak, żeby zacząć pozyskiwać akceptację ostrożniejszej, bardziej umiarkowanej, „milczącej” większości – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Zaznacza jednak, że to zadanie karkołomne, bo kompromisy propagandowe – czy nawet tylko wycofanie się z ostrej retoryki – przez część najaktywniejszych stronników odbierane są natychmiast jako wyprzedanie ideałów. Łatwo stracić dotychczasowych zwolenników na rzecz bardziej radykalnych konkurentów, a nowych nie zyskać. Cały komentarz – w najnowszym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również o kandydatach bardziej systemowych. Do wyborów parlamentarnych zostało pół roku, tymczasem lewa strona sceny politycznej przypomina gruzowisko. Nie widać żadnej poważnej koalicji, a SLD jest już cieniem dawnej potęgi. Nie jest tak, że po lewej stronie sceny politycznej nie dzieje się zupełnie nic. Wszak Leszek Miller i jego partia prężą muskuły, lansując kandydaturę Magdaleny Ogórek na gospodynię Pałacu Prezydenckiego, a Janusz Palikot z uporem powtarza, że osiągnie dwucyfrowy wynik w prezydenckim głosowaniu. (…) Nie można zapomnieć też o całym zastępie politycznych zawodników wagi średniej, którzy prowadzą dziwaczną grę pod hasłem: „Stwórzmy nową jakość na lewicy” - pisze w tygodniku Piotr Semka. Jak wygląda obecny układ sił w „obozie postępu”? Publicysta „Do Rzeczy” proponuje przegląd lewicowych kadr według systematyki karcianej. Leszek Miller to wg tej nomenklatury „stary król”, który na polskiej scenie politycznej coraz bardziej przypomina postać z zamierzchłej epoki. Pokerowa zagrywka - wysunięcie Magdaleny Ogórek jako kandydatki na prezydenta – okazała się fałszywym ruchem. Jednak niezależnie od tego, jak słabo SLD wypada w sondażach i jak wyśmiewana jest Ogórek, sytuacja partii Millera jest lepsza od tej, jaką mają przedstawiciele lewicowej drobnicy. Analiza lewej strony sceny politycznej - w nowym „Do Rzeczy”.   W „Do Rzeczy” także o tym, że Sąd Apelacyjny w Warszawie na początku kwietnia uznał, iż Czesław Kiszczak, były szef MSW i premier w PRL, może uczestniczyć w procesie mimo zaświadczeń o rzekomo złym stanie zdrowia. To wydarzenie niemal bez precedensu. Zaświadczenie lekarskie o problemach psychologicznych lub kardiologicznych to do dziś dla oskarżonych o zbrodnie komunistyczne niemal gwarancja bezkarności. W ten sposób przed karą chroni się jeszcze co najmniej kilkunastu funkcjonariuszy aparatu terroru PRL. Sprawa Czesława Kiszczaka pokazuje, że nie zawsze opinie biegłych są rzetelne - mówi prokurator Bogusław Czerwiński z pionu śledczego warszawskiego Instytutu Pamięci Narodowej. - W tym przypadku zanegowaliśmy taką opinię i okazało się, że mamy rację. Dodaje, że opinie biegłych o niemożności uczestniczenia oskarżonego w procesie często budzą wątpliwości. Wśród prokuratorów IPN do legendy przeszła sprawa gen. Zbigniewa Pudysza, byłego dyrektora Biura Śledczego MSW, który mataczył i utrudniał postępowanie po śmierci Stanisława Pyjasa. Więcej na ten temat oraz o innych PRL-owskich zbrodniarzach ukrywających się za lekarskimi zaświadczeniami - w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach tygodnika również o przymiarkach do konkursu na członków Zarządu Telewizji Polskiej. Kadencja obecnego zarządu ustawowo dobiega końca 8 maja, a wygasa z chwilą zamknięcia walnego zgromadzenia, które nastąpi najpóźniej ostatniego dnia czerwca. Prezes Juliusz Braun na konferencji prasowej, którą zorganizował w dniu… opublikowania zasad nowego konkursu, chwalił się sukcesami: w 2014 r. TVP uzyskała zysk netto 6,3 mln zł, zmniejszyła koszty działania o 25 proc., a jej udział w rynku zwiększył się do 31 proc. Prezes Braun zamierza starać się o reelekcję. Z kim będzie musiał się zmierzyć i jakie wymagania muszą spełniać kandydaci na szefa telewizji publicznej - w nowym „Do Rzeczy”.  Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 13 kwietnia 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski, Krzysztof Rybiński i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 10 kwietnia Wizyta Ambasadora USA w PCO S.A. (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W dniu 9 kwietnia 2015 roku siedzibę PCO S.A. odwiedził Ambasador Stanów Zjednoczonych w Warszawie Stephen Mull. Ambasador spotkał się z Prezesem PCO S.A. Ryszardem Kardaszem. Gość obejrzał multimedialną prezentację spółki, a następnie zapoznał się z najnowocześniejszymi wyrobami optoelektronicznymi i termowizyjnymi produkowanymi w PCO S.A. Ambasador miał okazję zobaczyć między innymi jedne z najlżejszych na świecie gogli noktowizyjnych MU-3M „KOLIBER”, produkt uhonorowany prestiżowymi polskimi i międzynarodowymi nagrodami. Ambasador zwiedził również wydziały produkcyjne PCO S.A. oraz tunel optoelektroniczny, w którym obejrzał prezentację zasad działania urządzeń noktowizyjnych i termowizyjnych. Odbyły się również rozmowy na temat możliwości współpracy PCO S.A. z firmami amerykańskimi. *** PCO S.A. jest czołowym krajowym producentem przyrządów obserwacyjnych i celowniczych z zastosowaniem techniki laserowej, noktowizyjnej i termowizyjnej dla potrzeb wojska oraz innych służb mundurowych. Oferta spółki obejmuje, zarówno wyposażenie indywidualne żołnierza, jak i wozów bojowych. PCO S.A. zajmuje się również prowadzeniem prac badawczo-rozwojowych i wdrożeniowych. Spółka PCO S.A. należy do Polskiej Grupy Zbrojeniowej S.A. PGZ konsoliduje docelowo ponad 30 firm (z branży zbrojeniowej, stoczniowej, offshore i nowych technologii) z rocznymi obrotami rzędu 4,5mld zł oraz przeszło 16 tysiącami pracowników. W efekcie konsolidacji, powstanie jeden z największych koncernów obronnych w tej części świata – lider przemysłowy w procesie modernizacji polskiej armii. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 10 kwietnia Ruszył nabór wniosków o pozyskanie pieniędzy z UE (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    82,5 mld euro – tyle pieniędzy przyznanych z Unii Europejskiej ma prawo wydać Polska do 2020 r. O dotacje będzie można ubiegać się w ramach pięciu programów ogólnopolskich i jednego dla województw wschodnich. Wnioski można składać już w ramach „Polski Cyfrowej”. „50% całej alokacji zostanie przeznaczone na rozwój badań, innowacyjności, komercjalizację prac badawczo-rozwojowych w gospodarce, podnoszenie konkurencyjności małych i średnich przedsiębiorstw, ulepszanie technologii informatyczno-komunikacyjnych oraz wsparcie gospodarki niskoemisyjnej. Największy wzrost środków nastąpi w obszarze małych i średnich przedsiębiorstw. Szacuje się, że będzie to ok. 15 mld euro” – mówi serwisowi infoWire.pl Iwona Wendel, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju. 8,6 mld euro ma być wydane na rozwój obszarów wiejskich. W nowym programowaniu województwa będą zarządzać niemal 40% wszystkich pieniędzy przyznanych z Unii. W latach 2007–2013 miały do dyspozycji 25%. Część samorządów doskonale wie, na co chce pozyskać środki. Są jednak pewne ograniczenia. Jak wyjaśniał podczas konferencji prasowej wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski: „Komisja Europejska jest bardziej wymagająca – już nie da się »wcisnąć« jakiegokolwiek projektu, który jest innowacyjny i ładny. Komisja oczekuje planów gospodarki niskoemisyjnej, w których trzeba dokładnie wykazać związek realizacji określonych przedsięwzięć z poprawą jakości powietrza. Bez tego nie ma co liczyć na dotację”. To już ostatnie lata, w których Polska może liczyć na pieniądze z Unii i dzięki nim – rozwijać się w wielu obszarach, dlatego warto wykorzystać te środki finansowe odpowiednio. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 5 kwietnia Artystyczna Wiosna w Empiku (Aktualności) (by zabory.pl)
  • czwartek, 2 kwietnia Islandia odbierze bankom władzę nad pieniądzem? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Islandia zastanawia się nad odebraniem bankom komercyjnym ich największego przywileju – możliwości kreacji pieniądza. Przygotowany przez ekspertów raport proponuje alternatywy dla współczesnego systemu finansowego. Na ponad 100 stronach raportu, przygotowanego na zlecenie premiera Islandii, zawarto krytykę istniejącego współcześnie systemu kreacji pieniądza. Trudno się dziwić – ostatecznie Islandczycy, jak mało kto, zostali doświadczeni przez ostatni i wciąż trwający kryzys finansowy, u źródła którego leży właśnie m.in. „pusty pieniądz”. Autorzy raportu przedstawiają wybrane bolączki współczesnego systemu finansowego. Wśród nich znalazły się m.in. nadmierna kontrola banków nad podażą pieniądza, czy negatywny wpływ państwowych gwarancji na decyzje podejmowane przez banki. - Islandzki raport,  to ciekawa diagnoza przyczyn obecnego kryzysu finansowego, która jego źródeł upatruje w monopolu sektora bankowego na kreację pieniądza. System rezerwy cząstkowej w połączeniu z państwowymi gwarancjami wypłacalności dla prywatnych banków jest jedną z przyczyn kryzysu, który od 2007 roku osłabia wzrost gospodarczy na świecie – komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. W dokumencie zaprezentowano cztery rozwiązania, stanowiące alternatywę dla współczesnego systemu finansowego, opartego o zasadę rezerwy częściowej. Propozycje te, to tzw. Plan Chicago, wąska bankowość, bankowość specjalnego przeznaczenia oraz pieniądz suwerenny. Tylko Bank Centralny ma kreować pieniądz Szczególnie dużo uwagi poświęcono tej ostatniej koncepcji, która zakłada, że za kreację pieniądza odpowiedzialny ma być jedynie bank centralny – o tym ile środków wpuścić w gospodarkę miałoby decydować ciało podobne do polskiej Rady Polityki Pieniężnej. Następnie, środki te miałyby być wtłaczane do gospodarki różnymi kanałami: od wydatków rządowych począwszy, a na „dywidendzie obywatelskiej” skończywszy. - Islandczycy w niestandardowy sposób podeszli do rozwiązania kryzysu finansowego w swoim kraju. Odpowiedzialnych bankierów potraktowano surowo. Część banków znacjonalizowano, zmienił się też rząd oraz rozpoczęto prace nad nową konstytucją. W małym państwie, gdzie praktycznie każdy jest ze sobą spokrewniony, pewne procesy zachodzą szybciej oraz efektywniej. Być może odejście od systemu rezerwy cząstkowej w Islandii sprawdzi się w tym kraju, ale to wcale nie znaczy, że w innych mogłoby być podobnie. Ten system ma wiele wad, ale wbrew pozorom ma też kilka istotnych zalet. Dzięki niemu większa liczba ludzi ma ułatwiony dostęp do kapitału i może bez większych przeszkód kupić np. telewizor na raty. Jednak nie da się zaprzeczyć, że w ostatnich latach głównym beneficjentem rezerwy cząstkowej był sektor bankowy – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Islandia-odbierze-bankom-wladze-nad-pieniadzem-7244367.html  Przedruk i powielanie informacji prasowej oraz komentarzy analityków Bankier.pl dozwolone pod warunkiem powołania się na źródło Bankier.pl. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 29 marca Świąteczne „Do Rzeczy”: Lisicki o śmierci Jezusa i Mahometa. Kaczyński o kampanii Dudy i in vitro (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że wydarzenie, na którym ufundowana jest wiara chrześcijańska – śmierć Jezusa na krzyżu – muzułmanie negują. Kiedy w Wielki Piątek ponad miliard chrześcijan wspomina mękę Chrystusa, ponad miliard muzułmanów przygląda się temu ze zdziwieniem i z niedowierzaniem. W świątecznym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” - Paweł Lisicki o śmierci Jezusa i Mahometa.  Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: Waldemar Łysiak o najbardziej znanych polskich drzeworytach wielkanocnych, Jarosław Kaczyński o kampanii Andrzeja Dudy i o in vitro, co dalej z senatorem Biereckim, dlaczego kampania Bronisława Komorowskiego przejdzie do historii marketingu politycznego oraz „Ziemkiewicza alfabet ludzi upadłych”.  Nigdzie wyraźniej nie widać wtórności i osobliwości przekazów koranicznych o Jezusie niż w opowieści o Jego śmierci. Mahomet sądzi, że informacja o ukrzyżowaniu Jezusa jest fałszem. Koran potępia opowieści o męce Jezusa, bo uważa je za hańbiące – pisze na łamach najnowszego wydania „Do Rzeczy” Paweł Lisicki. Według Proroka, Żydzi chcieli zabić Jezusa, ale zostali przechytrzeni przez Boga. Naczelny „Do Rzeczy” cytuje Koran: „Powiedzieli: »Zabiliśmy Mesjasza, Jezusa, Syna Marii, Posłańca Boga«, podczas gdy oni ani Go nie zabili, ani Go nie ukrzyżowali, tylko im się tak zdawało” (IV, 157). Z wielu powodów opowieść ta jest czymś niezwykłym. W wersji koranicznej Żydzi wiedzieli, kogo zabijają! Chcieli zabić Mesjasza, Posłańca Boga! – pisze Lisicki. Tymczasem świadomość własnej winy nie występuje w Nowym Testamencie. Sanhedryn i arcykapłan skazali Jezusa na śmierć i wydali go Rzymianom, bo uważali go za oszusta. Gdyby Żydzi uznali w kimś Mesjasza – to by go nie zabili, lecz oddali mu władzę i cześć – zaznacza Lisicki. Fragment jego najnowszej książki „Dżihad i samozagłada Zachodu”, która w najbliższych miesiącach ukaże się nakładem wydawnictwa Fabryka Słów, na łamach świątecznego wydania tygodnika „Do Rzeczy” .  W świątecznej części tygodnika także Waldemar Łysiak o świątecznych ilustracjach prasowych i drzeworytach. Gazety znamy od starożytności. (…) Przed wynalezieniem druku Europa miała rozmaite manuskryptowe czasopisma, a dziennikarze nosili różne miana. Tamtych czasopism nie ilustrowano. Ilustracja gazetowa zjawiła się dopiero po wynalezieniu druku, choć nie od razu – pisze publicysta „Do Rzeczy”. Karnawałem ilustracji prasowej stał się dopiero wiek XIX. Apogeum drzeworytowego triumfu w czasopiśmiennictwie polskim, pierwsze cztery dekady drugiej połowy stulecia XIX, wydało cały zastęp świetnych ksylografów, którzy podnieśli technikę drzeworytniczą z poziomu rzemiosła artystycznego na poziom wielkiej sztuki. Tematyka drzeworytniczych ilustracji gazetowych była bardzo bogata, właściwie ukazywano wszystko, od pejzaży wiejskich i widoczków miejskich (…)  po wszelakie obrzędy i tradycje narodowe lub religijne, jak Boże Narodzenie czy Wielkanoc. Najsłynniejsze drzeworyty z naszych gazet XIX–wiecznych dotyczące Świąt Zmartwychwstania Pańskiego – w najnowszym „Do Rzeczy”.  Na łamach „Do Rzeczy” również rozmowa z liderem Prawa i Sprawiedliwości. Notowania Andrzeja Dudy idą w górę właściwie we wszystkich badaniach, wyniki głównego konkurenta, czyli prezydenta Komorowskiego, niemalże bez wyjątku idą w dół we wszystkich sondażach. Trudno sobie wyobrażać coś lepszego – mówi Jarosław Kaczyński. I przypomina, że kampania zaczęła się od wyników bardzo skromnych. A teraz są już badania, w których nasz kandydat przekracza 30 proc. – podkreśla. Andrzej Duda ma kłopot z dwoma punktami kampanii. To sprawa in vitro i konwencja antyprzemocowa. Oczywiście to dramat i bardzo współczuję małżeństwom, które nie mogą mieć dzieci. Państwo powinno im pomagać, ale są różne metody walki z bezpłodnością. In vitro to tylko jedna z metod i – abstrahując od wymiaru religijnego – niekoniecznie skuteczna i dość ryzykowna. My będziemy tu kierować się głosem Kościoła. Przynajmniej ja osobiście – mówi prezes PiS. Cała rozmowa – w poniedziałek w tygodniku „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym, że PiS potrzebuje Grzegorza Biereckiego, a Bierecki potrzebuje PiS. Obecne zamieszanie wokół SKOK-ów raczej tego nie zmieni. To było do przewidzenia, że prędzej czy później temat SKOK-ów zostanie odpalony. Liczyliśmy jednak, że Platforma zostawi to sobie na kampanię parlamentarną, bo Andrzeja Dudę trudno z tym tematem połączyć – opowiada „Do Rzeczy” jeden z ważnych polityków PiS. Dlaczego więc temat pojawił się teraz? Duda niebezpiecznie idzie do góry, staje się coraz mocniejszy. Trzeba więc grać wszystkim, co się ma – odpowiada rozmówca tygodnika. Dla PiS w tej sytuacji najważniejsza jest ochrona Andrzeja Dudy. Dlatego politycy tej partii dwoją się i troją, by przenieść uwagę opinii publicznej na związki Bronisława Komorowskiego ze SKOK–iem Wołomin – upadłą kasą, którą mieli zarządzać ludzie powiązani z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Co dalej z samym senatorem Biereckim – w nowym „Do Rzeczy”.     Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że kampania wyborcza Bronisława Komorowskiego może przejść do historii politycznego marketingu. Jest prowadzona tak nieudolnie, że kandydat tylko traci wyborców. A sztabowcy PO nie mają pomysłu na zmianę – pisze Wojciech Wybranowski. Podkreśla, że w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego nie ma ani wizji, ani strategii, jest za to niespójny przekaz zmieniany w zależności od działań politycznej konkurencji. Do tego dochodzą wzajemne konflikty i kompetencyjne spory członków sztabu wyborczego i urzędników Kancelarii Prezydenta oraz fatalnie organizowane spotkania Komorowskiego z wyborcami. Sztabowcy Komorowskiego nie potrafią też odpowiedzieć na zalew krytyki w sieci. Czy będą w stanie jeszcze przed pierwszą turą wyborów „ogarnąć” kampanię i odpowiedzieć na ofensywę PiS? Więcej – w „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także „Ziemkiewicza alfabet ludzi upadłych”. Amerykanie mawiają, że nie ma nic przyjemniejszego niż jazda do piekła. Jako pisarz uważam też, że nie ma rzeczy ciekawszej. Nie tylko w literaturze. Dlatego jako komentator życia publicznego szczególną uwagę zwracałem zawsze na osoby w prywatnych rozmowach kwitowane frazą: „Ale się stoczył(a)”. Jak się ludzie staczają i przede wszystkim dlaczego? – pisze Ziemkiewicz we wstępie do swojego „Alfabetu…”. I podkreśla, że pisze o subiektywnie wybranych postaciach z polskiego życia publicznego. Nie wyceniam ich przewin, czasami poważnych, czasami będących raczej śmiesznostkami. Niech Państwo potraktują te portrety jako swego rodzaju brulion postulowanej od lat przez krytykę literacką realistycznej powieści o współczesnej Polsce, „nowego »Przedwiośnia«”  – zapowiada publicysta. A w „Alfabecie…” m.in. Tomasz Arabski, Bartosz Arłukowicz, Leszek Balcerowicz, Jerzy Buzek, Tomasz Lis, Wojciech Młynarski, Dominika Wielowieyska, Jacek Żakowski… Pełna lista i historie ich upadków – w nowym „Do Rzeczy”.    Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 30 marca 2015. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Jan Pospieszalski, Krzysztof Rybiński i Jadwiga Staniszkis. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 27 marca Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w marcu 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 27 marca 2015 r. – Gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w marcu, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (63 proc.). Najwięcej głosów otrzymałaby Platforma Obywatelska (46 proc.) oraz Prawo i Sprawiedliwość (39 proc.) – wyniki marcowej fali badania* GfK na temat preferencji partyjnych Polaków. Po stabilizacji notowań w poprzednich miesiącach, marcowy pomiar przyniósł istotne zmiany w dotychczasowych tendencjach. W porównaniu z lutową falą badania notowania PO istotnie wzrosły, natomiast notowania PiS+SP+PR znacząco spadły. Notowania PO wzrosły o 7,2 punktu proc. do 46,1 proc., a notowania PiS+SP+PR spadły o 3,4 punktu proc. do 34,6 proc. Do Sejmu dostałoby się jeszcze tylko Polskie Stronnictwo Ludowe (6,7 proc.). Poza parlamentem znalazłyby się: Sojusz Lewicy Demokratycznej (4,6 proc.), Korwin (1,9 proc.), Kongres Nowej Prawicy (1,1 proc.), Liga Polskich Rodzin (0,6 proc.), Twój Ruch (0,4 proc.), Prawica Rzeczpospolitej (0,3 proc.), Partia Kobiet (0,3 proc.), Unia Pracy (0,3 proc.), Unia Polityki Realnej (0,3 proc.), Samoobrona (0,2 proc.), Stronnictwo Demokratyczne (0,2 proc.), Zieloni (0,2 proc.), Socjaldemokracja Polska (0,2 proc.), Krajowa Partia Emerytów i Rencistów (0,2 proc.), Demokracja Bezpośrednia (0,1 proc.). Powyższy procentowy rozkład głosów uwzględnia także kategorię „inna partia”, na którą wskazało 2 proc. respondentów. Prezentowane wyniki preferencji wyborczych obliczono na podstawie połączonych dwóch kategorii respondentów, którzy zadeklarowali swój udział w wyborach – tych, którzy wskazali jakąś partię oraz tych, którzy jeszcze się wahają, na jakie ugrupowanie głosować (wynik imputowany**). FrekwencjaW marcu 63 proc. respondentów deklaruje, że wzięłoby udział w wyborach (23 proc. zdecydowanie tak; 40 proc. raczej tak). W wyborach nie wzięłoby udziału 29 proc. respondentów (21 proc. zdecydowanie nie; 8 proc. raczej nie). 8 proc. Polaków nie jest pewnych udziału w wyborach.Wyborcy niezdecydowaniWśród respondentów, którzy deklarują chęć udziału w wyborach, niemal 18 proc. jest niezdecydowanych, na którą partię głosować. W porównaniu z badaniem lutowym odsetek wyborców wahających się wzrósł w marcu o 2 punkty proc.W poniższej tabeli przedstawiono wyniki preferencji wyborczych Polaków, w których w podstawie procentowania uwzględniono odsetek respondentów niezdecydowanych (17,5 proc.). W takim ujęciu najwięcej głosów otrzymałaby PO (37,4 proc.) i PiS+SP+PR (27,3 proc.). Do Sejmu dostałoby się jeszcze Polskie Stronnictwo Ludowe (5 proc.).Poza parlamentem znalazłyby się: Sojusz Lewicy Demokratycznej (3,7 proc.), Korwin (1,8 proc.), Kongres Nowej Prawicy (1,1 proc.), Liga Polskich Rodzin (0,6 proc.), Twój Ruch (0,4 proc.), Unia Pracy (0,3 proc.), Partia Kobiet (0,3 proc.), Unia Polityki Realnej (0,3 proc.), Samoobrona (0,2 proc.), Socjaldemokracja Polska (0,2 proc.), Zieloni (0,2 proc.), Krajowa Partia Emerytów i Rencistów (0,2 proc.), Stronnictwo Demokratyczne (0,2 proc.), Prawica Rzeczpospolitej (0,1 proc.), Demokracja Bezpośrednia (0,1 proc.).  Prognoza rozkładu głosów wśród osób niezdecydowanych**Prognoza rozkładu głosów wśród osób niezdecydowanych wskazuje, iż obecnie większość ich głosów otrzymałaby PO (44,6 proc.) oraz PiS+SP+PR (37,2 proc.). Polskie Stronnictwo Ludowe otrzymałoby 8,9 proc. głosów, Sojusz Lewicy Demokratycznej 4,9 proc., Prawica Rzeczypospolitej 0,8 proc., Korwin 0,7 proc. Dodatkowe informacje o badaniuBadanie zachowań i preferencji wyborczych jest prowadzone przez instytut GfK Polonia od 2005 roku na potrzeby partii politycznych, organizacji społecznych, administracji publicznej i rządowej. * marcowa fala badania została przeprowadzona w dniach 12-16 marca 2015 r. metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów w ramach badania omnibus CAPI na podstawie reprezentatywnej imiennej próby pełnoletnich Polaków wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020.** Rozkład głosów oddanych na partie dla osób niezdecydowanych, rejestrowany w pytaniu o preferowaną partię, został zaimputowany (odtworzony) za pomocą wielomianowego modelu regresji logistycznej, oszacowanego w oparciu o szczegółowe cechy społeczno-demograficzne badanego respondenta.Przedziały ufnościBadanie preferencji wyborczych to estymacja przedziałowa, której wynikiem nie jest ocena punktowa, czyli konkretna wartość, ale pewien przedział, do którego z określonym prawdopodobieństwem (zwykle 95 proc.) należy szacowana wartość parametru (w tym przypadku głosowanie na konkretną partię). Podstawowym pojęciem estymacji przedziałowej jest przedział ufności. Prezentowane przedziały ufności zostały obliczone w oparciu o nieparametryczną metodę estymacji bootstrap uwzględniającą dwustopniowy schemat konstrukcji próby (w przypadku złożonych schematów losowania, a takie stosuje się w tym i podobnych badaniach typu face-to-face, klasyczne metody obliczania przedziałów ufności oparte na Centralnym Twierdzeniu Granicznym byłyby niepoprawne). Ilość replikacji została ustalona na poziomie i=1000. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 24 marca Imigranci ze wschodu zagrożeniem dla polskiego rynku pracy (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Do tej pory Polskę odwiedzało stosunkowo niewielu uchodźców. Często traktowali nasz kraj jedynie jako przystanek w dalszej wędrówce na zachód. Jeśli jednak rozpad Ukrainy będzie postępował, Polska może spodziewać się masowej imigracji. W 2013 r. Ukraińcy złożyli w Polsce 46 wniosków o nadanie statusu uchodźcy. W ubiegłym – prawie 2,5 tys. W tym – już ponad 500. „Polska nie jest gotowa na przyjęcie takiej liczby imigrantów, dlatego większość wniosków spotyka się z odmową” – mówi serwisowi infoWire.pl dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Na karty pobytu tymczasowego mogą liczyć głównie dzieci. „Akceptacja i tolerancja uciekinierów z innych państw oraz integracja z nimi to duże wyzwanie dla społeczeństwa” – zaznacza rozmówca. Wszystkie kraje reagują alergicznie na „dumping socjalny”, uderzający w rynek pracy, a nie – tylko wypełniający na nim luki. Niechętnie patrzy się na osoby z zagranicy zdecydowane wykonywać pracę za niższe wynagrodzenie i bez świadczeń socjalnych. Przyjęcie uchodźców ze wschodu może prowadzić do wzrostu bezrobocia wśród Polaków. Politycy powinni potraktować ten problem priorytetowo i ustalić, jak pomóc Ukrainie bez narażania przy tym obywateli własnego państwa. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 23 marca Masz prawo wiedzieć, ile zarabia urzędnik (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Obowiązek publikacji informacji o zarobkach pracowników samorządowych oraz „trzynastce”, specjalnym wynagrodzeniu dodatkowym – takiej zmiany w prawie domaga się Stowarzyszenie Sieć Obywatelska – Watchdog Polska. Wykazy płac, a także informacje o nagrodach pracowników urzędów, miałyby być publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej raz na kwartał. „Działanie to ma przeciwdziałać niesprawiedliwemu planowaniu wynagrodzeń w jednostkach samorządu terytorialnego, w wyniku czego osoby o podobnych kwalifikacjach pracujące na tych samych stanowiskach otrzymują różne pensje” – mówi serwisowi infoWire.pl Katarzyna Batko-Tołuć ze Stowarzyszenia Sieć Obywatelska – Watchdog Polska. W społeczeństwie dominują opinie o zbyt wysokich pensjach urzędniczych. Jednak – jak zaznacza rozmówczyni – ujawnienie informacji o zarobkach prawdopodobnie nie wywołałoby żadnej sensacji, ponieważ okazałoby się, że są one mniejsze, niż nam się powszechnie wydaje. „Polacy zakorzenieni są w kulturze tajemnicy i mają przekonanie, że wielu rzeczy nie należy ujawniać, aby móc utrzymać porządek” – zaznacza ekspertka. A przecież dzięki jawności jest możliwy dialog, w którym nie skupiamy się na mitach i stereotypach, ale poruszamy rzeczy istotne z punktu widzenia obywateli, jak np. sposób zarządzania budżetem. Ludzie nie ufają z kolei w sytuacjach, kiedy informacje są zatajane. Dlatego jawność odgrywa tak ważną rolę w budowaniu zaufania do władzy. „Nie istnieją powody, które zabraniałyby wprowadzenia zapisu nakazującego ujawnianie płac urzędników  do polskiego prawa. Jednak aby to zrobić, potrzebna jest zmiana polskiej mentalności” – podkreśla rozmówczyni. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 23 marca Headlines Porter Novelli partnerem strategicznym misji gospodarczej w Turcji (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Między 24 a 27 marca 2015 r. w Ankarze, w Stambule odbędzie się oficjalna wizyta Ministra Spraw Zagranicznych Grzegorza Schetyny oraz polskich przedsiębiorców w Turcji, która stanowi kontynuację działań podjętych w 2014 roku, w którym obydwa kraje obchodziły 600-lecie nawiązania stosunków. Headlines Porter Novelli został partnerem wydarzeń związanych z rozwojem współpracy gospodarczej Polski z Turcją organizowanych przy okazji misji. W wyjeździe weźmie udział grupa około 150 przedsiębiorców z różnych sektorów, między innymi przedstawiciele branż: energetycznej, zielonych technologii, finansowo-kapitałowej, rolno-spożywczej, medycznej czy innowacyjnej. Celem wizyty jest promocja i budowanie pozytywnego wizerunku polskiej gospodarki oraz polskich eksporterów i inwestorów, a także intensyfikacja kontaktów między polskimi i tureckimi partnerami biznesowymi. Organizatorzy liczą na możliwość wypracowania współpracy gospodarczej w niektórych obszarach, w szczególności na rynkach finansowych,  wdrażając nowoczesne technologie. „Polski i turecki rynek gospodarczy są do siebie bardzo podobne. Transformacja gospodarcza i towarzyszące jej wielkie zmiany były dla obu krajów początkiem dynamicznego rozwoju. Niezwykle ważne i znaczące jest to, że możemy wymienić się wiedzą i doświadczeniami. We współpracy polsko-tureckiej jest potencjał, który można przekuć na wdrożenie innowacyjnych rozwiązań. Cieszymy się, że możemy uczestniczyć w ekspansji zagranicznej polskich firm” - powiedziała Joanna Pruszyńska-Witkowska, Prezes Headlines Porter Novelli. Podczas wizyty odbędzie się dwudniowe Forum Gospodarcze, na którym wystąpią między innymi Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna oraz turecki Minister Gospodarki Nihat Zeybekci. Uczestnicy wezmą udział także w licznych spotkaniach roboczych, rozmowach przy okrągłym stole i dyskusjach. Wizyta w Turcji to wydarzenie organizowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP we współpracy m.in. z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju, Bankiem Gospodarstwa Krajowego, Narodowym Bankiem Polskim, Związkiem Banków Polskich, Komisją Nadzoru Finansowego i innymi instytucjami, których celem jest promocja współpracy polsko-tureckiej w różnych obszarach. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 19 marca Preferencje w wyborach prezydenckich – marzec 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 19 marca 2015 r. – Gdyby wybory prezydenckie miały odbyć się w marcu, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (67 proc.). Najwięcej głosów otrzymałby obecny prezydent Bronisław Komorowski (48 proc.) – wyniki marcowej fali badania GfK na temat preferencji Polaków w wyborach prezydenckich. W porównaniu do lutowej fali badania wynik urzędującego prezydenta spadł o kolejne 4 proc. (w badaniu lutowym Bronisław Komorowski stracił 3 proc. w porównaniu do poprzedniego miesiąca). Obecny spadek powoduje, iż po raz pierwszy uzyskiwany wynik nie gwarantuje mu zwycięstwa w pierwszej turze wyborów. Notowania kandydata PiS Andrzeja Dudy utrzymały tendencję wzrostową. W marcu otrzymałby już 23 proc. głosów (o 3 proc. więcej niż w lutym). Na kolejnych miejscach znaleźli się: Magdalena Ogórek – 3 proc. (spadek o 1 punkt proc. w porównaniu z pomiarem lutowym), Janusz Korwin-Mikke 2 proc. (wynik bez zmian), Adam Jarubas 2 proc. (wynik bez zmian), Paweł Kukiz 1 proc. (spadek o 2 punkty proc. w porównaniu z lutym), Janusz Palikot 1 proc. (spadek o 1 punkt proc. w porównaniu z lutym), Marian Kowalski (0,6 proc.), Grzegorz Braun (0,3 proc.), Wanda Nowicka (0,3 proc.), Kornel Morawiecki (0,2 proc.), Iwona Piątek (0,2 proc.), Anna Grodzka (0,1 proc.), Dariusz Łaska (0,1 proc.), Adam Słomka (0,1 proc.). Inni kandydaci nie otrzymali żadnych wskazań lub zgłosili zamiar kandydowania już po terminie realizacji badania. Od lutego odsetek wyborców niezdecydowanych, na którego z kandydatów zagłosować, wzrósł o 1 punkt procentowych i wynosi obecnie 15 proc. Podobnie o 1 punkt proc. wzrósł odsetek osób, które nie chcą ujawnić swoich zamiarów wyborczych (3 proc.). Dodatkowe informacje o badaniuMarcowa fala badania została przeprowadzona w dniach 12-16 marca 2015 r. metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów w ramach badania omnibus CAPI na podstawie reprezentatywnej imiennej próby pełnoletnich Polaków wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 18 marca Praca w szarej strefie nie popłaca (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Na pracę na czarno pracownicy decydują się najczęściej, aby uniknąć podatków lub dorobić na studiach albo emeryturze. Szara strefa dotyczy zwykle rolniczych prac sezonowych, ale także remontów i napraw oraz zabiegów kosmetycznych. W 2013 r. polska szara strefa stanowiła równowartość 23,8% PKB. To stosunkowo dużo. W Unii Europejskiej największy wskaźnik zanotowano jednak w Bułgarii (31,2%) oraz Rumunii i Chorwacji (po 28,4%). Najmniejszy – w Szwajcarii (7,1%), Austrii (7,5%) i Luksemburgu (8%). Problem dotyczy zarówno wysoko, jak i nisko wykwalifikowanych pracowników – pracują oni na czarno i popełniają przestępstwa karnoskarbowe. „Obecnie zwiększona liczba kontroli pomaga stopniowo eliminować szarą strefę, jednak w Polsce nadal jest zbyt mało inspekcji, a kary za nielegalną pracę są zbyt niskie na tle innych państw” – mówi serwisowi infoWire.pl Krzysztof Inglot z Work Service. Przykładem są Niemcy. Pracodawcy za nielegalne zatrudnianie grozi grzywna do 500 tys. euro. Zapłaci też sam pracownik – nawet do 15 tys. euro. Jeśli nie ma pieniędzy, sąd może zamienić mu grzywnę na więzienie. Należy pamiętać, że brak umowy podpisanej z pracodawcą jest niebezpieczny. Bez odpowiedniej dokumentacji nie skorzystamy z opieki zdrowotnej czy odszkodowania. Nie mamy też pewności, że otrzymamy zapłatę za pracę. Jeśli chcemy założyć własną firmę, warto skorzystać z dotacji unijnych lub programów pomocowych w urzędach pracy. Fachowiec z pewnością nie będzie narzekał na brak zleceń i poradzi sobie z prowadzeniem dobrze prosperującego biznesu. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 17 marca Czy Polacy są gotowi wrócić do obowiązkowej służby wojskowej? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Sytuacja na Ukrainie każe postawić pytanie, czy członkostwo Polski w NATO jest w stanie powstrzymać potencjalnego agresora przed atakiem na nasz kraj. Nie mamy ani dobrej obrony powietrznej, ani silnej armii. Nic dziwnego, że pojawił się pomysł, by wezwać na wojskowe ćwiczenia praktycznie każdego zdolnego do służby. Rozporządzenie z 11 lutego, podpisane przez premier i ogłoszone 9 marca, mówi o pięciodniowych szkoleniach. Wezmą w nich udział ci, którzy przeszli zasadniczą służbę wojskową. W przypadku szeregowych górną granicą jest wiek 50 lat, jeśli chodzi o oficerów – 60. A co z tymi, którzy czynnej służby nie odbyli? Mogą spać spokojnie. „Dziś trudno byłoby wyegzekwować obowiązkową służbę wojskową od kogokolwiek, a szczególnie emigrantów. Dlatego prawdopodobieństwo przywrócenia jej jest niewielkie, nawet gdyby wiązała się ona z otrzymywaniem dodatkowych świadczeń” – mówi serwisowi infoWire.pl dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Owszem, są kraje, w których powszechna służba wojskowa się sprawdza. Ale nawet w państwach nordyckich, gdzie poziom patriotyzmu i gotowość poświęcenia się dla kraju są wysokie, można odmówić służby militarnej z powodu religii lub przekonań. „Zwiększa się poczucie wolności jednostki, czego następstwem jest anihilacja powinności wobec społeczeństwa, w którym przyszło nam żyć” – komentuje ekspert. Polacy mają tradycje wojskowo-patriotyczne. Jest wiele grup rekonstrukcji historycznych. Pytanie tylko, czy zainteresowania mogłyby się przełożyć na podjęcie służby wojskowej? Wydaje się to wątpliwe. dostarczył infoWire.pl
  • sobota, 14 marca PŁYTA Z PIOSENKAMI Z FILMU „DISCO POLO” W SPRZEDAŻY JUŻ OD 13 MARCA (Aktualności) (by zabory.pl)
  • piątek, 13 marca Deflacja trwa w najlepsze (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W Polsce wciąż mamy do czynienia z deflacją. Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, luty był ósmym z rzędu miesiącem spadających cen. Ceny towarów i usług konsumpcyjnych spadły w lutym o 1,6% w ujęciu rocznym – poinformował dziś GUS. To największy spadek w najnowszej historii. Deflacja cenowa nad Wisłą utrzymuje się już od lipca. Głównym czynnikiem napędzającym deflację ponownie okazały się spadające ceny paliw. W kategorii transport statystycy odnotowali ceny o 11,6% niższe niż przed rokiem. Znaczące przeceny miały miejsce również w kategorii odzież i obuwie (o 5,3%) oraz żywność (o 2,6%). - Wciąż utrzymująca się deflacja, to dobra wiadomość dla większości konsumentów, bo w teorii mogą nabywać taniej niektóre towary. Głównym czynnikiem deflacyjnym są stosunkowo niskie ceny paliw. Szacuje się, że spadek cen ropy na rynkach światowych, to pakiet stymulacyjny dla światowej gospodarki, o wartości ponad 1 bln dolarów - komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Ceny w styczniu spadały jeszcze mocniej Statystycy z GUS-u zrewidowali jednocześnie odczyty dotyczące stycznia. Miesiąc temu sugerowano, że deflacja w styczniu w ujęciu rocznym wyniosła 1,3%. Najnowszy raport pokazuje jednak, że ceny w styczniu spadały jeszcze mocniej, deflacja sięgnęła bowiem wówczas 1,4%. Rewizja ta miała związek z coroczną aktualizacją składu koszyka dóbr, na podstawie którego GUS wylicza wskaźniki CPI. Zmiany te mają odzwierciedlać trendy w strukturze wydatków konsumenckich. - Deflacja ma swoje dobre i złe strony. Przyjmuje się, że dla przedsiębiorstw nie jest to najlepsza sytuacja, bo nagle okazuje się, że bardziej opłaca się trzymać pieniądze w portfelu, niż przeznaczać na inwestycje, które wiążą się z ryzykiem ich utraty. W przypadku, gdy czynnikiem deflacyjnym są spadające ceny paliw, ten argument raczej się nie sprawdzi, bo gdy spojrzymy na cały koszyk, to okazuje się, że w sektorach "technologicznych", np. łączności, to raczej odnotowujemy wzrost cen - dodaje Piechowiak. Więcej na ten temat: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Deflacja-w-Polsce-poglebia-sie-Kolejny-rekord-7241099.html   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 13 marca UNICEF: 14 mln dzieci cierpi na skutek konfliktu w Syrii i Iraku (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W czwartą rocznicę konfliktu w Syrii UNICEF wzywa do wsparcia szczególnie młodych ludzi Nowy Jork/Amman, 12 marca 2015 roku – Obecnie około 14 mln dzieci w całym regionie cierpi w wyniku eskalacji konfliktu, który toczy się w Syrii i Iraku, donosi UNICEF.  Ponad 5,6 mln dzieci w samej Syrii pozostaje w dramatycznej sytuacji, w tym nawet 2 mln dzieci mieszka w rejonach kraju odciętych od pomocy humanitarnej. Główną przyczyną tej sytuacji są toczące się walki. Około 2,6 mln syryjskich dzieci wciąż pozostaje poza systemem edukacji. W społecznościach przyjmujących uchodźców jest 3,6 mln dzieci, które borykają się z brakiem dostępu do edukacji i opieki zdrowotnej. Tę trudną sytuację pogłębia obecność wśród nich niemal 2 mln syryjskich dzieci, które zostały zmuszone do szukania ratunku w Libanie, Turcji, Jordanii i innych państwach. Tymczasem konflikt rozszerza się, ogarniając swym zasięgiem nie tylko Syrię, ale i Irak, gdzie ponad 2,8 mln dzieci opuściło swoje domy. Wiele z nich utknęło na obszarach kontrolowanych przez grupy zbrojne. Dla najmłodszych dzieci ta sytuacja trwa całe ich życie. Dla osób młodych wchodzących w dorosłość, przemoc i cierpienie nie tylko naznaczyły ich przeszłość, ale i ukształtowały przyszłość, powiedział Anthony Lake, Dyrektor Generalny UNICEF. Cztery lata od rozpoczęcia kryzysu młodzi ludzie nadal pozostają w niebezpieczeństwie. Najgorsze jest to, że mogą przyjąć przemoc za coś normalnego i w przyszłości sami ją stosować. Pomimo niepokojów spowodowanych konfliktem, dzieci i młodzież nadal wykazują niezwykłą odwagę i determinację. Na specjalnie utworzonej stronie www.childrenofsyria.info znajdują się historie dzieci zebrane przez UNICEF. Znajduje się tam historia np. 16-letniego Alaa, który uciekł z ogarniętego wojną, syryjskiego miasta Homs, a teraz kontynuuje studia i prowadzi szkolenia dla innych dzieci. Jest tam też historia 10-letniej Christiny mieszkającej w ośrodku dla przesiedlonych rodzin na północy Iraku, która pomaga młodszym dzieciom w odrabianiu lekcji.   Pomimo szkód, jakie poniosły, krzywd, jakich doświadczyły i braku zdolności dorosłych do zakończenia tego strasznego konfliktu, te dzieci nadal mają odwagę i determinację do budowy lepszego życia, powiedział Anthony Lake. Widząc ich determinację, jak możemy pozostać bierni? Wiedząc, że się nie poddały, jak my możemy zrezygnować? UNICEF wzywa do zainwestowania środków w długoterminowe projekty, które zapewnią dzieciom i młodzieży możliwość rozwijania ich zdolności i motywacji do budowania stabilnej przyszłości. Projekty tego typu powinny zawierać:  Możliwość kształcenia wyrównawczego i zawodowego. 5 mln Syryjczyków w wieku od 12 do 18 lat wymaga wsparcia w rozwijaniu swoich umiejętności i pomocy zapewniającej środki do życia Szansę na edukację formalną i nieformalną dla dzieci dotkniętych przez konflikt, a także system certyfikacji pozwalający na utrzymanie statusu ucznia Pomoc dla dzieci-ofiar przemocy, która będzie zawierała opiekę i wsparcie psychologiczne Wzmocnienie systemów zdrowia i edukacji w społecznościach przyjmujących uchodźców, aby wszystkie dzieci dotknięte w jakiś sposób przez konflikt otrzymały konieczną pomoc  ***  UNICEF to organizacja humanitarna i rozwojowa działająca na rzecz dzieci. Od ratujących życie szczepień, przez budowę szkół, po natychmiastową pomoc w sytuacji klęski humanitarnej - UNICEF robi wszystko, aby dzieciom żyło się lepiej. Pracuje w małych wioskach i z rządami państw, bo uważa, że każde dziecko, niezależnie od miejsca urodzenia, koloru skóry czy religii, ma prawo do zdrowego i bezpiecznego dzieciństwa. www.unicef.pl    dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 10 marca Konflikt na Ukrainie a nastroje Polaków (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wiele osób śledzi wydarzenia za wschodnią granicą, bo rezultaty konfliktu na Ukrainie i sankcje nałożone na Federację Rosyjską bezpośrednio dotykają Polskę. Nasz stosunek do tego, co dzieje się na wschodzie, jest widoczny w statystykach. Jak pokazują badania CBOS, według aż 3/4 Polaków konflikt na Ukrainie może grozić bezpieczeństwu naszego kraju. Oczywiście, uważamy, że sąsiadów powinno się wspierać, ale tylko wspólnie z innymi krajami Unii Europejskiej (56%). 33% badanych jest zdania, że nie powinniśmy angażować sił w konflikt na Ukrainie, a 62% – że nie warto nawet pomagać finansowo. Wielu z nas sankcje nałożone na Rosję przez Unię Europejską uznaje za zbyt małe. Z drugiej zaś strony boimy się, że podejmowane działania odbiją się negatywnie na gospodarce czy bezpieczeństwie energetycznym. Sytuacja na wschodzie nie wpływa na refleksje większości polskich polityków. „Powtarzają te same hasła i slogany, których nikt na arenie międzynarodowej nie chce słuchać” – mówi serwisowi infoWire.pl dr hab. Rafał Chwedoruk, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. „Państwo polskie, prowadzące aktywną politykę wschodnią i wchodzące na różne płaszczyzny sporów z Federacją Rosyjską, a także innymi państwami, zachowuje się jak drogowiec, którego zaskoczyła zima” – dodaje. W konflikcie związanym z przejęciem Krymu oraz zmianą władzy w Kijowie trudno znaleźć wygranych, może poza Białorusią. Łatwo natomiast wskazać przegranych – są to Ukraina i Polska. Obecna sytuacja pokazała, że nasz kraj jest samotnym białym żaglem w Europie. Niestety żadne inne państwo nie podziela naszych poglądów, a nawet jeśli jest nam bliskie – jak Litwa – to relacje z nim pozostawiają wiele do życzenia. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 5 marca Goście specjalni Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach bohaterami kampanii zapowiadającej wydarzenie (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    O skali Europejskiego Kongresu Gospodarczego  w Katowicach świadczą ranga gości, merytoryczny program i jakość debat oraz liczby: ponad sześć tysięcy uczestników, kilkuset prelegentów, 100 sesji tematycznych. Tegoroczna kampania promocyjna największej imprezy biznesowej Europy Centralnej oparta została o jej najważniejsze wartości: ekspertów i tematykę. W kampanii promocyjnej siódmego Europejskiego Kongresu Gospodarczego (European Economic Congress – EEC), który odbędzie się w Katowicach między 20. a 22. kwietnia br., główne tematy zapowiadają goście specjalni wydarzenia – politycy i reprezentanci biznesu. W spotach telewizyjnych zobaczyć można m.in.: wicepremiera i ministra gospodarki RP Janusza Piechocińskiego, posła do Parlamentu Europejskiego Jerzego Buzka, prezesa PKP Jakuba Karnowskiego, prezes ING Banku Śląskiego Małgorzatę Kołakowską, prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości Bożenę Lublińską-Kasprzak, prezesa Grupy Lotos Pawła Olechnowicza, prezesa KGHM Polska Miedź Herberta Wirtha i prezesa Polskiej Grupy Energetycznej Marka Woszczyka. Spoty Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2015 emitowane są na antenach TVN 24, TVN Biznes i Świat, Polsat News, Polsat News 2, TVP Info oraz TVP Katowice oraz TVS. Reklamy radiowe obejmują m.in. Polskie Radio Katowice i Radio TOK FM, reklamy prasowe realizowane są przez wszystkie tytuły patronujące wydarzeniu. Za zakup mediów, kreacje i produkcję reklam odpowiada organizator Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, Grupa PTWP SA. Komunikację z mediami, biuro prasowe oraz bieżącą współpracę z patronami medialnymi projektu prowadzi Imago PR. Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach jest największą imprezą biznesową Europy Centralnej. Wydarzenia Kongresu relacjonuje co roku kilkuset dziennikarzy. Moderatorami sesji oraz debat są eksperci swoich branż i znani publicyści gospodarczy. Patronat medialny nad Europejskim Kongresem Gospodarczym 2015 objęły m.in.: TVN24 i TVN Biznes i Świat, Polskie Radio, Polityka, Polityka Insight, natemat.pl, WP.pl, Dziennik Gazeta Prawna, Rzeczpospolita, Parkiet, Sukces, Bloomberg Businessweek Polska, Dziennik Zachodni, Polskie Radio Katowice, TVS, Miesięcznik Gospodarczy Nowy Przemysł, Gość Niedzielny, The Warsaw Voice, Warsaw Business Journal Observer. *** Europejski Kongres Gospodarczy (European Economic Congress – EEC) w Katowicach to trzydniowy cykl debat, spotkań i wydarzeń towarzyszących z udziałem sześciu tysięcy gości  z Polski, Europy, świata. W blisko 100 sesjach bierze co roku udział kilkuset panelistów, komisarze unijni, premierzy i przedstawiciele rządów państw europejskich, prezesi największych firm, naukowcy i praktycy, decydenci, mający realny wpływ na życie gospodarcze i społeczne. W opiniotwórczym gronie, w formie otwartej debaty publicznej, prowadzone są rozmowy  o kwestiach najistotniejszych dla rozwoju Europy. Europejski Kongres Gospodarczy został uznany za forum jednej z najbardziej reprezentatywnych dyskusji o przyszłości Europy. Tezy wystąpień najważniejszych uczestników są często cytowane i szeroko komentowane. Organizatorem Europejskiego Kongresu Gospodarczego, od pierwszej edycji w 2009 roku, jest Grupa PTWP SA. ### Więcej informacji o Europejskim Kongresie Gospodarczym – www.eecpoland.eu Więcej informacji o organizatorze – Grupa PTWP SA – www.ptwp.pl   Zapraszamy również: Facebook: facebook.com/EECKatowice Twitter: twitter.com/EECKatowice     dostarczył infoWire.pl
  • środa, 4 marca RPP w końcu obniża stopy procentowe (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Rada Polityki Pieniężnej postanowiła obniżyć stopy procentowe do najniższego poziomu w historii. Stopa referencyjna została sprowadzona do 1,5 proc. Rada Polityki Pieniężnej postanowiła zrealizować oczekiwania rynku FRA, obniżając stopy procentowe od razu o 50 punktów bazowych każdą. Stopa referencyjna w Polsce wynosić będzie 1,5 proc, lombardowa 2,5 proc, depozytowa 0,5 proc, a redyskontowa weksli 1,75 proc. Stopy procentowe w Polsce są obecnie na najniższym poziomie w historii. Poprzednio Rada obniżyła je w październiku ubiegłego roku. – Spadek ceny pieniądza odczują kredytobiorcy hipoteczni - rata obniży się o ok. 30 zł na każde pożyczone 100 tys. zł. Skutki cięć zobaczą w harmonogramach spłat, jak zwykle, z pewnym opóźnieniem. Będzie to jednak zapewne ostatnia taka „promocja" w tym roku – twierdzi Michał Kisiel, analityk Bankier.pl. Tuż po ogłoszeniu decyzji złoty nieco osłabił się względem głównych walut. Za dolara trzeba było zapłacić nawet 3,757 zł, zaś za euro 4,178 zł. Stan ten nie trwał jednak długo i już po 14.00 kursy spadły do odpowiednio 3,751 zł i 4,173 zł. Zdaniem Krzysztofa Kolanego, głównego analityka Bankier.pl, obniżka stóp procentowych może doprowadzić do osłabienia polskiej waluty. – Obniżka była długo oczekiwana. Analitycy wskazywali, że RPP wstrzymując się z decyzją o cięciu stóp procentowych nie realizuje celu inflacyjnego, który wynosi 2,5%. Obecnie w Polsce mamy deflację. Decyzja RPP może wpłynąć na nieznaczny wzrost cen, ale te jeszcze długo będą amortyzowane przez niskie ceny paliw. Niższe stopy procentowe to dobra wiadomość dla kredytobiorców hipotecznych, których raty spadną o kilkadziesiąt złotych. Z drugiej strony mamy potencjalnych przyszłych kredytobiorców, którzy będą musieli w większym stopniu uwzględniać ryzyko podwyżki stóp procentowych w przyszłości, a co za tym idzie – wzrostu przyszłej raty. Na koniec pozostają przedsiębiorcy czekający na fundusze unijne. Wiele przedsięwzięć współfinansowanych przez UE będzie realizowanych przy udziale  kredytów na tzw. wkład własny. Im są one tańsze tym większy będzie zysk z tego typu inwestycji w przyszłości. W mojej ocenie decyzja RPP pozytywnie wpłynie na koniunkturę gospodarczą – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Więcej na ten temat: http://www.bankier.pl/wiadomosc/RPP-ostro-tnie-Stopy-najnizsze-w-historii-7239879.html dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 27 lutego Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w lutym 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 27 lutego 2015 r. – Gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w lutym, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (66 proc.). Najwięcej głosów otrzymałaby Platforma Obywatelska (39 proc.) oraz Prawo i Sprawiedliwość (38 proc.) – wyniki lutowej fali badania* GfK Polonia na temat preferencji partyjnych Polaków.W porównaniu ze styczniową falą badania zarówno notowania PO, ja i notowania PiS+SP+PR pozostały na niemal niezmienionym poziomie. Notowania PO wzrosły o 0,4 punktu proc. do 38,9 proc., a notowania PiS+SP+PR wzrosły o 0,2 punktu proc. do 38 proc. Do Sejmu dostałyby się jeszcze: Polskie Stronnictwo Ludowe (8,9 proc.) oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej (6,5 proc.).Poza parlamentem znalazłyby się: Korwin (1,7 proc., pierwszy raz ujęta w sondażu), Twój Ruch (1,3 proc.), Prawica Rzeczpospolitej (0,5 proc.), Samoobrona (0,5 proc.), Kongres Nowej Prawicy (0,5 proc.), Partia Kobiet (0,4 proc.), Stronnictwo Demokratyczne (0,3 proc.), Unia Pracy (0,2 proc.), Liga polskich Rodzin (0,2 proc.), Zieloni (0,2 proc.). Powyższy procentowy rozkład głosów uwzględnia także kategorię „inna partia”, na którą wskazało 1,9 proc. respondentów. Prezentowane wyniki preferencji wyborczych obliczono na podstawie połączonych dwóch kategorii respondentów, którzy zadeklarowali swój udział w wyborach – tych, którzy wskazali jakąś partię oraz tych, którzy jeszcze się wahają, na jakie ugrupowanie głosować (wynik imputowany**).FrekwencjaW lutym 66 proc. respondentów deklaruje, że wzięłoby udział w wyborach (23 proc. zdecydowanie tak; 43 proc. raczej tak). W wyborach nie wzięłoby udziału 28 proc. respondentów (21 proc. zdecydowanie nie; 7 proc. raczej nie). 10 proc. Polaków nie jest pewnych udziału w wyborach.Wyborcy niezdecydowaniWśród respondentów, którzy deklarują chęć udziału w wyborach, 16 proc. jest niezdecydowanych, na którą partię głosować. W porównaniu z badaniem styczniowym odsetek wyborców wahających się wzrósł w lutym o niemal 2 punkty proc. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 25 lutego Preferencje w wyborach prezydenckich – luty 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Preferencje w wyborach prezydenckich – luty 2015 Warszawa, 25 lutego 2015 r. – Gdyby wybory prezydenckie miały odbyć się w lutym, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (72 proc.). Najwięcej głosów otrzymałby obecny prezydent Bronisław Komorowski (52 proc.) – wyniki lutowej fali badania GfK na temat preferencji Polaków w wyborach prezydenckich.W porównaniu do styczniowej fali badania wynik obecnego prezydenta spadł o kolejne 3 proc. (w badaniu styczniowym Bronisław Komorowski stracił także 3 proc. w porównaniu do poprzedniego miesiąca), jednak jest to nadal wynik, który dałby mu zwycięstwo w pierwszej turze wyborów.Notowania kandydata PiS Andrzeja Dudy zauważalnie ruszyły z miejsca. W lutym otrzymałby już 20 proc. głosów (o 6 proc. więcej niż w styczniu).Na kolejnych miejscach znaleźli się: Magdalena Ogórek – 4 proc. (wynik bez zmian w porównaniu z pomiarem styczniowym), Paweł Kukiz 3 proc. (pierwszy raz objęty badaniem), Janusz Korwin-Mikke 2 proc. (minus 1 proc.), Janusz Palikot 2 proc. (bz.), Adam Jarubas 2 proc. (pierwszy raz objęty badaniem). Inni kandydaci nie otrzymali żadnych wskazań lub zgłosili zamiar kandydowania już po terminie realizacji badania. Od stycznia odsetek wyborców niezdecydowanych, na którego z kandydatów zagłosować, zmalał o 6 punktów procentowych i wynosi obecnie 14 proc. Na niezmienionym poziomie pozostaje odsetek osób, które nie chcą ujawnić swoich zamiarów wyborczych (2 proc.).Dodatkowe informacje o badaniuLutowa fala badania została przeprowadzona w dniach 12-16 lutego 2015 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby pełnoletnich Polaków wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 23 lutego 10 pomysłów na sprawdzone prezenty na Dzień Kobiet (Prezenty) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 23 lutego Wielka latynoska impreza charytatywna (Aktualności, Koncerty) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 23 lutego Antyeksportowa krucjata koncernów farmaceutycznych (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Na sztandarach widnieje bezpieczeństwo i zdrowie pacjentów. Walka z wywozem leków z Polski to jednak próba ochrony ogromnych zysków na rynkach zagranicznych. Wywieźli – to najczęściej powtarzana odpowiedź na pytanie, dlaczego w Polsce brakuje leków. Przyczyną problemu jest jednak nie tyle eksport produktów leczniczych, co sposób, w jaki walczą z nim ich producenci. Eksport równoległy opakowania leku z Polski do kraju, gdzie jest on czterokrotnie droższy, oznacza, że producent zarobił na nim czterokrotnie mniej, niż mógł. Pod pretekstem walki z niezgodnymi z prawem praktykami i ochrony zdrowia pacjentów, międzynarodowe koncerny farmaceutyczne próbują wyeliminować z polskiego rynku bezpośredniego konkurenta – handel równoległy. Na wspólnotowym rynku jest on pełnoprawną formą obrotu towarami. Przeciwdziałają eksportowi równoległemu przede wszystkim na dwa sposoby: ograniczając podaż oraz apelując o zamknięcie granic dla wywozu wybranych leków poza terytorium RP. Mogliby też zrezygnować ze stosowania horrendalnie wysokich marż w krajach najzamożniejszych, ale to im się zwyczajnie nie opłaca. Eksport równoległy jest nam potrzebnyW normalnych realiach eksport równoległy leków z Polski powinien nas z kliku powodów cieszyć. Po pierwsze: stymuluje obniżanie cen leków w Europie. Jest więc źródłem rosnących oszczędności dla pacjenta i płatnika publicznego. Może jeszcze tego nie czujemy, ale przy zachowaniu obecnego tempa rozwoju gospodarki wkrótce Polska może dołączyć do grona głównych beneficjentów dystrybucji równoległej. Po drugie: eksport pozytywnie wpływa na bilans handlowy, w tym zapewnia milionowe wpływy podatkowe do budżetu państwa. Po trzecie wreszcie: jest ważnym źródłem przychodów dla polskiego hurtu farmaceutycznego, który po obniżeniu marż hurtowych do 5% znalazł się w trudnej sytuacji ekonomicznej. Chodzi tu nie tylko o hurtownie zajmujące się eksportem, ale i te, które dzięki niemu mają większy wolumen obrotów w kraju. W ten sposób mogą – pomimo obniżki marż – zapewniać wysoką jakość serwisu dla aptek, utrzymać zatrudnienie, czy inwestować w rozwój. Wbrew powszechnej opinii, Skarb Państwa nie dopłaca do wywożonych z kraju leków, ponieważ eksportowane są przed refundacją. Szkodliwa ochrona interesówProducenci – chcąc minimalizować straty na zagranicznych rynkach – przeciwdziałają eksportowi leków z Polski, gdzie są one tanie. Robią to przede wszystkim poprzez ograniczenia w systemie sprzedaży. Zawężają kanał dystrybucji do kilku wybranych podmiotów, które łatwiej kontrolować, bądź całkowicie pomijają polskie hurtownie, prowadząc tzw. sprzedaż bezpośrednią do aptek. Stosują też uznaniowe limity ilości opakowań, jakie poszczególne hurtownie i apteki mogą zakupić. Konsekwencje tej polityki są bardzo złe. Przede wszystkim duże trudności z bieżącym zaopatrzeniem aptek w leki. Jak pokazały wyniki przeprowadzonego przez CBOS badania*, w modelu dystrybucji bezpośredniej do aptek na codzienne dostawy może liczyć jedynie 20% placówek, a aż do 28% zamówienia dostarczane są raz na dwa tygodnie lub rzadziej. Dla porównania, w przypadku współpracy z hurtowniami pełnoasortymentowymi 97% aptek otrzymuje dostawy nie rzadziej niż raz dziennie. Wprowadzone przez producentów modele sprzedaży stanowią również duże obciążenie czasowe dla składających zamówienia farmaceutów, oraz utrudniają, a często wręcz uniemożliwiają im efektywne zarządzanie zapasami. Przyznawane limity dostaw nie mają w wielu przypadkach żadnego pokrycia w rzeczywistych potrzebach apteki, przez co utrzymanie możliwie najlepszej dostępności leku wymaga każdorazowego wykupowania całości przyznanego przez producenta limitu - nawet jeśli w danym miesiącu apteka ma mniejsze zapotrzebowanie. W przeciwnym razie limit może zostać obniżony i jeśli w następnym miesiącu po lek przyjdzie więcej pacjentów to apteka nie będzie mogła im pomóc. Patologiczny kierunek, w jakim wyewoluowały producenckie modele dystrybucji leków w Polsce, zaowocował kolejną patologią. Odwrócony łańcuch dostawPozbawienie większości hurtowni farmaceutycznych możliwości zakupu leku od producenta stworzyło warunki dla rozwoju szarej strefy. Powstał alternatywny kanał zaopatrzenia hurtowni – poprzez apteki, co jest niezgodne z przepisami. Oczywiście przyczyny tej sytuacji nie mogą być usprawiedliwieniem dla nieuczciwych przedsiębiorców. Daleko idącą hipokryzją producentów jest jednak uzasadnianie wprowadzanych ograniczeń potrzebą walki z „nielegalnym wywozem” leków z Polski. Trzeba powiedzieć stanowczo, że producenckie modele sprzedaży były planowane i powstawały jako narzędzie walki z legalnym eksportem równoległym, a odwrócony łańcuch dostaw jest dopiero ich konsekwencją.Świadoma polityka brakówProducenci zdają sobie sprawę, że ich próby zaopatrywania jednego z najtańszych w Europie rynków jedynie w taką ilość leków, jaka odpowiada lub w niewielkim stopniu przekracza zapotrzebowanie jego pacjentów musi prowadzić do niedoborów w aptekach. Mają przecież świadomość, że część produktów leczniczych w oczywisty sposób stanie się przedmiotem legalnego eksportu równoległego. Istotą handlu jest przecież kupić taniej, a sprzedać drożej. Przy przyjętej przez koncerny polityce reglamentowanej dystrybucji taki eksport może odbywać się kosztem dostępności na polskim rynku. W to im grajPrzypadki niedoborów i rosnący udział eksportu prowadzonego za pośrednictwem aptek, otworzył koncernom farmaceutycznym nowe możliwości walki z rynkową konkurencją. Sytuacja, w której leku może zabraknąć pacjentom w Polsce, sprawia, że jego eksport nie znajduje społecznej akceptacji. Zwłaszcza jeśli można wskazać przypadki, gdy prowadzony jest niezgodnie z przepisami. Jest to prosta droga do wymuszenia na rządzących działań zmierzających do ograniczenia możliwości wywozu leków z kraju. Procedowany aktualnie projekt nowelizacji prawa farmaceutycznego przewiduje takie rozwiązanie – sprzeciw Głównego Inspektora Farmaceutycznego wobec zamiaru wywozu tzw. leków deficytowych. Jest jednak pewien szkopuł – polskie prawo daje producentom swobodę decydowania o tym, który lek i w którym momencie jest deficytowy. W jakim kierunku powinna zmierzać nowelizacja?W opinii Stowarzyszenia Eksporterów Równoległych, potrzebne są rozwiązania, które będą nie tyle koncentrowały się na łataniu braków leków, co stymulowały generowanie ich nadwyżek na rynku. Odebrałoby to uzasadnienie biznesowe dla odwróconego łańcucha dostaw oraz pozwoliło egzekwować martwy obecnie przepis, który nakłada na podmioty prowadzące obrót hurtowy obowiązek nieprzerwanego zaspokajania zapotrzebowania aptek – jeśli hurtownia nie może kupić leku, czy może sprzedać go aptece? Takie podejście dałoby też pewność, że przedmiotem eksportu będą nadwyżki leków z rynku. Wpisujące się w te oczekiwania rozwiązanie zgłaszała już kilkukrotnie Naczelna Rada Aptekarska, proponując nałożenie na producentów obowiązku zaopatrywania w leki wszystkich hurtowni farmaceutycznych. Ci bronią się jednak, że nie można narzucić im takiego obowiązku i nie mają nieograniczonych mocy wytwórczych. Mit ograniczonych zdolności produkcyjnychLeki eksportowane równolegle z naszego kraju nie znikają ze wspólnotowego rynku. Zwiększone zapotrzebowanie w Polsce nie prowadzi do istotnego wzrostu sumarycznego zapotrzebowania na lek w krajach EOG – zmienia się natomiast udział poszczególnych kanałów ich zaopatrzenia. Rośnie sprzedaż leków z importu równoległego, maleje zaś ta prowadzona bezpośrednimi kanałami producenta. I oczywiście ich zyski. Gdzie więc są leki, których w Polsce brakuje? U ich producentów. *Raport „Analiza satysfakcji farmaceutów ze współpracy z podmiotami dystrybuującymi leki na receptę do aptek”, CBOS, Warszawa 2014.  dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 12 lutego Paweł Deląg w roli cara – franc. produkcja “Kampania rosyjska Napoleona” (Telewizja) (by zabory.pl)
  • wtorek, 10 lutego Koniec roku pod znakiem ponownej poprawy nastrojów konsumentów (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wyniki barometru GfK Consumer Climate Europe dla czwartego kwartału 2014 roku Warszawa, 10 lutego 2015 r. – W czwartym kwartale nastroje konsumentów w całej Europie ponownie się poprawiły. Pod koniec roku niemal we wszystkich krajach Unie Europejskiej (UE) wzrosły wskaźniki oczekiwań gospodarczych i dochodowych oraz skłonności do zakupów. Koniunktura konsumencka w 28 państwach UE poprawiła się w ostatnim kwartale o 1,3 punktu i na zakończenie roku wyniosła 5,5 punktu. Są to wyniki sondażu GfK Consumer Climate Europe (Nastroje konsumenckie w Europie), przeprowadzonego w 14 państwach europejskich. Przyglądając się rozwojowi gospodarczemu w krajach UE i nastrojom konsumenckim w 2014 roku, możemy podzielić ten rok na dwie odrębne części. W pierwszej połowie roku, gospodarki prawie wszystkich państw europejskich rozwijały się w sposób pozytywny. Konsumenci zdecydowanie żywili coraz większe przekonanie, że w nadchodzących miesiącach kryzys finansowy i ekonomiczny ostatecznie się zakończy. Od kwietnia do czerw-ca, wskaźniki oczekiwań gospodarczych i dochodowych oraz skłonność do zakupów osiągnęły rekordowo wysokie wyniki niemal wszędzie. Wskaźnik nastrojów konsumenckich dla 28 państw UE wyniósł w czerwcu 9,1 punktu, co było najwyższą wartością od kwietnia 2008 roku.Jednakże, latem i jesienią zaczęła się niestabilność – nie tylko pośród konsumentów, ale również w gospodarce. Jest to związane z szeregiem różnych czynników. Konflikt na Ukrainie osiągnął szczyt. Wypowiedzi prezydenta Rosji Władimira Putina wzbudziły niepewność – szczególnie w państwach Europy Wschodniej. Na Bliskim Wschodzie świat żył trwającym do dziś konfliktem pomiędzy Izraelem i Palestyną oraz rozwojem grup bojowników Państwa Islamskiego. Dodatkowo, epidemia eboli zwróciła uwagę świata ku Afryce Zachodniej. Gdy w Europie i USA zostali poddani leczeniu pierwsi pacjenci z objawami zarażenia wirusem, wzrosły obawy odnośnie ewentualności jego rozprzestrzenienia się. Jeśli chodzi o sytuację ekonomiczną, warunki ramowe również uległy pogorszeniu. W wielu krajach wzrost produktu krajowego brutto (PKB) był znacznie niższy niż przewidywano. Jednocześnie, w niektórych krajach odnotowano spadki. Kolejnym negatywnym czynnikiem był wyjątkowo niski poziom inflacji. W szczególności, z deflacją zmagały się takie kraje południowoeuropejskie jak Hiszpania. Istniało również ryzyko rozwoju negatywnych tendencji cenowych w UE jako całości. Stopa inflacji dla 28 państw UE wyniosła -0,1 procent w grudniu, podczas gdy stopa w strefie euro była jeszcze niższa, -0,2 procent. Jest to głównie skutek spadku cen energii.Wszystkie te wydarzenia przyczyniły się do wyraźnego wzrostu niepokoju pośród europejskich konsumentów. Wskaźniki spadły pod koniec lata oraz jesienią i w pewnych przypadkach spadek był znaczny. Niemniej jednak, w czwartym kwartale w większości państw ponownie pojawił się optymizm. Choć wiele wskaźników pozostaje na poziomie ujemnym, praktycznie w każdym kraju widać tendencję wzrostową.Pomimo wszystko, nadal istnieją zagrożenia, które mogą hamować pozytywne trendy gospodarcze w nadchodzących miesiącach. Po wyborach w Grecji pozostaje zaczekać i przekonać się, jaki kierunek polityki gospodarczej obierze kolejny rząd i czy dotrzyma on umów zawartych z innymi państwami oraz z Komisją Europejską.Ta sytuacja znajduje odzwierciedlenie w nastrojach konsumenckich 28 krajów UE. W kontekście optymizmu we wszystkich państwach, wskaźnik zwiększył się do 9,1 punktu w czerwcu, co było najwyższą wartością od kwietnia 2008 roku. We wrześniu odnotowano spadek do 4,2 punktu. Pod koniec roku wskaźnik nieznacznie wzrósł i w grudniu wyniósł 5,5 punktu.Polska: dobre dane gospodarcze, ale słabe nastrojeW ciągu ostatniego roku, wiara polskich konsumentów w rozwój gospodarczy kraju była bardzo zróżnicowana, choć sytuacja ekonomiczna ulegała stałej poprawie. W pierwszym półroczu oczekiwania gospodarcze wzrastały (z pewnymi wahaniami), od 1,0 punktu w grudniu 2013 roku do 17,4 punktu w czerwcu 2014. Jednakże, później wskaźnik znacznie spadł i zaczął powoli wzrastać dopiero pod koniec roku. W grudniu wyniósł on 18,4 punktu, co było najwyższą wartością od października 2008 roku.Tendencja w oczekiwaniach dochodowych była praktycznie identyczna. Do czerwca 2014 roku wskaźnik wzrósł do 22,6 punktu, uzyskując najwyższą wartość od marca 2010 roku. We wrześniu oczekiwania konsumentów związane ze wzrostem dochodów spadły do 0,3 punktu - pomimo faktu, że w tym samym czasie zmniejszyła się stopa bezrobocia. Do grudnia na-stroje polskich konsumentów ponownie nieco się poprawiły, a wskaźnik wyniósł 18,6 punktu.Skłonność do wydawania pieniędzy w Polsce, pod wpływem dwóch pozo-stałych wskaźników, była również dość niespójna. Jeszcze bardziej zaznaczyły się fluktuacje. W lutym odnotowano najniższą wartość: -18,6 punktu, podczas gdy w maju wskaźnik wynosił 15,9 punktu. W sierpniu skłonność do zakupów ponownie spadła do -10,5 punktu, po czym w grudniu z powrotem wzrosła do 11,3 punktu (ze sporadycznymi spadkami w międzyczasie).O badaniuWyniki GfK Consumer Climate Europe pochodzą z badania konsumenckiego, przeprowadzonego we wszystkich państwach Unii Europejskiej na zlecenie Komisji Europejskiej. Co miesiąc w 28 krajach prowadzi się sondaż wśród około 40 000 osób, reprezentujących dorosłą populację UE.Wskaźniki GfK dla Consumer Climate Europe opierają się na comiesięcznych sondażach nastrojów konsumenckich. Dotyczą one ogólnej sytuacji gospodarczej w poszczególnych państwach oraz sytuacji pojedynczych rodzin.Pytania w ramach GfK Consumer Climate Europe są zadawane w każdym miesiącu w badaniu omnibusowym. Jest to ankieta na temat kilku różnych zagadnień, przeprowadzana metodą CATI lub CAPI.Na potrzeby sondażu GfK Consumer Climate Europe, ze wszystkich 12 pytań w ankiecie, decydującą rolę dla nastrojów konsumenckich odgrywa 5.Te wybrane pięć wskaźników - oczekiwania gospodarcze, oczekiwania ce-nowe, oczekiwania dochodowe, skłonność do zakupów oraz skłonność do oszczędzania - oblicza się w następujący sposób:Podstawą obliczania wskaźników są „sumy netto”. Liczba konsumentów, którzy udzielili pozytywnej odpowiedzi (np. sytuacja finansowa rodziny poprawi się (znacznie)) jest odejmowana od liczby tych, którzy udzielili odpowiedzi negatywnej (np. sytuacja finansowa rodziny pogorszy się (znacznie)).W kolejnym kroku, suma netto podlega standaryzacji przy zastosowaniu metod statystycznych i zostaje przekształcona tak, że średnia długoterminowa wskaźnika wynosi zero punktów, przy czym istnieje teoretyczny za-kres wartości od +100 do -100 punktów. Jednakże, podstawy empiryczne wykazują, że realny zakres od 1980 roku to generalnie od +60 do -60 punktów.Jeśli wskaźnik jest dodatni, sugeruje to, że ocena tej zmiennej przez konsumentów jest ponadprzeciętna w porównaniu długoterminowym; przy wartości ujemnej sytuacja jest odwrotna. Standaryzacja ułatwia porównanie wskaźników różnych państw, ponieważ eliminuje różnice w odpowiedziach, wynikające z innych mentalności, bez zmiany zasadniczego kierunku wskaźnika. dostarczył infoWire.pl
  • sobota, 31 stycznia Stosunek Polaków do wprowadzenia euro – styczeń 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 31 stycznia 2015 r. – W styczniu 77 proc. Polaków było przeciwnych wprowadzeniu euro w Polsce. W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek przeciwników spadł o 1 punkt procentowy. Obecnie 41 proc. Polaków jest zdecydowanie przeciwnych przyjęciu przez Polskę euro, a raczej przeciwnych jest 36 proc. Odsetek zwolenników przyjęcia euro wzrósł w porównaniu do pomiaru grudniowego o 1 punkt proc. Obecnie jest ich łącznie 19 proc. Zdecydowanych zwolenników jest 3 proc., 16 proc. respondentów raczej poparłoby wprowadzenie euro. Jedynie 4 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania. Żadna z podstawowych zmiennych społeczno-demograficznych nie wpływa istotnie na opinie dotyczące przyjęcia wspólnej waluty euro. W większości grup wiekowych, wykształcenia, pozycji zawodowej, klasy wielkości miejscowości, dominuje odsetek przeciwników przyjęcia euro i wynosi od 70 do 80 proc. Preferencje polityczne respondentów także nie wpływają na polaryzację opinii na temat wprowadzenia euro. Wysokie odsetki przeciwników przyjęcia euro występują wśród elektoratów dwóch największych ugrupowań, nieco liczniej występują oni wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości (86 proc.) niż wśród wyborców Platformy Obywatelskiej (68 proc.). Informacje o badaniu Styczniowa fala badania została przeprowadzona w dniach 15–18 stycznia 2015 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby Polaków w wieku 15+, wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. Wywiady zostały zrealizowane metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów CAPI. dostarczył infoWire.pl
  • sobota, 31 stycznia Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w styczniu 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w styczniu 2015 Warszawa, 31 stycznia 2015 r. – Gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w styczniu, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (58 proc.). Najwięcej głosów otrzymałaby Platforma Obywatelska (39 proc.) oraz Prawo i Sprawiedliwość (38 proc.) – wyniki styczniowej fali badania* GfK Polonia na temat preferencji partyjnych Polaków. W porównaniu z grudniową falą badania notowania PO pozostały na niemal niezmienionym poziomie, natomiast notowania PiS spadły o 2 punkty proc., do 37, 7 proc. Do Sejmu dostałyby się jeszcze: Polskie Stronnictwo Ludowe (8,3 proc.) oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej (6,3 proc.).Poza parlamentem znalazłyby się: Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke (2,2 proc.), Twój Ruch (1,5 proc.), Partia Kobiet (1,2 proc.), Sprawiedliwa Polska Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro (0,9 proc.), Unia Pracy (0,7 proc.), Prawica Rzeczpospolitej (0,6 proc.), Stronnictwo Demokratyczne (0,4 proc.), Unia Polityki Realnej (0,3 proc.), Liga polskich Rodzin (0,2 proc.). Powyższy procentowy rozkład głosów uwzględnia także kategorię „inna partia”, na którą wskazał 1 proc. respondentów.Prezentowane wyniki preferencji wyborczych obliczono na podstawie połączonych dwóch kategorii respondentów, którzy zadeklarowali swój udział w wyborach – tych, którzy wskazali jakąś partię oraz tych, którzy jeszcze się wahają, na jakie ugrupowanie głosować (wynik imputowany**).FrekwencjaW styczniu ponad połowa respondentów (58 proc.) deklaruje, że wzięłaby udział w wyborach (20 proc. zdecydowanie tak; 38 proc. raczej tak). W wyborach nie wzięłoby udziału 34 proc. respondentów (24 proc. zdecydowanie nie; 10 proc. raczej nie). 8 proc. Polaków nie jest pewnych udziału w wyborach. dostarczył infoWire.pl
  • sobota, 31 stycznia Stosunek Polaków do integracji europejskiej w styczniu 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Stosunek Polaków do integracji europejskiej w styczniu 2015 Warszawa, 31 stycznia 2015 r. – W styczniu 83 proc. Polaków popierało członkostwo Polski w Unii Europejskiej. W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek zwolenników spadł o 1 punkt proc. Obecnie 29 proc. Polaków zdecydowanie popiera nasze członkostwo w UE, a raczej je popiera 53 proc. Przeciwników integracji jest łącznie 14 proc. i w stosunku do grudnia ich odsetek nie zmienił się. Obecnie zdecydowanych przeciwników jest 2 proc., a raczej przeciwnych integracji jest 12 proc. respondentów.3 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania. W styczniu, analogicznie do pomiarów z poprzednich miesięcy, poparcie członkostwa Polski w Unii Europejskiej jest bardzo wysokie we wszystkich grupach wiekowych i wynosi 80-90 proc., z wyjątkiem respondentów najstarszych w przedziale 60-65 lat, wśród których idea integracji jest nieco mniej popularna i popiera ją 75 proc. respondentów. Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku wykształcenia respondentów. Nie różnicuje ono i nie wpływa znacząco na poparcie idei integracji. Najwięcej jej zwolenników występuje wśród osób z wyższym wykształceniem (87 proc.), jednak w pozostałych grupach wykształcenia idea integracji również ma licznych zwolenników – popiera ją 85 proc. respondentów z wykształceniem średnim, 83 proc. z wykształceniem zawodowym i 77 proc. podstawowym. Wysokie poparcie dla członkostwa Polski w UE występuje wśród elektoratów obydwu największych partii politycznych. W styczniu 92 proc. wyborców Platformy Obywatelskiej oraz 78 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości jest zwolennikami członkostwa. Informacje o badaniuStyczniowa fala badania została przeprowadzona w dniach 15–18 stycznia 2015 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby Polaków w wieku 15+, wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. Wywiady zostały zrealizowane metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów CAPI. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 28 stycznia Czy Piechociński obiecuje kredytobiorcom Inflanty? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wakacje kredytowe na okres nawet 3 lat, możliwość bezprowizyjnego przewalutowania kredytu po kursie średnim NBP oraz ograniczenie ryzyka kursowego dla kredytobiorcy – to tylko niektóre z propozycji wicepremiera i ministra gospodarki Janusza Piechocińskiego dla frankowców. W połowie stycznia SNB podjął zaskakującą decyzję o wycofaniu się z polityki obrony kursu franka względem euro. Jej skutki były katastrofalne dla polskich kredytobiorców zadłużonych w helweckiej walucie – kurs względem euro podskoczył z ok. 3,5 zł do ponad 4,2 zł. Nawet uwzględniając ujemną stawkę LIBOR dla zadłużonych w CHF, oznacza to wzrost rat o ok. 20% w stosunku do grudnia 2014 roku. Z tego powodu blisko 100 tys. na ponad 500 tys. kredytobiorców walutowych może wpaść w poważne problemy finansowe. W związku z tym zagrożeniem Ministerstwo Gospodarki chce wprowadzenia zmian dla frankowców, które złagodzą skutki wzmocnienia franka i jednocześnie nie zaszkodzą sektorowi bankowemu. Propozycje resortu gospodarki to m.in.: umożliwienie bezprowizyjnego przewalutowania kredytu po kursie średnim NBP, wprowadzenie wakacji kredytowych na okres nawet 3 lat, odstąpienie od żądania dodatkowego zabezpieczenia kredytu z tytułu zmian kursowych, zaprzestanie traktowania umorzenia części kredytu jako opodatkowanego przychodu po stronie kredytobiorcy, wprowadzenie dla nowo zawartych umów limitu roszczeń z tytułu kredytu hipotecznego (udzielonego do 100% wartości nieruchomości) w wysokości wartości nieruchomości. wprowadzenie rozwiązań na wypadek nadzwyczajnie trudnej sytuacji życiowej kredytobiorcy (złotowego i w walutach obcych) – Propozycje wicepremiera są bardzo hojne dla kredytobiorców. Istotne jest to, że nie przewidują one bezpośrednich transferów z budżetu państwa dla wszystkich kredytobiorców, którzy twierdzą, że mają kłopoty finansowe. Ewentualna pomoc miałaby dotyczyć tylko tych, którzy mają problemy ze spłatą z powodów losowych, wywołanych nie z winy kredytobiorcy. Z analizy Bankier.pl wynika, że rzeczywiste problemy ze spłatą kredytów w CHF może mieć najwyżej 10% kredytobiorców, ale to wciąż ok. 50 tys. rodzin – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Zagrożenie ze strony spekulantów Wicepremier zaproponował także wprowadzenie „węża stabilizacyjnego”, czyli dywersyfikację ryzyka kursowego w taki sposób, by w razie umocnienia franka względem złotego bank partycypował w koszcie zwiększenia raty kredytu. Równocześnie nadmierne umocnienie złotego miałoby osłabiać korzyści z tego tytułu dla kredytobiorców. – Przedstawiony zbiór propozycji dla kredytobiorców okazał się zbiorem pobożnych życzeń. Niestety, niektóre z nich, np. korytarz walutowy i opcja ochrony przed „pikiem walutowym Piechocińskiego”, w pewnych warunkach mogłyby wręcz okazać się fatalne dla frankowiczów i stabilności kursu złotego. Kredytobiorcy usłyszeli dzisiaj, że ktoś chciałby im pomóc, ale do końca nie wie jak i tak naprawdę nie jest to jego kompetencja. Powiedzenie - liczysz na kogoś, to przede wszystkim licz na siebie - jest w tym miejscu najlepszym komentarzem. Kredytobiorco, jeśli masz rzeczywiście problem ze spłatą, jak najszybciej składaj na piśmie prośbę o rozłożenie rat na dłuższy okres lub wakacje kredytowe. Daj sobie przede wszystkim więcej czasu na stabilizacje kursu złotego. Drogi frank nie jest w interesie nikogo, w tym przede wszystkim samych Szwajcarów, więc szanse na osłabienie franka rosną z dnia na dzień Czy Piechociński obiecuje kredytobiorcom Inflanty? – komentuje dr hab. Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Bankier.pl. – Niestety, istnieje realna obawa, że propozycja ograniczenia kursowego dla kredytobiorców zostanie odczytana przez rynki, głównie zagraniczne, jako próba usztywnienia kursu franka względem złotego. To prawdopodobnie wywoła ataki spekulantów na naszą walutę, co w efekcie może przynieść dla nas same szkody. Co z tego, że frankowiec będzie miał stabilną ratę, skoro na skutek zmian kursowych jego firma straci kontrakt, a on w konsekwencji pracę? Ta propozycja wydaje się niemożliwa do realizacji – komentuje Łukasz Piechowiak. Więcej na ten temat: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rzad-pomoze-frankowcom-Minister-gospodarki-zaprezentowal-szczegoly-planu-7233695.html Analizy Bankier.pl dostarczył infoWire.pl
  • środa, 28 stycznia Preferencje w wyborach prezydenckich – styczeń 2015 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Preferencje w wyborach prezydenckich – styczeń 2015Gdyby wybory prezydenckie miały odbyć się w styczniu, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (65 proc.). Najwięcej głosów otrzymałby obecny prezydent Bronisław Komorowski (55 proc.) – wyniki styczniowej fali badania GfK Polonia na temat preferencji Polaków w wyborach prezydenckich.Tym samym obecny prezydent zapewniłby sobie wygraną już w pierwszej turze wyborów. Kandydat PiS Andrzej Duda otrzymałby 14 proc. głosów (wynik bez zmian w stosunku do poprzedniego miesiąca), Janusz Korwin-Mikke 3 proc. (także bez zmian), Janusz Palikot 2 proc. (+1 punkt procentowy w stosunku do grudniowego pomiaru), kandydatka SLD Magdalena Ogórek – 4 proc. (po raz pierwszy uwzględniona w sondażu).Od grudnia odsetek wyborców niezdecydowanych, na którego z kandydatów zagłosować, wzrósł o 2 punkty proc. i wynosi obecnie 20 proc. Na niezmienionym poziomie pozostaje odsetek osób, które nie chcą ujawnić swoich zamiarów wyborczych (2 proc.). Dodatkowe informacje o badaniu Styczniowa fala badania została przeprowadzona w dniach 15-18 stycznia 2015 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby pełnoletnich Polaków wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 19 stycznia Wyższa płaca minimalna – czy są powody do zadowolenia? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wzrosło minimalne wynagrodzenie za pracę. I choć na początku zakładano, że wyniesie ono 1731 zł, to rząd zdecydował o ustaleniu minimalnej pensji na poziomie 1750 zł. Nie wszyscy cieszą się z tej decyzji. Na pewno wielu pracowników z najniższą pensją boleje nad tym, że noworoczna podwyżka płacy minimalnej jest tak niewielka. Nie ma się co dziwić – wyniosła tylko 70 zł brutto, czyli zaledwie 48,96 zł „na rękę”. W jeszcze gorszej sytuacji jest jednak część osób, które rozpoczynają pracę. Najmniejsze wynagrodzenie, które mogą one otrzymywać, wynosi 80% płacy minimalnej. W 2015 r. jest to 1400 zł brutto. Do śmiechu na pewno nie jest też przedsiębiorcom, bo wzrosły koszty zatrudniania pracowników mających umowę o pracę. Większe są między innymi składki ubezpieczeń – społecznego i zdrowotnego – oraz składki na Fundusz Pracy i Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Miesięczne koszty zatrudniania pracownika, z którym zawarto umowę o pracę, przy minimalnym wynagrodzeniu zwiększają się w 2015 r. o 84,53 zł – do 2112,96 zł. Najgorzej mają młodzi przedsiębiorcy – przez pierwsze dwa lata muszą odprowadzać wyższe składki do ZUS. Rocznie zapłacą więcej o ponad 80,28 zł. „Dla sektora małych i średnich firm minimalne wynagrodzenie nie jest najważniejsze. Bardzo często pracodawcy odchodzą od umów o pracę na rzecz umów o dzieło czy umów-zleceń, ze względu że są bardziej opłacalne dla obu stron” – mówi serwisowi infoWire.pl Jacek Cieplak ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. „Powinno się wprowadzić dużo bardziej elastyczne przepisy o zatrudnianiu i znowelizować Kodeks pracy, w którym znajdują się zapisy z lat 70. mówiące o układach zbiorowych czy związkach zawodowych. 97% polskich firm nie ma styczności z niczym takim” – dodaje ekspert. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 12 stycznia Urzędnicy wypełnią nasze PIT-y (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Od 2015 r. podatnicy nie muszą wypełniać zaznania PIT-37. Zrobi to za nich urząd skarbowy, a następnie drogą elektroniczną prześle im deklarację do zatwierdzenia. Ci, którzy chcą, dalej mogą rozliczać się w sposób tradycyjny. Podatnik mający ochotę skorzystać z nowego rozwiązania musi zostać pozytywnie zautoryzowany na podstawie imienia i nazwiska, numeru PESEL oraz kwoty przychodu z rozliczanego roku. Jeśli dane te zostaną potwierdzone, urząd skarbowy zajmie się wypełnieniem PIT-u. Przygotowaną deklarację podatnik zobaczy na swoim koncie utworzonym w portalu podatkowym Ministerstwa Finansów. Można ją zaakceptować od razu i odesłać lub wprowadzić zmiany, np. uzupełnić formularz o przysługujące ulgi, rozliczyć się wspólnie z małżonkiem czy wskazać instytucję pożytku publicznego, na którą przekaże 1% swojego podatku. Po uzupełnieniu deklaracji wystarczy kliknąć odpowiedni przycisk i zostanie ona odesłana drogą elektroniczną z powrotem do urzędu skarbowego, a podatnik otrzyma potwierdzenie odbioru. Wprowadzone zmiany mają na celu usprawnienie pracy administracji podatkowej i wyeliminowanie błędów popełnianych przez podatników przy składaniu PIT-ów. Oczywiście będzie to również duże ułatwienie dla samych rozliczających się. Nowe prawo nie uwolni jednak większości z nich od – przynajmniej częściowego – wypełniania deklaracji podatkowych. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Marek Siudaj z Tax Care: „Część podatników nie będzie musiała zaglądać do swoich rozliczeń. Ale ci, którzy stosują ulgi, mają dzieci albo prowadzą działalność gospodarczą, będą te rozliczenia robić na własną rękę”. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 12 stycznia Obywatelu, sprawdzaj, co robi władza (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wybory to czas obietnic, niestety bardzo często składanych na wyrost. Pamiętajmy, że możemy rozliczać rządzących. Powinniśmy nieustannie patrzeć im na ręce. Tak jak przed wyborami należy pytać kandydujących, co zamierzają zrobić, tak w trakcie trwania kadencji trzeba sprawdzać, czy obietnice są realizowane. Jeżeli nie mają one przełożenia na życie, jako obywatele możemy podejmować szereg czynności, które zmobilizują polityków i urzędników do określonych działań. Warto składać wnioski i skargi. Te pierwsze mają służyć polepszeniu lub zmianie funkcjonowania urzędu. Z kolei skargi składamy wówczas, kiedy funkcjonuje on źle. Zdarza się, że obywatel lub grupa obywateli domagają się realizacji określonego zadania. Niestety, bardzo często samorząd pozostaje głuchy na ich prośby. „Wówczas możemy skorzystać z instrumentów związanych z działaniami społecznymi i politycznymi. Są to np. protesty, petycje oraz akcje w mediach społecznościowych. Wywołują presję, która powinna powodować u włodarza poczucie, że elektorat się buntuje i oczekuje konkretnych zmian” – mówi serwisowi infoWire.pl Krzysztof Izdebski ze Stowarzyszenia Sieć Obywatelska – Watchdog Polska. W przypadku gdy polityk zupełnie nie wywiązuje się z obietnic i nie realizuje potrzeb mieszkańców, mają oni możliwość odwołania go w drodze referendum. Jednak zazwyczaj ta prawdziwa weryfikacja rządzących następuje na koniec kadencji. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 12 stycznia Rachunek dla firm za darmo i nawet 20 proc. zwrotu składki ZUS od mBanku (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Klienci, którzy do końca lutego założą rachunek firmowy w mBanku, będą mogli przez cały rok korzystać z niego bezpłatnie. Dodatkowo zyskają nawet 600 zł zwrotu za składki ZUS oraz… kilka godzin w roku. Promocji towarzyszy szeroka kampania reklamowa, obejmująca m.in. telewizję. To pierwsza od lat, tak duża kampania skierowana do klientów firmowych. Bank chce w ten sposób podkreślić ich znaczenie. - W startującej dziś kampanii podkreślamy wygodę wynikającą z korzystania z naszych usług. Mamy szereg rozwiązań produktowych i funkcjonalnych, które pozwalają nam walczyć o miano najwygodniejszego banku dla firm. Jednym z nich jest aplikacja mobilna dzięki, której klienci w szybki i komfortowy sposób mogą kontrolować finanse, oszczędzając czas. A jak wskazują badania właśnie jego brak jest największą bolączką przedsiębiorców, którzy prowadząc firmę de facto pracują na kilku etatach, pełniąc wiele funkcji równolegle. Dzięki mBankowi zyskują trochę wytchnienia, a przy okazji mogą skorzystać z wprowadzonej właśnie promocji i otrzymać nawet 600 zł - wyjaśnia Rafał Jakubowski, dyrektor Departamentu Marketingu Bankowości Detalicznej mBanku. - Reklamę kierujemy przede wszystkim do start-upów, czyli przedsiębiorców, którzy właśnie rozpoczęli działalność. Zadbaliśmy, więc o komunikację 360 stopni, która obejmuje nośniki przewidziane stricte pod profil klienta firmowego, jak również media powszechne. Bowiem osoby, które dopiero rozpoczynają pracę na własny rachunek często konsumują media w sposób podobnych do klientów indywidualnych - dodaje Jakubowski. Bohaterką spotu reklamowego jest kobieta, która otworzyła sklep z meblami i tym samym stała się nie tylko przedsiębiorcą, ale też sprzedawcą, dekoratorem, negocjatorem i księgową. Ma więc dużo na głowie. Skorzystanie z oferty mBanku odciąża ją i pomaga w zarządzaniu jednym z kluczowych obszarów - finansami firmy. Bohaterka filmu, dzięki mobilnemu dostępowi do rachunku i stałemu podglądowi salda, zyskuje nieograniczoną kontrolę nad posiadanymi środkami. Wybierając mBiznes konto Start lub Komfort dostaje też pakiet darmowych przelewów i nawet 600 zł zwrotu za składki ZUS. W ramach promocji również sam rachunek prowadzony jest przez rok bezpłatnie. - Podatki i składki pochłaniają średnio około 39 proc. zysków wypracowanych przez przedsiębiorców. A w tym roku koszty te będą jeszcze wyższe, bowiem składka ZUS ma wzrosnąć nawet o 6 proc. - mówi Marek Piotrowski, zastępca dyrektora Departamentu Małych i Średnich Firm w mBanku. - Nasza promocja ma pomóc firmom nieco obniżyć te wydatki - dodaje. Aby z niej skorzystać wystarczy otworzyć mBiznes konto Start lub Komfort oraz przez rok, co miesiąc opłacać za jego pośrednictwem składkę ZUS na kwotę minimum 250 zł (premia wypłacana jest przez bank każdego miesiąca, w wysokości 50 zł). Wybierając rachunek mBanku przedsiębiorca może też zaoszczędzić na kosztach związanych z wykonaniem przelewu do ZUS i US, bo te w banku realizowane są bezpłatnie niezależnie od ich liczby, a także zyskać na czasie - dokładnie cztery godziny w skali roku. - Jak wynika z raportu PwC - Paying Taxes 2015: The global picture, polski przedsiębiorca rocznie dokonuje ok. 18 płatności podatkowych i składkowych, co zajmuje mu średnio 286 godzin. W mBanku, aby zrealizować przelew do ZUS wystarczy minuta i trzy kliknięcia, polegające na wyborze rodzaju składki, wpisaniu kwoty przelewu oraz akceptacji transakcji. Reszta informacji, takich jak numer rachunku odbiorcy czy REGON nadawcy, podstawiane są automatycznie przez bank - mówi Marek Piotrowski. Kampania promująca rachunek firmowy mBanku powstała we współpracy z agencją Grey Group, domem mediowym Mindshare i domem produkcyjnym Graffiti Films. Spot wyreżyserował współpracujący już z mBankim - Arni Asgeirsson. Działania mediowe obejmują telewizję, internet, outdoor, czasopisma i radio.   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 9 stycznia Kopacz ozłoci zwolnionych górników (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Górnicy zatrudnieni w Kompanii Węglowej są zdeterminowani do tego, by walczyć o swoje miejsca pracy. Kłopot w tym, że to nie jest walka o miejsce pracy, tylko o pieniądze z budżetu państwa. Rządowa propozycja dla górników nie jest może tak hojna, jak oczekiwaliby tego strajkujący, ale żadna inna grupa zawodowa nie mogłaby liczyć na podobne przywileje. Restrukturyzacja Kompanii Węglowej najprawdopodobniej będzie kosztować budżet państwa ponad 2 mld zł. Ok. 400 górników otrzyma dwuletnie odprawy, w wysokości co najmniej 120 tysięcy. Pracownicy przeróbki mechanicznej (ok. 1100 osób) mogą liczyć na odprawy w wysokości 10miesięcznychpensji. Pozostali zatrudnieni (1600 osób) za odejście dostanie od3 do 6-krotnościmiesięcznej pensji. Do tego dochodzą 4-letnie urlopy górnicze (dla 2100 osób) z gwarancją miesięcznej wypłaty, wynoszącą 75% uposażenia i prawem do podjęcia pracy do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego, czyli możliwości uzyskania emerytury z ZUS w średniej wysokości 3,3 tys. zł brutto. Wyższe zarobki w sektorze górniczym są zachętą do pracy w niebezpiecznych i ciężkich warunkach. Kłopot w tym, że dodatkowo do emerytur górniczych (średnio ok. 3,3 tys. zł brutto) musimy dopłacać ok. 8 mld zł rocznie – jest to koszt podatnika. – Od lat rząd nie robi nic z tym, by w końcu skończyć z przerzucaniem części kosztów płacowych firmy na podatników. Za wysokie uposażenia górników płacimy trzy razy – jest ono zawarte w cenie węgla, w składkach do ZUS-u oraz w tej części podatków, która przeznaczana jest na dofinansowywanie nierentownych kopalń – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Przeciętne wynagrodzenie brutto w górnictwie i wydobywaniu to blisko 7 tys. zł brutto. Z analizy Bankier.pl wynika, że mediana zarobków w tym zawodzie wynosi 5,2 tys. zł brutto, czyli 3,7 tys. zł netto (górnicy dostają łącznie 14 pensji, których mediana to 2,7 tys. zł netto). Przeciętna pensja w sektorze przedsiębiorstw w Polsce w grudniu wyniosła 4 tys. zł brutto, czyli 2,8 tys. zł netto. Innymi słowy, mediana płac w górnictwie jest o 30% wyższa od średniej krajowej. – Pakiet osłonowy ma chronić górników przed następstwem bezrobocia i pauperyzacji w regionie. W mojej opinii tak szczodra oferta to rozwiązanie zniechęcające do podjęcia działań przez samych zainteresowanych. Na Śląsku mamy poważny problem niedowartościowania wynagrodzeń w branżach niezwiązanych z górnictwem właśnie z powodu przywilejów emerytalnych i podobnych „osłon socjalnych” – dodaje Piechowiak. Więcej na ten temat:http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rzad-ozloci-zwolnionych-gornikow-7230784.html Analizy Bankier.pl dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 8 stycznia Zmiany w ulgach na dzieci (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Od 2015 r. obowiązują nowe zasady odliczania ulg na dzieci. Zmianie uległa wysokość limitów, jak również zasada odliczania ulgi przez osoby płacące podatki niższe od jej wysokości. Wyższe limity obowiązują przy odliczaniu ulgi na trzecie dziecko (do tej pory była to kwota 1668 zł, po zmianach wynosi 2 tys. zł) oraz czwarte i każde kolejne (wzrost z 2224 zł na 2700 zł). W przypadku pierwszego i drugiego dziecka kwota odliczenia się nie zmieniła i wynosi 1112,04 zł. „Ulgi prorodzinnej nie mogą odliczyć rodzice mający jedno dziecko, których dochody przekraczają 112 tys. zł rocznie. W przypadku osób samotnie wychowujących dziecko dochód ten nie może przekroczyć 56 tys.” – mówi serwisowi infoWire.pl Małgorzata Sator z Urzędu Skarbowego Warszawa-Wola. Kryterium to nie ma żadnego znaczenia w sytuacji, kiedy odliczamy ulgę za dwoje lub więcej dzieci. Zmianie uległa też zasada odliczania ulgi przez osoby płacące podatki niższe od jej wysokości. Do tej pory ulga u takich podatników nie mogła być większą niż kwota podatku. Od 2015 r. osoby te będą miały zrekompensowaną brakującą kwotę w postaci dodatkowego zwrotu pieniędzy. Uzyskają go z urzędu skarbowego na podstawie zeznania podatkowego i załączonego do niego dokumentu. Według Ministerstwa Finansów na zmianach skorzysta ponad milion rodzin. Ulga prorodzinna przysługuje na każde małoletnie dziecko. Skorzystać z niej mogą także rodzice pełnoletnich osób niepełnosprawnych oraz osób do 25. roku życia, które się uczą. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 5 stycznia Reorganizacja bez innowacji (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Nowy rok nie przyniesie pacjentom zwiększonego dostępu do innowacji. Wśród 89 nowych produktów, które znalazły się na aptecznej liście refundacyjnej, nie pojawiła się żadna innowacyjna substancja czynna. Wprowadzenie nowych programów lekowych nie stanowi kroku w kierunku refundacji większej liczby nowoczesnych terapii. Dwie innowacyjne cząsteczki – dazatynib i beksaroten – były już bowiem dostępne, choć dla mniej licznej grupy pacjentów. Styczniowa lista leków refundowanych w zakresie dostępu pacjentów do innowacji przynosi kolejne rozczarowanie. Kształt listy wyraźnie wskazuje na koncentrację Ministerstwa Zdrowia na reorganizacyjnym charakterze zmian. Polegają one na stopniowym przesunięciu części leków z kategorii terapii finansowanych w trybie indywidualnych zgód w ramach chemioterapii niestandardowej do istniejących lub nowo stworzonych programów lekowych. Wszystkie spośród 89 nowych produktów na liście aptecznej zawierają substancje czynne, które były już objęte refundacją. W wyniku pozostałych zmian obejmujących programy lekowe i chemioterapię poprawie ulegnie sytuacja niektórych pacjentów onkologicznych. W zakresie terapii innowacyjnych możemy mówić jedynie o rozszerzeniu grupy pacjentów, którzy będą mogli skorzystać z leczenia w oparciu o innowacyjne cząsteczki – dazatynib (leczenie ostrej białaczki limfoblastycznej z chromosomem Filadelfia (Ph+)) oraz beksaroten (w leczeniu ziarniniaka grzybiastego lub zespołu Sezary’ego). Styczniowy projekt listy refundacyjnej w naturalny sposób skłania do podsumowania mijającego roku w kontekście dysproporcji między poziomem dostępności innowacji w Polsce oraz w innych krajach Unii Europejskiej. W ostatnich 12 miesiącach refundacją objęto lub znacząco rozszerzono wskazania dla zaledwie 15 innowacyjnych cząsteczek. Ostatnie 5 obwieszczeń Ministra Zdrowia, wliczając styczniowe, przyniosło refundację zaledwie 4 nowych molekuł. Analitycy z firmy Sequence podają, że kwota refundacji przeznaczona na innowacje w okresie od stycznia do września 2014 roku stanowiła zaledwie 3% całkowitych wydatków NFZ na leki. Choć jest to znaczący postęp w stosunku do lat 2012 i 2013 (odpowiednio 0,2% i 1,2%), wciąż jest to kwota, która uniemożliwia zmniejszenie nierówności w dostępie do innowacji między Polską a pozostałymi krajami Unii.  W 2014 roku na dostęp pacjentów do terapii duży wpływ miał również wywóz leków prowadzony przez niektóre hurtownie i apteki. Mechanizm, który wykorzystuje znaczące różnice w cenach leków między rynkiem polskim a rynkami innych krajów Unii Europejskiej, powodował raportowane przez aptekarzy trudności, jakich doświadczają pacjenci próbując wykupić potrzebne im farmaceutyki. Według szacunkowych danych IMS Health, wartość eksportu leków z Polski wynosi około 2,3 mld złotych i stanowi ponad 12% całkowitej wartości rynku aptecznego. Jedna trzecia tej kwoty pochodzi z nielegalnego wywozu prowadzonego z poziomu aptek. Procedowana w Sejmie nowelizacja ustawy Prawo farmaceutyczne może przynieść już w pierwszej połowie 2015 roku poprawę bezpieczeństwa pacjentów dzięki ograniczeniu wywozu leków. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 5 stycznia Deklaracje podatkowe bez e-podpisu (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Od stycznia 2015 r. możemy wysyłać więcej PIT-ów przez internet bez konieczności posiadania podpisu elektronicznego. Ponadto niektórzy płatnicy mają od tego roku obowiązek przesyłania informacji podatkowych i rocznych obliczeń podatku drogą internetową. Bez podpisu elektronicznego możemy wysyłać następujące deklaracje podatkowe: PIT-4R, PIT-8AR, PIT-8C, PIT-11, IFT-1/IFT-1R, IFT-3/IFT-3R i PIT-40. Z ułatwienia skorzystają wyłącznie podatnicy i płatnicy będący osobami fizycznym. Osoby prawne i jednostki niemające osobowości prawnej dalej muszą wysyłać deklaracje opatrzone e-podpisem. Ci, którzy chcą wysłać swoje deklaracje podatkowe przez internet, a nie potrzebują opatrywać ich podpisem elektronicznym, muszą zamiast niego podać swoje imię, nazwisko, datę urodzenia, NIP lub numer PESEL, a także kwotę przychodu z zeznania rocznego za rok podatkowy o dwa lata wcześniejszy niż rok, w którym jest przesyłany dokument. Obowiązek wysyłania informacji podatkowych i rocznego obliczenia podatku drogą internetową od tego roku mają płatnicy sporządzający deklaracje podatkowe dla więcej niż pięciu podatników lub – w przypadku gdy jest ich mniej – jeżeli dokumenty te są składane przez biuro rachunkowe. Pozostali płatnicy mogą przekazać deklaracje podatkowe w wersji papierowej. Ministerstwo Finansów dąży do tego, aby jak najwięcej deklaracji było wysyłanych drogą internetową. Ma to znacznie usprawnić funkcjonowanie urzędów skarbowych. „Obecnie do wypełniania PIT-u nawet osoby fizyczne używają programów elektronicznych, następnie drukują go i przesyłają w wersji papierowej do urzędu skarbowego, a ten z kolei przepisuje to do wersji elektronicznej. Aby uniknąć tego systemu, będzie to wysyłane drogą internetową” – mówi serwisowi infoWire.pl Marek Siudaj z Tax Care. Jak bardzo usprawni to życie podatnikowi? „Czy jest to aż takie duże ułatwienie? Moim zdaniem jest to większe ułatwienie dla urzędów skarbowych, które muszą tracić mnóstwo czasu na to, żeby te wszystkie PIT-y wprowadzić do systemu […]. Czy podatnik na tym dużo skorzysta? Może zaoszczędzi kilkanaście, kilkadziesiąt minut” – uważa ekspert. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 4 stycznia WPROST. Premier idzie na wojnę. 100 dni Ewy Kopacz. (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Co teraz? A więc wojna! Czas na poważne zmiany w górnictwie – odpowiada jeden ze współpracowników Ewy Kopacz na pytanie o najbliższe plany szefowej rządu. Wkrótce rząd ma przyjąć kontrowersyjny dokument dotyczący przynoszących straty spółek węglowych. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – podsumowanie stu dni pani premier. Ponadto w nowym WPROST o tym, dlaczego ewakuacja Polaków z Donbasu zakończyła się wstydliwą wpadką, jak w Warszawie funkcjonują męskie burdele, dlaczego Barbara Nowacka nie zostanie marionetką chłopaków z SLD oraz jak młodzi polscy naukowcy chcą współpracować z biznesem. A także seksting, czyli jakie mogą być konsekwencje wysyłania nagich fotek oraz jak nowe media utrudniają rozstanie. Początek urzędowania pani premier był niefortunny. Końcówka pierwszych stu dni Ewy Kopacz na stanowisku szefa rządu również do najłatwiejszych nie należy. Zamieszanie z lekarzami rodzinnymi, kłopoty z ewakuacją Polaków z Donbasu, a do tego wpadki wizerunkowe, które zamiast ocieplać wizerunek – powodują kolejne kłopoty. Mimo to Ewa Kopacz nie zamierza się poddawać. Wszystko wskazuje na to, że w na najbliższym posiedzeniu rząd przyjmie kontrowersyjny dokument dotyczący przynoszących straty spółek węglowych. Zakłada on likwidację części kopalń. W kancelarii premiera wszyscy liczą się z protestami. Równocześnie próbują nawiązać dialog ze związkowcami. Przed świętami szefowa rządu spotkała się z Piotrem Dudą, przewodniczącym „Solidarności”. Ewa próbuje odbudować mosty, które spalił Donald – tłumaczy krótko współpracownik premier. Podsumowanie i pierwsze oceny stu dni premier Kopacz – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. We WPROST także o tym, że ewakuacja Polaków z Donbasu miała być gestem solidarności ze strony Polski i pokazem dobrej organizacji państwa. Zakończyła się wizerunkową porażką i ogromnym stresem dla czekających na wyjazd. O ewakuację poprosili sami Polacy z Ukrainy. Sytuacja jest dramatyczna. Ludzie nie mają środków na podstawowe rzeczy, przymierają głodem. Rozmówcy WPROST przekonują, że wyjazd z Donbasu zablokowali urzędnicy Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Przeważyć miał strach przed napływem uchodźców z Ukrainy, i to nie tylko tych o polskich korzeniach. Zresztą, od miesięcy podlegający MSW Urząd ds. Cudzoziemców konsekwentnie odmawia udzielenia jakiejkolwiek ochrony uciekinierom z Donbasu i Krymu. Teraz będzie musiał się tłumaczyć. Dlaczego ewakuacja kilkuset osób, którą wspólnie planowały dwa polskie ministerstwa, zakończyła się tak wstydliwą wpadką – więcej w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach najnowszego wydania WPROST także o tym, jak wygląda świat warszawskich domów publicznych dla gejów. Chłopców do warszawskich burdeli ściąga się z prowincji. Dla nich przyjazd do stolicy często jest jak złapanie Pana Boga za nogi. Łatwo ich kontrolować. Nie znają miasta, pierwszy raz widzą świat drogich lokali, alkoholi, ubrań. I otrzymują, jak im się wydaje, wysokie zarobki. O świecie męskiej prostytucji w Polsce mówi się niechętnie. Opisywanie seksualnego niewolnictwa kobiet jest częstsze. Męska prostytucja wzbudza u większości osób obrzydzenie, niechęć – piszą na łamach WPROST Sylwester Latkowski i Michał Majewski. Męska dziwka stoi w hierarchii półświatka niżej niż kobieta uprawiająca ten proceder – wyjaśnia Łukasz, który wyszedł z tego światka. Policjanci niechętnie wchodzą w ten świat. Za te sprawy nie dostaje się awansów, więc nikogo to tak naprawdę nie interesuje. Bardziej niż gwałt w światku gejów interesuje ich zwykła kradzież roweru. Nieznany świat męskiej prostytucji – w nowym WPROST. We WPROST także rozmowa z Barbarą Nowacką. Mam swoje poglądy, nie nazywam się Jaruga-Nowacka, tylko Nowacka, i od 1993 r. działam w polityce.(…) Nie chcę być postrzegana jako córka swojej matki, tylko jako odrębny byt, który miał to szczęście, że miał fajną matkę – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. Jej zdaniem, obecnie w polskiej polityce wybiera się mistera i miss polityków, a nie kogoś, kto ma realne poglądy. Ona sama nie zamierza kandydować w wyborach prezydenckich. Czuję, że panowie z SLD szukają kogoś, komu powiedzą: będziemy cię popierać, będziesz naszą marionetką. A ja za bycie marionetką w ramionach chłopaków z SLD dziękuję bardzo. (…) Dopóki za nimi nie stoi żadna myśl, żadna chęć zmian społecznych, napraw, dopóty nam nie po drodze – mówi. Rozmowa Magdaleny Rigamonti z Barbarą Nowacką – w nowym WPROST. We WPROST również o pokoleniu 30-latków, którzy próbują wybić dziurę w murze oddzielającym naukę od biznesu. Odrzucają oferty światowych uczelni lub po zagranicznych stażach wracają do kraju, aby tutaj kontynuować karierę. Są zdolni, inteligentni, pewni swoich sił, ambitni, gotowi rywalizować z resztą świata. Tak jak Olga Malinkiewicz, która kilka miesięcy temu wróciła do kraju już jako naukowiec światowej klasy. Szukając tematu do pracy doktorskiej, trafiła na perowskity, minerał fotowoltaiczny. Teoretycznie perowskity mogłyby dokonać przewrotu w energetyce, ale metoda, którą dotychczas stosowano do ich produkcji wymagała wypalania w temperaturze 500 st. C. Olga wpadła na pomysł, jak wytwarzać ogniwa w temperaturze zaledwie 30 st. C. Wynalazek Dawida Nidzworskiego może znacznie zmniejszyć zapotrzebowanie na antybiotyki. Dawid pracuje nad pierwszym na świecie czujnikiem, który będzie szybko wykrywać białka charakterystyczne dla wirusów grypy. Więcej o młodych polskich naukowcach, o których już się mówi na świecie – w najnowszym WPROST. Na łamach WPROST także o zjawisku zwanym seksting. Okazuje się, że co dziewiątemu nastolatkowi zdarzyło się wysłać swoje rozbierane lub na wpół rozbierane fotki. Może to być jednak jedynie wierzchołek góry lodowej, ponieważ ponad 40 proc. badanych przyznało, że spotkali się z takim zachowaniem wśród rówieśników. Skalę zjawiska potwierdzają też badania przeprowadzone przez NASK. Według nich ponad 25 proc. uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych otrzymało tego rodzaju zdjęcia, blisko osiem procent wysyłało je swojemu partnerowi lub partnerce, a ponad cztery procent innym osobom. Badania pokazują też, że młode osoby, przesyłając swoje erotyczne fotki lub filmiki, nie zdają sobie sprawy z konsekwencji i nie myślą, że mogą one trafić w niepowołane ręce. Fundacja Dzieci Niczyje właśnie ruszyła z kampanią pod hasłem „Myślę, więc nie ślę”. Więcej – w nowym WPROST. We WPROST również o tym, że w dobie wszechobecnego dostępu do nowych mediów zakończenie związku bywa nie lada wyzwaniem. Kiedyś śledzenie byłej ukochanej osoby wymagało wysiłku. Trzeba było stać pod jej oknami, chodzić za nią. Dziś sprawa jest o wiele prostsza. Z badań przeprowadzonych przez jeden z brytyjskich portali wynika, że 22 proc. kobiet kontroluje poczynania swoich byłych za pomocą cudzego lub fałszywego profilu w portalu społecznościowym. W Polsce ten problem także jest coraz bardziej zauważalny. Facebook jest narzędziem, które świetnie pomaga dokopać sobie emocjonalnie – mówi psycholog. Jak sobie z tym radzić – w nowym WPROST. Noworoczny numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 5 stycznia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
2014
  • środa, 31 grudnia Stosunek Polaków do integracji europejskiej w grudniu 2014 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Stosunek Polaków do integracji europejskiej w grudniu Warszawa, 31 grudnia 2014 r. – W grudniu 84 proc. Polaków popierało członkostwo Polski w Unii Europejskiej. W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek zwolenników wzrósł o 1 punkt proc. Obecnie 28 proc. Polaków zdecydowanie popiera nasze członkostwo w UE, a raczej je popiera 56 proc. Przeciwników integracji jest łącznie 14 proc. i w stosunku do listopada ich odsetek wzrósł o 1 punkt proc. Obecnie zdecydowanych przeciwników jest 3 proc., a raczej przeciwnych integracji jest 11 proc. respondentów. 2 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 30 grudnia Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w grudniu 2014 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w grudniu Warszawa, 30 grudnia 2014 r. – Gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w grudniu, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (57 proc.). Najwięcej głosów otrzymałoby Prawo i Sprawiedliwość (40 proc.) oraz Platforma Obywatelska (38 proc.) – wyniki grudniowej fali badania* GfK Polonia na temat preferencji partyjnych Polaków. W porównaniu z listopadową falą badania wzrosły notowania PiS o 4 punkty proc., do 40 proc., natomiast notowania PO pozostały na niezmienionym poziomie (38,3 proc.). Do Sejmu dostałyby się jeszcze: Polskie Stronnictwo Ludowe (7,7 proc.) oraz Sojusz Lewicy Demokratycznej (7 proc.). Poza parlamentem znalazłyby się: Sprawiedliwa Polska Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro (1,7 proc.), Twój Ruch (1,5 proc.), Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke (1 proc.), Unia Polityki Realnej (0,6 proc.), Samoobrona (0,4 proc.), Partia Kobiet (0,3 proc.), Zieloni (0,23 proc.), Unia Pracy (0,2 proc.), Krajowa Partia Emerytów i Rencistów (0,1 proc.). Powyższy procentowy rozkład głosów uwzględnia także kategorię „inna partia”, na którą wskazało 1 proc. respondentów.   dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 30 grudnia Umowy przedwstępne hipotek pełne pułapek (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Każdy kupujący nieruchomość musi się liczyć z pułapkami, które czyhają na niego przy podpisywaniu umów przedwstępnych, niezależnie od zakupu na rynku wtórnym lub pierwotnym. Zakup nieruchomości na rynku wtórny wiąże się podpisaniem umowy przedwstępnej ze sprzedającym. Kupujący może wybrać czy zostanie ona podpisana w formie cywilno-prawnej, czy też u notariusza. W pierwszym wypadku spisanie umowy nie wiąże się z żadnymi kosztami, nie daje jednak przyszłemu właścicielowi gwarancji weryfikacji dokumentów nieruchomości. Umowa zawierana u rejenta wiąże się z kosztami oscylującymi od 500 do 900 zł, plusem tego rozwiązania jest sprawdzenie dokumentów nieruchomości (księga wieczysta, akt nabycia przez dotychczasowego właściciela) przez notariusza. Kluczowa z punktu widzenia kupującego jest także wstępnego zobowiązania finansowego. Najbardziej popularne to zaliczka oraz zadatek, przy czym kupujący powinien pamiętać, że w przypadku zaliczki sprzedający jest zobowiązany do jej zwrotu w przypadku niedojścia do umowy. W przypadku zadatku, jeżeli kupujący zrezygnuje z zakupu, zostaje on u sprzedawcy, natomiast, gdy to sprzedawca wycofa się z umowy, ma obowiązek zwrócenia kupującemu podwójnej zadatkowanej kwoty. Dużo bezpieczniejszym rozwiązaniem dla kupującego może, więc się okazać umowa rezerwacyjna, która obowiązuje np. przez dwa tygodnie, w czasie, których kupujący może np. sprawdzić swoją zdolność kredytową i podjąć decyzję o zaliczkowaniu/ zadatkowaniu lokum. Jak podkreśla redakcja miesięcznika „Pieniądze&Inwestycje” zabezpieczeniem dla kupujących jest nowa ustawa deweloperska, która stosunkowo szeroko chroni interesy nabywców mieszkań i wprowadziła kilka nowych rozwiązań m.in. rachunek powierniczy, prospekt informacyjny oraz obowiązek podpisania aktu notarialnego. Dotyczy ona jednak tylko inwestycji rozpoczętych po 29 kwietnia 2012 roku, może się, więc zdarzyć, że nawet dziś kupujący nie otrzyma prospektu lub nie dojdzie do zawarcia umowy w formie aktu. Na podstawie: Pieniądze & Inwestycje, Wiedza i Praktyka dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 29 grudnia Fiskus twierdzi, że bitcoin to nie waluta (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Fiskus nie uznaje bitcoin jako waluty a jako prawo majątkowe, co może być problemem zarówno dla inwestorów jaki zwykłych użytkowników tej kryptowaluty. Z interpretacji podatkowych wynika, że urzędy skarbowe nie chcą się zgodzić na zrównanie bitcoin ze standardowymi walutami. Urzędnicy tłumaczą to przepisami, które nie pozwalają traktować kryptowaluty na równi z innymi walutami będącymi środkami płatniczymi. Urzędy skarbowe nie zgadzają się także, aby przychody z obrotów bitcoinami dla celów podatkowych rozliczać na takich zasadach jak np. przychody z obrotu akcjami. Urzędnicy skłaniają się do uznania bitcoinów na zasadach stosowanych do opodatkowania m.in. przychodów z praw autorskich, praw do projektów wynalazczych czy znaków towarowych. W ten sposób dochód ze sprzedaży bitcoinów trzeba doliczyć do innych dochodów i zapłacić podatek na zasadach ogólnych – 18% lub 32%. Obracający tą kryptowalutą powinni prowadzić dokładną ewidencję zakupów i sprzedaży. Źródło: Pieniądze&Inwestycje, Wiedza i Praktyka dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 23 grudnia Netia połączy siecią transmisji danych 400 prokuratur (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W dniu 19 grudnia 2014 r. została podpisana umowa pomiędzy Netia SA oraz Prokuraturą Generalną. W jej ramach Netia w ciągu 5 miesięcy uruchomi usługę transmisji danych dla około 400 jednostek organizacyjnych prokuratury. Rozległa sieć transmisji danych, którą zbuduje Netia obejmuje lokalizację Prokuratur Apelacyjnych, Okręgowych, Rejonowych oraz Prokuratury Generalnej. Łącznie bezpieczna sieć WAN Netii połączy około 400 lokalizacji w rozbiciu na łącza o przepustowości od 2 Mbps do 64 Mbps. Usługa ma również zapewnić łącza dostępowe do systemów aplikacji i rejestrów udostępnionych przez podmioty zewnętrzne. - To kolejny duży sukces Netii i kolejne potwierdzenie naszej mocnej pozycji w ofertowaniu usług transmisji danych w sektorze publicznym. – powiedział Rafał Bakalarz, Dyrektor Sprzedaży, Rynek Klientów Kluczowych w Netii. Kontrakt w okresie 36 miesięcy zakłada przychód dla Netii na poziomie powyżej 6,5 mln zł brutto. O zamówienie ubiegali się również najwięksi konkurenci Netii: GTS oraz Orange. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 23 grudnia Poczta Polska odwołała się od wyniku przetargu na “korespondencję rządową” organizowanego przez Centrum Usług Wspólnych (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Poczta Polska odwołała się od wyniku przetargu na obsługę m.in. administracji rządowej, organizowanego przez Centrum Usług Wspólnych (CUW). Zdaniem Poczty Polskiej, oferta Inpost, wybrana przez CUW jako najtańsza, jest wadliwa i powinna zostać odrzucona. Sprawę odwołania Poczty Polskiej rozpatrzy Krajowa Izba Odwoławcza. Krajowa Izba Odwoławcza 11 grudnia br. już raz uwzględniła odwołanie Poczty Polskiej i unieważniła wybór spółki InPost, której CUW chciał powierzyć doręczanie m.in. rządowej korespondencji. KIO nakazało, aby CUW odtajniło bezprawnie utajniony formularz cenowy InPost, następnie przeprowadziło ponowną ocenę ofert wykonawców (InPost i Poczty Polskiej) i w konsekwencji dokonało wyboru zwycięzcy. Jednak zanim KIO zdążyło sporządzić pisemne uzasadnienie wyroku, a Poczta zapoznać się z odtajnionym formularzem cenowym InPost, CUW tego samego dnia, 11 grudnia br. ponownie wybrało ofertę InPost. Stało się to po upływie niespełna dwóch godzin od ogłoszenia wyroku przez KIO. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 15 grudnia Główne tematy dyskusji, debat i wydarzeń towarzyszących VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Katowice, 15 grudnia 2014 r. – Istotne, aktualne, często niełatwe tematy w pełni adekwatne do zmieniającej się sytuacji politycznej w Europie i na świecie – to podstawowe założenia zakresu tematycznego największej konferencji biznesowej Europy Centralnej. Prace nad agendą VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (European Economic Congress – EEC – 20-22 kwietnia 2015 r.) dobiegają końca. – Wciąż jeszcze otwarta wersja agendy VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego to, mamy nadzieję, okazja do wymiany uwag, pomysłów i koncepcji, by w ostatecznym kształcie zakres tematyczny jak najpełniej trafiał w zainteresowania uczestników i był jak najmocniejszy jakościowo. Za nadesłane dotychczas uwagi i sugestie dziękujemy, na dalsze czekamy jeszcze do końca miesiąca – mówi Wojciech Kuśpik, inicjator EEC, Prezes Grupy PTWP SA. – Rejestracja na Europejski Kongres Gospodarczy 2015 możliwa będzie już wkrótce – dodaje. Wśród wiodących tematów i zagadnień VII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (20-22.04.2015 r.) znajdą się: dyskusja pod hasłem 300 miliardów dla nowej Europy – wielki program inwestycyjny Unii Europejskiej oraz debaty poświęcone roli państwa w gospodarce, innowacyjnej Europie, wyzwaniom globalnej gospodarki, nowym rynkom i nowym kierunkom. Nie zabraknie także wymiany poglądów i doświadczeń w obszarach dotyczących przemysłu i klimatu, a także odpowiedzialnego biznesu i młodych uczestników europejskiego rynku pracy. Agenda Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2015 będzie bogata w sesje tematyczne dedykowane poszczególnym sektorom gospodarki i życia publicznego jak: energia i surowce, infrastruktura, transport, technologie i człowiek, górnictwo i hutnictwo, rynek zdrowia, budownictwo i nieruchomości, inwestycje, polityka regionalna, zarządzanie, miasto, samorząd oraz przemysł czasu wolnego. Globalne tematy na VII Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach przyjmą formę dyskusji i dedykowanych spotkań towarzyszących. Odbędą się m.in.: III Forum Współpracy Gospodarczej Afryka – Europa Centralna, IV Forum Gospodarcze Europa – Chiny, a także spotkania gospodarcze Polska-Japonia oraz doroczne Polsko-Czeskie Spotkanie Gospodarcze. Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach jest trzydniowym cyklem debat i spotkań z udziałem sześciu tysięcy gości z Polski, Europy, świata. W blisko stu sesjach bierze co roku udział kilkuset panelistów, komisarze unijni, premierzy i przedstawiciele rządów państw europejskich, prezesi największych firm, naukowcy i praktycy, decydenci, mający realny wpływ na życie gospodarcze i społeczne. W opiniotwórczym gronie, w formie otwartej debaty publicznej, prowadzone są rozmowy o kwestiach najistotniejszych dla rozwoju Europy. VII Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach odbędzie się między 20. a 22. kwietnia 2015 r.   dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 15 grudnia Trwają prace nad nową ustawą o działalności gospodarczej (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Ministerstwo Gospodarki (MG) przygotowuje zmiany prawne, które mają ułatwić prowadzenie biznesu. Obowiązująca obecnie Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej zostanie zastąpiona przez Prawo działalności gospodarczej. Czy wraz z nową nazwą zmieni się położenie przedsiębiorców? „Ustawa o swobodzie działalności gospodarczej nie była wymieniana przez przedsiębiorców na pierwszym miejscu, kiedy mówili o tym, co przeszkadza im w prowadzeniu biznesu […]. Głównym kłopotem zawsze są podatki (ich wysokość oraz skomplikowanie), a także prawo związane z zatrudnianiem pracowników” – mówi serwisowi infoWire.pl Marek Siudaj z Tax Care. Mało tego, w wielu kwestiach, których dotyczy Ustawa, np. odnoszących się do zakładania biznesu, z biegiem lat następowała poprawa. Dlaczego zatem ten akt prawny jest tak często krytykowany przez przedsiębiorców, a MG zauważyło konieczność reformy? Zdaniem Marka Siudaja główny problem polega na tym, że Ustawa od momentu, w którym powstała, ciągle jest nowelizowana. W dodatku wiele zmian było wprowadzanych na potrzebę chwili i część z nich z czasem zaczęła przeszkadzać. O ile początkowo Ustawa była bardzo zwięzła – liczyła niewiele artykułów – o tyle obecnie jest bardzo rozbudowana i skomplikowana. Podstawowym kłopotem są jednak wspomniane nowelizacje. „Jednym z największych problemów, z którymi przedsiębiorcy mają do czynienia, nawet nie jest to, że dana ustawa jest skomplikowana, tylko to, że notorycznie się zmienia […]. Te ciągłe zmiany są bardzo trudne. Przedsiębiorcy boją się, bo nigdy nie wiadomo, co w tej nowej ustawie się pojawi, do czego się będzie trzeba przygotowywać, ile to będzie kosztować. Nie ma stabilności systemu prawnego, który w dużym stopniu ułatwia życie” – informuje ekspert. Być może wspomnianą stabilność systemu prawnego zapewni Prawo działalności gospodarczej. Aby tak się stało, nowe przepisy muszą mieć charakter horyzontalny – stanowić normy ogólne. Nie może być takiej sytuacji, że niektóre postanowienia prawne z innych ustaw – niekorzystne dla osób prowadzących własny biznes – będą z Prawem działalności gospodarczej sprzeczne, tak jak są często sprzeczne z Ustawą o swobodzie działalności gospodarczej. Tak naprawdę – aby położenie przedsiębiorców w naszym kraju uległo poprawie – zmiany wymagają więc nie tylko Ustawa, lecz także inne akty prawne. Prawo działalności gospodarczej ma wprowadzić między innymi zasadę domniemanej uczciwości oraz prawo przedsiębiorcy do błędu. Planuje się, że ustawa wejdzie w życie w 2016 r. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 11 grudnia Pierwsze spotkanie Round Table Mixer – dlaczego potrzeba nam dziś rozmowy o Polsce (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Jeśli (…) polska polityka podąży za trendem widocznym w większości Europy, czyli lansowanym przez Brukselę socjalizmem, wówczas będzie to raczej stracone pokolenie (jak Japonia) i podobne to tego, co dzieje się w USA i części Unii Europejskiej. W tym przypadku nadchodząca recesja potrwa raczej dziesięć lat niż dwa lub trzy – napisał niedawno  dla Forbes.com Matthew Tyrmand. O tym, czy da się powstrzymać nadchodzący kryzys i jak powinny wyglądać relacje na styku polityki, biznesu i mediów w dopiero co okrzepłej polskiej demokracji rozmawiali w czwartek w Warszawie uczestnicy Round Table Mixer, którego inicjatorem jest Michał M. Lisiecki, wydawca tygodników WPROST i „Do Rzeczy”. Lisiecki zorganizował je po rozmowach o Polsce z wieloma ludźmi, głównie swojego pokolenia, m.in z Matthew Tyrmandem, Dariuszem Żukiem, Leszkiem Jażdżewskim, a także Krzysztofem Suskim. Do udziału w spotkaniu zaproszono reprezentantów młodego i średniego pokolenia, polityków, ludzi biznesu, mediów i kultury. Kryterium było jedno – zaproszono osoby urodzone po 1 sierpnia 1972 r. Tych, którzy nie podlegają lustracji, którzy w swoje dorosłe życie wchodzili po 1989 r.  i patrzą na Polskę jaka będzie za następnych 25 lat. Michał M. Lisiecki, rocznik 1976, od 18 lat jest związany z rynkiem medialnym, zaczynał jako wydawca magazynu studenckiego, dziś jest  właścicielem giełdowej spółki PMPG Polskie Media, wydawcą tygodników WPROST i „Do Rzeczy”.  Matthew Tyrmand,  rocznik 1981, to w Polsce przede wszystkim syn Leopolda Tyrmanda, autor książki „Jestem Tyrmand, syn Leopolda”. Jednak za oceanem jest [przede wszystkim ekonomistą, finansistą, przez lata pracował na Wall Street, obecnie doradza firmom. Leszek Jażdżewski, rocznik 1983, publicysta i działacz liberalny, twórca „LIBERTÉ!” – portalu, think tanku i liberalnego kwartalnika, którego jest redaktorem naczelnym. Po raz było nim głośno w 2005 roku, kiedy miał 23 lata i napisał list otwarty do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, w którym apelował, żeby prezydent jadąc do Moskwy na obchody 60. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej ze wspólnym stanowiskiem krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W tym roku znalazł się w gronie 25 liderów na kolejnych 25 lat wytypowanych przez „Teraz Polska”. Dariusz Żuk, rocznik 1980, prezes i współtwórca Polski Przedsiębiorczej – think tanku działającego w obszarze przedsiębiorczości. Minister Przedsiębiorczości w gabinecie cieni BCC.  Współtwórca Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości, dzięki który powstało ponad 7000 firm. Polska Przedsiębiorcza posiada pierwszą systemową strategię wspierania przedsiębiorczości. Inspiratorem dla Lisieckiego był również Krzysztof Suski. Suski jest właścicielem i prezesem Euroholdingu, który grupuje spółki z branży telekomunikacyjnej, energetycznej oraz deweloperskiej. Aktywnie angażuje się w działalność charytatywną. Przez ponad rok był także prezesem Polskiego Związku Tenisowego. Prywatnie jest nie tylko zapalonym tenisistą, także miłośnikiem poezji Zbigniewa Herberta i prozy Leopolda Tyrmanda. To właśnie rozmowy o „Złym” i o Tyrmandzie doprowadziły do spotkania Lisieckiego z Matthew Tyrmandem, które ostatecznie doprowadziło do stworzenia RTMix.    Dlaczego Round Table? Bo Okrągły Stół to symbol konstruktywnego dialogu, który jest warunkiem sukcesu – napisali w zaproszeniu organizatorzy. Podkreślali, że kluczem do sukcesu jest networking, budowanie relacji i wzajemne wsparcie. Chcemy przełamać tradycyjne podziały, chcemy pokazać, że ludzie młodzi i średniego pokolenia są gotowi tworzyć ciekawą, merytoryczną i twórczą debatę o życiu publicznym – piszą Lisiecki i Tyrmand. I dodają - Po 25 latach, kiedy zrealizowaliśmy postulaty i marzenia tych, którzy przy Okrągłym Stole siedzieli, kiedy Polska stała się najpierw członkiem NATO, a potem Unii Europejskiej, kiedy nasza demokracja nieco okrzepła, ale coraz częściej widzimy jej niedoskonałości - potrzebujemy dzisiaj twórczego dyskursu, który będzie nas mobilizował i motywował do podnoszenia standardów życia publicznego i gospodarczego, będzie zwracał uwagę na to, co w istocie jest ważne dla kraju, dla nas dziś i dla naszych dzieci jutro. Wśród prelegentów pierwszego spotkania Round Table Mixer znaleźli się m.in. Ryszard Petru, Cezary Kaźmierczak, Leszek Jażdżewski i Mateusz Grzesiak. Krótkim wystąpieniom towarzyszyła dyskusja oraz właściwa dla formuły „miksera” wymiana wizytówek i zmiana miejsc. Grudniowe spotkanie RTMix było pierwszym, organizatorzy już planują kolejne. O tym, że istnieje potrzeba takich spotkań, świadczy frekwencja – w spotkaniu wzięło udział ponad 100 osób. Kilkadziesiąt kolejnych zadeklarowało chęć udziału w następnych. Relacja ze spotkania RTMix oraz wystąpienia prelegentów będą dostępne w serwisach społecznościowych oraz na specjalnym kanale YouTube.   Round Table Mixer: Facebook: https://www.facebook.com/RTMixer Twitter: https://twitter.com/RTMxr dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 7 grudnia WPROST: cwaniaczki z Wiejskiej (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Radosław Sikorski ocenia uczciwość posłów, ale sam powinien się wytłumaczyć. Chodzi o dziesiątki tysięcy złotych zwrotu kosztów za używanie prywatnego auta do celów służbowych. Ale były szef dyplomacji nie jest jedynym ministrem, który mając do dyspozycji służbową limuzynę, rozliczał koszty prywatnego samochodu. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – poselskie kilometrówki, czyli cwaniaczki z Wiejskiej.  Ponadto w nowym WPROST: naukowe podłoże wojny polsko-polskiej, cud i codzienność w krakowskiej klinice, dlaczego do Polski płyną toksyczne odpady z Ameryki Południowej, jak ofiary błędów lekarskich muszą walczyć o odszkodowania i jak budowano Port Lotniczy Radom.  Amerykański naukowiec twierdzi, że odkrył tajemnicę wojny między Donaldem Tuskiem a Jarosławem Kaczyńskim. W dodatku znalazł sposób, jak ją zakończyć. Zdaniem nowojorskiego psychologa społecznego prof. Jonathana Haidta, polskie życie publiczne toczy się w dwóch politycznych matriksach. Chodzi o podział między konserwatywną prawicą a bardziej centrową ekipą rządzącą. Między jednym i drugim światem w zasadzie nie ma przejścia. W Polsce, podobnie jak w USA, w życiu publicznym obowiązuje mentalność plemienna: kto spotyka się z wrogiem, jest potencjalnym zdrajcą. W takich warunkach polityczna współpraca staje się niemożliwa. Ale wiele konfliktów można złagodzić. Jak? Okazuje się, że można z własnego matriksa wyjść, ale do tego potrzebny jest kontakt osobisty z ludźmi z innego matriksa – przekonuje prof. Haidt. Więcej o przyczynach i sposobach łagodzenia konfliktów politycznych – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST.   We WPROST także o tym, że Radosław Sikorski, który ocenia uczciwość posłów, sam powinien się wytłumaczyć. Sprawa dotyczy okresu od 2007 r. do września 2014 r., gdy Sikorski pełnił funkcję szefa polskiej dyplomacji. Ta posada wiąże się z całodobową opieką Biura Ochrony Rządu i możliwością jeżdżenia rządową limuzyną. Mimo to co najmniej od 2009 r. (od tego czasu są ujawniane oświadczenia) Sikorski wykorzystuje publiczne środki na podróże prywatnym autem. Zaczynał nieśmiało. W 2009 r. z kasy Sejmu pobrał 1245 zł, ale już rok później kwota urosła do ponad 21 tys. zł. W 2011 r. było już 26,5 tys. zł, w 2012 r. pobrał 19,1 tys. zł. W zeszłym roku wyszło skromniej, bo niecałe 10 tys. zł. Przy stawce 0,83 zł za kilometr łatwo wyliczyć, że w owym 2011 r. Radosław Sikorski przejechał swoim samochodem w celach służbowych… 32 tys. km! Wynik imponujący jak na osobę, która większość czasu spędza w Warszawie pod opieką BOR lub w delegacjach zagranicznych. Ale sprawa nie dotyczy tylko Sikorskiego. Imponujące pieniądze na służbowe przejazdy własnym autem pobiera z Sejmu minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. Rekordzistą jest jednak zastępca Arłukowicza,  Sławomir Neumann. Więcej o tym, jak ministrowie rozliczają poselskie „kilometrówki” – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST również rozmowa prof. Januszem H. Skalskim, kierownikiem krakowskiej Kliniki Kardiochirurgii Dziecięcej, w której uratowano dwuletniego Adasia. Lekarz nie boi się używać określenia cud. Nie wiemy, jak długo będzie dochodził do siebie, bo medycyna nie zna takiego przypadku. Zrobiliśmy najlepiej, jak mogliśmy, co do nas należało, i jestem dumny, że działo się to tak profesjonalnie – mówi. Dodaje, że zbawienny wpływ miał tu stan półsnu, w którym się chłopiec znajdował. Zwolniony metabolizm i mniejsze zużycie tlenu spowodowały, że wszystkie organy cierpiały znacznie mniej. Krakowska klinika to jedna z najlepszych w kraju. Bywa, że trafiają tu dzieci odsyłane przez zagraniczne szpitale. Ale nie omijają bolączki polskiej służby zdrowia. Urządzenie, które pomogło ratować wyziębionego Adasia, właśnie się zepsuło. O tym, jak udało się uratować chłopca i skąd wziąć fundusz na naprawę i nowy sprzęt do ratowania dzieci – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST.  We WPROST także o niebezpiecznych odpadach, które właśnie nadpływają do Polski. Dąbrowa Górnicza, powiatowe miasteczko w województwie śląskim, na skraju Górnośląskiego Okręgu Przemysłowego. Działa tu największa w Polsce huta stali, Koksownia Przyjaźń i huta szkła. Mieszkańcy Dąbrowy czują się tym przemysłem nieco przytłoczeni. Gdy dowiedzieli się, że ich miasto chce jeszcze przyjmować do utylizacji tony toksycznych odpadów z drugiej części świata, wyszli na ulice. Protestują od kilku miesięcy. „Był zielony gród, jest pył i smród”, „Były Strzemieszyce, są Śmieciowice” – piszą na transparentach. Skarżą się na pył, który unosi się w powietrzu i osiada na meblach. Ale ich protest nic nie zmieni, bo decyzje dotyczące toksycznego transportu już zapadły. Statek z pestycydami z Salwadoru w Ameryce Środkowej niebawem dobije do portu w Gdyni. Dlaczego Polska zgodziła się przyjąć „toksyczną niespodziankę”, jak się mówi o salwadorskich odpadach? Więcej – w najnowszym WPROST. W najnowszym WPROST również o tym, że rodziny ofiar błędów lekarskich latami walczą o odszkodowania. W tym czasie popadają w długi, głodują i uciekają przed komornikiem. A państwo nie robi nic, żeby im pomóc. Dyrekcje szpitali niechętnie i rzadko zawierają ugody i rzadko podejmują mediację na etapie przedsądowym. Ordynatorzy wolą ryzykować wieloletni proces cywilny. Po pierwsze dlatego, że będzie trwał latami, więc jest szansa, że sprawą finalnie zajmie się następca. Po drugie, mając wyrok sądu w ręku, mogą liczyć na pełen zwrot kosztów od ubezpieczyciela z polisy OC. Mają swoje racje. Obarczanie kosztami odszkodowań tylko szpitali prowadzi do sytuacji, w której pieniądze są zabierane z ogólnego budżetu, czyli z leków, igieł, łóżek i pożywienia. Jednym słowem, aby wypłacić zadośćuczynienie jednemu pacjentowi, trzeba ciąć koszty. To jednak tylko pół prawdy – twierdzi mecenas, która wspiera pacjentów i jest nazywana postrachem szpitali. Do ugody trójstronnej, czyli między pacjentem, placówką a ubezpieczycielem, wcale nie jest konieczny wyrok sądu. Czy państwo może to  zmienić i czy pokrzywdzony pacjent musi być skazany na długoletnią walkę o odszkodowanie – więcej w tygodniku WPROST. We WPROST także Port Lotniczy Radom. Do końca tego roku obsłuży 60 tys. pasażerów i zatrudni 100 osób – zapowiadały kilka miesięcy temu władze lotniska. Słowa dotrzymały, ale tylko połowicznie. Plan zatrudnienia został już zrealizowany w 90 proc., tylko z pasażerami jest na razie gorzej. To, że nie ma pasażerów, regularnych lotów, a nawet wybranej linii pasażerskiej, która by w przyszłości oferowała loty z Radomia, nie powinno rzutować na postrzeganie tego ambitnego przedsięwzięcia. Lepiej nie mówić wcale, niż mówić źle – doradzał krytykom utworzenia lotniska w Radomiu Andrzej Kosztowniak, prezydent miasta i pomysłodawca budowy portu lotniczego. Właśnie przegrał wybory na kolejną kadencję, a o radomskim lotnisku we WPROST pisze Cezary Łazarewicz.   Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 8 grudnia 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl) i w aplikacjach na urządzenia mobilne już w niedzielę o godz. 20.00. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST  BIZNES, którym w tym tygodniu o tym, co zabija polskie „misie”, czyli małe i średnie przedsiębiorstwa. WPROST BIZNES  jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. Aplikacja WPROST KIOSK: AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost&hl=pl (cena wydania - 3,60 PLN) Aplikacja WPROST (aplikacja natywna): AppStore: https://itunes.apple.com/pl/app/wprost/id909621551?mt=8 (cena wydania – 0,89 eurocenta) Google Play: https://play.google.com/store/apps/details?id=pl.wprost&hl=pl (cena wydania - 4,50 PLN) WPROST w Audiotece: www.audioteka.pl/wprost,podkategoria.html (cena wydania - 4 PLN) dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 7 grudnia „Do Rzeczy”: kto się boi Kaczyńskiego (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Podpalanie Polski! Zamach na demokrację! Budzenie demonów! Destabilizacja kraju! Rokosz! Kryterium uliczne! Niszczenie państwa! – wszystkie te i wiele innych, koniecznie na najwyższym diapazonie oburzenia i grozy,  wykrzykników to reakcja na… wezwanie do manifestacji ze strony prezesa partii opozycyjnej w Polsce. Wydawałoby się najbardziej demokratyczne działanie, jakie można sobie wyobrazić. O co więc chodzi? W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – kto się boi Kaczyńskiego. Ponadto w nowym „Do Rzeczy” o tym, czy Andrzej Duda ma szansę za pół roku wygrać wybory prezydenckie, czy PSL zmanipulowało wyniki wyborów, skąd się wziął samorządowy sukces ludowców i czy bohaterowie afery madryckiej wrócą do PiS. W III RP sens pojęć został odwrócony. Rzecznicy demokracji nazywani są jej wrogami, a obrońcy oligarchii występują pod szyldem prawdziwych demokratów – pisze na łamach „Do Rzeczy” Bronisław Wildstein. O co chodzi? O rzecz zasadniczą: coraz dalej idące ograniczanie demokracji i wolności w III RP. We współczesnym świecie prawie wszystkie rządy odwołują się do woli ludu i najczęściej nazywają się demokracjami. Same deklaracje tego typu nie są i nigdy nie były wystarczające. Musi istnieć możliwość odsunięcia rządzącej ekipy, a więc zdobycia władzy przez realną opozycję. W III RP mamy z tym poważny kłopot, który nasila się od siedmiu lat. Oligarchiczne ośrodki kontrolujące całość życia w Polsce wezwały wręcz do stworzenia „sanitarnego kordonu” wokół opozycji, czyli PiS. Jest to deklaracja jawnie antydemokratyczna, w której bez ogródek wzywa się do uniemożliwienia wymiany władzy – podkreśla publicysta „Do Rzeczy”. I dodaje, że formuła „kordonu sanitarnego” jest tu znacząca. Propagandowa strategia zrównania konkurentów politycznych z rozsadnikami choroby stosowana była przez totalitarne ugrupowania w rodzaju nazistów czy komunistów. I miała swoje realne konsekwencje. Z chorobotwórczymi wirusami nie prowadzi się polityki, należy je wytępić – przypomina. W jego opinii, ta zimna wojna domowa służy zniszczeniu opozycji – aktualnie PiS – a w konsekwencji demokracji. Czy to się uda? Główne media, a zwłaszcza telewizje o największym zasięgu, nie pełnią kontrolnej, służebnej wobec obywateli funkcji. Są częścią obozu władzy i jego zbrojnym ramieniem – ocenia z kolei na łamach „Do Rzeczy” Krzysztof Czabański. Jego zdaniem, następuje zmierzch polskiej postpolityki w lekkiej i przyjemnej wersji „ciepłej wody w kranie”. PR władzy nabiera cech brutalnej propagandy i staje się ważną częścią państwa policyjnego, w jakie zmienia się III RP. Korupcja i prywata rządzących już dawno wzięły górę nad interesem państwowym (…) Wszystko to tworzy sytuację bardzo groźną dla naszej przyszłości – pisze Czabański. Cały komentarz – na łamach „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również o zaletach i wadach kandydata Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta. Andrzej Duda – spadkobierca Lecha Kaczyńskiego - to antyteza Bronisława Komorowskiego. To główny przekaz planowanej kampanii PiS. Duda ma jednak nie tylko liczne atuty, lecz także zasadniczą wadę: Polacy go nie znają. Przez najbliższe pięć miesięcy – mają poznać. Tak przynajmniej twierdzą politycy PiS. W kwestii tego, że Andrzej Duda to kandydat najlepszy z możliwych, panuje w partii zaskakująca zgoda. Rozmówcy „Do Rzeczy” przywołują przykłady z Wrocławia, gdzie Mirosława Stachowiak-Różecka nieznacznie tylko przegrała z Rafałem Dutkiewiczem, i Warszawy, gdzie Jacek Sasin wszedł do drugiej tury i zdobył niezły wynik. Do wyborów prezydenckich zostało pół roku. W PiS przekonują, że przy dobrej kampanii to wystarczy. No właśnie, tylko jak ta kampania będzie wyglądać? O tym w najnowszym „Do Rzeczy” pisze Kamila Baranowska. Wybory prezydenckie bywały w Polsce zwiastunem, a nawet główną przyczyną głębokich przetasowań na scenie politycznej. Tak było w 2000 r., gdy klęska Mariana Krzaklewskiego przypieczętowała upadek AWS, a sukces Aleksandra Kwaśniewskiego zapowiadał zwycięstwo wyborcze SLD rok później. Po następnych pięciu latach starcie Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem zapoczątkowało trwającą po dziś dzień dominację PO oraz PiS na scenie politycznej – przypomina z kolei Antoni Dudek. Pojedynek Jarosława Kaczyńskiego z Bronisławem Komorowskim w 2010 r. był już tylko kolejną bitwą w tej samej wojnie. Czy w przyszłym roku będzie podobnie? W świetle zarówno obecnych sondaży, jak i ocen zdecydowanej większości obserwatorów wyraźnym faworytem w tym starciu jest urzędujący prezydent. Czy to znaczy, że Andrzej Duda stoi na definitywnie przegranej pozycji? Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także rozmowa z liderem PSL, Januszem Piechocińskim. Jego zdaniem, Jarosław Kaczyński, chowając swoją kolejną, ósmą już klęskę w wyborach, próbuje budować państwo alternatywne. Dla mnie stan napięcia między PO a PiS, słabość SLD, a także harce pana posła Wiplera i wyskoki hofmanopodobnych spowodowały, że na osi wiarygodności polityk znalazł się bardzo nisko. Ludzie dobrze wiedzieli, na kogo głosować w wyborach na prezydenta, wójta czy burmistrza, w miarę dobrze wiedzieli, na kogo oddać głos w wyborach do powiatu, a w największym stopniu byli zdystansowani wobec listy wojewódzkiej – mówi Piechociński. I podkreśla, że zarzuty jakby PSL zmanipulowało wybory są obraźliwe. Owszem - była katastrofa, nie tylko prestiżowa, Państwowej Komisji Wyborczej. Ta katastrofa polegała jednak na źle przygotowanym programie informatycznym – podkreśla wicepremier. A Piotr Semka komentuje, że sekret sukcesu PSL ma dwa źródła: bezideowość i brak nadmiernych ambicji. Od Janiny Paradowskiej do Cezara Michalskiego – legion obrońców III RP nie może się nachwalić Polskiego Stronnictwa Ludowego i jego ostatnich, wyjątkowo dobrych rezultatów. (…) Zazwyczaj traktowani jako partia drugiego szeregu ludowcy są teraz obsypywani przez salon komplementami. Ich lider pławi się w tej nagłej popularności i grzmi: „PSL weszło do I ligi. Nie damy się z niej wypchnąć” – pisze Semka w nowym „Do Rzeczy”. Jego zdaniem, zachwyt salonu nad PSL przypomina łaskawość dobrze urodzonych dam z hacjend gdzieś w Ameryce Południowej, mniej więcej w XIX w. wobec dzielnych Metysów, którzy uratowali władzę białych w czasie buntu Indian. Cały komentarz Piotra Semki – w najnowszym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że wyrzuceni po aferze madryckiej posłowie PiS chcą walczyć o przywrócenie praw członków partii. Mają przedstawić dokumenty, które – jak twierdzą – udowodnią, że cała sprawa to wynik manipulacji Radosława Sikorskiego. Nie damy się politycznie załatwić negatywnym bohaterom afery taśmowej, takim jak Sikorski – mówi „Do Rzeczy” Adam Hofman. Wtóruje mu Mariusz Antoni Kamiński. Dokonano na nas linczu medialnego. Staliśmy się celem ataku. Padło wiele absurdalnych zarzutów – twierdzi. Teraz Hofman i jego stronnicy próbują wrócić do gry. Ich kluczowym argumentem ma być to, że z formalnego i prawnego punktu widzenia wyjazdu do Madrytu za pieniądze Sejmu nie było. Informatorzy „Do Rzeczy” zdradzają też, że hofmanowcy będą próbowali odeprzeć zarzut, jakoby próbowali wyłudzić czy też wyłudzili z Sejmu pieniądze na „rozliczenie kilometrówki”. Mają przekonywać, że nie brali „kilometrówki”, ale ryczałt samochodowy. Czy bohaterowie afery madryckiej mają szanse na powrót do PiS? Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 8 grudnia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej już w niedzielę o 20.00. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 3 grudnia PILNE: CBA na tropie afery w ZUS (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Centralne Biuro Antykorupcyjne tropi aferę w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych - dowiedział się Bankier.pl. Sprawa ma związek z nieprawidłowościami przy jednym z przetargów. - Centralne Biuro Antykorupcyjne zwróciło się do ZUS o wydanie dokumentów związanych z postępowaniem przetargowym na zakup urządzeń wielofunkcyjnych (drukarek) dla Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Zakład Ubezpieczeń Społecznych w pełni współpracuje z CBA w celu wyjaśnienia sprawy – powiedział Bankier.pl Jacek Dziekan, rzecznik ZUS. Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/CBA-na-tropie-afery-w-ZUS-7226233.html dostarczył infoWire.pl
  • środa, 3 grudnia „Rodzina ma głos!” – prawdziwy początek pracy na rzecz rodziny w samorządzie (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Organizatorom kampanii „Rodzina ma głos!” udało się zaktywizować lokalne środowiska, które wytypowały ponad tysiąc kandydatów przyjaznych rodzinie. Zorganizowano ponad 20 spotkań regionalnych, na których wręczano Certyfikaty Kandydata Przyjaznego Rodzinie. Świadome głosy wyborców zadecydowały, że 61 miejscowości może poszczycić się certyfikowanym burmistrzem, prezydentem lub wójtem. W sumie do samorządu wybrano 304 certyfikowanych kandydatów. Wielkie poruszenie środowisk lokalnych Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny powołało ponad 100 pełnomocników wojewódzkich i powiatowych. - Oni to wykonali największą pracę, czyli przejrzeli listy i w konsultacji z lokalnymi środowiskami zadecydowali o przyznaniu Certyfikatów. Dzięki pracy tych osób, udało się zweryfikować kilka tysięcy kandydatów, z których wytypowano ponad tysiąc i przyznano im Certyfikaty Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. Każdy certyfikowany musiał zadeklarować się do aktywnej pracy na rzecz dobra rodziny i przestrzegania Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie – wyjaśnia Jacek Sapa, prezes Centrum Życia i Rodziny. Ogólnopolski charakter kampanii Odbyło się ponad 20 spotkań regionalnych, podczas których wręczano certyfikaty i prezentowano ideę kampanii „Rodzina ma głos!”. Organizatorzy odwiedzili między innymi: Wrocław, Opole, Łódź, Olsztyn, Toruń, Poznań, Zieloną Górę, Koszalin, Białystok, Ełk, Katowice, Rzeszów i Warszawę. Do pójścia na wybory i oddania świadomego głosu na kandydatów prorodzinnych zachęcali znani artyści i naukowcy: m.in. Krzysztof Krawczyk, Michał Lorenc, Jan Pospieszalski, Natalia Niemen, Jerzy Zelnik, prof. Bogdan Chazan, prof. Jan Żaryn i wielu innych. Samorządowcy z certyfikatem W wyniku wyborów do samorządu dostało się 304 samorządowców, którzy zadeklarowali się przestrzegać Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Wśród nich są: Piotr Jedliński – prezydent Koszalina Tadeusz Truskolaski – prezydent Białegostoku Janusz Kotowski – prezydent Ostrołęki Dariusz Stefaniuk – prezydent Białej Podlaskiej Krzysztof Chojniak – prezydent Piotrkowa Trybunalskiego  Pełna lista certyfikowanych samorządowców dostępna jest na stronie: http://www.rodzinamaglos.pl/ Po wyborach najważniejsza faza akcji – cztery lata pracy z samorządem dla rodziny Kampania „Rodzina ma głos!” nie skończyła się w dniu drugiej tury wyborów. Wraz z ogłoszeniem wszystkich oficjalnych wyników wiadomo, ilu jest samorządowców przyjaznych rodzinie i rozpoczyna się czteroletni okres ich monitoringu. Środowiska lokalne będą mogły nawiązać ściślejszą współpracę z prorodzinnymi kandydatami i wspomóc ich w realizowaniu Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Jacek Sapa przypomina o roli samorządu: Najbliższym otoczeniem rodziny jest wspólnota lokalna, zorganizowana w samorząd terytorialny. Jego działania mają bezpośredni wpływ na jej dobrobyt, bowiem odpowiada on za bezpieczeństwo, edukację, kulturę i prowadzenie polityki społecznej. Samorząd poprzez swoje działania powinien przede wszystkim nie przeszkadzać rodzicom w wypełnianiu ich odpowiedzialnej roli. Natomiast dobry i odpowiedzialny samorząd daje rodzinom wsparcie poprzez realizowanie rozwiązań i programów ułatwiających ich rozwój i życie. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 1 grudnia Cierpimy na brak kultury jawności (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Urzędnik nie chce udzielić ci informacji publicznej? Przewodniczący wyprasza cię z sesji rady miejskiej, a radny zabrania nagrywać posiedzenia, ponieważ chce chronić swój wizerunek? Nie rezygnuj! Egzekwuj swoje prawa! Ustawa o dostępie do informacji publicznej mówi jasno: obywatele mają prawo uczestniczyć w posiedzeniach organów władzy. Co więcej, mogą te posiedzenia nagrywać, a potem udostępniać w internecie. Nie potrzebujemy zaproszenia ani zgody. Jeśli z kolei chcemy uzyskać jakąś informację publiczną i napotykamy na opór ze strony urzędnika, możemy wystąpić z pisemnym wnioskiem do danego organu. Musi on w ciągu 14 dni udzielić odpowiedzi, a gdy nie zrobi tego w terminie, mamy prawo złożyć skargę na bezczynność. Tego typu działania to skuteczny sposób na sprawdzenie, czy władza realizuje swoje obietnice, oraz zmobilizowanie jej do pracy. To także edukowanie urzędników i obywateli, że takie prawa w Polsce funkcjonują. „Obrady sesji czy komisji, w których mieszkańcy uczestniczyli i które nagrywali, znacznie się przedłużały. Radni zabierali w nich głos, bo zależało im, aby wypaść jak najlepiej. A to z kolei przekładało się na jakość ich pracy” – informuje Agnieszka Zdanowicz ze Stowarzyszenia Sieć Obywatelska – Watchdog Polska. Patrząc władzy na ręce, podnosimy poczucie odpowiedzialności za to, co robi, oraz zapobiegamy negatywnym zjawiskom, jak np. korupcja i nepotyzm. Jednak działania obywateli nie powinny polegać wyłącznie na kontrolowaniu samym w sobie. Ich celem musi być zawsze zmiana, która poprawi sytuację lokalnej społeczności. Istotne jest też to, żeby zachęcać innych do włączania się w tzw. działania strażnicze. „W pojedynkę jest bardzo trudno doprowadzić do jakiejś zmiany w naszym otoczeniu i trwa to czasami nawet kilka lat” – mówi serwisowi infoWire.pl Joanna Gucman-Muż ze Stowarzyszenia Sieć Obywatelska – Watchdog Polska. Nie po to wybieramy przedstawicieli władzy, by robili, co chcą, i nie słuchali głosu społeczności lokalnych. Warto jest znać i egzekwować swoje prawa oraz stać na ich straży. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 1 grudnia Bieda dzieci paraliżuje państwo (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W Polsce jedno na dziesięcioro dzieci żyje poniżej granicy ubóstwa. Z kolei ludzi do 24 r.ż., którzy nie uczą się i nie pracują, jest ponad 12%. Jak zaznaczają eksperci UNICEF, za taką sytuację odpowiedzialny jest kryzys gospodarczy. Raport UNICEF przedstawia alarmujące dane. Od 2008 r. liczba dzieci żyjących w biedzie w krajach wysokorozwiniętych zwiększyła się o 2,6 mln i wynosi teraz ponad 76,5 mln. Do rodzin skrajnie ubogich zalicza się te, w których wydatki są niższe niż minimum egzystencji. „W Polsce minima dziecięce w 2013 r. wynosiły ok. 400 zł na miesiąc dla dziecka młodszego i ok. 500 zł miesięcznie dla starszego” – informuje prof. Ryszard Szarfenberg z Uniwersytetu Warszawskiego. W walce z ubóstwem decydującym czynnikiem jest efektywność systemu bezpieczeństwa socjalnego. „Polska w tej kwestii wypada źle, ponieważ kwoty przeznaczane na dzieci zmniejszają ubóstwo wśród nich w niewielkim stopniu” – mówi serwisowi infoWire.pl dr Irena Topińska z Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych. Obecnie próbuje się zmienić tę sytuację, np. zatrudnia się rodziców czy proponuje nowy zestaw urlopów rodzicielskich i opieki nad dziećmi. „W celu ochrony najmłodszych obywateli kraje muszą budować silną politykę socjalną” – podkreśla ekspertka. Ubóstwo dzieci może doprowadzić do recesji społeczno-gospodarczej. „W przyszłości budżet poniesie straty z racji większego obciążenia pomocą społeczną i zdrowotną oraz z niepełnego wykorzystania możliwości dzieci. Niestety nie wszyscy zdają sobie z tego sprawę” – mówi Ewa Falkowska z UNICEF Polska. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 25 listopada Liniowy dla sportowców i artystów (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Zgodnie z interpretacją ministra finansów sportowcy, artyści czy też sędziowie będą mogli rozliczać swoje przychody tak samo jak przychody z działalności gospodarczej objęte liniową stawką PIT w wysokości 19%. Minister Finansów w interpretacji ogólnej stwierdził, że istnieje możliwość, iż zarobki takich grup zawodowych jak artystów czy sportowców mogą być rozliczane w ramach działalności gospodarczej prowadzonej przez podatnika w określonych warunkach. Jak podaje portalfk.pl, dochody uzyskiwane z prowadzenia działalności gospodarczej, a z działalności wykonywanej osobiście podlegają odrębnym zasadom opodatkowania. Jak informuje PortalFK.pl utawa o PIT podaje definicje działalności gospodarczej i przejrzyście obrazuje, że do przychodów z działalności gospodarczej są zaliczane przychody podatnika i tym samym zgodnie z definicją są objęte podatkiem dochodowym. Nie podana jest jednak definicja działalności wykonywanej osobiście. Jednakże w art.13 tejże ustawy są wskazane rodzaje przychodu kwalifikującego się do tego rodzaju działalności. Zaliczają się do tego m.in. przychody z osobiście wykonywanej działalności artystycznej, naukowej, literackiej, przychody z uprawiania sportu czy też przychody sędziów w związku z prowadzeniem zawodów sportowych. Odpowiedź na wszystkie wątpliwości kryje się w przepisach. Po dogłębnej analizie Minister stwierdził, że niektóre przepisy ustawy o PIT tj, art. 13 pkt 8 i 9 oraz art. 41 ust.2 wskazują, że sam ustawodawca stworzył możliwość zaliczenia przychodów z działalności wykonywanej osobiście do działalności gospodarczej pod warunkiem, że są uzyskane zgodnie z przesłankami działalności gospodarczej.   dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 25 listopada Stosunek Polaków do wprowadzenia euro w listopadzie (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 25 listopada 2014 r. – W listopadzie 76 proc. Polaków było przeciwnych wprowadzeniu euro w Polsce.W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek przeciwników pozostał na niezmienionym poziomie. Obecnie 44 proc. Polaków jest zdecydowanie przeciwnych przyjęciu przez Polskę euro, a raczej przeciwnych jest 32 proc.Także odsetek zwolenników przyjęcia euro nie zmienił się w porównaniu do pomiaru październikowego. Obecnie jest ich łącznie 18 proc. Zdecydowanych zwolenników jest 3 proc., 15 proc. respondentów raczej poparłoby wprowadzenie euro.Jedynie 6 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania.Żadna z podstawowych zmiennych społeczno-demograficznych nie wpływa istotnie na opinie dotyczące przyjęcia wspólnej waluty euro. W większości grup wiekowych, wykształcenia, pozycji zawodowej, klasy wielkości miejscowości, dominuje odsetek przeciwników przyjęcia euro i wynosi od 70 do 80 proc.Preferencje polityczne respondentów także nie wpływają na polaryzację opinii na temat wprowadzenia euro. Wysokie odsetki przeciwników przyjęcia euro występują wśród elektoratów dwóch największych ugrupowań, nieco liczniej występują oni wśród wyborców Prawa i Sprawiedliwości (83 proc.) niż wśród wyborców Platformy Obywatelskiej (70 proc.).Informacje o badaniuListopadowa fala badania została przeprowadzona w dniach 6–9 listopada 2014 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby Polaków w wieku 15+, wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. Wywiady zostały zrealizowane metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów CAPI. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 23 listopada Jarosław Kaczyński dla WPROST: wyjdziemy na ulice (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Te wyniki, które zostały już ogłoszone, są całkowicie niewiarygodne. (…) Mamy już nowy ustrój, który nie jest demokratyczny. Bo jeżeli nie ma wiarygodnego liczenia wyników wyborów, to znaczy, że nie ma systemu demokratycznego. Wtedy władza może rządzić w nieskończoność – ocenia rzeczywistość po wyborach samorządowych lider największej partii opozycyjnej. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – wywiad z Jarosławem Kaczyńskim. Ponadto w nowym WPROST: czy unieważnienie wyborów byłby koniec demokratycznego państwa prawnego, jak Polska zafundowała sobie wyborczy kryzys, co się dzieje w sztabach wyborczych prezydentów największych miast, dlaczego Polska Akcja Humanitarna zatrudnia pięcioro księgowych, jak Polacy sami się leczą i kto rządzi Unią Europejską.  Demokracja jest tam, gdzie opozycja może w drodze uczciwych wyborów przejąć władzę. A jeśli opozycja faktycznie nie może przejąć władzy, tam demokracji nie ma  – mówi w rozmowie z Anną Gielewską prezes Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego zatem politycy PiS nawołują do udziału wezmą udział w drugiej turze? Bo nie chcemy dawać prezentu drugiej stronie. Wzywamy, żeby we wszystkich miejscach, gdzie to jest możliwe, przeciwstawiać się kandydatom PSL i PO, nawet tam, gdzie ich kontrkandydatami są ludzie bardzo nam odlegli, których dotąd w sposób uzasadniony krytykowaliśmy. Wszystko lepsze od tego, co się w tej chwili Polsce stało – mówi Jarosław Kaczyński. Jednocześnie zapowiada, że PiS podejmie akcję zaskarżania wyników wyborów samorządowych. Planujemy też w Warszawie demonstrację, ale dobrze przygotowaną, nie na łapu-capu – dodaje. - Ta sprawa będzie nieustannie żyła, bo chcemy żyć w demokratycznym państwie, być obywatelami, a nie poddanymi. Tam, gdzie się fałszuje wybory i władza jest oderwana od społeczeństwa, obywatel jest poddanym. Prezes Prawa i Sprawiedliwości zapowiada też akcję w parlamencie oraz akcję międzynarodową w OBWE i Parlamencie Europejskim. Wywiad z Jarosławem Kaczyńskim – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. Unieważnienie wyborów byłby koniec demokratycznego państwa prawnego – mówi z kolei poseł Ryszard Kalisz, założyciel stowarzyszenia Dom Wszystkich Polska. Podkreśla, że  Polsce wybory przeprowadzają PKW i system organów wyborczych, czyli przede wszystkim komisarze wyborczy. PKW i komisje wyborcze składają się z sędziów, czyli przedstawicieli trzeciej władzy. Właśnie po to, żeby to się odbywało w sposób całkowicie uczciwy. To, co chcą zrobić Miller z Kaczyńskim, jest złamaniem tego systemu – ocenia polityk. Podkreśla, że każda niezadowolona osoba może złożyć protest i ten protest zostanie rozpatrzony przez sąd okręgowy. Choć przyznaje, że sposób przeprowadzenia tych wyborów jest kompromitujący. Rozmowa Agnieszki Burzyńskiej z Ryszardem Kaliszem – w nowym WPROST.  We WPROST także o tym, czy państwo może się najeść większego wstydu niż urządzić sobie taki cyrk na hucznie obchodzonych 25. urodzinach. Stało się to, co przy aferze taśmowej. Otworzyły się drzwi i od środka możemy zobaczyć, jak wygląda działanie państwa. Nie ma się czym chwalić. Efekt jest tym bardziej piorunujący, że sprawa dotyczy wyborów. Ich wyniki nigdy wcześniej nie były w Polsce przedmiotem tak silnej kontrowersji. Nigdy nie pojawiły się tak mocno uzasadnione zarzuty o nieprawidłowości, ale też podejrzenia fałszerstw na tak dużą skalę. Powszechnie zburzone zostało zaufanie co do prawdziwości wyborów. To w historii III RP przykra nowość – piszą Cezary Bielakowski i Michał Majewski. Kto zawinił? Lista jest długa. Są na niej trybunały, sądy, politycy, tajne służby, administracja. Sama PKW, która wyrosła do rangi symbolu, sprawia wrażenie miejsca, w którym czas się zatrzymał lata temu. Osobny świat. 388 osób na etatach, średnia pensja ponad 5 tys. zł. Informacje o finansach partii leżą na strychu w szarych teczkach pokrytych. W sumie, gdyby ktoś wpadł na taki pomysł, mógłby to sobie zabrać do domu – piszą dziennikarze WPROST. PKW nie wygląda tak od roku, pięciu czy siedmiu lat, ale dłużej. Wykoślawiała się latami, pękła w zeszłą niedzielę. Czy za pięć dwunasta można było coś zrobić, żeby nie dopuścić do katastrofy – o tym w nowym WPROST. We WPROST również o tym, że sztaby wyborcze zasiedziałych prezydentów największych miast zastanawiają się, czemu jest tak źle, skoro miało być tak dobrze. PO szykuje się do boju o miasta w drugiej turze, ale czuje na karku oddech Prawa i Sprawiedliwości. W sztabie Platformy trwają gorączkowe narady, jak ratować stolicę. Problem polega na tym, że w kwestii promowania swojej kandydatki sztabowcy mogą zrobić niewiele. Wobec braku wsparcia z centrali, w minionym sztab prezydent stolicy podjął desperacką decyzję wysłania kandydatki na ulice miasta. Akcja miała pokazać, że kandydatka jest bezpośrednia i nie ukrywa się przed ludźmi za murami ratusza. Wyszło średnio. We Wrocławiu trwa akcja: wszystkie ręce na pokład. Słaby wynik wieloletniego włodarza miasta Rafała Dutkiewicza zaskoczył i sztabowców, i samego kandydata, którego popiera PO. W Poznaniu w dniu wyborów mit niezatapialnego prezydenta Poznania też zaczął się kruszyć. Jak wygląda druga cześć kampanii w największych polskich miastach we WPROST pisze Olga Wasilewska. Na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST także o polskiej hojności i pomaganiu. Bo Polacy są hojni, ale akcyjnie. Majdan to była akcja. Teraz, kiedy potrzeba systematycznej pomocy, takiej, żeby ludzie mogli przetrwać zimę, to jest kłopot. Chciałabym, żeby każdy interesował się tym, jaki jest świat, w którym żyje, i miał świadomość, że ma wpływ na ten świat – mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti Janina Ochojska, szefowa Polskiej Akcji Humanitarnej. I dodaje, że łatwiej dawać na kulturę albo na chore dzieci niż na Ukrainę czy Kurdów. Wśród darczyńców PAH nie ma nikogo z pięćsetki najbogatszych Polaków. Ale są też sytuacje, w których PAH nie przyjmuje wsparcia. Ochojska komentuje też emocje, które ostatnio powstały wokół działalności różnych fundacji, m.in. Jerzego Owsiaka. Uważam, że Jurek jest czasami gwałtowny, emocjonalny, wybuchowy (…) Jednak nie bałabym się o pieniądze, które dostaje do dyspozycji od ludzi. Gdyby oszukiwał, to naprawdę musiałby być głupi. Zniszczyłby coś, co budował przez tyle lat. Bronię go z czystym sumieniem – mówi. I dodaje, że jak się coś robi związanego z pieniędzmi, to zawsze są jakieś plotki. Wie pani, jakich pracowników jest najwięcej w PAH? Księgowych. Aż pięciu, do tego sześciu koordynatorów finansowych rozliczających projekty i jeden analityk finansowy – opowiada. Wywiad z Janiną Ochojską – w nowym WPROST. We WPROST również o tym, jak Polacy sami się leczą. Tabletki przeciwbólowe Polak kupuje na stacji benzynowej, a lek na przeziębienie – w osiedlowym dyskoncie. Jeśli coś mu dolega, sięga po cudowny specyfik z reklamy: na dobry sen, na potencję, na ból kolana. Według niedawno opublikowanego raportu firmy badawczej PMR w 2013 r. rynek produktów OTC w którego skład wchodzą zarówno leki sprzedawane bez recepty, jak i suplementy diety, osiągnął wartość 9,6 mld zł, czyli blisko osiem procent więcej niż w roku poprzednim. Pacjenci nie czytają ulotek i nie konsultują brania leków z żadnym specjalistą. A tymczasem niesteroidowe leki przeciwzapalne (czyli na przykład ibuprofen) zwiększają ryzyko udarów i zawałów, z kolei paracetamolu nie powinny przyjmować osoby nadużywające alkoholu, a leki na przeziębienie podnoszą ciśnienie. Farmaceuci chcą zakazu sprzedaży leków w spożywczakach, kioskach i na stacjach benzynowych. Polski Związek Producentów Leków bez Recepty (PASMI) straszy, że to ograniczy dostęp do leków kilkunastu milionom pacjentów. O lekach bez recepty i o tym, jak z nich korzystamy – w nowym WPROST. Na łamach WPROST także o nowej Komisji Europejskiej. Jej skład i osoba przewodniczącego pokazują, że unijne elity już nawet nie bawią się w pozory. W Europie najwięcej do powiedzenia mają dziś lobbyści. O kogo chodzi? Komisarz ds. usług finansowych jeszcze do niedawna jako lobbysta z 30-letnim doświadczeniem obsługiwał banki i instytucje sektora finansowego. Jako minister edukacji w brytyjskim rządzie próbował sprzedać szkolne boiska firmie Tesco. Komisarz ds. klimatu, w Hiszpanii nazywany naftowym baronem, jako lobbysta reprezentował firmy z branży energetycznej. Komisarz ds. środowiska, gospodarki morskiej i rybołówstwa do niedawna był członkiem zarządu maltańskiego oddziału holdingu Betfair, największego bukmachera w sieci. Komisarz ds. badań, nauki i innowacji, pracował m.in. dla Goldman Sachs w dziale fuzji i przejęć. Komisarz ds. euro i dialogu społecznego, wiceprzewodniczący Komisji, był premierem Łotwy, gdzie trwa antykorupcyjne dochodzenie w sprawie preferencyjnych kredytów, jakie firma jego żony miała otrzymywać od państwowego banku. Komisarz ds. sprawiedliwości, konsumentów i równouprawnienia płci to prawa ręka czeskiego wicepremiera najbogatszego Czecha, kontrolującego liczne media. Jeśli dorzucić do tego fakt, że w dzielnicy europejskiej w Brukseli pracuje 30 tys. lobbystów, czyli niewiele mniej niż urzędników, powstaje pytanie, kto rządzi Unią. Próba odpowiedzi – na łamach najnowszego wydania tygodnika WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 24 listopada 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST  BIZNES, którym w tym tygodniu o polskich start-upach, które podbijają świat oraz o szwajcarskim referendum ws. rezerw finansowych, które może zmienić kurs franka. WPROST BIZNES  jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 23 listopada „Do Rzeczy”: wybory samorządowe 2014. Wielkie oszustwo (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Kiedy późno wieczorem w niedzielę w jednej ze stacji telewizyjnych komentowałem sondażowe wyniki wyborów samorządowych, nie spodziewałem się, że pierwszy raz od 25 lat głównym problemem będzie niemożność ustalenia prawdziwych rezultatów głosowania (…). A jednak stało się to, co się nie miało prawa stać – pisze we wstępniaku do najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy” redaktor naczelny Paweł Lisicki. W nowym numerze tygodnika „Wybory samorządowe 2014. Wielkie oszustwo”. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: co wyniki wyborów oznaczają dla Platformy Obywatelskiej, czy Andrzej Duda jest bez szans w walce o prezydenturę i jak (nie) działa polska ochrona kontrwywiadowcza. Wiarygodność wyborów w Polsce, mających być fundamentem demokracji, po latach agonii właśnie skonała w bólach. Paraliż systemu informatycznego, wybrakowane karty do głosowania, na których nie wydrukowano nazw konkurencyjnych dla władzy ugrupowań, epidemia głosów nieważnych. Państwo nie tylko nie zdało egzaminu. Polacy padli ofiarami wyborczej mistyfikacji – pisze w najnowszym „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski. Przypomina, że w czwartek wieczorem w kilku miastach Polski setki ludzi wyszło na ulice w proteście przeciw wyborczym fałszerstwom. Skala protestu pokazuje dobitnie, że zwłaszcza młodzi Polacy uważają głosowanie za zmanipulowane, nie akceptują jego wyniku, a wybrane w tych skompromitowanych wyborach osoby nie będą miały mandatu społecznego do sprawowania władzy. Ale pierwsze niepokojące sygnały pojawiły się już kilka godzin po otwarciu lokali wyborczych. Do kilkudziesięciu komisji wyborczych dostarczono karty do głosowania, na których nie umieszczono niektórych kandydatów i partii politycznych. Były też liczne przypadki kserowania kart do głosowania, wrzucania dodatkowych z zaznaczonymi krzyżykami do urny, wydawania wyborcom kart z już zaznaczonymi głosami czy handlu głosami. Przebieg wyborów samorządowych w Polsce może budzić poważne zastrzeżenia co do ich wiarygodności, kompromituje państwo polskie i organy za ich zabezpieczenie odpowiedzialne – konkluduje publicysta „Do Rzeczy”.  To, co się wydarzyło, komentuje na łamach „Do Rzeczy” również prof. Wiesław Johann, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego. Trzeba na to spojrzeć przez pryzmat podstawowych praw politycznych każdego z nas – praw do referendów i wyborów. Chodzi więc o istotę sprawowania władzy przez naród, czyli o podstawową zasadę państwa demokratycznego – co jest zapisane w konstytucji – mówi w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim. I dodaje, że tym razem zrobiono wszystko, byśmy nie mogli ze swojego prawa skorzystać. Fundamentem demokracji jest zaufanie do władzy. Władza wybrana w taki sposób nie może tego zaufania zyskać. Nie mamy pewności, że rządzić będą ludzie, którzy zostali rzeczywiście wybrani – podkreśla prof. Johann. Dodaje też, że kiedy w stanie wojennym irytowały go wydawane przez sądy wyroki, mówił, że musi je szanować, ale może się z nimi nie zgadzać. Podobnie jest teraz. Mamy takie wyniki, jakie mamy. Szanuję działania władzy publicznej, bo jest to władza umocowana w konstytucji, ale sprzeciwiam się temu, co ona robi – jako prawnik, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego i obywatel. Straciłem do niej zaufanie, bo Państwowa Komisja Wyborcza jest organem państwa. Nie wierzę w prawdziwość tych wyborów – mówi. Cała rozmowa – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Pierwszy raz od 1989 r. poważny zarzut fałszowania wyborów doprowadził do kryzysu politycznego. Te wybory powiedziały nam jednak o Polsce znacznie więcej. Najważniejsze fakty w nowym „Do Rzeczy”  porządkuje Piotr Gursztyn. Jego zdaniem, ogromny rozdźwięk między wynikami powyborczego exit poll a pojawiającymi się komunikatami na temat oficjalnych zwycięzców w wyborach sejmikowych został spotęgowany wyjątkową nieudolnością Państwowej Komisji Wyborczej i licznymi doniesieniami o „nieprawidłowościach” podczas głosowania oraz liczenia głosów. To pierwszy tak poważny kryzys demokracji w Polsce. Wprawdzie w 2007 r. „Gazeta Wyborcza” wzywała obserwatorów OBWE do przyjrzenia się wyborom parlamentarnym w Polsce, ale nikt potem nie podważał wyniku wyborów, w których i tak wygrała opozycyjna wtedy PO. Inna sytuacja była w 2010 r., gdy odsetek głosów nieważnych w województwie mazowieckim wyraźnie przewyższył średnią krajową. Można założyć, że zlekceważenie tamtych nadużyć, a szczególnie brak reakcji ze strony Państwowej Komisji Wyborczej wzbudził przekonanie, że bezkarność w manipulowaniu wyborami popłaca – zauważa Gursztyn. Dzisiaj trudno przewidzieć, jaki będzie efekt błyskawicznie narastającego braku wiary w czystość procesu wyborczego w Polsce, ale też trzeba przypomnieć, że nie mieliśmy do czynienia z czymś takim nawet w najbardziej gorących wyborach, na przykład prezydenckich w 1995 r. czy parlamentarnych w latach: 2001, 2005, 2007. Co tegoroczne wybory mówią o stanie polskiej demokracji – o tym w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” też o tym, że zatrważająca nieudolność PKW (i całego Krajowego Biura Wyborczego) nie byłaby takim zmartwieniem, gdyby Polska była normalnym krajem. Co to takiego normalny kraj? Taki, w którym największy nawet błąd jednego urzędu, największa katastrofa wynikająca z jednostkowej indolencji, z czasowego przyćmienia umysłu, czasem nawet korupcji lub ze złej woli, mogą zostać szybko naprawione, bo istnieje system, który jest w stanie efekty takiego pojedynczego horroru naprawić. Po krytycznym wyjątku system powraca do normalności – pisze w tygodniku Piotr Gociek. W Polsce jest inaczej – katastrofa jest normą i to jest prawdziwy powód do bicia na alarm. Fala kulminacyjna nieudolności, głupoty, marnotrawstwa publicznych pieniędzy oraz karygodnej beztroski przekroczyła wszelkie stany alarmowe i nie widać, co mogłoby ją zatrzymać. Zamiast zadawać pytania w stylu: „Jak to jest możliwe, że nagle PKW została sparaliżowana?”, powinniśmy zdziwić się z innego powodu. Jak to jest możliwe, że przez tyle lat w ogóle jakoś działała? Jak może normalnie funkcjonować organ, który wydaje 22,8 mln zł na pensje, a 470 tys. zł na najważniejszy element systemu wyborczego, czyli system zliczania głosów? – pyta retorycznie publicysta „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że Ewa Kopacz dobrym wynikiem PO w wyborach samorządowych miała potwierdzić swoje przywództwo. Pokazać, że bez Donalda Tuska partia może nadal wygrywać i że jest skuteczna. Tymczasem wyniki wyborów nieco skomplikowały sytuację. Z Donaldem Tuskiem wygrywało się łatwiej – stwierdziła w Radiu RMF FM dzień po wyborach Małgorzata Kidawa-Błońska, obecnie sekretarz stanu w KPRM. I choć później tłumaczyła, że wcale nie miała na myśli tego, co powiedziała, niechcący ujawniła to, o czym część jej kolegów od wielu dni szepcze po kątach. Miał być efekt Kopacz, wyszedł defekt Kopacz – żartują między sobą politycy PO. Czy to coś zmienia? Chyba nie, na razie – odpowiada jeden z posłów PO. Przy czym „na razie” to kluczowe słowa w tej układance. Więcej o tym, co dla PO oznaczają wyniki wyborów – w nowym „Do Rzeczy”. W nowym „Do Rzeczy” także, niejako na marginesie rozważań wyborczych, o tym, czy Andrzej Duda, niedawno desygnowany kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta, ma szansę w starciu z Bronisławem Komorowskim. Celem prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, zdaniem wielu obserwatorów, była minimalizacja strat. Sądzą oni, że PiS nie potrafi znaleźć nikogo, kto mógłby zagrozić Bronisławowi Komorowskiemu. A więc prezes partii, nominując polityka relatywnie młodego, bez specjalnego doświadczenia i osiągnięć, godzi się z jednej strony z porażką, aby z drugiej, nie tworząc złudnych oczekiwań, osłabić jej znaczenie. Czy jest tak w istocie i czy rzeczywiście Duda nie ma szans w konfrontacji z Komorowskim? – zastanawia się Bronisław Wildstein. Jego zdaniem, traktując politykę merytorycznie, należałoby uznać, że to prezydent Komorowski nie powinien wygrać następnych wyborów. Jest przecież politykiem rządzącej partii, o której prawda coraz powszechniej zaczyna docierać do Polaków. I nawet jeżeli usiłował wywoływać wrażenie dystansu między sobą a swoim byłym ugrupowaniem, każda bliższa analiza jego działań dowodzi, że jest z nią nadal mocno związany. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że ochrona kontrwywiadowcza naszego kraju jest fikcją. Przed dniem Wszystkich Świętych w Centralnym Ośrodku Szkolenia Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Emowie pod Warszawą odkryto, że administrator sieci komputerowej drukował dokumenty niejawne. Miał on dostęp do znacznie większej ilości informacji niż zatrzymane niedawno dwie osoby podejrzewane o szpiegostwo na rzecz Rosji. Zamiast wdrożyć wobec informatyka postępowanie dyscyplinarne – odwieziono go do szpitala psychiatrycznego w Tworkach. Tam go nie przyjęto, twierdząc, że jest zdrowy. Tydzień temu mężczyzna opuścił szpital i powrócił do Emowa, gdzie zajmuje służbowe mieszkanie. Z informacji, do których dotarł Cezary Gmyz, wynika, że w sprawie interweniowali członkowie kierownictwa ABW, argumentując, że ze względu na sytuację rodzinną nie powinno się go wydalać ze służby. ABW stara się bagatelizować sprawę, twierdząc, że administrator sieci drukował jedynie testy, chcąc bezproblemowo zdać egzaminy. Informatorzy „Do Rzeczy” twierdzą jednak, że sprawa może być poważniejsza. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 24 listopada 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 21 listopada II tura – druga szansa dla rodziny (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    30 listopada odbędzie się druga tura wyborów samorządowych w tych miejscowościach gdzie nie udało się wyłonić przyszłych prezydentów, burmistrzów czy wójtów. Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny nadal zachęca do czynnego udziału w wyborach i oddania głosu na osoby z Certyfikatem Kandydata Przyjaznego Rodzinie. Organizatorzy kampanii „Rodzina ma głos!” prześlą także do kandydatów pytania o wyznawane przez nich wartości rodzinne. W wielu miastach i miejscowościach odbędą się drugie tury głosowań o najwyższe urzędy: prezydentów, burmistrzów czy wójtów, w których będzie można jeszcze raz zagłosować na certyfikowanych kandydatów prorodzinnych. Wśród miast, gdzie będzie można oddać głos na prorodzinnego certyfikowanego kandydata są m.in.: Świdnica – Wojciech Piotr Murdzek Biała Podlaska – Dariusz Paweł Stefaniuk Sieradz – Paweł Osiewała Sieradz – Jacek Walczak Radomsko – Anna Maria Milczanowska Białystok – Tadeusz Truskolaski Suwałki – Grzegorz Gorlo Częstochowa – Artur Ryszard Warzocha Gniezno – Krzysztof Jan Ostrowski Ostrołęka – Janusz Józef Kotowski Opole – Marcin Michał Ociepa Gdańsk – Andrzej Jaworski Koszalin – Piotr Jan Jedliński Otwock – Piotr Mateusz Kudlicki Pełna lista certyfikowanych kandydatów dostępna jest na stronie: http://www.rodzinamaglos.pl/kandydaci_wszyscy.html Pytania o wartości prorodzinne Ponadto organizatorzy akcji „Rodzina ma głos!” prześlą pytania wielu kandydatom liczącym się w drugiej turze, o konkretne kwestie związane z samorządem i polityka prorodzinną. Niecertyfikowani kandydaci będą mogli zadeklarować działania i swoje poglądy. Jacek Sapa, prezes Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny przedstawia akcję wysyłania zapytań do kandydatów: Chcemy poznać poglądy kandydatów na sprawy, które są dla nas najważniejsze, czyli dotyczące działań samorządu w kwestii polityki prorodzinnej. Pozyskane odpowiedzi będziemy publikowali, żeby wyborcy mieli pełną świadomość, co mówi i myśli dany kandydat. Dzięki temu chcemy ułatwić świadomy wybór i wesprzeć kandydatów, którzy są za rodziną i będą ją wspierać w przyszłej pracy w samorządzie. Co po wyborach? Kampania „Rodzina ma głos!” nie kończy się na samych wyborach. Wraz z ogłoszeniem wszystkich oficjalnych wyników będzie wiadomo ilu jest samorządowców przyjaznych rodzinie i rozpocznie się czteroletni okres ich monitoringu. Środowiska lokalne będą mogły nawiązać ściślejszą współpracę z prorodzinnymi kandydatami i wspomóc ich w realizowaniu Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 20 listopada PITy z opóźnieniem (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Podatnicy prowadzący działy specjalne produkcji rolnej mają coroczny obowiązek składania w Urzędzie Skarbowym deklaracji PIT-6/PIT-6L. W tym roku termin składania ulegnie przesunięciu.   Wyjątkowo w tym roku termin składania deklaracji do wymiaru zaliczek na podatek dochodowy PIT-6/PIT-6L zostanie przesunięty. Obowiązek ten należy wykonać do 30 listopada. W tym roku ostatni dzień listopada przypada w niedzielę. W związku z tym, że jest to dzień wolny od pracy, termin składania deklaracji upłynie 1 grudnia br. Obowiązek złożenia deklaracji mają podatnicy składający PIT-6, czyli ci co rozliczają na zasadach ogólnych dochody z działów produkcji rolnej, jak również ci, którzy wybrali opodatkowanie podatkiem liniowym i składają PIT-6L. Deklaracja ta, musi zostać złożona do Urzędu Skarbowego właściwego dla miejsca zamieszkania podatnika. Jeśli podatnicy, nie wywiążą się ze złożenia deklaracji w przewidzianym terminie mogą zostać pociągnięci do odpowiedzialności karno skarbowej. W celu uniknięcia kary składa się tzw. czynny żal, czyli pismo, w którym podatnik musi się przyznać, że nie zachował właściwego terminu. Jak podaje portalfk.pl, w tym roku obowiązuje ten sam wzór deklaracji PIT-6/PIT-6L, czyli wersja 10. Podatnik ma również obowiązek podania informacji dotyczącej rodzaju i wielkości produkcji rolnej w przyszłym roku. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 19 listopada Śmieciowe jedzenie znika ze szkół (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Koniec ze śmieciowym jedzeniem w szkołach i przedszkolach. Sejm przyjął nowelizację ustawy o bezpieczeństwie żywności i żywienia, która zakazuje sprzedaży niezdrowych produktów spożywczych w szkolnych sklepikach, automatach z jedzeniem oraz stołówkach. Zmiany w przepisach zostały uchwalone prawie jednogłośnie. Za ich wprowadzeniem opowiedziało się 426 posłów, 1 był przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu. Nowelizacja wejdzie w życie 1 września 2015 r. Od tego czasu sklepiki szkolne będą miały 3 miesiące na dostosowanie się do nowych przepisów. Za ich nieprzestrzeganie będzie grozić kara od 1 do 5 tys. zł. Śmieciowe jedzenie dzieli się na 2 grupy. Jedna to fast food, np. frytki, hot dogi, kebaby czy hamburgery. Do drugiej zalicza się między innymi słodycze, czipsy oraz gazowane napoje. Śmieciowe produkty zawierają wiele związków – takich jak cukry proste, tłuszcze utwardzone, emulgatory, stabilizatory, przeciwutleniacze, barwniki, benzoesan sodu czy glutaminian sodu – które w dużych ilościach są szkodliwe dla człowieka. Substancje te między innymi powodują przyrost tkanki tuszowej, wzrost frakcji cholesterolu LDL, nadmierną potliwość, nadpobudliwość, wpływają niekorzystnie na układ nerwowy, a także mogą doprowadzić do chorób wątroby oraz układu pokarmowego – mówi serwisowi infoWire.pl dietetyk Barbara Kreft. Należy zauważyć, że uczeń, jeśli będzie chciał kupić śmieciowe jedzenie, zrobi to poza szkołą. Dlatego zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom trzeba uświadamiać, że pewne produkty można jeść jedynie od czasu do czasu. Ważną rolę powinna tu odgrywać edukacja szkolna – uważa dietetyk. To, które produkty znikną z polskich szkół i przedszkoli, ma określić w rozporządzeniu Minister Zdrowia. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 19 listopada Raport Bankier.pl: Turystyka zasiłkowa Polaków. Nie pracują, a mają za co żyć (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    170 funtów, czyli ok. 900 złotych tygodniowo może wynieść wsparcie finansowe przyznawane bezrobotnym w Irlandii Północnej. Taka kwota w całości pokrywa koszty utrzymania. To jeden z powodów, dla których część emigrantów uprawia tzw. turystykę zasiłkową. Żyją za granicą, nie pracują, za to chętnie korzystają z przysługujących im świadczeń socjalnych. - Polacy żadnej pracy się nie boją i raczej są pracowici, ale nie oszukujmy się - jest też sporo jednostek, które zwyczajnie wykorzystują systemy socjalne po to, by w miarę wygodnie żyć i nie podejmować żadnego zatrudnienia. Wygodne życie to oczywiście kwestia punktu widzenia. Zwykle taki człowiek zwraca na siebie o wiele większa uwagę niż ten uczciwie pracujący i płacący podatki. David Cameron ma trochę racji chcąc zaostrzyć politykę imigracyjną i socjalną. Najgorsze jest to, że z powodu ewidentnego pasożytnictwa w przyszłości stracą na tym naprawdę potrzebujący - twierdzi Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że na Wyspach Brytyjskich na koniec roku 2013 przebywało ponad 640 tys. Polaków. W tym kraju istnieje teoretyczna możliwość wieloletniego utrzymywania się tylko i wyłącznie z zasiłku. Wielu naszych rodaków sprawdziło to w praktyce. Redakcja Bankier.pl dotarła do mieszkającego w Irlandii Północnej Polaka, który opowiedział, jak w rzeczywistości wygląda proceder utrzymywania się wyłącznie ze świadczeń socjalnych. Z informacji uzyskanych przez Bankier.pl wynika, że w Irlandii Północnej podstawową formą wsparcia finansowego dla bezrobotnych poszukujących zatrudnienia jest zasiłek Jobseeker’s Allowance, który obecnie dla osób powyżej 25. roku życia wynosi dokładnie 72,40 funtów tygodniowo. Emigrant, z którym rozmawiał Bankier.pl, pobiera także świadczenie na pokrycie kosztów wynajmu mieszkania - Housing Benefit w wysokości od 30 do 100 funtów tygodniowo. Wspomniany Polak twierdzi, że otrzymywane przez niego kwoty w całości pokrywają koszty utrzymania, które nie przekraczają 100 funtów tygodniowo. Rozmówca Bankier.pl na zasiłku przebywa od ponad 5 lat. – Regulacje prawne dotyczące zasiłków  sprzyjają zjawisku ich długoterminowego wykorzystywania. Bezrobotni są przez urząd pracy rozliczani jedynie z samego procesu poszukiwania pracy, a nie z jego efektów. Wystarczy, że przedstawią dokumentację potwierdzającą podjęte próby znalezienia zatrudnienia – mówi Jagoda Klonowska, ekspert Bankier.pl. Z informacji, które uzyskał Bankier.pl wynika, że osoba posiadająca wyższe wykształcenie i doświadczenie, np. w zawodzie księgowego, nie ma obowiązku podejmowania pracy, która nie odpowiada jej kwalifikacjom. Polacy, którzy niechętnie przyjmowani są do pracy na wyższe stanowiska, wykorzystują te zasady do tłumaczenia nieustających poszukiwań zatrudnienia i utrzymywania się w tym czasie z zasiłku. Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zasilkowa-turystyka-Polakow-czyli-jak-nie-pracowac-na-emigracji-i-miec-za-co-zyc-7224132.html Analizy Bankier.pl dostarczył infoWire.pl
  • środa, 19 listopada Cyberataki mogą stać się kluczowym zagrożeniem dla infrastruktury krytycznej (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Funkcjonowanie najważniejszych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa obiektów, instalacji, usług oraz urządzeń jest coraz bardziej uzależnione od rozwiązań teleinformatycznych. Dlatego cyberataki stają się coraz poważniejszym zagrożeniem – wynika z raportu Instytutu Kościuszki „Bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej wymiar teleinformatyczny”, przygotowanego we współpracy m.in. z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa i firmą doradczą EY. Infrastruktura krytyczna (IK) to kluczowy element bezpieczeństwa państwa i jego obywateli. W jej skład wchodzą obiekty służące zapewnieniu sprawnego funkcjonowania organów administracji publicznej oraz przedsiębiorstw oraz zapewniające ochronę zdrowia i życia obywateli. - Cyberbezpieczeństwo infrastruktury krytycznej to nie tylko konieczność wprowadzania rozwiązań technicznych, to przede wszystkim strategiczne wyzwanie dla państwa, wymagające podjęcia wielu kompleksowych działań i zaangażowania najważniejszych graczy – to jedna z kluczowych konkluzji raportu. Istotne jest także zbudowanie dobrze funkcjonującej, opartej na zaufaniu współpracy publiczno-prywatnej, jak również konieczność inwestycji finansowych w cały obszar infrastruktury krytycznej – uważa Joanna Świątkowska, dyrektor obszaru cyberbezpieczeństwa w Instytucie Kościuszki. - Infrastrukturę krytyczną można porównać do systemu naczyń połączonych. Gdy w jednym miejscu nastąpi wyciek, można go zastopować. Inaczej jest, jeśli takich wycieków w tym samym momencie powstaje więcej. Podobnie jest w infrastrukturze krytycznej, tamowanie zagrożenia jest łatwe, jeśli wiemy, gdzie wystąpiło naruszenie bezpieczeństwa i jeśli jest to zdarzenie jednorazowe - dodaje dr Aleksander Poniewierski, Partner Zarządzający Działem Doradztwa Informatycznego, Lider Grupy Doradztwa Informatycznego w Europe Środkowej i Południowo-Wschodniej EY. Konsekwencje cyberataków na  IK mogą być porównywalne ze stratami powstałymi w wyniku innych zdarzeń i niekoniecznie muszą dotyczyć tylko wymiaru teleinformatycznego. W 2007 roku cyberatak w Estonii na kilka dni sparaliżował kraj. Nie funkcjonowała sieć internetowa, przestały działać systemy banków, strony parlamentu czy mediów. Zawiódł też system zarządzający dostawami energii. Przez jakiś czas nie działał także telefon alarmowy 112. - Dlatego państwo, będąc odpowiedzialnym za bezpieczeństwo swoich obywateli, musi wspierać podmioty, które są właścicielami IK, aby zapewnić nie tylko funkcjonowanie infrastruktury, ale także ciągłość oferowanych przez nią usług  tak, by ewentualne skutki zagrożeń, jakie niesie ona dla zdrowia i życia ludzkiego oraz dla środowiska naturalnego były minimalne – mówi Janusz Skulich, dyrektor Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W Polsce identyfikację  IK przeprowadzono w trzech etapach. Pierwszy obejmował wstępną selekcję obiektów, instalacji, urządzeń oraz usług na podstawie kryteriów systemowych. Następnie sprawdzono, na ile są one kluczowe dla bezpieczeństwa państwa i obywateli. W trzecim etapie oceniono potencjalne skutki zniszczenia lub zaprzestania funkcjonowania poszczególnych elementów infrastruktury. – Identyfikację obiektów i systemów kluczowych dla bezpieczeństwa państwa, w więc infrastruktury krytycznej w Polsce oraz potencjalne skutki zakłócenia jej funkcjonowania przygotowało Rządowe Centrum Bezpieczeństwa we współpracy z ministrami odpowiedzialnymi za poszczególne systemy IK -  wyjaśnia dyrektor Skulich. Współpraca państwa i podmiotów prywatnych Coraz większa część infrastruktury krytycznej znajduje się w prywatnych rękach, a także w zarządzaniu globalnych koncernów. Wzrastająca rola podmiotów prywatnych powinna iść w parze z budowaniem skutecznych mechanizmów współpracy z podmiotami publicznymi m.in. przez wymianę informacji na temat zagrożeń, dobrych praktyk czy rekomendacji. - Konieczne jest uświadomienie przedstawicielom zarządów firm, jak powszechnym i kosztownym problemem są cyberzagrożenia – wyjaśnia dr Aleksander Poniewierski. – Sprawne funkcjonowanie infrastruktury krytycznej, jak wcześniej podkreślano, zależy w znacznym stopniu od współpracy sektora prywatnego i administracji publicznej. Zapewnieniem tej współpracy, budowaniem relacji administracji publicznej z przedsiębiorcami zajęło Rządowe Centrum Bezpieczeństwa – powiedział Janusz Skulich, dyrektor RCB. W Centrum został przygotowany Narodowy Program Ochrony Infrastruktury Krytycznej (NPOIK) przyjęty 26 marca 2013 roku przez Radę Ministrów. Jego celem jest stworzenie warunków do poprawy bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej w Polsce – dodał dyrektor Skulich. - Państwo musi zachęcać przedsiębiorców do współpracy i rzetelnego wykonywania zadań związanych z bezpieczeństwem. Takimi sposobami mogą być np.: ulgi podatkowe, granty na innowacyjne działania obejmujące bezpieczeństwo infrastruktury, ulgi ubezpieczeniowe, certyfikowanie firm czy kredyty przeznaczane na wzmocnienie bezpieczeństwa - twierdzi Joanna Świątkowska. Jednocześnie Unia Europejska pracuje nad dyrektywą, która będzie wymagała od właścicieli infrastruktury krytycznej wdrożenia rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo, a także raportowanie incydentów naruszających bezpieczeństwo informacji i sieci. Systemy teleinformatyczne celem ataków hakerów Są dwa rodzaje systemów - informatyczne (IT) oraz sterowania przemysłowego (OT - ang. Operational Technology). Ta część infrastruktury krytycznej, która dotyczy usług dla obywateli korzysta przede wszystkim z rozwiązań IT. Natomiast wszystkie procesy technologiczne wykorzystują systemy sterowania przemysłowego. I to właśnie systemy OT stają się coraz częstszą ofiarą cyberataków. - Największym zagrożeniem jest brak edukacji oraz świadomości, co bezpośrednio wpływa na brak zainteresowania tematem, brak odpowiednich funduszy na zabezpieczenie IK czy brak zrozumienia powiązań pomiędzy poszczególnymi elementami infrastruktury - uważa dr Aleksander Poniewierski z EY. Trzy kroki do zwiększenia bezpieczeństwa Autorzy raportu „Bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej wymiar teleinformatyczny” nie mają wątpliwości, że całkowite zapewnienie bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej nie jest możliwe. Ich zdaniem jednak, na pewno można je polepszyć. Po pierwsze, konieczne jest odpowiednie zabezpieczenie sprzętowe, czyli zabezpieczenie serwerów i stacji roboczych, wraz z wykorzystywanymi systemami operacyjnymi. Obejmuje to także fizyczne zabezpieczenie infrastruktury. Kolejnym krokiem jest stworzenie odpowiedniej struktury organizacyjnej osób odpowiedzialnych w danej organizacji za bezpieczeństwo. Na końcu stworzenie i wdrożenie wewnętrznych polityk i procedur opisujących zasady działania w środowisku automatyki przemysłowej. Rekomendacje dla Polski Polska powinna rozważyć  adaptację światowych standardów bezpieczeństwa systemów przemysłowych do warunków lokalnych, a następnie rozpocząć dyskusję nad wdrożeniem wymagań regulacyjnych i kontrolnych nałożonych na dostawców IT oraz OT. Systemy te powinny podlegać regularnym przeglądom bezpieczeństwa. Ponadto konieczne jest stworzenie katalogu cyberzagrożeń i powołanie odpowiedniego Krajowego Centrum Kompetencji. Nie bez znaczenia jest także kampania edukacyjna, w tym także specjalistyczna edukacja na poziomie akademickim, a także ewentualne uzupełnienie ustawowej definicji infrastruktury krytycznej tak, aby było jasne, że obejmuje ona także infrastrukturę informacyjną.   Raport Instytutu Kościuszki „Bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej wymiar teleinformatyczny” powstał przy współpracy  z Rządowym Centrum Bezpieczeństwa, firmą doradczą EY, kancelarią prawną WKB, firmą Matic, a także ekspertami Fundacji Cyberprzestrzeń i Politechniki Krakowskiej i Wojskowej Akademii Technicznej. Głównym celem opracowania jest dostarczenie podmiotom zaangażowanym w ochronę infrastruktury krytycznej rekomendacji przyczyniających się do zwiększenia poziomu jej bezpieczeństwa. Raport powstał w ramach realizowanego przez Instytut Kościuszki projektu Cel: Cyberbezpieczeństwo. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 18 listopada PiS walczy o obniżenie wieku emerytalnego (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Prawo i Sprawiedliwość chce obniżenia wieku emerytalnego. Do Sejmu został złożony projekt nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w celu przywrócenia stanu pierwotnego.   Po dwóch latach od reformy, której skutkiem było zrównanie i podwyższenie wieku emerytalnego, PiS postanowił złożyć projekt ustawy, w celu przywrócenia stanu sprzed zmian obowiązujących od 1 stycznia 2013 r. Projektodawcy chcą przywrócenia niższego wieku emerytalnego dla osób, które urodziły się po 31 grudnia 1948 r., kiedy to pierwotnie wiek emerytalny kobiet wynosił 60 lat, zaś mężczyzn – 65 lat. Podniesienie wieku emerytalnego wzbudziło protesty wielu środowisk. W 2012 r., jeszcze przed wejściem w życie nowych przepisów Komisja Krajowa NSZZ „Solidarność” wnioskowała do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie czy nowa ustawa nowelizująca przepisy emerytalne jest zgodna z Konstytucją RP. Wniosek miał na celu ukazanie, że nowa reforma jest naruszeniem nie tylko równości wobec prawa ale także jest naruszeniem zakazu dyskryminacji. Wg. serwisu PortalKadrowy.pl Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 7 maja 2014 r. orzekł, że wnioskodawcy nie przedstawili wystarczających argumentów, na dowód, iż podwyższenie i zrównaniu wieku emerytalnego nie było zgodne z Konstytucją. Tym samym Sędziowie orzekli, że ustawa jest zgodna z Konstytucją i podkreślili, że jest to krok w celu podjęcia działań zmierzających do podjęcia naprawienia systemu emerytalnego. Projekt Prawa i Sprawiedliwości nie spotkał się z aprobatą innych środowisk politycznych. Szanse na powodzenie są nikłe, gdyż sami wnioskodawcy nie przedstawiają żadnych wyliczeń, a przyszli płatnicy składek nie będą w stanie solidaryzować się z poprzednimi pokoleniami.     dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 17 listopada PiS przejmuje najbardziej zadłużone województwa (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Prawo i Sprawiedliwość przejmuje dwa najbogatsze województwa – mazowieckie i śląskie. Pozostałe sześć zajmuje końcówkę rankingu gospodarczego regionów w Polsce. Łączny dług, jaki odziedziczy partia Jarosława Kaczyńskiego, to ponad 3,8 mld zł. W wyborach do sejmików wojewódzkich w skali kraju PiS uzyskał 31,5 proc., PO - 27,3 proc., PSL - 17 proc., a SLD Lewica Razem - 8,8 proc. - wynika z sondażu Ipsos. Według sondażu, PiS zwyciężyło w województwach: podlaskim, lubelskim, mazowieckim, łódzkim, świętokrzyskim, podkarpackim, małopolskim i śląskim. - Długi woj. mazowieckiego niebawem staną się związkiem frazeologicznym – łączne zobowiązania to 1,5 mld zł. Z kolei dług woj. śląskiego to 500 mln zł. Łączne zobowiązania województw, w których wygrało PiS, to ponad 3,8 mld zł, czyli 57% całego zadłużenia województw – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Łączne dochody tych województw to 8,9 mld zł, czyli 55% wpływów wszystkich województw ogółem. Średnia zobowiązań do dochodów stanowi 37% wobec 39% dla całej Polski. W rankingu Bankier.pl średni wynik regionu, w którym PiS przejął władzę wynosi 1,06 co dawałoby 6. miejsce w zestawieniu. Jednak bez Śląska i Mazowsza pozostałe regiony zajmują średnio 11. pozycję w rankingu. Wybory samorządowe często są bagatelizowane przez Polaków i traktowane jako te o mniejszym znaczeniu. Nic bardziej mylnego – to, kto rządzi w gminach i powiatach ma olbrzymie znaczenie dla realizacji celów centralnych. Samorządy mają w sumie ok. 30 mld zł w budżetach (włączając w to środki unijne). - To, jak dysponują tymi środkami, w bezpośredni sposób wpływa na jakość życia Polaków. Wójtowie, burmistrzowie i prezydenci miast, to swego rodzaju menedżerowie, których zadaniem jest nie tylko zarządzanie administracją w regionie, ale przede wszystkim tworzenie środowiska dla rozwoju przedsiębiorczości, a co za tym idzie – miejsc pracy, wyższych pensji i bezpieczeństwa ekonomicznego mieszkańców – dodaje Piechowiak. Więcej na ten temat: http://www.bankier.pl/wiadomosc/PiS-przejmuje-najbardziej-zadluzone-wojewodztwa-7223998.html Analizy Bankier.pl dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 16 listopada WPROST – drobne cwaniaczki (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Posłowie skutecznie nauczyli się korzystać z przywilejów władzy. Na wyjazdy, telefony, taksówki wydają dziesiątki tysięcy złotych. Tych rozliczeń nikt nie sprawdzał. Teraz trwa wielka kontrola, a parlamentarzyści nerwowo robią rachunek sumienia. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – drobne cwaniaczki, czyli na czym reprezentanci narodu dorabiają sobie do diet. Ponadto we WPROST: czy Andrzej Duda został namaszczony na delfina PiS, jaką role w polityce grają znani aktorzy, jak szybko po polskich torach pojedzie Pendolino i dlaczego Polacy kradną w pracy. Uposażenie poselskie wynosi dziś niecałe 10 tys. zł. Do tego dochodzą dodatki, m.in. za wysługę lat. Bonus to bezpłatne przejazdy środkami transportu zbiorowego, komunikacji miejskiej i przeloty samolotem na trasach krajowych. Ale w regulaminie nie są doprecyzowane pewne kwestie związane z tym, co można, a czego nie można rozliczyć. Zwykle jest tak: każdemu nowemu posłowi starsi koledzy wyjaśniają, jak skorzystać na oferowanych przez Sejm możliwościach dorobienia – mówi parlamentarzysta PO. Wielu kombinuje na wszystkim. Suma, której rozliczenie daje największe możliwości do dowolnego jej wykorzystania, to należny każdemu z parlamentarzystów ryczałt na koszty związane z prowadzeniem biura poselskiego. W obecnej kadencji to prawie 146 tys. zł rocznie, czyli ponad 12 tys. zł miesięcznie. Posłowie nie muszą wykorzystać całości tej sumy. Powszechną tendencją jest rozliczanie należnej sumy co do złotówki. Trzeba się jednak nagimnastykować. Poza czynszem i pensją trzeba coś wymyślić. W sejmowych kuluarach w tym kontekście pada nazwisko choćby Ryszarda Kalisza, który podobno dużo wydaje na lunche. Ze sprawozdań poselskich wynika jednak, że doniesienia o lunchach posła lewicy są przesadzone. Przebija go choćby Adam Hofman, deklarujący w 2013 r. zakup „artykułów spożywczych” za ponad 12 tys. zł. Do legendy przeszedł były poseł Stanisław Łyżwiński. W ramach wydatków na biuro kupił ciężarówkę kartofli! Więcej o tym, jak dorabiają parlamentarzyści – w nowym WPROST.  We WPROST także Andrzej Duda – kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta. Ma być lepszą wersją Marcinkiewicza. Mentalny pisowiec, ale dobrze opakowany. Kiedy jego nazwisko pojawiło się na giełdzie kandydatów PiS na prezydenta, bardzo liczył, że Jarosław Kaczyński wskaże właśnie jego. Przygotowywał się, ćwiczył wystąpienia. Tyle że fatalnie wychodziły dla niego wewnętrzne badania rozpoznawalności. Wyprzedzali go m.in. Janusz Wojciechowski, Ryszard Czarnecki czy prof. Piotr Gliński. Prezes podjął decyzję kilka tygodni przed ogłoszeniem kandydata. Liczył, że na start zdecyduje się Zyta Gilowska, ale odmówiła z powodów zdrowotnych. Wtedy dla wąskiego grona w PiS stało się jasne, że postawi na Dudę. Od tego pomysłu próbował odwieść prezesa Adam Hofman. Kiedy decyzja już zapadła, prezes miał polecić, by nie mówić o niej Hofmanowi. O tym, że kandydaturę Dudy prezes ogłosi 11 listopada, wiedziało zaledwie kilku polityków PiS. Podobno inauguracja kampanii prezydenckiej tego dnia była planowana jeszcze przed aferą madrycką. Wskazanie Dudy jako kandydata na prezydenta część polityków PiS odbiera jako namaszczenie go na delfina. Będzie teraz drugą osobą po Kaczyńskim – przyznają politycy PiS. O tym kim jest i jaką ma za sobą drogę polityczną kandydat PiS na prezydenta – w nowym WPROST piszą Agnieszka Burzyńska i Anna Gielewska.  WPROST wraca do kampanii wyborczej. A raczej – do udziału w niej celebrytów. Rok temu Daniel Olbrychski zgodził się wziąć udział w wielkim kongresie SLD na warszawskim Stadionie Narodowym. Dla lewicy ten gest był jak podanie kroplówki umierającemu organizmowi. Przy okazji można było dać prztyczka Platformie, którą aktor wcześniej wspierał, i ogłosić, że jest on symbolem zmieniającego się trendu w polityce. Minął rok i aktor pojawił się na kongresie Platformy, by wspierać konkurencję. Może poszedł tam tylko po to, by się pożegnać z odchodzącym premierem Donaldem Tuskiem? – zastanawia się Krzysztof Gawkowski, sekretarz generalny SLD. I tłumaczy, że do sztabów honorowych zaprasza się sporą grupę celebrytów, najczęściej właśnie aktorów. Aktor jest po to, by przekazać politykowi zaufanie, którym sam jest obdarzany. Dlaczego aktorzy są tak ważni? Znany aktor nosi nad sobą aureolę popularności, której na czas kampanii użycza politykowi – tłumaczy Joanna Kluzik-Rostkowska, szefowa sztabu prezydenckiego Jarosława Kaczyńskiego sprzed czterech lat. Im bardziej znany aktor, tym jaśniej świeci aureolą. A co z tego ma aktor? O tym i o politycznych rolach polskich aktorów we WPROST pisze Cezary Łazarewicz. WPROST dotarł też do materiałów, które pokazują jak bardzo Pendolino nie popędzi po polskich torach. Nowoczesne składy mają ruszyć w trasy 14 grudnia. Ruszy ich ledwie kilka i będą jeździć wolno. Zaniedbania trwają od lat i winę za nie ponoszą kierownictwo PKP oraz kolejni ministrowie odpowiedzialni za transport. Na kupno 20 składów kolejowych i budowę infrastruktury, by pociągi mogły gnać 160-200 km/h wydaliśmy ok. 11 mld zł. Data wprowadzenia jest znana od lat – nastąpi to za niespełna miesiąc. Problem w tym, że trasy, po których mają jeździć pociągi, są wielkim placem budowy, a projekt jest wdrażany na ostatnią chwilę. Pendolino ma jeździć m.in. z Gdyni do Warszawy i z Warszawy do Katowic. WPROST jest w posiadaniu ostrzeżeń dla maszynistów jeżdżących tymi trasami. Co chwila nakazują one zwolnić kierującym pociągami do 50, 60, 80 km/h. Główna przyczyna? Prace inwestycyjne. Takimi ostrzeżeniami usiana jest kolejowa droga nad morze. Remont tej trasy miał być skończony dwa lata temu. Nie lepiej wygląda sytuacja na kolejowej drodze z Warszawy do Katowic. O tym, jak pojadą szybkie pociągi po polskich torach we WPROST pisze Michał Majewski. Na łamach WPROST także o tym, że ponad trzy czwarte polskich firm jest okradanych przez swoich pracowników. W Europie pod względem skali kradzieży pracowniczej wyprzedzają nas tylko Rosjanie i Słowacy. Badania CBOS pokazały, że 14 proc. Polaków akceptuje wykorzystywanie firmowych telefonów, samochodów i materiałów biurowych do celów prywatnych. Niewiele mniej – dorabianie do pensji w godzinach pracy. Co dziesiąty nie widzi nic złego w załatwianiu w tym czasie prywatnych spraw. Największą plagą w przedsiębiorstwach są kradzieże (43 proc.), przywłaszczenia (23 proc.; np. używanie samochodu służbowego w sytuacjach prywatnych) oraz oszustwa, na które wskazało. Na forach internetowych aż się roi od porad, jak zrobić pracodawcę w balona. Pracownicy wynoszą nawet papier toaletowy czy wodę z baniaków. Dlaczego? Próba odpowiedzi – w nowym WPROST. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 17 listopada 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST  BIZNES, którym w tym tygodniu o tym, jak właściciele firm wywłaszczonych pod budowę dróg walczą o rekompensaty oraz o tym, że Polska stoi na skraju kryzysu. WPROST BIZNES  jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play.   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 14 listopada Mundurowi coraz zdrowsi (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Pracownicy służb mundurowych są w coraz lepszej kondycji. W związku z wejściem w życie nowych przepisów, liczba mundurowych przebywających na zwolnieniu lekarskim zmniejszyła się o 30 procent.   Od 1 czerwca 2014 r. zaczęły obowiązywać nowe przepisy, na mocy których funkcjonariusze służb mundurowych otrzymają za czas choroby dużo niższe uposażenie niż dotychczas. Wysokość uposażenia przysługującego funkcjonariuszowi za czas choroby, która nie jest związana ze służbą, została zmniejszona ze 100 do 80 procent. Zasiłek chorobowy w wysokości 100 procent poborów należy się tylko osobom, które uległy wypadkowi w trakcie służby. Nowelizacja ustawy przyniosła natychmiastowe efekty. Resort Spraw Wewnętrznych na przełomie pierwszych trzech miesięcy obowiązywania nowych przepisów (tj. od czerwca do sierpnia 2014 r.) odnotował, iż liczba funkcjonariuszy przebywających na zwolnieniu lekarskim zmniejszyła się o 1/3 w stosunku do tego samego okresu w ubiegłym roku. Jak informmuje PortalKadrowy.pl, formacją, w której odnotowano najwyższy spadek funkcjonariuszy przebywających na zwolnieniu lekarskim jest Biuro Ochrony Rządu (31% funkcjonariuszy), zaś najniższy odnotowano w Straży Pożarnej i Straży Granicznej ( w obydwu przypadkach po 26% funkcjonariuszy). Jeśli jednak chodzi o ilość dni zwolnień lekarskich, to najwyższy spadek nastąpił w Policji – 35%, natomiast, najniższy w Straży Pożarnej – 23%. Zgodnie z przepisami ustawy, wszelkie dane przedstawiające wpływ nowych rozwiązań na absencję chorobową służb mundurowych zostanę przedstawione w Sejmie, w sprawozdaniu rocznym po roku od wejścia w życie ustawy. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 13 listopada „Rodzina ma głos!” – prorodzinni działacze społeczni zachęcają do udziału w wyborach samorządowych (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Przedstawiciele różnych zawodów, środowisk lokalnych i działacze społeczni wspierają kampanię „Rodzina ma głos!”. Łączy ich troska o dobro wspólne, jakim jest rodzina. Podkreślają wagę oddania świadomego głosu na kandydatów prorodzinnych, zwracając uwagę, że dzięki temu wszyscy mamy wpływ na przyszłość naszych lokalnych społeczności. Do wyborów samorządowych zostało już tylko kilkadziesiąt godzin. Dzięki zaangażowaniu lokalnych środowisk, przedstawiciele kampanii „Rodzina ma głos!” przyznali ponad 1 000 Certyfikatów Kandydatów Przyjaznych Rodzinie w całej Polsce. Akcja rozwinęła się dzięki zaangażowaniu wielu prorodzinnych środowisk lokalnych, których przedstawiciele wspierają ideę kampanii: Magdalena Muszyńska-Płaskowicz – aktorka – podkreśla wagę podstawowych wartości jakimi są życie i rodzina; Monika Kuzio-Czapka – dziennikarka – zachęca do opowiedzenia się jasno za życiem i rodziną oraz do wyboru tych, dla których to jest ważne; Janusz Skotarczak – katecheta, twórca festiwalu Śremsong – zachęca do głosowania na tych, dla których rodzina jest najważniejsza; Sławomir Kaptur – organizator Marszu dla Życia i Rodziny w Świdnicy oraz dolnośląski pełnomocnik kampanii „Rodzina ma głos!” – podkreśla, że najlepszy czas na zmiany jest właśnie teraz podczas wyborów samorządowych; Małgorzata Kozieł – lekarka – zaznacza, że najważniejsza jest obrona rodziny i należy właśnie wybierać dbałość o rodzinę; Piotr Podlecki – nauczyciel, organizator Marszu dla Życia i Rodziny w Krakowie – zauważa, że ten kto zostaje w domu to traci prawo do narzekania, jednocześnie oddaje głos na swoich przeciwników, pozwalając im decydować o swojej rodzinie; Mariusz Dzierżawski – działacz społeczny, założyciel Fundacji Pro – prawo do życia, kandydujący na prezydenta Warszawy – zachęca do sprawdzenia jakie wartości wyznają kandydaci, na których chcemy głosować; Waldemar Furmanek – kujawsko-pomorski pełnomocnik kampanii „Rodzina ma głos!”, organizator Marszu dla Życia i Rodziny w Toruniu – wyjaśnia rolę Certyfikatu Kandydata Przyjaznego Rodzinie; Marek Jurek – europoseł i były Marszałek Sejmu – podkreśla , że samorząd buduje nasze życie. Między innymi szkoły publiczne, szpitale i muzea są zarządzane przez samorząd; Piotr Uściński – starosta wołomiński, kandydujący na radnego Sejmiku Województwa Mazowieckiego – zachęca do głosowania na kandydatów, dla których rodzina i jej wartości są ważne; Aleksander Zioło – socjolog, kandydujący na prezydenta Żor – podkreśla, że każdy głos ma znaczenie i prosi, aby każdy odszukał odpowiednich kandydatów w swoim miejscu zamieszkania. Wypowiedzi wspierających kampanię można obejrzeć i wysłuchać na kanale YouTube – Rodzina ma głos: https://www.youtube.com/channel/UCg14dsR72Jcd4da6LTh0cww Wszyscy zachęcają do głosowania na wartości rodzinne oraz oddania świadomego głosu. Samorząd ma wpływ na nasze codzienne życie, zarządza szkołami, szpitalami, komunikacją miejską czy ośrodkami kultury. Wybory - czy to samorządowe, czy parlamentarne – zawsze są szansą na lepsze jutro. To od nas zależy, czy z tej szansy skorzystamy. Musimy sobie zdać sprawę z tego, jakie mamy możliwości, jak wiele od nas zależy. Biorąc udział w wyborach samorządowych decydujemy o najbliższej przyszłości naszej rodziny. 16 listopada wybierzmy kandydatów przyjaznych rodzinie. Pamiętajmy – rodzina ma głos! – podsumowuje Anna Borkowska-Kniołek – rzecznik Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny. Szczegóły kampanii „Rodzina ma głos!” oraz certyfikowanych Kandydatów Przyjaznych Rodzinie można znaleźć na stronie: www.rodzinamaglos.pl. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 13 listopada Lekarze i prawnicy z kasami fiskalnymi (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Finansów od 2015 roku obowiązek posiadania kas fiskalnych będą mieli m.in. prawnicy, lekarze i dentyści, doradcy podatkowi, fryzjerzy i kosmetolodzy, restauratorzy oraz mechanicy samochodowi.   Od 1 stycznia 2015 znacznie wydłuży się lista przedsiębiorców, którzy będą mieli obowiązek zainstalowania urządzeń fiskalnych. Nowa grupa podatników będzie miała czas aby przystosować się do nowych zmian. Obowiązkiem ewidencjonowania przy zastosowaniu kas rejestrujących, niezależnie od obrotu będą nowe usługi. Kasy będą musiały zainstalować warsztaty samochodowe, wulkanizatorzy, stacje badań technicznych pojazdów. Zobligowani są do tego również lekarze i dentyści, doradcy podatkowi, prawnicy z wyjątkiem notariuszy, zakłady fryzjerskie oraz kosmetyczne. Jak podaje portalfk.pl, ewidencji na kasach fiskalnych będzie również podlegać sprzedaż perfum i wód toaletowych. Nie wliczają się w to towary dostarczone na pokładach samolotowych. Od tego obowiązku nie uchylą się również zakłady gastronomiczne, zarówno te działające stacjonarnie jak i te, które świadczą usługi cateringowe. Nowe rozporządzenie, które wejdzie w życie na początku przyszłego roku przewiduje zwolnienia niektórych grup podatników z obowiązku prowadzenia ewidencji obrotu i kwot podatku należnego przy zastosowaniu kas fiskalnych. System ten będzie obowiązywał w kolejnym okresie czyli w latach 2015 - 2016. Zmianom nie ulegnie zwolnienie z ewidencji w kasach rejestrujących podatników, u których obrót zrealizowany na rzecz osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej nie przekroczył w roku ubiegłym kwoty 20 tys. zł. Zwolnienie to traci moc po upływie dwóch miesięcy od miesiąca, w którym podatnik przekroczył obrót w wyżej wymienionej kwocie. To rozwiązanie daje odpowiedni czas podatnikowi na zakup kasy fiskalnej.     dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 13 listopada Dzieje się w Polsce: wybory samorządowe w WP (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wybory Samorządowe są idealną okazją do pokazania tego, co dzieje się w Polsce. Reporterzy Wirtualnej Polski odwiedzili 30 miast i miasteczek, by poznać problemy, z jakimi na co dzień spotykają się ich mieszkańcy i przypomnieć, co obiecywali i obiecują kandydaci na ich liderów. Wybory, w których Polacy wybiorą prezydentów miast, burmistrzów, wójtów oraz radnych gmin, powiatów i województw odbędą się już 16 listopada 2014 r. Z czego mogą być dumni włodarze Ostrołęki, a o czym nie pozwala im zapomnieć opozycja? Czy w Pile największym problemem jest bezrobocie, czy niskie zarobki wielu mieszkańców, którym udało się znaleźć prace u nowych inwestorów? Co udało się już zrobić w Radomiu lub w Lesznie, a które obietnice ciągle nie zostały spełnione? Czy Ostrołękę można uznać za miasto bogate? Czy rządzący Wieliczką potrzebują opozycji, której na razie nie mają? Na te pytania muszą sobie odpowiedzieć przede wszystkim wyborcy. Do zastanowienia się nad odpowiedziami powinny również mobilizować materiały przygotowane przez reporterów Wirtualnej Polski. Na stronach WP.PL można znaleźć artykuły o problemach małych miast i miasteczek oraz wielkich metropolii, np. Gdańska, Wrocławia, Poznania, Krakowa czy Katowic. – Wybory Samorządowe, jak żadne inne nie nadają się do relacjonowania jedynie z punktu widzenia tego, co dzieje się w Warszawie. Choć w swoich relacjach oczywiście pamiętaliśmy również o kłopotach i sukcesach stolicy – mówi Sławomir Cedzyński, kierownik Działu Serwisów Informacyjnych Grupy WP. W serwisach informacyjnych Grupy WP na bieżąco udostępniane są informacje o wydarzeniach rozgrywających się na lokalnych scenach politycznych. WP publikuje kompleksowe raporty specjalne opracowane przez korespondentów regionalnych oraz komentarze specjalistów. Grupa WP jest także partnerem akcji Ring Wyborczy Radia Zet. W serwisie WP Wiadomości internauci znajdą m.in. relacje wideo ze wszystkich spotkań organizowanych w ramach tego przedsięwzięcia. Raport specjalny Wybory Samorządowe Ring Wyborczy Wiadomości lokalne       dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 10 listopada Co wolno wojewodzie… to i tobie obywatelu! (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Administracja nie chce udostępnić ci numeru telefonu do wójta, burmistrza, prezydenta miasta czy też szeregowego urzędnika? Zgodnie z prawem ma taki obowiązek – to jest informacja publiczna. Wojewódzkie sądy administracyjne argumentują to tym, że umowa o świadczenie usług telekomunikacyjnych zawierana jest między operatorem a podmiotem publicznym – organem administracji centralnej lub samorządowej. Orzecznictwo sądów może odmienić jedynie rozstrzygnięcie Naczelnego Sądu Administracyjnego. Przeciwne stanowisko na temat udostępniania numerów telefonicznych urzędników prezentuje Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych: nie ma znaczenia, czy telefon komórkowy lub stacjonarny należy do osoby zatrudnionej w administracji publicznej czy w sektorze prywatnym – jedynie pracodawca może upoważnić pracownika do kontaktowania się z podmiotami zewnętrznymi. Informacją publiczną jest wszystko, co dotyczy spraw publicznych, i każdy ma do niej prawo dostępu. Aby ją otrzymać, powinniśmy wystąpić z pisemnym wnioskiem do danego organu. Ma on 14 dni na udostępnienie danych. Jeżeli urząd nie odpowie w terminie, zainteresowany może złożyć skargę na bezczynność organu – mówi serwisowi infoWire.pl Jakub Kobyliński z Kancelarii Ostrowski i Wspólnicy. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 10 listopada Koniec rajów podatkowych (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Przepisy blokujące wprowadzanie zysków firm do rajów podatkowych zaczną obowiązywać od początku przyszłego roku. Za takim rozwiązaniem opowiedzieli się wszyscy posłowie. We wtorek 28 października w Sejmie doszło do głosowania nad przyjęciem ustawy, dzięki której przepisy dotyczące zagranicznych spółek kontrolowanych zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2015 roku. Wszyscy posłowie zgodnie opowiedzieli się za przyjęciem nowelizacji ustawy. Ustawa, dzięki której rząd chciał ograniczyć od przyszłego roku wyprowadzanie przez firmy zysków do rajów podatkowych nie została opublikowana na czas w Dzienniku Ustaw. Prezydent podpisał ustawę 17 września, zaś została opublikowana 3 października, o kilka dni za późno. W efekcie istniały obawy, że przepisy nie wejdą w życie wraz z 1 stycznia 2015 roku, a firmy działające w rajach podatkowych zaczną płacić podatki znacznie później.   Jednakże nowelizacja ustawy naprawia ten błąd. Zgodnie z nowelą, wprowadzenie mechanizmu CFC czyli dochodu z kontrolowanych spółek zagranicznych polega na przypisaniu firmie krajowej do opodatkowania części dochodu spółki od niej zależnej, która jest rezydentem innego państwa. Dodatkowo projekt ustawy przewiduje nowe zwolnienia od podatku oraz uproszczenie jego poboru. Jak podaje portalfk.pl z rozwiązań mechanizmu CFC korzystają już takie kraje jak: Niemcy, Francja, Wielka Brytania, Szwecja, Hiszpania, USA, Kanada, Chiny, a także Japonia. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 10 listopada Krawczyk, Lorenc, Pospieszalski i prof. Żaryn zachęcają do oddania głosu na prorodzinnych kandydatów (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Znani artyści i naukowcy zachęcają do pójścia 16 listopada na wybory samorządowe i oddania świadomego głosu na kandydatów prorodzinnych. Kampanię „Rodzina ma głos!” wsparli między innymi prof. Jan Żaryn, prof. Aleksander Stępkowski, prof. Bogdan Chazan, Michał Lorenc, Jerzy Zelnik, Krzysztof Krawczyk oraz Natalia Niemen. Kampania „Rodzina ma głos!” wchodzi w kulminacyjną fazę. W ciągu ostatniego miesiąca przedstawiciele Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życie i Rodziny wzięli udział w ponad 20 spotkaniach regionalnych, podczas których przyznali około 900 Certyfikatów Kandydata Przyjaznego Rodzinie. Akcję wsparli znani artyści i naukowcy, dla których ważne są wartości rodzinne: Krzysztof Krawczyk – piosenkarz – przypomniał, że Polska powinna być silna rodziną, a to zależy tylko od nas.   Michał Lorenc – kompozytor – zachęca, by iść pod prąd i zagłosować na sprawdzonych, prorodzinnych kandydatów.   Jan Pospieszalski - muzyk, publicysta, autor programów radiowych i telewizyjnych – przypomniał, że aktywność samorządu to nie tylko przysłowiowa dziura w jezdni i jej załatanie. Aktywność samorządu to także sfery, które należą do tak zwanego konfliktu światopoglądowego.   Jan Żaryn – historyk – przypomniał, że już wkrótce, rodzina będzie miała bardzo ważny głos w przestrzeni publicznej. To szansa by polskie rodziny wybrały swoich reprezentantów.   Natalia Niemen – piosenkarka – podkreśliła wagę zasad w codziennym życiu.   Jerzy Zelnik – aktor – stwierdził, że właśnie w rodzinie jest szansa ocalić wartości.   Bogdan Chazan – lekarz - przypomniał rolę samorządu jako zarządcy szpitalami. To właśnie od samorządowców zależy, kto będzie kierował szpitalami, czy będzie chronione w nich życie od poczęcia i czy lekarze nie będą zmuszani do podejmowania decyzji wbrew swojemu sumieniu.   dr hab. Aleksander Stępkowski – prawnik, prezes Instytutu na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris – stwierdził, że rodzina jest obecnie największą ofiarą polityki. Dlatego trzeba zadbać o to, by 16 listopada wybrać kandydatów, którzy nie tylko nie będą szkodzić rodzinie, ale upominać się o jej prawa.   Paweł Zuchniewicz - dziennikarz, autor książek, dźwiękowych reportaży i słuchowisk poświęconych Papieżowi Janowi Pawłowi II – przypomniał, że do zwycięstwa zła wystarczy tylko bierność dobrych ludzi. Dlatego Polacy powinni iść na wybory i głosować na tych, którym sprawy rodziny są drogie.   Wypowiedzi wspierających kampanię można obejrzeć i wysłuchać na kanale YouTube – Rodzina ma głos: https://www.youtube.com/channel/UCg14dsR72Jcd4da6LTh0cww Wszyscy podkreślają potrzebę zmian i postawienia na wartości prorodzinne oraz wpływ samorządu na nasze codzienne życie. Pamiętajmy, że również od naszego głosu będzie zależała przyszłość naszych rodzin. Dlatego zachęcam do głosowania na kandydatów z Certyfikatem Kandydata Przyjaznego Rodzinie. Można ich znaleźć na stronie internetowej www.rodzinamaglos.pl. 16 listopada idźmy na wybory! Wybierzmy tych, którzy zasługują na miano naszych reprezentantów w samorządzie. Pamiętajmy, że rodzina ma głos! – podsumowuje Anna Borkowska-Kniołek – rzecznik Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny. Jaki jest cel kampanii? Kampania „Rodzina ma głos!”, ma zachęcić Polaków do świadomego oddania głosu, podczas listopadowych wyborów samorządowych, na kandydatów, którzy z pełnym zaangażowaniem będą pracować na rzecz rodzin, przestrzegając zasad spisanych w Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Funkcją tego dokumentu jest wskazanie przyszłym samorządowcom kierunku sprawowania władzy, pomoc wyborcom we właściwym wyborze kandydatów oraz informacja dla nich, czego w przyszłości mogą i powinni oczekiwać od swoich reprezentantów. Jak to wygląda w praktyce? Kandydaci wybierani są przez pełnomocników i środowiska lokalne, które już wcześniej angażowały się w Marsze dla Życia i Rodziny organizowane przez Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny w ponad 120 miastach. Działania kandydatów wybranych na samorządowców będą monitorowane po wyborach. Akcja jest kampanią społeczną, angażującą zwykłych obywateli, czyniąc ich stróżami poczynań w ich własnych wspólnotach lokalnych. Dlaczego rodzina? Rodzina jest naturalnym i najlepszym miejscem wychowywania dzieci, ponieważ w niej dziecko nabywa pierwsze umiejętności i uczy się postaw życiowych opartych na wartościach. Rodzina jest oparciem dla jej członków i tym samym gwarancją ładu społecznego. Dlatego tak ważne jest, by miała odpowiednie zaplecze ekonomiczne, prawne i kulturalne, zapewniające jej normalną egzystencję oraz służące jej rozwojowi. „Rodzina ma głos!” Lista certyfikowanych kandydatów jest dostępna na stronie www.rodzinamaglos.pl   dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 7 listopada „Kolacja kanibali” – debiut teatralny Borysa Lankosza (Teatr) (by zabory.pl)
  • czwartek, 6 listopada Koncert – Jose Cura i jego goście (Koncerty) (by zabory.pl)
  • czwartek, 6 listopada 20-22 kwietnia 2015 datą największej debaty o gospodarce (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Siódma edycja największej konferencji biznesowej Europy Centralnej – Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach (European Economic Congress – EEC) odbędzie się między 20 a 22 kwietnia 2015 roku. Trwają prace nad agendą i głównymi tematami trzydniowej debaty o najważniejszych gospodarczych kwestiach.   – Planując datę dużej i ważnej imprezy – jaką jest Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach – z niemałym wyprzedzeniem postawić należy na termin najlepszy, gwarantujący obecność przedstawicieli świata polityki i biznesu oraz wybrać datę niekolidującą z innymi wydarzeniami w Polsce i w Europie – mówi Wojciech Kuśpik, inicjator EEC, prezes Grupy PTWP. VII Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach odbędzie się w dniach 20-22 kwietnia 2015 r. W trzydniowym cyklu debat i spotkań każdego roku bierze udział sześć tysięcy gości z Polski, Europy, świata, kilkuset panelistów, komisarze unijni, premierzy i przedstawiciele rządów państw europejskich, prezesi największych firm, naukowcy i praktycy, decydenci, mający realny wpływ na życie gospodarcze i społeczne. W opiniotwórczym gronie, w formie otwartej debaty publicznej, prowadzone są rozmowy o kwestiach najistotniejszych dla rozwoju Europy. – Spotkanie przede wszystkim merytoryczne, twórcze, związane z – ale nie zdominowane przez – bieżącą politykę, to założenie które przyświeca od początku organizacji Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Uwzględniając różne okoliczności, w tym także wybory prezydenckie w maju przyszłego roku, w porozumieniu z partnerami wydarzenia postanowiliśmy o dacie 20-22 kwietnia 2015 r. – dodaje Wojciech Kuśpik. Siłą organizowanego od 2009 roku Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach jest aktywny udział gości reprezentujących szerokie spektrum kompetencji i środowisk. Atutem wydarzenia jest też aktualny i trafiający w oczekiwania zaproszonych zakres tematyczny debat i dyskusji. – Chcemy, by agenda Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach powstawała w dialogu i poprzez wymianę opinii z partnerami, ekspertami, autorytetami, których zdanie cenimy i szanujemy. Zachęcamy do przesyłania sugestii tematów, które w połowie przyszłego roku będą interesujące z punktu widzenia rozwoju europejskiej gospodarki, relacji Europy ze światem, pozycji Polski w Europie. Prosimy o zgłaszanie tematów, pytań, pomysłów, z których wybierzemy najciekawsze i włączymy do agendy najważniejszej imprezy biznesowej w środkowej części Europy – dodaje Wojciech Kuśpik. *** Europejski Kongres Gospodarczy (European Economic Congress – EEC) w Katowicach to trzydniowy cykl debat, spotkań i wydarzeń towarzyszących z udziałem sześciu tysięcy gości z Polski, Europy, świata. W blisko 100 sesjach bierze co roku udział kilkuset panelistów, komisarze unijni, premierzy i przedstawiciele rządów państw europejskich, prezesi największych firm, naukowcy i praktycy, decydenci, mający realny wpływ na życie gospodarcze i społeczne. W opiniotwórczym gronie, w formie otwartej debaty publicznej, prowadzone są rozmowy o kwestiach najistotniejszych dla rozwoju Europy. Europejski Kongres Gospodarczy został uznany za forum jednej z najbardziej reprezentatywnych dyskusji o przyszłości Europy. Tezy wystąpień najważniejszych uczestników są często cytowane i szeroko komentowane. Organizatorem Europejskiego Kongresu Gospodarczego, od pierwszej edycji w 2009 roku, jest Grupa PTWP SA. ### Więcej informacji o Europejskim Kongresie Gospodarczym – www.eecpoland.eu Więcej informacji o organizatorze – Grupa PTWP SA – www.ptwp.pl   Zapraszamy również: Wirtualne biuro prasowe: http://media.eecpoland.eu/ dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 6 listopada Zakup flagi to koszt! (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wydatek na zakup flagi narodowej firma może sobie wliczyć w koszty uzyskania przychodów, pod warunkiem, że będzie wykorzystywana do celów działalności gospodarczej. Jak donosi portal Experto24.pl organy podatkowe jeszcze do niedawna utrzymywały, że wydatków związanych z zakupem flagi narodowej nie można uznać za koszt podatkowy. Powstała wątpliwość dotycząca związku dotyczącego poniesienia kosztów, a źródłem z którego uzyskiwane są dochody, czyli z działalności gospodarczej. Po wystosowanej przez posła Stanisława Szweda interpelacji nr 11844, stanowisko Ministra Finansów zmieniło się i zostało zawarte w oficjalnej odpowiedzi z 27 grudnia 2012 r. Portal experto24.pl podaje, że również została zmieniona interpretacja Dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z 19 kwietnia 2013 r. Minister Finansów uznał, że wydatki przeznaczone na zakup flagi państwowej mogą stanowić koszt podatkowy. Jedynym warunkiem, który należy spełnić jest to, że flaga musi służyć do celów działalności prowadzonej przez podatnika. Dodatkowo nie może służyć osobistym celom pracowników oraz nie może znajdować się poza siedzibą firmy bez uzasadnienia. Flaga zakupiona i wywieszona przed siedzibą bądź w siedzibie firmy w Święto Niepodległości, jest wliczana do kosztów podatkowych. Jednakże gdyby ta flaga została zakupiona z przeświadczeniem, że zostanie wykorzystana w jakimś marszu odbywającym się tego dnia, do tychże kosztów ten zakup nie zostanie wliczony, ponieważ nie ma to żadnego związku z działalnością gospodarczą, a jest tylko i wyłącznie używany do celów prywatnych.    Żródło:  www.experto24.pl dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 4 listopada Podatnicy zapłacą miliardy za wprowadzenie ustawy hazardowej (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Część przepisów ustawy hazardowej jest niezgodna z prawem UE. Dla budżetu Polski oznacza to stratę 12,8 mld zł. Prawie 2/3 tej sumy mogą wynieść odszkodowania dla przedsiębiorców z branży automatów do gier. Wszystko z powodu nieprzemyślanych działań Ministerstwa Finansów. „Uchwalono bubel prawny z pełną tego świadomością. Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej było dość jednoznaczne: przepisy ustawy hazardowej były przepisami technicznymi, wymagającymi notyfikacji” – mówi serwisowi infoWire.pl Marek Kułakowski, analityk Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP). O notyfikację ustawy nie zadbano, choć było wiadomo, że trzeba to zrobić. Mimo to w 2010 r. weszła ona w życie. Jak twierdzi Cezary Kaźmierczak, Prezes ZPP, była to decyzja niezrozumiała, mająca na celu krótkotrwały efekt PR-owski. O ile przed wprowadzeniem przepisów branża automatów do gier była legalna i regulowana – podlegała opodatkowaniu, o tyle obecnie „[…] jest legalna, ale zderegulowana – działa w oparciu o swobodę działalności gospodarczej, w wyniku czego przedsiębiorcy podatku od automatów już nie płacą. Suma strat z tego tytułu od początku 2010 r. do końca 2013 to przeszło 4 mld zł” – wyjaśnia Marek Kułakowski. Jeszcze więcej pieniędzy Państwo będzie musiało przeznaczyć na odszkodowania. Ponieważ przepisy ustawy hazardowej stosowane wobec przedsiębiorców z branży automatów do gier nie zostały notyfikowane, a więc de facto były bezprawne, będą domagali się oni rekompensaty. Szacuje się, że odszkodowania mogą wynieść nawet 8 mld zł. To jednak nie koniec strat dla budżetu, które według ZPP przyniosły działania Ministerstwa Finansów. Błędem było też coroczne podnoszenie akcyzy na wyroby tytoniowe oraz alkohol – wpływy z podatków się zmniejszyły, a jednocześnie rozrosła się szara strefa. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 3 listopada Czy podczas głosowania kierować się sondażami wyborczymi? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Kto ma największe szanse na objęcie władzy? Na to pytanie starają się odpowiedzieć sondaże i ankiety przedwyborcze. Czy jednak w najbliższych wyborach samorządowych powinniśmy brać je pod uwagę? Jeśli ktoś chciałby się kierować wynikami badań opinii publicznej podczas głosowania w wyborach samorządowych, powinien przede wszystkim sprawdzić, kto jest autorem sondaży i jak zostały one przeprowadzone, bo mogą być elementem agitacji wyborczej – mówi serwisowi infoWire.pl Joanna Załuska z Fundacji im. Stefana Batorego. „Oczywiście nie ma nic złego w agitacji, pod warunkiem że jesteśmy jej świadomi – wiemy, kto to działanie prowadzi i że ma ono na celu przekonanie wyborców do zagłosowania na tego, a nie innego kandydata”. Sondaże, sondy czy ankiety nie odzwierciedlają rzeczywistych preferencji wyborców – twierdzą specjaliści. Dlatego zamiast się nimi kierować, warto znaleźć swojego kandydata: zastanowić się, na czym mi jako wyborcy zależy, poczytać o celach oraz planach osób ubiegających się o fotel prezydenta, burmistrza, wójta czy radnego i pod tym kątem wybrać – dodaje Joanna Załuska. Badanie opinii publicznej przeprowadzone przez nieprofesjonalne podmioty nie gwarantuje rzetelności. Bo przecież w sondach internetowych zagłosują ci, którzy odwiedzą konkretną stronę, SMS-y wyślą osoby, które np. oglądają dany program telewizyjny, a w ankiecie ulicznej wypowiedzą się przypadkowi przechodnie. Co innego, gdy do przeprowadzania sondażu zabierają się fachowcy. Eksperci radzą jednak, aby podczas oddawania głosu 16 listopada polegać na własnym rozumie. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 3 listopada „Serce, Serduszko” opowieść o wolności, przyjaźni i wierze w marzenia. (Film, filmy) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 3 listopada „Serce, Serduszko“ Jana Jakuba Kolskiego to familijny film drogi (filmy) (by zabory.pl)
  • sobota, 1 listopada Samotni ojcowie z rodzicielskim (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Rząd przyjął projekt, który przewiduje, że z urlopów rodzicielskich oraz zasiłków macierzyńskich będą mogli korzystać samotni ojcowie m.in. w przypadku śmierci matki dziecka. Obecnie ojciec może skorzystać z urlopu tylko w przypadku, gdy matka pracuje i wykorzysta pierwsze 14 tygodni urlopu zarezerwowanego wyłącznie dla niej. Ojciec, nawet jeśli pracował i opłacał składki nie może skorzystać z tego rozwiązania, gdyż jego prawo do urlopu wynika z uprawnień matki. Projekt zmian przewiduje, że w razie śmierci matki, porzucenia przez nią dziecka lub gdy jej stan nie pozwala na sprawowanie opieki, z urlopu rodzicielskiego będzie mógł skorzystać ojciec dziecka lub inny ubezpieczony członek najbliższej rodziny. Projekt ustawy obejmuje również przepisy dotyczące zasiłku macierzyńskiego. Osobą uprawnioną do otrzymanie zasiłku może być ojciec dziecka bądź członek najbliższej rodziny sprawujący aktualnie opiekę nad dzieckiem w przypadku: śmierci matki, porzucenia przez nią dziecka lub sytuacji kiedy nie może ona sprawować opieki z powodu niezdolności do samodzielnej egzystencji. Warunkiem otrzymania zasiłku macierzyńskiego przez ojca dziecka lub inną osobę sprawującą nad nim opiekę będzie przerwanie zatrudnienia lub innej działalności zarobkowej w celu sprawowania opieki nad dzieckiem. Przyjęte rozwiązania mają na celu zabezpieczać rodziny, które znalazły się w trudnej sytuacji życiowej z powodu śmierci matki lub porzucenia przez nią dziecka. Rada Ministrów 30 września 2014 r. przyjęła projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Nowe przepisy mogą zacząć obowiązywać od 14 dni od ogłoszenia ustawy.                   dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 30 października AWR składa kolejny pozew przeciw Romanowi Giertychowi (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Ten manipuluje nie tylko dokumentacja dołączoną do pozwów ale i mediami, wysyłając komornika z fotoreporterem po godzinach pracy biura AWR   W związku z licznymi publikacjami medialnymi, które powielają nieprawdziwe informacje podawane przez mecenasa Romana Giertycha dotyczące jego spraw spornych z Agencją Wydawniczo-Reklamową WPROST Sp. z o.o., wydawca WPROST  podaje do wiadomości publicznej, że: 1. Nie jest prawdą, że Pan Roman Giertych wygrał „starcie” z tygodnikiem WPROST. Do tej pory nie odbyła się żadna rozprawa w sprawach pomiędzy Romanem Giertychem a AWR Wprost. 2. Nie jest prawdą, że AWR Wprost nie wykonała orzeczenie sądu – jak podaje Giertych, ponieważ AWR takiego orzeczenia do dnia dzisiejszego od Sądu nie otrzymała. Wypis jaki okazał Roman Giertych ma natomiast datę wczorajszą, tj. 29.10.2014. 3. Nieprawdą jest, że komornik ocenił wartość ruchomości w siedzibie WPROST, gdyż nie wszedł do biura. 4. Nie jest prawdą szereg stwierdzeń zawartych w emocjonalnych wpisach Pana Romana Giertycha w serwisach społecznościowych na temat rzekomych wydarzeń w siedzibie redakcji WPROST, w tym twierdzenia o barykadowaniu się i chowaniu dziennikarzy. Redakcja tygodnika WPROST pracuje zgodnie z normalnym harmonogramem wydawniczym. Prawdą jest natomiast, że Pan Roman Giertych uzyskał od sądu zabezpieczenie roszczeń. Postanowienie o zabezpieczeniu jest nieprawomocne i dotyczy wyłącznie rachunku bankowego, a więc na jego podstawie niemożliwe jest zajęcie komputerów czy innych ruchomości. Prawdą jest też, że Pan Roman Giertych umyślnie wprowadził w błąd Sąd Okręgowy, posługując się po raz kolejny nieaktualnym sprawozdaniem finansowym spółki za 2012 r. Celem tej manipulacji było wymuszenie pozytywnej decyzji dotyczącej zabezpieczenia, poprzez przedstawienie obrazu spółki znacznie odbiegającego od rzeczywistości.   Prawdą jest również, że Pan Roman Giertych, wysyłając komornika do siedziby redakcji działał w celu wzbudzenia atmosfery sensacji wokół sprawy. Rachunek bankowy zabezpiecza się poprzez skierowanie pisma do banku, a nie poprzez działania w siedzibie zobowiązanego, tym bardziej jeżeli jest to osoba prawna. Prawdą jest także, że AWR WPROST złoży zażalenie na postanowienie sądu w przedmiocie zabezpieczenia z uwagi na użycie przez Pana Romana Giertycha nieaktualnymi danymi finansowymi. Postanowienie to jest nieprawomocne. Prawdą jest też, że postanowienie o zabezpieczeniu dotyczy wyłącznie rachunku bankowego, a więc na jego podstawie niemożliwe jest zajęcie ruchomości.  Prawdą jest również, że redaktor naczelny WRPOST, szef redakcji, nie przyjął pisma komorniczego, bo nie jest osobą upoważnioną do występowania w imieniu AWR Wprost – wydawnictwa. Redaktor złożył w tym zakresie stosowne oświadczenie do protokołu. AWR Wprost złoży do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew cywilny przeciwko Romanowi Giertychowi, w którym będzie się domagać stosownego odszkodowania. Będzie to kolejny pozew przeciwko panu Giertychowi, przeciw któremu złożone zostały już: 1) Pozew o ochronę dóbr osobistych w związku z nazwaniem dziennikarzy „Wprost” grupą przestępczą. 2) Pozew Sylwestra Latkowskiego o ochronę dóbr osobistych w związku z wygłaszaniem nieprawdziwych informacji. 3) Akt oskarżenia skierowany przeciwko R. Giertychowi o zniesławienie Piotra Nisztora.   Więcej o sprawie od Redaktora Naczelnego Wprost na http://www.wprost.pl/ar/477470/Latkowski-Nikt-sie-nie-barykadowal-jak-klamliwie-podaje-Roman-Giertych/. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 28 października Wybory coraz bliżej. Wartości rodzinne łączą kandydatów z różnych komitetów wyborczych (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W Warszawie odbyła się już jedenasta gala regionalna kampanii „Rodzina ma głos!”, w czasie której wręczono Certyfikaty Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. Wyróżnienie otrzymało blisko 100 osób z województwa mazowieckiego, które ubiegają się o mandat w listopadowych wyborach samorządowych. Spotkanie było również okazją do podsumowania dotychczasowego przebiegu kampanii. Znamy już coraz więcej kandydatów z Certyfikatem Kandydata Przyjaznego Rodzinie. Są to osoby z różnych komitetów wyborczych. Łączy ich troska o polską rodzinę i praca dla jej dobra. W Warszawie Certyfikaty odebrali między innymi: Mariusz Dzierżawski – kandydat na prezydenta Warszawy (KWW Warszawa Dla Rodziny), Dariusz Stefaniuk – kandydat na prezydenta Białej Podlaskiej (KW PiS), Piotr Michał Uściński – starosta wołomiński, ubiegający się o mandat w sejmiku wojewódzkim (KW PiS), Grzegorz Piotr Dudzik – burmistrz Zielonki ubiegający się o reelekcję (KW Mazowiecka Wspólnota Samorządowa), Bogusław Karakula – burmistrz Sokołowa Podlaskiego ubiegający się o reelekcję (KWW Bogusława Karakuli), Krzysztof Kawęcki – kandydat Prawicy Rzeczpospolitej do sejmiku wojewódzkiego (KW PiS), Stefan Dunin – kandydat na burmistrza Góry Kalwarii (KWW Przyjazny Samorząd), Paweł Białecki – wicestarosta warszawski zachodni, który kandyduje na urząd burmistrza Błonia (KW Forum Samorządowe Gmin), Krzysztof Piotr Skolimowski – kandydujący do sejmiku wojewódzkiego (KW PO). Pełna lista certyfikowanych kandydatów dostępna jest na stronie www.rodzinamaglos.pl Podczas uroczystej gali w warszawskim hotelu Novotel przypomniano założenia i cele kampanii. Jacek Sapa, prezes Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny podkreślił, jak ważną rolę odgrywa samorząd w dziedzinie polityki prorodzinnej: - Przede wszystkim zwracamy uwagę na to, że obszar samorządu jest bardzo istotny z punktu widzenia rodzin. Wszystkie kwestie, które dotyczą edukacji, bezpieczeństwa, zdrowia, kultury, pomocy społecznej, ale też te elementy, które wpływają na dobrobyt rodzin w dużej mierze zależy od tego co dzieje się w samorządach. Spotkanie było również okazją do podsumowania dotychczasowego przebiegu kampanii. Gale regionalne odbyły się już w następujących miastach: Opolu, Wrocławiu, Olsztynie, Toruniu, Zielonej Górze, Ełku, Poznaniu, Łodzi, Koszalinie, Gnieźnie a dziś w Warszawie. – Kampania „Rodzina ma głos!”, tak jak kampania wyborcza jest w toku. Odwiedziliśmy już 11 miast, w których przyznaliśmy ponad 800 Certyfikatów Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. To jest stan do 28 października, a przed nami jeszcze przynajmniej 6 wyjazdów – wyjaśnia Jacek Sapa. W uroczystości nadania Certyfikatów Kandydatów Przyjaznych Rodzinie wziął udział również gość specjalny, podróżnik Wojciech Cejrowski. W swoim przemówieniu skierowanym do certyfikowanych kandydatów podkreślił, iż politycy powinni być odpowiedzialni za swoje decyzje: - Polityk ma być zimny albo gorący! (…) W każdej sprawie musisz mieć zdanie. A jak nie masz zdania, to się nią nie zajmuj. Wyrób sobie zdanie w danej sprawie, w której nie masz zdania. Zaognij się! Jaki jest cel kampanii? Kampania „Rodzina ma głos!”, ma zachęcić Polaków do świadomego oddania głosu, podczas listopadowych wyborów samorządowych, na kandydatów, którzy z pełnym zaangażowaniem będą pracować na rzecz rodzin, przestrzegając zasad spisanych w Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Funkcją tego dokumentu jest wskazanie przyszłym samorządowcom kierunku sprawowania władzy, pomoc wyborcom we właściwym wyborze kandydatów oraz informacja dla nich, czego w przyszłości mogą i powinni oczekiwać od swoich reprezentantów. Jak to wygląda w praktyce? Kandydaci wybierani są przez pełnomocników i środowiska lokalne, które już wcześniej angażowały się w Marsze dla Życia i Rodziny organizowane przez Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny w ponad 120 miastach. Działania kandydatów wybranych na samorządowców będą monitorowane po wyborach. Akcja jest kampanią społeczną, angażującą zwykłych obywateli, czyniąc ich stróżami poczynań w ich własnych wspólnotach lokalnych. Dlaczego rodzina? Rodzina jest naturalnym i najlepszym miejscem wychowywania dzieci, ponieważ w niej dziecko nabywa pierwsze umiejętności i uczy się postaw życiowych opartych na wartościach. Rodzina jest oparciem dla jej członków i tym samym gwarancją ładu społecznego. Dlatego tak ważne jest, by miała odpowiednie zaplecze ekonomiczne, prawne i kulturalne, zapewniające jej normalną egzystencję oraz służące jej rozwojowi. „Rodzina ma głos!” Lista certyfikowanych kandydatów jest dostępna na stronie www.rodzinamaglos.pl dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 28 października Stosunek Polaków do integracji europejskiej w październiku (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 28 października 2014 r. – W październiku 86 proc. Polaków popierało członkostwo Polski w Unii Europejskiej.W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek zwolenników wzrósł o 1 punkt proc. Obecnie 28 proc. Polaków zdecydowanie popiera nasze członkostwo w UE, a raczej je popiera niemal 58 proc.Przeciwników integracji jest łącznie 11 proc. i w stosunku do września ich odsetek nie zmienił się. Obecnie zdecydowanych przeciwników jest 3 proc., a raczej przeciwnych integracji jest 8 proc. respondentów.3 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania.W październiku, analogicznie do pomiarów z poprzednich miesięcy, poparcie członkostwa Polski w Unii Europejskiej jest bardzo wysokie we wszystkich grupach wiekowych (oprócz respondentów najstarszych powyżej 66 roku życia). Obecnie poparcie to w każdej z grup wynosi ponad 80-90 proc.Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku wykształcenia respondentów. Nie różnicuje ono i nie wpływa znacząco na poparcie idei integracji. Najwięcej jej zwolenników występuje wśród osób z wyższym wykształceniem (ponad 92 proc.), jednak w pozostałych grupach wykształcenia idea integracji również ma licznych zwolenników – 88 proc. wśród respondentów z wykształceniem średnim, 84 proc. z wykształceniem zawodowym i 78 proc. podstawowym.Wysokie poparcie dla członkostwa Polski w UE występuje wśród elektoratów obydwu największych partii politycznych. W październiku 91 proc. wyborców Platformy Obywatelskiej oraz 79 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości jest zwolennikami  członkostwa.Informacje o badaniuPaździernikowa fala badania została przeprowadzona w dniach  2-6 października 2014 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby Polaków w wieku 15+, wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. Wywiady zostały zrealizowane metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów CAPI. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 27 października Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w październiku (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 27 października 2014 r. – Gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w październiku, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (54 proc.). Najwięcej głosów otrzymałyby Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska – obie partie po  38 proc. – wyniki październikowej fali badania* GfK Polonia na temat preferencji partyjnych Polaków. Preferencje wyborcze Polaków ** Październik       2014 Wrzesień       2014 Zmiana Prawo i Sprawiedliwość 37,8 41,49 -3,69 Platforma Obywatelska 37,64 37,79 -0,15 Sojusz Lewicy Demokratycznej 8,39 7,36 1,03 Polskie Stronnictwo Ludowe 6,96 4,73 2,23 Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke 2,97 3,86 -0,89 Sprawiedliwa Polska Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro 1,51 0,82 0,69 Twój Ruch 1,06 1,27 -0,21 Prawica Rzeczypospolitej 0,74 0,41 0,33 Partia Kobiet 0,57 0,2 0,37 Samoobrona 0,55 0 0,55 Liga Polskich Rodzin 0,35 0,45 -0,1 Unia Polityki Realnej 0,19 0 0,19 Inna partia 1,25 0,4 0,85 W porównaniu z wrześniową falą badania spadły notowania obydwu głównych partii. Notowania PiS spadły o 3,7 punktu proc., do 37,8 proc. Notowania PO spadły nieznacznie, jedynie o 0,2 punktu proc., do 37,6 proc. Do Sejmu dostałyby się jeszcze Sojusz Lewicy Demokratycznej (8,4 proc.) oraz Polskie Stronnictwo Ludowe (7 proc.). Poza parlamentem znalazłyby się: Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke (3 proc.), Sprawiedliwa Polska Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro (1,5 proc.), Twój Ruch (1 proc.), Prawica Rzeczpospolitej (0,7 proc.), Partia Kobiet (0,6 proc.), Samoobrona (0,6 proc.), Liga Polskich Rodzin (0,4 proc.), Unia Polityki Realnej (0,2 proc.). Powyższy rozkład procentowy głosów uwzględnia także kategorię „inna partia”, na którą wskazało 1,3 proc. respondentów.Prezentowane wyniki preferencji wyborczych obliczono na podstawie połączonych dwóch kategorii respondentów, którzy zadeklarowali swój udział w wyborach – tych, którzy wskazali jakąś partię oraz tych, którzy jeszcze się wahają na jakie ugrupowanie głosować (wynik imputowany**).FrekwencjaW październiku ponad połowa respondentów (54 proc.) deklaruje, że wzięłaby udział w wyborach (20 proc. zdecydowanie tak; 34 proc. raczej tak). W wyborach nie wzięłoby udziału 41 proc. respondentów (27 proc. zdecydowanie nie; 14 proc. raczej nie). 5 proc. Polaków nie jest pewnych udziału w wyborach.Wyborcy niezdecydowaniWśród respondentów, którzy deklarują chęć udziału w wyborach, ponad 18 proc. jest niezdecydowanych, na którą partię głosować. W porównaniu z badaniem wrześniowym odsetek wyborców wahających się spadł w październiku o 3 punkty proc.W poniższej tabeli przedstawiono wyniki preferencji wyborczych Polaków, w których w podstawie procentowania uwzględniono odsetek respondentów niezdecydowanych.   Preferencje wyborcze Polaków                                             (w podstawie procentowania uwzględniona kategoria respondentów niezdecydowanych, na którą partię głosować oraz odmowy odpowiedzi) Październik         2014 Platforma Obywatelska 31,83 Prawo i Sprawiedliwość 29,25 Sojusz Lewicy Demokratycznej 6,4 Polskie Stronnictwo Ludowe 5,67 Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke 2,19 Sprawiedliwa Polska Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro 1,3 Twój Ruch 0,8 Samoobrona 0,55 Prawica Rzeczypospolitej 0,42 Liga Polskich Rodzin 0,35 Partia Kobiet 0,31 Unia Polityki Realnej 0,19 Inna 1,25 Nie wiem 18,33 Odmowa odpowiedzi 1,14 Prognoza rozkładu głosów wśród osób niezdecydowanychPrognoza rozkładu głosów wśród osób niezdecydowanych wskazuje, iż obecnie większość ich głosów otrzymałoby PiS (43,9 proc.) i PO (29,9 proc.). Sojusz Lewicy Demokratycznej otrzymałby 10,2 proc. głosów, a Polskie Stronnictwo Ludowe 6,6 proc. głosów. Prognozowany rozkład głosów wśród wyborców niezdecydowanych na podstawie imputacji pod względem cech społeczno-demograficznych Prawo i Sprawiedliwość 43,91 Platforma Obywatelska 29,87 Sojusz Lewicy Demokratycznej 10,22 Polskie Stronnictwo Ludowe 6,64 Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke 3,97 Prawica Rzeczypospolitej 1,63 Twój Ruch 1,38 Partia Kobiet 1,32 Sprawiedliwa Polska Jarosława Gowina i Zbigniewa Ziobro 1,06 Dodatkowe informacje o badaniuBadanie zachowań i preferencji wyborczych jest prowadzone przez instytut GfK Polonia od 2005 roku na potrzeby partii politycznych, organizacji społecznych, administracji publicznej i rządowej. * Październikowa fala badania została przeprowadzona w dniach 2-6 października 2014 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby pełnoletnich Polaków wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020.**  Rozkład głosów oddanych na partie dla osób niezdecydowanych, rejestrowany w pytaniu o preferowaną partię, został zaimputowany (odtworzony) za pomocą wielomianowego modelu regresji logistycznej, oszacowanego w oparciu o szczegółowe cechy społeczno-demograficzne badanego respondenta.Przedziały ufnościBadanie preferencji wyborczych to estymacja przedziałowa, której wynikiem nie jest ocena punktowa, czyli konkretna wartość, ale pewien przedział, do którego z określonym prawdopodobieństwem (zwykle 95 proc.) należy szacowana wartość parametru (w tym przypadku głosowanie na konkretną partię). Podstawowym pojęciem estymacji przedziałowej jest przedział ufności. Prezentowane przedziały ufności zostały obliczone w oparciu o nieparametryczną metodę estymacji bootstrap uwzględniającą dwustopniowy schemat konstrukcji próby (w przypadku złożonych schematów losowania, a takie stosuje się w tym i podobnych badaniach typu face-to-face, klasyczne metody obliczania przedziałów ufności oparte na Centralnym Twierdzeniu Granicznym byłyby niepoprawne). Ilość replikacji została ustalona na poziomie i=1000. Przedziały ufności dla wyników preferencji partyjnych Ugrupowania partyjne z możliwym wynikiem powyżej progu wyborczego (październik 2014) Partia Dolny kraniec przedziału ufności Wynik 10/2014 Górny kraniec przedziału ufności PiS 31,9 37,8 43,27 PO 32,61 37,64 42,81 SLD 5,93 8,39 11,14 PSL 4,6 6,96 10,15   dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 26 października „Do Rzeczy”: jak Rosja ogrywa Polskę (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    „Sikorski gate” i wyczekiwanie Donalda Tuska na reakcję Rosjan obnażają słabość polskiej polityki wobec Kremla. Pod przykrywką „nowego otwarcia” rząd Platformy dawał się ogrywać Rosjanom, zaniedbując interesy własnego kraju. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – jak Rosja ogrywa Polskę.  Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: czy Radosław Sikorski pogrzebał swoją polityczną przyszłość, czy do rozmowy Putin-Tusk naprawdę doszło, jak rząd prowadzi grę pozorów, dlaczego radiowa „Trójka” bojkotuje nową płytę Pawła Kukiza i w czym tkwi tajemnica sukcesu Anny Lewandowskiej. Łagodnie zaprzeczając słowom Radosława Sikorskiego o propozycji Władimira Putina w sprawie rozbioru Ukrainy, Donald Tusk próbował uspokajać sytuację wokół Platformy. Dziura załatana, teraz trzeba wybrać wodę – skomentował słowa byłego premiera prominentny eurodeputowany PO. Jednak nie zmienia to faktu, że w partii wszyscy omijają dziś byłego szefa MSZ szerokim łukiem. Nie pierwszy raz partia ma problem z powodu tego, że „Sikorski coś chlapnął”. Jednak nigdy wcześniej sprawa nie była tak poważna, bo dotychczas zarówno słowa Sikorskiego, jak i ich kontekst nie podważały sensu polityki rządu PO. Zastanawiające w całej sprawie jest nie tylko długie milczenie Rosjan, którzy unikali komentarzy, by dopiero w czwartek oficjalnie stwierdzić, że „Sikorski zaplątał się w faktach”. Dopiero wtedy głos zabrał Donald Tusk. Sprawy nie można jednak uznać za zamkniętą, bo trudno ostatecznie stwierdzić, czy Sikorski rzeczywiście się pomylił, czy też to może Donald Tusk mija się z prawdą. Zwłaszcza że na propozycję Putina „rozbioru Ukrainy” składaną nie tylko Tuskowi wskazuje wiele źródeł. W takiej sytuacji trzeba odpowiedzieć na wiele pytań, które cała sprawa rodzi. Czy polski premier nie stał się pionkiem w grze, która nie służyła Polsce? Więcej o polskiej polityce wobec Rosji w nowym „Do Rzeczy” pisze Wojciech Wybranowski. Radosław Sikorski znów stał się Radkiem, a nawet Radziem – politykiem, którego trudno traktować poważnie – ocenia z kolei Kamila Baranowska. I przypomina historię o tym, jak pewna Brytyjka specjalizująca się w polityce zagranicznej już w 2007 r. charakteryzowała naszego wtedy świeżo upieczonego ministra spraw zagranicznych jednym zdaniem. The main interest of Radek Sikorski is Radek Sikorski – mówiła, dodając, że to największy kłopot, jeśli chodzi o tę postać. To widać wyraźnie po ostatniej aferze. Po co Radosław Sikorski powiedział to, co powiedział „Politico”? Dlaczego akurat teraz? Chciał zaszkodzić Tuskowi, czy może nowej premier? Czy były to przemyślane słowa? Nie wydaje mi się, że tak sobie nieumyślnie chlapnął. Radek zawsze był efekciarzem i myślę, że świadomie to powiedział, chcąc zrobić wrażenie na amerykańskim dziennikarzu (…) Nie wykluczam, że Sikorski mógł pomieszać daty, okoliczności spotkania, kontekst etc. – ocenia polityk z koalicji. I nie przewidział, że będzie z tego afera? Nadal nie może w to uwierzyć – dopowiada rozmówca „Do Rzeczy”. Czy dalsza polityczna kariera byłego szefa polskiej dyplomacji stanęła właśnie pod znakiem zapytania?  Takie słowa ze strony Putina rzeczywiście mogły paść. Zwłaszcza że o tym, iż Ukraina jest sztucznym tworem i nie zasługuje na byt państwowy, Putin mówił do wielu polityków, w tym do George’a Busha – mówi w rozmowie z „Do Rzeczy”  Antoni Macierewicz. Jego zdaniem, niektórzy bagatelizują to i tłumaczą, iż była to charakterystyczna dla działania byłego funkcjonariusza KGB próba zaskoczenia oraz zdominowania rozmówców. Inni traktują jako typową prowokację polityczną. Jednak jeśli takiego spotkania nie było i słowa o rozbiorze Ukrainy nie padły, to dlaczego Donald Tusk publicznie tak długo milczał? – pyta Macierewicz. Czy zatem Sikorski okłamał opinię publiczną? (…) Gdyby to było kłamstwo Sikorskiego, a więc niebywały w historii polityki europejskiej atak na premiera Polski i w istocie na politykę rządu Tuska ostatnich siedmiu lat, to trudno sobie wyobrazić, że kierownictwo PO pozostawia Radosława Sikorskiego nadal na stanowisku marszałka Sejmu. Czyniąc tak, w istocie aprobuje takie metody walki politycznej i to, że oszczerca jest drugą osobą w państwie. (…) Dlatego sądzę, że w pierwszej połowie 2008 r. miały miejsce rozmowy między Władimirem Putinem i Donaldem Tuskiem, których sens był taki, jak opisał to Radosław Sikorski – twierdzi Macierewicz w rozmowie z Cezarym Gmyzem. Pełny takt wywiadu – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, że nikt bardziej niż Ewa Kopacz nie pasuje na premiera kończącej się drugiej kadencji rządów koalicji PO-PSL. Następczyni Donalda Tuska to kwintesencja gry pozorów partii rządzącej: jej twarz młodnieje mimo przybywających lat, co trzeba raczej przypisać serii zabiegów niż prowadzeniu zdrowego trybu życia. Planem rządzenia jest utrzymanie władzy, a nie dokonywanie zmian w państwie, a w jej ustach często pojawia się słowo „prawda”, choć została przyłapana na kłamstwie, i to w sprawach bardzo poważnych – pisze z kolei Mariusz Staniszewski. I dodaje, że ani premier, ani Platformie Obywatelskiej nie chodzi o podniesienie jakości prawa i sprawności administracji ani o polepszenie warunków rozwoju oraz ułatwienie życia przedsiębiorcom czy o obniżenie kosztów funkcjonowania państwa. Celem Platformy jest stworzenie pozorów – by wydawało się, że jest ładniej i czyściej. (…) Gdy zrozumie się taką wizję rządzenia, przestają dziwić działania, które z pozoru wydają się irracjonalne – pisze publicysta tygodnik. Rządowa gra pozorów – w nowym „Do Rzeczy”.  W „Do Rzeczy” także o tym, dlaczego radiowa Trójka wojuje z Pawłem Kukizem. Po kłopotach z promocją poprzedniej płyty „Siła i honor” (2012), którą po kolei bojkotowały publiczne stacje radiowe, po przemilczeniu świetnego kawałka i teledysku nagranych w hołdzie walczącym na Majdanie, nie powinno być żadną niespodzianką, że nowy album Kukiza „Zakazane piosenki” czeka ten sam los. Teoretycznie powinno być inaczej, bo żyjemy w kraju, w którym media publiczne mają obowiązek promować pluralizm, wolność słowa, prezentować różne punkty widzenia, a nawet wspierać polskich artystów. Od komercyjnej strony dwa lata temu krążek „Siła i honor” osiągnął status Złotej Płyty, więc teoretycznie mediom zależeć powinno na nowych utworach wykonawcy, którego ludzie chcą słuchać i kupować. Praktycznie wiadomo, że to, czy ktoś chce słuchać piosenek Kukiza, czy nie, ma akurat najmniej do rzeczy. Kukiz nie cierpi establishmentu artystycznego i politycznego III (…), jest celem krucjaty „Gazety Wyborczej”, która usilnie stara się przyprawić mu gębę faszysty i homofoba, ostro jedzie po Magdalence oraz Okrągłym Stole, nie zamierza bratać się z Rosjanami, a jednocześnie prezentuje też nieprzejednaną opcję antyniemiecką. Teraz do długiej listy „przewin” Kukiza jako obywatela nieprawomyślnego doszła kolejna – Kukiz kandyduje na radnego – pisze w „Do Rzeczy” Piotr Gociek. Czy wszystkim celebrytom kandydowanie zamyka drogę na antenę? O tym w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również - Anna Lewandowska, która właśnie wydaje pierwszą książkę. Jak często w takich przypadkach, trwają zwyczajowe spory o to, ile zawdzięcza sławnemu mężowi, a ile sobie samej. Studenci marketingu powinni śledzić ten modelowy przykład wprowadzenia produktu na rynek. Lewandowska ma swoje pięć minut. Była anonimową żoną gwiazdy futbolu, ale postanowiła wyjść z cienia. Konsekwentnie buduje swój wizerunek, promując sportowy styl życia, zdrową dietę i ćwiczenia. Jest jej sporo dookoła: w reklamach i akcjach Społecznych. Ale jest przy tym alternatywą dla zalewających Internet szafiarek, vlogerów, youtuberów, trenerów osobistych, fitness instruktorów. Wartość reklamowa Anny Lewandowskiej wyceniana jest na ponad 200 tys. zł, co plasuje ją na 92. miejscu w rankingu „najcenniejszych gwiazd polskiego show-biznesu”. Pierwsze miejsce na tej liście zajął… Robert Lewandowski. Jak pracuje ten duet i w czym tkwi potencjał sukcesu Lewandowskiej – w nowym „Do Rzeczy”.  Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 27 października 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 23 października „Rodzina ma głos!” – znamy kolejnych prorodzinnych kandydatów z północno-wschodniej Polski (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Na konferencji prasowej wręczono blisko 40 osobom Certyfikaty Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. W Ełku odbyło się kolejne regionalne spotkanie kampanii „Rodzina ma głos!”. Wydarzenie to było okazją do wręczenia Certyfikatów Kandydatom Przyjaznym Rodzinie. Otrzymało je blisko 40 osób. Każdy certyfikowany zobowiązał się do przestrzegania Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Lista kandydatów prorodzinnych jest dostępna na stronie kampanii www.rodzinamaglos.pl i na bieżąco aktualizowana. Kampania „Rodzina ma głos!” po raz drugi zawitała do północno-wschodniej Polski. W ubiegłym tygodniu w Olsztynie Certyfikat otrzymało 40 osób. Teraz równie liczna grupa kandydatów z Ełku oraz okolicznych powiatów mazurskich i suwalskich zadeklarowała przestrzeganie Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Wśród certyfikowanych kandydatów znajdują się: Tomasz Andrukiewicz – prezydent Ełku starający się o reelekcję (KWW Dobro Wspólne), Karol Marchel – kandydat na radnego Ełku (PiS), Antoni Polkowski – wójt gminy Ełk starający się o reelekcję (KWW Antoni Polkowski), Grzegorz Kłoczko – kandydat na burmistrza Olecka (KWW Dobro Wspólne), Wojciech Walulik – kandydat na burmistrza Augustowa (KWW Nasze Miasto). Janusz Prucnal, pełnomocnik wojewódzki kampanii społecznej, tak mówi o jej istocie: Jestem przekonany, że kampania samorządowa „Rodzina ma głos!" może wpłynąć na jakość działań w zakresie wspierania rodziny na poziomie samorządów. Można to osiągnąć wskazując wyborcom, dla których ważne są te wartości, kandydatów, którzy zdecydowali się zaakceptować i w przyszłej działalności realizować zasady określone w opracowanym przez Centrum Życia i Rodziny Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Jaki jest cel kampanii? Kampania „Rodzina ma głos!”, ma zachęcić Polaków do świadomego oddania głosu, podczas listopadowych wyborów samorządowych, na kandydatów, którzy z pełnym zaangażowaniem będą pracować na rzecz rodzin, przestrzegając zasad spisanych w Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Funkcją tego dokumentu jest wskazanie przyszłym samorządowcom kierunku sprawowania władzy, pomoc wyborcom we właściwym wyborze kandydatów oraz informacja dla nich, czego w przyszłości mogą i powinni oczekiwać od swoich reprezentantów. Jak to wygląda w praktyce? Kandydaci wybierani są przez pełnomocników i środowiska lokalne, które już wcześniej angażowały się w Marsze dla Życia i Rodziny organizowane przez Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny w ponad 120 miastach. Działania kandydatów wybranych na samorządowców będą monitorowane po wyborach. Akcja jest kampanią społeczną, angażującą zwykłych obywateli, czyniąc ich stróżami poczynań w ich własnych wspólnotach lokalnych. Dlaczego rodzina? Rodzina jest naturalnym i najlepszym miejscem wychowywania dzieci, ponieważ w niej dziecko nabywa pierwsze umiejętności i uczy się postaw życiowych opartych na wartościach. Rodzina jest oparciem dla jej członków i tym samym gwarancją ładu społecznego. Dlatego tak ważne jest, by miała odpowiednie zaplecze ekonomiczne, prawne i kulturalne, zapewniające jej normalną egzystencję oraz służące jej rozwojowi. „Rodzina ma głos!” Lista certyfikowanych kandydatów jest dostępna na stronie www.rodzinamaglos.pl. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 22 października Wiktor Orban wprowadza podatek od Internetu (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Źle się dzieje w państwie… węgierskim. Rząd Wiktora Orbana chce wprowadzić podatek od danych pobranych za pośrednictwem sieci Internet. Stawka podatku miałaby wynieść 2,06 zł za rozpoczęcie pobierania każdego gigabajta danych. Powodem tej decyzji są coraz mniejsze wpływy do fiskusa z tytułu przesyłania sms-ów oraz rozmów telefonicznych. – Świat się rozwija, powstają nowe technologie, a wraz z nimi nowe podatki. Cesarz rzymski Wespazjan w 70 n.e roku wprowadził podatek od toalet miejskich; Marek Belka w 2002 roku wprowadził podatek od zysków kapitałowych, a Wiktor Orban przejdzie do historii jako pierwszy premier, który opodatkował Internet. Konsekwencje nowej daniny są oczywiste – ceny wzrosną. Wątpię jednak, by na skutek podatku Węgrzy przestali korzystać z Internetu – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Do zmiany prawa węgierskiego władze motywuje to, że coraz mniej osób korzysta z SMS-ów oraz rozmów telefonicznych, które do tej pory objęte były podatkiem. Przybywa natomiast osób komunikujących się za pośrednictwem sieci. Opodatkowani mają zostać dostawcy Internetu, którzy najprawdopodobniej wkalkulują nową daninę w ceny dla klientów. Górny limit podatku najprawdopodobniej wyniesie ok. 10 zł dla klientów indywidualnych i 70 zł dla firm. Na razie nie ma takiego zapisu, ale można się tego spodziewać na podstawie zasad konstrukcji obciążeń zawartych w sms-ach i rozmowach telefonicznych. Jeśli rząd nie wprowadzi stosownego limitu to najaktywniejsi internauci będą musieli zapłacić nawet kilkaset złotych podatku od Internetu miesięcznie. Nowy podatek telekomunikacyjny może przynieść rządowi w Budapeszcie kwotę 20 mld forintów (275 mln zł). Szacunki portalu Index mówią natomiast aż o 95 mld forintów (1,3 mld zł). To kolejny specjalny podatek nałożony przez rząd Wiktora Orbana. Wcześniej węgierski fiskus sięgnął do kieszeni banków, firm energetycznych i sieci handlowych. Węgrzy są oburzeni Propozycja węgierskiego rządu oburzyła część tamtejszych internautów. Na Facebooku powstają kolejne strony, które gromadzą przeciwników opodatkowania sieci. Ich zdaniem wyższy koszt dostępu do Internetu przyniesie spadek liczby użytkowników oraz ograniczy wolność wypowiedzi. Przeciwnicy opodatkowania Internetu przypominają też, że w 2008 r. przeciwko tego typu propozycjom opowiedział się … sam Fidesz, czyli partia Wiktora Orbana. - W Polsce na razie nikt nie planuje podatku od Internetu. Rząd ma problemy z wprowadzeniem nawet prostej opłaty audiowizualnej. Dla podatników to dobra wiadomość. Niestety, na podatki nie ma patentów, a naśladownictwo w tym temacie jest powszechne. Prędzej czy później Polacy też zapłacą za Internet – dodaje Piechowiak. Więcej na ten temat: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wegry-opodatkuja-internet-7219832.html dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 21 października Siedziba Polskiej Agencji Kosmicznej w Gdańsku (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Za sprawą prof. Edmunda Wittbrodta, senatora RP, siedziba Polskiej Agencji Kosmicznej będzie w Gdańsku. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał Ustawę o Polskiej Agencji Kosmicznej – poinformowała kancelaria prezydenta. Polska Agencja Kosmiczna ma realizować zadania w zakresie badania przestrzeni kosmicznej i wykorzystywania tych badań w rozwoju technologii kosmicznych dla celów przemysłowych, obronnych i bezpieczeństwa państwa oraz dla celów nauki – podkreśliła Kancelaria Prezydenta. Agencja ma się przyczynić do usuwania barier w rozwoju firm i instytucji badawczo-rozwojowych z sektora kosmicznego. Ma koordynować działania sektora, które dziś są rozproszone między różne instytucje i resorty, identyfikować ciekawe i ważne zastosowania, tworzyć własne laboratoria, usprawniać dzielenie się wiedzą itp. W uzasadnieniu ustawy wskazano, że Polska w związku z uczestnictwem w Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) wpłaca do niej kwotę rzędu kilkudziesięciu milionów euro rocznie, natomiast polski sektor kosmiczny, mimo potencjału i chęci, w minimalnym stopniu uczestniczy w programach ESA. Koszty funkcjonowania Agencji oszacowano na 5–10 mln zł rocznie. Na jej czele będzie stał powoływany przez premiera prezes. Powstanie też organ nadzorczy i doradczy – Rada Agencji składająca się z dziewięciu przedstawicieli administracji rządowej oraz czterech przedstawicieli nauki i przemysłu rekomendowanych przez Prezesa Polskiej Akademii Nauk oraz ministra właściwego do spraw gospodarki. Agencja będzie miała siedzibę w Gdańsku. Pierwotnie miała się ona mieścić w Warszawie, ale w czasie parlamentarnych prac nad ustawą przeniesienie centrali do Gdańska zaproponował Senat głosami PO, a Sejm przyjął tę poprawkę. Była to poprawka zgłoszona w Senacie przez prof. Edmunda Wittbrodta, senatora Rzeczypospolitej Polskiej, a jednocześnie profesora zwyczajnego Politechniki Gdańskiej. Profesor kieruje Katedrą Mechaniki i Mechatroniki na Wydziale Mechanicznym. Był rektorem Politechniki Gdańskiej w latach 1990-1996 oraz ministrem edukacji narodowej w rządzie Jerzego Buzka w latach 2000-2001. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 20 października „Rodzina ma głos!” – prezentacja kandydatów przyjaznych rodzinie w Toruniu (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W Toruniu odbyło się kolejne spotkanie regionalne kampanii „Rodzina ma głos!”, podczas którego miało miejsce uroczyste wręczenie Certyfikatów Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. Otrzymało je 34 osoby. Każdy certyfikowany zobowiązał się do przestrzegania Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Lista kandydatów prorodzinnych będzie dostępna na stronie kampanii www.rodzinamaglos.pl. Kampania „Rodzina ma głos!” stopniowo poszerza swój zasięg. Spotkania regionalne odbyły się już we Wrocławiu, Opolu, Łodzi i Olsztynie. 20 października br. dotarła również do Torunia. Podczas spotkania przedstawiona została geneza, idea i założenia kampanii. Dodatkowo była to okazja do przyznania kandydatom na samorządowców Certyfikatów Kandydatów Przyjaznych Rodzinie. Do wyróżnionych osób należą między innymi: Marek Gralik - kandydat na prezydenta Bydgoszczy (PiS), Edward Hartwich - kandydat z Bydgoszczy do sejmiku wojewódzkiego (PO) Piotr Grążawski – kandydat na prezydenta Brodnicy (PiS), Przemysław Przybylski - kandydat z Torunia do sejmiku wojewódzkiego (PiS), Leszek Latosiński – kandydat na radnego Bydgoszczy (KWW Porozumienie Dombrowicza), Michał Jakubaszek – kandydat na radnego Torunia (PiS), Agnieszka Banaszewska – kandydat na radną Włocławka (KW Stow. Włocławek Ponad Podziałami). Kampania „Rodzina ma głos!” pokazała mi bardzo ważną rzecz – ludzie zaczynają się aktywizować. Dotąd nie myśleli o samorządzie w ten sposób, że kandydatów należy najpierw poznać, potem dopilnować jak sprawują swoją funkcję. Zaczyna to do nas powoli docierać. Ludzie to odkrywają” – Waldemar Furmanek, pełnomocnik wojewódzki kampanii „Rodzina ma głos!”. (...) Logo „Rodzina ma głos!” to znak, który ma nas wyróżniać. Przyjęcie certyfikatu to dla nas niesamowite zobowiązanie, które świadomie przyjmujemy na siebie. W Bydgoszczy z jednej strony robione są dobre rzeczy, jak karta rodziny, z drugiej jednak strony samorząd przymyka oczy na takie wydarzenia jak spektakl „Golgota picnic”. Chodzi o to, żeby być spójnym wewnętrznie. Nie może być dysonansu w działaniach samorządu” – Marek Gralik, kandydat na prezydenta Bydgoszczy. Jaki jest cel kampanii? Kampania „Rodzina ma głos!”, ma zachęcić Polaków do świadomego oddania głosu, podczas listopadowych wyborów samorządowych, na kandydatów, którzy z pełnym zaangażowaniem będą pracować na rzecz rodzin, przestrzegając zasad spisanych w Dekalogu Samorządowca Przyjaznego Rodzinie. Funkcją tego dokumentu jest wskazanie przyszłym samorządowcom kierunku sprawowania władzy, pomoc wyborcom we właściwym wyborze kandydatów oraz informacja dla nich, czego w przyszłości mogą i powinni oczekiwać od swoich reprezentantów. Jak to wygląda w praktyce? Kandydaci wybierani są przez pełnomocników i środowiska lokalne, które już wcześniej angażowały się w Marsze dla Życia i Rodziny organizowane przez Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia i Rodziny w ponad 120 miastach. Działania kandydatów wybranych na samorządowców będą monitorowane po wyborach. Akcja jest kampanią społeczną, angażującą zwykłych obywateli, czyniąc ich stróżami poczynań w ich własnych wspólnotach lokalnych. Dlaczego rodzina? Rodzina jest naturalnym i najlepszym miejscem wychowywania dzieci, ponieważ w niej dziecko nabywa pierwsze umiejętności i uczy się postaw życiowych opartych na wartościach. Rodzina jest oparciem dla jej członków i tym samym gwarancją ładu społecznego. Dlatego tak ważne jest, by miała odpowiednie zaplecze ekonomiczne, prawne i kulturalne, zapewniające jej normalną egzystencję oraz służące jej rozwojowi. „Rodzina ma głos!” Lista certyfikowanych kandydatów będzie dostępna na stronie www.rodzinamaglos.pl dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 12 października WPROST: kłamstwa Sławomira Nowaka (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Ze Sławkiem jest ten kłopot, że on zaparkował swoje życie w polityce. Wszystko jej zawdzięcza, niczego innego w życiu nie robił i z nią wiązał przyszłość. Nie jest prawnikiem, architektem ani ekspertem od służby zdrowia, nie może tak ławo zacząć od nowa – mówi rozmówca tygodnika WPROST. W najnowszym wydaniu – jak Sławomir Nowak okłamał opinię publiczną. Ponadto we WPROST: polityczna historia Sławomira Nowaka, czy Piotr Duda będzie kandydatem PiS na prezydenta, kiedy kazirodztwo może być akceptowalne, polska edukacja aseksualna oraz dlaczego Polacy wracają do bibliotek. Zapowiadasz publicznie, że odchodzisz z polityki, robisz z tego show i zaraz potem zapominasz o własnych deklaracjach. Z człowieka typowanego na premiera kraju stajesz się politykiem, któremu zdolności honorowej odmawiają nawet ci, którzy daliby się za Platformę pokroić. Robiłeś kampanie wyborcze, wiesz, jak działają media. Jak to jest możliwe, że robisz z siebie aż takie pośmiewisko? Dlaczego, wbrew zapowiedziom, Sławomir Nowak nie złożył mandatu poselskiego i nadal zasiada w sejmowych ławach? Wbrew pozorom to się daje racjonalnie wytłumaczyć – twierdzi niezwiązany bezpośrednio z polityką znajomy Nowaka. Biznes jest ostrożny, a za byłym ministrem biegają dziennikarze z kamerami, wypytują o niego, jest na celowniku. Poza tym problemem jest to, że Nowak szykował się na następcę Donalda Tuska. I teraz może mieć problem z odnalezieniem się w nowej roli. Rugasz marszałka Sejmu albo ministra spraw zagranicznych w imieniu kierownika. I teraz masz w imieniu jakiegoś biznesmena załatwiać spotkania z wiceministrem, wydzwaniać i prosić o wyznaczenie godziny? Trudna sprawa dla dumnego i skupionego na sobie człowieka, który widział dla siebie najwyższe zaszczyty w przyszłości. Tym bardziej że jesteś trędowaty, biegają za tobą dziennikarze, nie dają spokoju (…) Jak możesz być w takiej sytuacji dyskretnym łącznikiem między biznesem a polityką? – pyta retorycznie rozmówca dziennikarzy WPROST. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika piszą Sylwester Latkowski i Michał Majewski. Na łamach WPROST także historia politycznej kariery Sławomira Nowaka. To w gruncie rzeczy historia jego relacji z Donaldem Tuskiem. Tusk był dla Nowaka mentorem, politycznym ojcem, jedynym punktem odniesienia. To on dawał mu kolejne role, ale i lekką ręką decydował o kolejnych zesłaniach  - pisze Anna Gielewska. I przypomina, że pierwszy raz Nowak znalazł się na szczycie w 2007 r., kiedy jako 33-latek został szefem gabinetu premiera. Szybko dołączył do „dworu” Tuska, gdzie robiło się politykę, planowało kampanię. Jego rola szybko rosła. Nowak był bardzo aktywny w kolejnych kampaniach, okazał się sprawnym spin doktorem, zwłaszcza gdy przychodziło atakować Pałac Prezydencki i lidera PiS. Kiedy PO wygrała wybory w 2007 r., przeprowadził się do własnego gabinetu w Alejach Ujazdowskich. Pewny siebie, cyniczny młody wilk – mówili o nim już wtedy koledzy z Platformy. Wytykali plastikowość, przywiązanie do wyglądu, drogich garniturów (szczególnie marki Kenzo) i gadżetów. Polityczna historia Nowaka – w nowym WPROST. We WPROST również o nadchodzących wyborach… prezydenckich. Na rok przed nimi niekwestionowanym faworytem jest Bronisław Komorowski. PiS, największa partia opozycyjna, szuka kogoś, kto mógłby się z nim zmierzyć. Wygrana wydaje się trudna, w zasadzie poza zasięgiem. Dlatego plan maksimum to nie tyle zwycięstwo, ile wejście kandydata Prawa i Sprawiedliwości do drugiej tury. Naturalnym kandydatem PiS wydaje się rzecz jasna Jarosław Kaczyński. Prezes nie chce jednak kandydować, bo wie, że prawdopodobnie czeka go spektakularna porażka. Dlatego PiS zlecił tajne badania, dzięki którym partia mogła się przekonać, jak Polacy zareagują na przedstawione propozycje. W szczegóły badań wtajemniczono tylko kilka najbardziej zaufanych osób. Wyniki zaskoczyły wszystkich. Nadspodziewanie dobrze wypadł w nich lider „Solidarności”, Piotr Duda. Oczywiście nie wygrywa z Bronisławem Komorowskim, ale jako jedyny z potencjalnych kandydatów PiS przechodzi do drugiej tury. A inni kandydaci? Tu zaczynają się schody. Szczegóły – w nowym WPROST. WPROST wraca też do tematu kazirodztwa. Terapeuta Jolanta Zmarzlik z Fundacji Dzieci Niczyje od 20 lat pracuje z ofiarami przestępstw seksualnych. Jak mówi, większość przypadków kazirodztwa wykluwa się w rodzinie długo i dotyczy dzieci. To najgłębiej ukrywana tajemnica w rodzinie. Wykorzystywane dzieci nie zdają sobie często sprawy z tego, że biorą udział w patologii. Seksualne ofiary ojców są psychicznie pokaleczone na resztę życia. Dlatego pomysł zalegalizowania związków kazirodczych jest wariacki i równie niebezpieczny, jak lansowana przed laty teoria dobrej pedofilii, która miała stawiać dziecko na piedestał. W środowisku prawników od lat trwa dyskusja, czy każdy rodzaj kazirodztwa to przestępstwo. Niewielka grupa prawników uważa, że to zjawisko obyczajowe i nie powinno podlegać penalizacji. Ale dotyczy to właściwie tylko jednego rodzaju przypadków: gdy dorosłe rodzeństwo dobrowolnie podejmuje decyzję o rozpoczęciu współżycia płciowego – pisze we WPROST Cezary Łazarewicz. Tymczasem polska rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Nawet bez apelu prof. Hartmana w Polsce, szczególnie na prowincji, przymyka się oko na związki kazirodcze. Na łamach WPROST także rozmowa z prof. Marią Beisert, seksuologiem pracującym z ofiarami kazirodztwa. Wiem, że zabrzmi to dziwnie, ale niech zabrzmi, jak chce, ja to muszę powiedzieć – na pomoc zasługują trzy osoby: dziecko, matka i sprawca. To jest bardzo niepopularny pogląd, ale ja go będę lansowała: sprawca nie tylko szkodzi dziecku. On też szkodzi rodzinie i sobie, jemu też należy się leczenie. Oczywiście, żeby była jasność, nie staję w obronie sprawców, bo oni przede wszystkim muszą ponieść karę za swoje czyny – mówi. I dodaje, że zdecydowana większość relacji kazirodczych to relacje ojca i córki. Także jeżeli nie jest to biologiczny ojciec. Zgodnie z konstrukcją prawną zawartą w obowiązującym w Polsce art. 201 Kodeksu karnego kazirodztwo jest możliwe nie tylko między biologicznymi krewnymi, lecz także w sytuacji przysposobienia – podkreśla Beisert. Cała rozmowa – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST.  We WPROST także seks nastolatków. A raczej – ich brak wiedzy o seksie. Z tegorocznego raportu akcji Wakacyjny Telefon Zaufania, po raz dziewiąty przeprowadzonej przez Grupę Edukatorów Seksualnych „Ponton”, wynika, że dla młodzieży w wieku 14-18 lat pornografia stała się głównym, a nierzadko jedynym źródłem wiedzy o seksie. Dlaczego jest to niepokojące? Bo młodzi ludzie często nie są w stanie odróżnić kreowanej przez przemysł pornograficzny fikcji od rzeczywistości. Zdarza się, że już u 14-latków występuje uzależnienie od pornografii. Nastoletnie dziewczyny często nie wiedzą, co to jest przemoc seksualna, molestowanie czy gwałt, choć padły jego ofiarą. Zdaniem seksuologów konieczna jest natychmiastowa poprawa jakości edukacji seksualnej, nieudolnie na ogół przekazywanej w szkołach na lekcjach wychowania do życia w rodzinie. Edukacja seksualna po polsku – w nowym WPROST. WPROST pisze też o tym, że po raz pierwszy od lat wzrasta liczba Polaków, którzy korzystają z bibliotek. To wynik mody na czytanie, ale także zmian, jakie przechodzą te placówki. Takich miejsc powstaje coraz więcej w całej Polsce. Metamorfozę przechodzą także biblioteki w mniejszych miejscowościach. Z najnowszego raportu Fundacji Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego, która prowadzi Program Rozwoju Bibliotek, wynika, że w ciągu roku biblioteki organizują średnio około 400 tys. wydarzeń. Najczęściej zajęcia edukacyjne, np. szkolenia z obsługi komputera, kursy językowe, porady dla poszukujących pracy. Drugie pod względem popularności są zajęcia literackie. Bibliotekarze w swojej pracy coraz częściej wykorzystują też nowoczesne technologie. Więcej o odradzającej się modzie na biblioteki – w nowym WPROST. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST BIZNES, w którym w tym tygodniu m.in. o tym, czy możemy zbankrutować i jak nas kuszą sprzedawcy. WPROST  BIZNES jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 13 października 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 12 października „Do Rzeczy”: jak zrobić premiera. Operacja „Kopacz” (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Operacja „Kopacz” ruszyła zaraz po niefortunnej prezentacji rządu na Politechnice Warszawskiej. Czasu było mało, roboty po uszy. Efekt okazał się całkiem niezły, a w porównaniu z występem na Politechnice – wręcz spektakularny. Co się zatem wydarzyło w ciągu tych 14 dni? W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – jak zrobić premiera, czyli marketingowe kulisy Kancelarii Premiera. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”:  dlaczego nadzieje na klęskę nowej premier mogą okazać się płonne, z czego kandydat PiS na prezydent stolicy chce sfinansować darmową komunikację, czy prezydent Warszawy wściekła się, że nie została premierem, jak lewica próbuje obalić kolejne tabu oraz ile nas kosztuje emigracja młodych, zdolnych, wykształconych… Całkowita ruina – w takim stanie była Ewa Kopacz po nieudanej pierwszej prezentacji swojego rządu na Politechnice Warszawskiej. Trzeba było szybko coś zrobić. Natychmiast. Pierwsza myśl? Ewa Kopacz musi na jakiś czas zniknąć. Nikt nie musiał jej do tego namawiać, bo nie miała ochoty na publiczne występy. Do tego stopnia, że trzeba było ją bardzo przekonywać, by w ogóle zechciała się spotkać z siatkarzami, którzy zdobyli tytuł mistrzów świata. Odwołano też dwie konwencje PO: w Katowicach i Białymstoku. Trzeba było sięgnąć po specjalistów. Pierwszy w kolejce stał Michał Kamiński, były spin doktor PiS, który od dawna kręci się przy PO. O ile jednak do niego pani premier nie do końca była przekonana, o tyle jej zaufaniem cieszy się Sławomir Nowak. Podobno to właśnie on stoi za zmianą stylu ubierania premier. W gronie osób, które pracują nad „nową lepszą Kopacz”, jest też Adam Piechowicz, który współpracował z byłą marszałek w Sejmie, a wcześniej doradzał między innymi Markowi Borowskiemu i Bartoszowi Arłukowiczowi. To oni wzięli Kopacz w obroty. Musieli stworzyć z niej lidera w sytuacji, gdy była w całkowitej rozsypce. To plan rozpisany na wiele tygodni. O kulisach operacji „Kopacz” w „Do Rzeczy” piszą Kamila Baranowska i Wojciech Wybranowski. Politycy opozycji, którzy mają nadzieję, że Ewa Kopacz błyskawicznie się skompromituje w oczach wyborców, mogą się przeliczyć – pisze z kolei Piotr Gociek. Jego zdaniem, o tym, jakie długoterminowe efekty przyniesie operacja wymiany Donalda Tuska na Ewę Kopacz, dowiemy się w przyszłym roku, przy okazji wyborów parlamentarnych. Krótkoterminowe efekty już widać: prorządowe media wpadły w ekstazę, sondaże znów wskazują przewagę PO nad PiS (lub remis), ale co najważniejsze dla sztabowców Platformy, udało się także wprawić głównego przeciwnika w stan oszołomienia połączony z lekkim zidioceniem. (…) bo jak inaczej tłumaczyć erupcję hurraoptymistycznych deklaracji, wedle których nowa premier to przeciwnik tak słaby i skompromitowany, że właściwie zaraz sama potknie się o własne nogi – pyta retorycznie publicysta „Do Rzeczy”, wyliczając potencjalne zagrożenia czekające na Ewę Kopacz. Mam dla polityków i wyborców PiS złą wiadomość: wszystko to może być prawdą, ale wcale nie oznacza, że rząd Kopacz poniesie sromotną klęskę, a PO przerżnie wybory. Cytując klasyka z kabaretu Pod Egidą Jana Pietrzaka (skecz ze złotych lat 1980–1981): „A od kiedy to skompromitowani nie grają”? I dodam od siebie – od kiedy to bycie cymbałem, żółtodziobem, aferzystą, cwaniakiem lub cynikiem oznacza automatycznie, że jest się w polityce na straconej pozycji? Jeśli tak uważacie, to w takim razie oglądaliśmy w życiu i komentowaliśmy jakieś dwie różne polityki – dodaje Gociek. Cały komentarz – w nowym „Do Rzeczy”.  Pierwszym wyzwaniem nowej premier niewątpliwie jest kampania samorządowa. Wybory już za miesiąc, a na łamach „Do Rzeczy” Piotr Gursztyn rozmawia z Jackiem Sasinem, kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Warszawy. Czy PiS oddał Warszawę walkowerem? W żadnym wypadku. (…) Zdajemy sobie sprawę, że batalia wyborcza jest tu trudna. Nie dlatego, że skala poparcia dla PO jest tu relatywnie wyższa niż w innych częściach kraju, ale dlatego, że trudna jest batalia z panią prezydent, która urzęduje od ośmiu lat, ma za sobą aparat nie tylko samorządu, ale także państwa. W tym sensie to walka nierówna – mówi kandydat. Próbę „przekupienia warszawiaków obietnicą bezpłatnej komunikacji miejskiej” nazywa czystym biznesem. Budżet Warszawy składa się w dużej części z podatków płaconych przez mieszkańców stolicy. Warszawiacy, kupując dziś bilety komunikacji, płacą jakby drugi raz, bo wcześniej zapłacili podatki. Władze Warszawy, mówiąc oficjalnie, że dopłacają do komunikacji 60–70 proc., kłamią o tyle, że nie dokładają tej sumy z własnej kieszeni. To pieniądze, które warszawiacy wnieśli jako podatki. Tymczasem Warszawa ma zupełnie niewykorzystany rezerwuar dodatkowych wpływów budżetowych. Chodzi o podatki mieszkańców, którzy nie płacą ich w stolicy – twierdzi kandydat PiS na prezydenta Warszawy, powołując się m.in. na przykład Tallina. Rozmowa z Jackiem Sasinem – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także sylwetka obecnej prezydent stolicy. Do wyborów samorządowych już blisko, więc Hanna Gronkiewicz-Waltz otwiera zamknięte od lat arterie, testuje nową linię metra w towarzystwie dziennikarzy. Cóż zrobić, skoro akurat przed wyborami firmy budowlane skończyły prace. Do listopada nie da się uniknąć spotkań z elektoratem, co na pierwszy rzut oka nie sprawia pani prezydent specjalnej przyjemności. Czas kampanii jest trudny i może być powodem pewnego znużenia, ale Hanna Gronkiewicz-Waltz ma bardzo dobry kontakt z ludźmi, nigdy nie zauważyłam, by ją to nudziło – twierdzi Joanna Fabisiak, posłanka PO, wieloletnia koleżanka prezydent Warszawy. Z kolei wiele znających Gronkiewicz-Waltz osób wskazuje, że ma ona duże ambicje i prezydentura w Warszawie to dla niej za mało. Po sejmowych korytarzach krąży plotka, że pani prezydent wściekła się, gdy to Ewa Kopacz została nominowana na stanowisko premiera. Pani prezydent tych plotek nie komentuje. Więcej o prezydent Warszawy i meandrach jej politycznej kariery – w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, że lewicowcy – i nie ma co ukrywać – nie tylko polscy, od kiedy przestali zajmować się burzeniem ekonomicznych fundamentów społeczeństwa, poświęcili się nowej pasji, jaką jest łamanie kulturowych i moralnych tabu. Tabuny profesorów (szczególnie tych od gender, queer czy porn studies, a niekiedy także filozofów) z uporem godnym lepszej sprawy zajmują się przekonywaniem, że przyjmowane powszechnie normy moralne, szczególnie te odnoszące się do dziedziny seksualnej czy szerzej rodzinnej, są tylko tabu, o których trzeba dyskutować, a w odpowiednim momencie odrzucić je w imię „nieheteronormatywnych wartości” czy walki z „patriarchalnym”, „szowinistycznym gatunkowo” czy wprost „religijnym” modelem świata – pisze w „Do Rzeczy” Tomasz P. Terlikowski. I dodaje, że ostatnio walka z moralnymi tabu wkroczyła – także w Polsce – w nową fazę. Lewica nie promuje już tylko wolnych związków (bo przecież, jak wiadomo, przekonanie, że „papierek” czy sakrament są do czegoś kochającym się ludziom potrzebne, to kulturowe tabu, które udało się już przełamać), relacji homoerotycznych (bo już jest jasne, że dwóch panów może się kochać dokładnie tak samo jak pan z panią, a do tego nie potrzebują antykoncepcji) ani nawet transpłciowości, ale relacje, które w każdej niemal kulturze (z nielicznymi wyjątkami) uchodzą za patologiczne i głęboko niemoralne. Tym razem padło więc na kazirodztwo. Więcej – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym,  ile Polska traci na emigracji młodych. Według danych GUS z 2013 r. z Polski wyemigrowało 2 196 000 osób. Jeśli założymy, że każdy z emigrantów ma średnie wykształcenie, to łatwo przeliczyć, jaką kwotą biedna Polska zasiliła najbogatsze kraje Unii Europejskiej. Według raportu OECD rok edukacji w Polsce kosztuje średnio 9 tys. dolarów (około 30 tys. zł), co oznacza, że wykształcenie osoby kończącej szkołę średnią kosztuje 110 tysięcy dolarów (ponad 364 tys. zł). Stosując więc ten prosty schemat obliczeń, ogółem wykształcenie emigrantów kosztowało Polskę 242 miliardy 438 milionów 400 tysięcy dolarów (czyli ponad 800 mld zł). Jeśli weźmiemy pod uwagę to, że tegoroczny budżet wynosi 324 637 369 zł, to oznaczałoby, że wytransferowaliśmy do bogatszych państw niemal trzy roczne budżety naszego kraju. Zniknięcie takiej rzeszy emigrantów to dla państwa strata z tytułu samych podatków w wysokości 3 294 000 000 000 zł. Tak! Blisko 3 bln 300 mld zł! Wystarczyłoby na zasypanie dziury w ZUS, uzbrojenie po zęby kilkusettysięcznej armii czy wykształcenie kilku zastępów noblistów. Nie mówiąc już o tym, że moglibyśmy pokryć siecią dróg ekspresowych całą Polskę bez oglądania się na unijne dotacje – pisze w „Do Rzeczy” Mariusz Staniszewski. Więcej o kosztach emigracji – w najnowszym wydaniu tygodnika. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 13 października 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • sobota, 11 października 25. edycja NEW YORKER Battle of the Year! (Aktualności) (by zabory.pl)
  • sobota, 11 października Jak odnaleźć piękno i radość życia? (Aktualności, Film, filmy) (by zabory.pl)
  • wtorek, 7 października Dziekanat w Złotych Tarasach zaprasza studentów wszystkich kierunków na INDEKS PARTY! (Aktualności) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 6 października Dyplomata. W salonach i politycznej kuchni – Jerzy M. Nowak (Biblioteczka) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 6 października Historia czasu – Liz Evers (Biblioteczka) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 6 października Ostatni człowiek – P.T. Deutermann (Biblioteczka, Co czytać) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 6 października Polki przeklęte – Jarosław Molenda (Biblioteczka) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 6 października Rycerzy staropolskich wojenne przypadki – Michał Górzyński (Biblioteczka, Co czytać) (by zabory.pl)
  • środa, 1 października Bankier.pl podsumowuje festiwal obietnic premier Kopacz (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Dzisiejsze expose Ewy Kopacz przyniosło prawdziwy festiwal obietnic. Jak policzył portal Bankier.pl, obietnic padło 29. To oznacza, że jedna obietnica Pani Premier padała co około półtorej minuty. Ile to wszystko będzie kosztować? Tego niestety nowa pani premier nie powiedziała. Jednak już same konkretne liczby, które padły w treści expose, podsumowane, dają kwotę niemal 135 mld zł. –  Choć premier Kopacz obiecała wydać miliardy złotych, to ani słowem nie wspomniała o źródłach finansowania. A przecież nie da się tych wydatków pokryć inaczej, niż poprzez wyższe wpływy podatkowe. „Wydamy”, to obok „bezpieczeństwa”, chyba najczęściej powtarzające się słowo expose.  Fraza ta powinna jednak brzmieć „wydam wasze pieniądze na...” – komentuje tę sytuację Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. Część expose dotycząca gospodarki i finansów publicznych była dość ogólnikowa, a jedynym konkretem była zapowiedź przygotowania założeń do nowej ustawy o działalności gospodarczej oraz nowej ordynacji podatkowej. Czyli sprawy, o których mówi się od lat. – Od premier Kopacz oczekuje się przede wszystkim tego, by planowane rewolucje w podatkach nie zaskakiwały oraz by platforma e-podatki wdrożona została bez dodatkowych opóźnień. Coraz częściej pojawiają się informacje, że planowane na ten rok uruchomienie wszystkich funkcji nie będzie możliwe – komentuje Piotr Szulczewski, analityk Bankier.pl. Samo wystąpienie w swej wymowie było bardzo polityczne. Z licznymi obietnicami, które dotyczą najbardziej palących problemów, ale tych widocznych przede wszystkim medialnie. Padło natomiast mało konkretów w sprawach, które realnie mogłyby ułatwiać codzienne życie Polakom. I to pomimo deklaracji, że rząd od teraz ma właśnie pochylić się nad odzyskaniem zaufania milczącej większości. Sama deklaracja, że stworzony zostanie system pomocy prawnej, nowa ordynacja podatkowa, czy zaproponowane kolejne regulacje prawne, nie rozwiążą problemu nadmiernych obciążeń fiskalnych pracy młodych ludzi, bezrobocia strukturalnego, czy też niewydolnego systemu sądowniczego i słabej ochrony konsumenta. – Potrzebne są w tym wymiarze konkretniejsze pomysły upraszczania procedur i stworzenia kompleksowego systemu obsługi obywatela. Bez współpracy z samorządami tego się nie da zrobić, a deklaracji jak aktywizować współpracę na linii rząd – samorządy nie było, co dziwi w obliczu bliskich już wyborów samorządowych – komentuje Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Bankier.pl. Więcej na ten temat w artykułach: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Lista-obietnic-Ewy-Kopacz-7218612.html http://www.bankier.pl/wiadomosc/Nikt-wam-tyle-nie-da-ile-ja-wam-obiecam-w-wersji-2-0-7218616.html http://www.bankier.pl/wiadomosc/Nowy-stary-kierunek-7218617.html Analizy Bankier.pl – [email protected] dostarczył infoWire.pl
  • środa, 1 października Najbardziej zaawansowana sieć światłowodowa w Serbii wystawiona na sprzedaż (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Belgrad, 1 października 2014 - na sprzedaż zostanie wystawiona najbardziej zaawansowana nowocześniejsza w Serbii szybka sieć światłowodowa o łącznej długości ponad 1200 km. W imieniu właściciela sieci, Targo Telekom LLC, sprzedaż zostanie przeprowadzona przez firmę Netbid Industrieauktionen AG należącą do międzynarodowej grupy Angermann Group. „Zakup nowoczesnej sieci światłowodowej w Serbii da inwestorom znakomitą możliwość skorzystania ze wzrostu serbskiego rynku – zarówno w segmencie konsumenckim, jak i klientów biznesowych” – podkreślił Timm Langenfeld, członek zarządu NetBid AG, Hamburg. Sieć szkieletowa o najwyższych szybkościach transmisji zarówno w ruchu wewnętrznym, jak i międzynarodowym umożliwia świadczenie usług na terenie całej Republiki Serbii, co wraz z jakością obsługi gwarantowaną przez Targo Telecom daje kluczową przewagę konkurencyjną. Choć pierwsi zainteresowani już rozpoczęli analizę due dilligence, postępowanie jest nadal otwarte dla innych potencjalnych nabywców. Sprzedaż zostanie przeprowadzona w drodze licytacji zaplanowanej na koniec 2014 roku. Głównym elementem infrastruktury jest licząca 850 km sieć szkieletowa przecinająca Serbię z północy na południe i ze wschodu na zachód. Sieć łączy wszystkie główne miasta Serbii, dociera także do sąsiednich państw: Węgier, Bułgarii, Macedonii i Chorwacji. „Sieć szkieletowa, będąca pomostem pomiędzy środkową a południowo-wschodnią Europą oraz łącząca Serbię z praktycznie wszystkimi sąsiadami, ma olbrzymie znaczenie strategiczne” – powiedział Langenfeld. „Dzięki wysokiej pojemności może być ona interesująca m.in. dla międzynarodowych operatorów telekomunikacyjnych, operatorów usług, korporacji i instytucji rządowych”. Sprzedaż obejmie także „Metronet” - liczącą łącznie ok. 500 km sieć metropolitalną w aglomeracji belgradzkiej. Składa się na nią ok. 100 km sieci szkieletowej oraz ok. 400 km sieci dostępowej (tzw. „ostatniej mili”) w technologii FTTH (Fiber To The Home). Dzięki niej już dziś na terenie aglomeracji z szerokopasmowego dostępu do Internetu może korzystać ok. 160 tys. gospodarstw domowych – spośród ok. 540 tys. istniejących, a rzeczywiście korzysta z niej ok. 6500 klientów indywidualnych i biznesowych. „Sieć FTTH umożliwia korzystanie z pełnego spektrum usług internetowych takich, jak szerokopasmowy dostęp do Internetu, łącza dedykowane czy telewizja IP” – podkreślił Langefeld. Cała sieć jest zbudowana z najnowocześniejszych włókien optycznych G.655E ułożonych w podziemnej kanalizacji kablowej. Dane są przesyłane w technologii DWDM (Dense Wavelength Division Multiplex) - najbardziej zaawansowanej technologii transmisji danych, która umożliwia zwielokrotnienie pojemności włókna dzięki równoczesnemu przesyłaniu jednym światłowodem sygnałów o różnych długościach fali świetlnej. Dzięki temu sieć ma bardzo wysoką pojemność i bardzo wysokie szybkości transmisji sięgające 10 GB/s, które można dodatkowo zwiększyć do 40, a nawet do 100 Gb/s. „Biorąc pod uwagę ogromny potencjał rynkowy i najnowocześniejszy sprzęt oczekujemy, że cena zakupu wyniesie kilkadziesiąt milionów euro” – powiedział Langenfeld. Sieć została zbudowana w latach w latach 2008-2012 przez Targo Telekom LLC, oddział Slovenian Nuba svetovanje in investiranje Group. W 2014 roku słoweńska firma-matka podjęła strategiczną decyzję o sprzedaży sieci, która zostanie przeprowadzona w drodze licytacji zorganizowanej przez specjalistyczną firmę marketingową Netbid AG. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 30 września Nowe dowody osobiste (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    1 stycznia 2015 r. wprowadzony zostanie nowy wzór dowodów osobistych. Nie będzie już na nim informacji o adresie zameldowania, kolorze oczu i wzroście, a także zeskanowanego podpisu. Pojawi się za to rubryka „obywatelstwo”. Jak mówi serwisowi infoWire.pl Zastępca Dyrektora Departamentu Spraw Obywatelskich Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Mirosława Hellich, dane osobowe umieszczone na dowodzie zostaną ograniczone do tych, które potwierdzają tożsamość jego posiadacza. Do identyfikacji obywatela wystarczy sam numer PESEL. Co ważne, zmiana wzoru dowodów osobistych wcale nie oznacza, że wraz z nastaniem 2015 r. wszyscy będziemy musieli posługiwać się od razu nowymi dokumentami. „Nie jest przewidziana żadna masowa wymiana dowodów osobistych […]. Będziemy je wymieniać sukcesywnie, na skutek utraty ważności bądź też zmiany danych” – uspokaja Mirosława Hellich. Wniosek o wydanie nowego dokumentu tożsamości będzie można złożyć albo osobiście, w dowolnym urzędzie gminy, albo przez internet. Obywatel nie poniesie żadnych kosztów w związku z wymianą. Dowody będą ważne przez 10 lat, a w przypadku dzieci do 5 roku życia – przez lat 5. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 30 września Rząd Finlandii stawia na Samsung KNOX (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wybrane urządzenia firmy Samsung* wraz z rozwiązaniem Samsung KNOX uzyskały certyfikat do obsługi poufnych informacji przez urzędników państwowych w Finlandii. Rozwiązania Samsung uzyskały certyfikat jako pierwsze do użytku rządowego w tym kraju w wyniku wielomiesięcznych, skrupulatnych testów poziomu bezpieczeństwa. Rozwiązanie Samsung KNOX przyczyniło się w głównej mierze do uzyskania certyfikacji w Finlandii. Dzięki niemu fińscy urzędnicy państwowi mogą bezpiecznie korzystać z urządzeń Samsung, na których wszystkie zastrzeżone informacje związane z ich pracą są chronione w bezpiecznej, odrębnej przestrzeni roboczej. Uzyskany certyfikat ma tym większe znaczenie, jako że Finlandia jest jednym z najbardziej rozwiniętych rynków smartfonów. Certyfikacji dokonał Fiński Urząd Regulacji Komunikacji (Finnish Communications Regulatory Authority – FICORA) na podstawie testów bezpieczeństwa zdefiniowanych przez „Fińskie kryterium oceny narodowego bezpieczeństwa informacji” (Finnish National Information Security Evaluation Criteria – KATAKRI II). Certyfikat FICORA to najnowsze osiągnięcie na liście autoryzacji rządowych dla urządzeń i rozwiązań przenośnych firmy Samsung: Maj 2014 r.: rząd Wielkiej Brytanii zezwala pracownikom brytyjskiego sektora rządowego i publicznego na korzystanie z platformy Samsung KNOX oraz ze smarfonów i tabletów Samsung Galaxy. W tym samym miesiącu wyposażone w platformę KNOX urządzenia Samsung Galaxy S5 oraz Note 10.1 2014 Edition otrzymują certyfikat MDFPP (Mobile Device Fundamentals Protection Profile Common Criteria), który jest uznawany w 26 państwach.  Czerwiec 2014 r.: pięć smartfonów i tabletów Samsung Galaxy z platformą KNOX dostaje oficjalne zezwolenie na wykorzystywanie w amerykańskich organizacjach rządowych i militarnych. Dodatkowo „Instrukcja bezpieczeństwa technicznej implementacji” (STIG) dla Samsung KNOX zostaje uaktualniona do wersji 2, dostarczając nowe rozwiązania niezbędne do zastosowania w protokołach bezpieczeństwa w systemie operacyjnym Android. Lipiec 2014 r.: Samsung Galaxy S5 zyskuje akcept do użytku przez australijski rząd i zostaje uznany za urządzenie odpowiednie do ochrony australijskich informacji rządowych oznaczonych jako „jawne, do ograniczonego rozpowszechniania”. Neil Barclay, starszy specjalista ds. mobilności przedsiębiorstwa w dziale europejskich operacji telekomunikacyjnych firmy Samsung, powiedział: Dzięki certyfikatowi FICORA Samsung będzie mógł ustanowić standard dla zarządzania bezpieczeństwem rozwiązań mobilnych wewnątrz fińskiego rządu. To wydarzenie jeszcze bardziej podkreśla rosnącą adaptację naszych produktów mobilnych wśród organizacji sektorów rządowego i publicznego, których wymogi w zakresie bezpieczeństwa technologii należą do najbardziej rygorystycznych. Ostatnio otrzymana certyfikacja, razem z innymi niedawnymi akredytacjami od rządów Wielkiej Brytanii, USA i Australii, stanowi świadectwo siły mobilnej oferty firmy Samsung, będącej doskonałą mieszanką użyteczności i bezpieczeństwa. Aki Tauriainen, szef zespołu ds. audytu i akredytacji z Fińskiego Narodowego Centrum Bezpieczeństwa Cybernetycznego: FICORA testowała wybrane urządzenia Samsung z platformą KNOX przez kilka miesięcy. Sprawdzano między innymi jakość kodu, odporność i bezpieczeństwo. W pełni zintegrowana oferta firmy Samsung to pierwsze rozwiązanie zaaprobowane do obsługi zastrzeżonych informacji wewnątrz fińskiego rządu. Cieszymy się na dalszą współpracę z firmą Samsung, nieustannie dostarczającą nam produktów i usług, które coraz lepiej mogą zaspokajać potrzeby i wymagania fińskiego sektora rządowego.   * Certyfikacja obejmuje urządzenia Samsung z systemem Android 4.4.2 i rozszerzeniem Samsung KNOX Więcej na temat FICORA FICORA jest odpowiedzialna za zarządzanie i ewaluację technologii informacyjnych oraz bezpieczeństwa. Narodowe Centrum Bezpieczeństwa Cybernetycznego Finlandii (National Cyber Security Centre Finland – NCSC-FI), razem z FICORA, koncentruje się na kwestiach zabezpieczania informacji związanych z przetwarzaniem informacji niejawnych w ramach komunikacji elektronicznej. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 28 września W czyich rękach mogą być taśmy prawdy? WPROST z premierowym fragmentem książki Latkowskiego i Majewskiego oraz z „Listą 100 najbogatszych Polek” (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Rzeczywiście, była to dla wszystkich sytuacja krępująca. Latkowski ujrzał, że szef MSW lekceważy szefa CBA i jego „sprawy wagi państwowej”. Teraz mniej się dziwił temu, co słyszał w ostatnich miesiącach. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – naciski służb, nagonka polityków, mediów i biznesu. Fragmenty książki Sylwestra Latkowskiego i Michała Majewskiego  - w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Ponadto we WPROST po raz drugi Lista 100 najbogatszych Polek. Kobiety biznesu ciężko pracowały na sukces. Wraz z mężami budowały rodzinne imperia lub same dochodziły do wielkich pieniędzy. Ich historie – w najnowszy wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach WPROST także: kto się wybiera z Tuskiem do Brukseli, kim jest minister spraw wewnętrznych, dlaczego producent Ciechana nie zmierza ukrywać swoich poglądów oraz „Przegrana wojna o seks”, czyli rozmowa Magdaleny Rigamonti z prof. Lwem-Starowiczem. Mam problem z dotarciem do Sienkiewicza – stwierdził Latkowski (w rozmowie z szefem CBA, Pawłem Wojtunikiem) i wyjaśnił, że rozmowa z nim jest konieczna. - Nie chcę z nim rozmawiać tylko o zawartości taśmy, jego rozmowie z Belką. Choć są tam skandaliczne wątki. Interesują mnie okoliczności, fakt wielomiesięcznego nagrywania, chcę porozmawiać o zagrożeniach, jakie wynikają z tej sytuacji. Ta sprawa wszystkich przerasta, jak widzę. – Bo czegoś takiego nie było w historii – rzucił rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Paweł Wojtunik, szef CBA, podniósł się z krzesła i poszedł za swoje biurko. Podniósł słuchawkę rządowego telefonu. – To sprawa wagi państwowej – powiedział do słuchawki. Chwilę z kimś porozmawiał, coś tłumaczył i po wszystkim wkurzony walnął słuchawką (…) – Dam ci znać, czy się z tobą spotka, ale nie ma wyboru. Musi, tu chodzi o państwo – rzucił Wojtunik na odchodne. Kilka godzin później szef CBA zadzwonił do Latkowskiego. – To bufon, nie zgodził się – usłyszał w słuchawce. - Jego sprawa. Zrobiłem, co w mojej mocy – odparł szef WPROST. Tak zaczęła się ta historia. O jej kulisach, o tym, jak wyglądała praca redakcji WPROST, jak dziennikarze otrzymywali informacje i nagrania, jak funkcjonowało w tym czasie wydawnictwo piszą w swojej książce Michał Majewski i Sylwester Latkowski. Fragmenty książki – na łamach najnowszego wydania WPROST.   Na łamach WPROST także po raz drugi – „Lista 100 najbogatszych Polek”. Otwiera ją Grażyna Kulczyk, której majątek jest szacowany na 2,5 mld zł. Jest nie tylko najbogatszą Polką, ale i twórczynią największej prywatnej instytucji kultury w Polsce. Działając na własny rachunek, zgromadziła ogromny majątek. Jego najważniejszą częścią pozostaje poznański kompleks Stary Browar. Na drugim miejscu znalazła się Barbara Komorowska (1,6 mld zł). To od jej imienia i nazwiska pochodzi nazwa firmy Bakoma, jednego z największych producentów przetworów mlecznych, konkurenta dla takich gigantów spożywczych jak Danone czy Zott. Na podium zmieściła się jeszcze Aldona Wejchert (1,3 mld). Wraz z dziećmi jest głównym udziałowcem Grupy ITI, w której pełni funkcje wiceprezydenta oraz członka komitetu wykonawczego. Pierwszą piątkę uzupełniają Solange Olszewska,  prezes Solaris Bus&Coach, oraz Anna Podniesińska, która jako pierwsza sprowadziła do Polski wiele światowych marek. Na 13. miejscu znalazła się Victoria Wejchert, najmłodsza polska milionerka, 26-letnia spadkobierczyni fortuny Jana Wejcherta. Odziedziczone pieniądze włożyła do funduszu inwestycyjnego Capital36 FIZ. Na 49. pozycji uplasowała się nasza najlepsza rakieta – Agnieszka Radwańska. Na 90. miejscu – Anja Rubik, która w tym roku po raz pierwszy trafiła do prestiżowego grona dwudziestu najlepiej zarabiających modelek na świecie. „Lista 100 najbogatszych Polek” – w nowym WPROST. We WPROST także o tym, że po tym, jak sprawy w partii zostały poukładane po myśli Donalda Tuska, były premier spokojnie może się zająć poszukiwaniem domu w Brukseli. Dom nie musi być wielki, ale koniecznie z ogrodem. – To jedyny warunek, który postawił szef – mówi dyplomata z Brukseli. Budżet przewodniczącego Rady Europejskiej na wynajęcie lokum wynosi prawie 4 tys. euro. Najbardziej odpowiednia dzielnica to okolice Avenue de Tervueren. Pojawia się też druga możliwa lokalizacja, podbrukselskie miasteczko nad jeziorem Genval. Mieszkań w Brukseli powinni też poszukać ci, którzy wyjeżdżają w ślad za byłym szefem rządu.  To Piotr Serafin, były minister ds. Unii Europejskiej, Paweł Graś, sekretarz generalny PO i były rzecznik rządu, oraz Łukasz Broniewski, szef gabinetu Tuska. Serafin będzie harował, zatopi się w papierach, bo to uwielbia. Broniewski będzie odpowiadał za kalendarz Tuska i nosił za nim teczkę, czyli to samo, co robił przez siedem lat. A Graś? Graś będzie do towarzystwa – ironizuje polityk Platformy. Kto pojedzie do Brukseli z Donaldem Tuskiem - w najnowszym WPROST pisze Agnieszka Burzyńska. Na łamach WPROST również nowa minister spraw wewnętrznych. O Teresie Piotrowskiej w Sejmie wiedzą bardzo mało, choć jest posłanką Platformy od 2001 r. Do tego stopnia, że gratulacje z okazji nominacji na fotel szefa MSW wielu polityków złożyło… innej posłance PO, Irenie Tomaszak-Zesiuk, podobnej nieco do Piotrowskiej. Za nią też w pierwszej chwili ruszyły telewizyjne kamery. Tymczasem Piotrowska właśnie się przesiadła z poselskich ław do rządowego tramwaju. I od razu zajęła miejsce w pierwszym rzędzie, blisko swojej przyjaciółki, premier Ewy Kopacz. Jej nazwisko pojawiło się w środę, dzień przed tym, zanim Kopacz udała się do prezydenta Bronisława Komorowskiego z listą nowych ministrów. Sama Piotrowska przyznawała, że została tego dnia w trybie pilnym wezwana do Warszawy. W gabinecie przyjaciółki usłyszała, że ma zastąpić Bartłomieja Sienkiewicza. Kim jest nowa pani minister? W latach 80. należała do Paxu. Zanim trafiła na dobre do polityki, uczyła religii. Napisała nawet podręcznik „Bóg naszym Ojcem”, ćwiczenia do katechezy dla dzieci. Książka – już czwarte wydanie – wciąż jest w sprzedaży. W początkach lat 90. Piotrowska związała się z ZChN. Pod koniec lat 90. została wojewodą bydgoskim. O meandrach kariery politycznej nowej szefowej resoru spraw wewnętrznych pisze Ann Gielewska.   We WPROST także rozmowa z Markiem Jakubiakiem, prezes Grupy BRJ, produkującej między innymi piwo Ciechan. Nie może być tak, że skoro mam inne zdanie, to jestem, cytując internautów: „Bydlakiem, chamem i cebulakiem, któremu wystaje z butów słoma – oburza się Jakubiak. I dodaje - Nie jestem homofobem. O swoim wpisie mówi, że był zbyt emocjonalny. Napisałem to w emocji i sam się opamiętałem – mówi. Zdradza, że chciał napisać jeszcze mocniej. Potem przyszła refleksja. Jeszcze przed całą aferą medialną to zdanie z mojego Facebooka wyrzuciłem. Trzeba też dodać, że napisałem to na prywatnym profilu i do swoich znajomych – podkreśla. Z Markiem Jakubiakiem we WPROST rozmawia Izabela Smolińska.    We WPROST także rozmowa z prof. Zbigniewem Lwem-Starowiczem o polityce, seksie i Kościele. Byłem już Żydem, masonem, Ukraińcem, erotomanem, homofobem, to mogę być i Gowinem polskiej seksuologii. (…) Wojownicza feministka nie może ścierpieć moich poglądów na temat kobiet i mężczyzn, na temat gender, wychowania bez płci. Wie pani, jestem przyzwyczajony – mówi seksuolog w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. I dodaje, że wojna o seks jest od dawna przegrana. Edukacja seksualna w szkołach istniała dwa razy, i to krótko. Przedmiot o nazwie przygotowanie do życia w rodzinie ma charakter religijny. Jest inspirowany światopoglądowo. To nie jest wiedza współczesna. Podręcznik do przygotowania do życia w rodzinie niewiele się różni od podręcznika do religii. Oceniałem jeden z nich dla Ministerstwa Edukacji Narodowej i oceniłem bardzo wysoko, ale musiałem zmienić tytuł podręcznika na podręcznik do religii. W MEN tego nie przyjęli i odesłali, że muszę ocenić podręcznik do przygotowania do życia w rodzinie. Nie zgodziłem się – opowiada Lew-Starowicz. Cała rozmowa – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST BIZNES, w którym w tym tygodniu m.in. o tym, czy na wojnie można zarobić. WPROST  BIZNES jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 29 września 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 25 września Budżet na 2015 rok to kiełbasa wyborcza za rozsądną cenę (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Rząd przyjął projekt budżetu na 2015 r. - poinformowało Centrum Informacyjne Rządu. Przewiduje on, że wydatki państwa i dochody budżetu będą wyższe w porównaniu z 2014 r. – Budżet na rok 2015 to klasyczny budżet wyborczy. Znajdą się w nim m.in. hojniejsze podwyżki emerytur, wyższe dopłaty dla posiadaczy dzieci (tzw. ulga na dzieci), co będzie skutkowało wzrostem deficytu budżetowego do 46 mld zł, z nieoficjalnie szacowanych na ten rok 34 mld zł. Limit wydatków rządu ma wzrosnąć o 18 mld zł (5,5%), czyli więcej niż łącznie w ciągu ostatnich 6 lat (z 309 mld w roku 2008 do 325,3 mld w tegorocznej ustawie budżetowej) – komentuje Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. W założeniach do budżetu zawarto zapis, że wzrost PKB w 2015 r. wyniesie w ujęciu realnym 3,4 proc., a średnioroczna inflacja - 1,2 proc. Przewidziano, że deficyt w przyszłym roku ma nie przekroczyć 46 mld zł. Dochody budżetu państwa zaplanowano w wysokości 297 mld zł, (wobec 277 mld zł zaplanowanych na bieżący rok), a wydatki 343 mld zł (wobec 325 mld zł przewidzianych w tym roku). – W budżecie na rok 2015 przewidziano realną dynamikę PKB na poziomie 3,4% przy średniorocznej inflacji rzędu 1,2%. Oznaczałoby to nominalny wzrost PKB o 4,6% przy prognozowanym wzroście dochodów państwa (czytaj: podatków) o 7% rdr. Są to założenia realne pod warunkiem, że sytuacja gospodarcza nie ulegnie znaczącemu pogorszeniu, czego niestety nie można obecnie wykluczyć – Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. Rząd zwiększa ulgę na dzieci Najważniejszą zmianą systemową ma być zwiększenie o 20 proc. ulgi podatkowej na wychowanie trzeciego i kolejnego dziecka. Zmiana ta ma też umożliwić wykorzystanie pełnej kwoty ulgi tym osobom, które dotychczas wykazywały zbyt mały podatek, by w pełni ją rozliczyć. Na wydatki wpłynie też waloryzacja emerytur i rent o wskaźnik w wysokości 101,08 proc., wraz z gwarantowaną podwyżką wynoszącą nie mniej niż 36 zł. W planie na 2015 rok rząd nie zamierza zwiększać funduszu płac w sektorze budżetowym. – Emerytury trzeba waloryzować, bo emeryci powinni mieć udział we wzroście PKB państwa. Problemem systemu nie jest waloryzacja tylko odsetek tych emerytów, którzy za stosunkowo krótki staż pracy mają bardzo wysokie świadczenia. Cieszą zmiany w sposobie rozliczania podatku PIT i możliwość odzyskania prawie całej ulgi, ale jest to rozwiązanie, które dotyczy nielicznych. Celem ulg w podatku dochodowym jest premiowanie osób pracujących. Młodych i jeszcze bezdzietnych system na razie nie zamierza promować – zauważa Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Więcej na ten temat: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rzad-przyjal-projekt-budzetu-na-2015-r-3205714.html Analizy Bankier.pl - [email protected]   dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 16 września Netia zapewni łączność Sejmowi RP (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Netia podpisała czteroletnią umowę z Kancelarią Sejmu RP na świadczenie usług głosowych. Tym samym Netia jest obecnie jedynym operatorem, który dostarcza usługi telefonii stacjonarnej dla Sejmu i Senatu RP. Netia – pokonując czterech konkurentów - wygrała przetarg zorganizowany przez Kancelarię Sejmu RP na „Świadczenie usługi telekomunikacyjnej telefonii stacjonarnej wraz z dostawą niezbędnego dla świadczenia usługi wyposażeniem”. Umowa została zawarta na okres 4 lat, jej wartość to blisko 450 tys. zł brutto. Dzięki wygranej w przetargu, Netia, jako jedyny operator telekomunikacyjny na naszym rynku, będzie świadczyć swoje usługi, zarówno dla Kancelarii Sejmu RP, jak i Kancelarii Senatu RP (z którą to podpisała czteroletnią umowę 17 marca br.) W przetargu ogłoszonym przez Kancelarię Sejmu RP, brały również udział firmy: DID, Orange, GTS oraz Exatel. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 16 września Wyższe diety dla członków komisji wyborczych (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Po ośmiu latach Państwowa Komisja Wyborcza zadecydowała o podwyższeniu diet dla członków komisji wyborczych. Wynagrodzenia dla osób, które podczas najbliższych wyborów samorządowych będą zajmowały się między innymi wydawaniem kart do głosowania, sporządzaniem list obecności oraz obliczaniem wyniku wyborczego, wzrosną ponad dwukrotnie. Przewodniczący okręgowej komisji wyborczej otrzyma 380 zł, jego zastępca - 330, a szeregowy członek - 300. „W komisjach terytorialnych diety będą wynosiły od 550 do 650 zł” - wyjaśnia Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego. Podczas ponownego głosowania - drugiej tury wyborów - członkowie komisji otrzymają 50% pierwotnej stawki. Podwyżki zostały wprowadzone, gdyż obciążenie pracą w wyborach samorządowych jest większe niż w tych do Parlamentu Europejskiego czy do Sejmu i Senatu. Do pracy w terytorialnej lub obwodowej komisji wyborczej może zgłosić się każdy, kto ukończył 18 lat oraz ma prawa publiczne i czynne prawo wyborcze. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 16 września Kobieta w samorządzie (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Kobiety coraz częściej chcą mieć wpływ na to, co dzieje się w ich środowisku lokalnym. Nic dziwnego, że decydują się na start w wyborach samorządowych. Cztery lata temu kandydowało 31% kobiet. Mandat zdobyło 22% z nich. Na płeć piękną warto głosować. Kobiety są coraz lepiej wykształcone i przygotowane do sprawowania władzy. W porównaniu do mężczyzn stosują lepszą taktykę zarządzania. „Starają się działać perswazyjnie, czyli przekonywać do zrealizowania danego celu czy wykonania zadania. Nie robią nic na siłę” – mówi serwisowi infoWire.pl Urszula Wegenke-Roszak, psycholog z Centrum Medycznego Wellmed. Mężczyźni bardziej nastawiają się na konfrontację, walczą, wymuszają. O kobietach w polityce nie można mówić: „słaba płeć”. Choć są bardziej emocjonalne, to w sytuacjach trudnych i stresowych radzą sobie bardzo dobrze. Są też wyczulone na problemy społeczne. Praca w samorządzie nie jest łatwa, a czasem jest wręcz niewdzięczna – zaznacza Prezydent Miasta st. Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. „Jeśli jednak w naszej głowie zakiełkowała myśl, że chcę startować na radną, to trzeba iść za tym głosem” – dodaje. Najtrudniejsze są początki. Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że życie składa się nie tylko z sukcesów, ale i porażek – a te uczą najwięcej. Decyzję o starcie w wyborach na pewno warto przedyskutować z najbliższymi. Rodzina jest najlepszym wsparciem w pracy samorządowca – dodaje Hanna Gronkiewicz-Waltz. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 15 września Węgrzy zapłacą niższe raty kredytów (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Na skutek wypłat rekompensat za zbyt wysokie kwoty spreadów walutowych raty kredytów mieszkaniowych na Węgrzech spadną o jedną trzecią. Węgierski rząd podjął działania, które mają pomóc obywatelom w spłacie wysokich zobowiązań. Straci na tym głównie sektor bankowy. Czy Polacy mają czego zazdrościć Węgrom? – W Polsce blisko połowa kredytów mieszkaniowych, to kredyty walutowe, głównie we frankach szwajcarskich. Sytuacja polskich kredytobiorców nie jest porównywalna z węgierskimi.  Pomimo dużo większej zmienności kursu złotego wobec franka, niż forinta w okresie kryzysu finansowego 2008-2009 roku. W szczytowym okresie kryzysu kurs złotego wahał się nawet o 50 proc., forinta o 33 proc, a i tak lepiej radzimy sobie ze spłatą – przekonuje dr Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Bankier.pl. Wynika to z dużo bardziej rygorystycznego podejścia polskiego nadzoru finansowego do kwestii zdolności kredytowej i wprowadzenia Rekomendacji S w 2006 roku. Ustaliła ona wymóg posiadania wyższej o 20 proc. zdolności kredytowej w kredytach denominowanych, w porównaniu ze złotowymi. Węgierskie banki wypłacą kredytobiorcom rekompensaty Latem węgierski parlament uchwalił ustawę, która zobowiązuje banki do zwrócenia kredytobiorcom niesłusznie pobranych kwot, wynikających ze stosowania spreadu walutowego. Węgierski premier, Wiktor Orban, zapowiedział, że wypłaty rekompensat zakończą się w pierwszej połowie 2015 roku. Dzięki temu realne miesięczne obciążenia powinny zmaleć średnio o jedną trzecią. W Polsce problem na mniejszą skalę Problem nadmiernej wartości kredytu, spowodowany zawyżonym kursem złotego w trakcie brania kredytu, dotyczy w tej chwili około 200 tys. umów, czyli co ósmego polskiego kredytobiorcy hipotecznego. Na Węgrzech walutowe kredyty hipoteczne były udzielane dużo bardziej liberalnie i stanowią dziś około 80 proc. portfela kredytowego. W Polsce, co drugi kredyt udzielany był formie kredytu indeksowanego lub denominowanego we franku szwajcarskim. Najwięcej, bo aż 120 tys. takich kredytów udzielono w 2008 roku. Z obliczeń Komisji Nadzoru Finansowego wynika, że przewalutowanie kredytów denominowanych w helweckiej walucie po kursie z 2008 roku kosztowałoby sektor bankowy ok. 45 mld zł. To suma zysków całego sektora bankowego z ostatnich trzech lat. – Instytucje bankowe jako podmioty profesjonalne oraz instytucje zaufania publicznego mają obowiązek dbać nie tylko o swój zysk, ale także interes klienta. Dlatego, to banki powinny zaproponować rozwiązanie, które ułatwi kredytobiorcom spłatę zobowiązań większych, niż wartość nieruchomości, którą nabyli klienci. Brakuje takich oddolnych inicjatyw i lepiej, żeby pojawiły się zanim zostaną nałożone na banki odgórnie – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Cała nadzieja w szwajcarskim banku centralnym – Utrzymanie niskich kosztów kredytów denominowanych zależy od determinacji szwajcarskiego banku centralnego w obronie franka przed dalszym umocnieniem. Raczej nie możemy liczyć, że scenariusz węgierski w Polsce zostanie powtórzony i politycy zdecydują się gremialnie pomagać kredytobiorcom. Powód jest prosty – tych kredytobiorców z kłopotami jest relatywnie mało, a koszty publiczne pomocy zbyt wysokie – dodaje Bogusław Półtorak, redaktor naczelny Bankier.pl.  Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Wegry-raty-spadna-o-jedna-trzecia-7218026.html Analizy Bankier.pl - [email protected] dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 14 września WPROST: Jerzy Stuhr o prawdach wiary i prawdzie o Polakach (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Ci nieliczni, którzy widzieli już mój nowy film „Obywatel”, gratulowali mi odwagi. Zastanawiałem się, o co im chodzi. (…) Zrobiłem film na bolesne tematy, tak jak czułem, tak jak artysta powinien to robić, a nie na pół gazu. Ja nikogo nie obciążam, bo ja te grzechy sam popełniałem – mówi Jerzy Stuhr. W najnowszym WPROST – rozmowa o jego nowym filmie „Obywatel”. A także o Polsce, Kościele i Solidarności. Ponadto w najnowszym WPROST o porozumieniu ws. wysyłania broni na Ukrainę, kto będzie rządzić z Ewą Kopacz, Leszek Balcerowicz o rządach – tych sprzed 25 lat i obecnych, o finansach Twojego Ruchu i fenomenie króla polskiego Internetu, czyli rozmowa z Sylwestrem Wardęgą.    Mimo zaprzeczeń resortu obrony na ostatnim szczycie NATO Polska porozumiała się z Ukrainą w sprawie dostaw broni – dowiedział się WPROST. Kiedy 7 września, dwa dni po zakończeniu szczytu NATO w walijskim Newport, doradca ukraińskiego prezydenta, umieścił na blogu informację, że na szczycie zapadły ustalenia dotyczące przysłania na Ukrainę doradców wojskowych oraz dostaw nowoczesnej broni z USA, Francji, Włoch, Polski i Norwegii, MON niemal natychmiast zdementował te informacje. Podobnie zareagowały inne państwa. Oświadczenie zdementowały też ministerstwa obrony Włoch i Norwegii. Wydawało się, że całe zamieszanie to wynik jakiegoś gigantycznego nieporozumienia. Jednak dzień później prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podczas spotkania z wojskowymi w ostrzeliwanym przez separatystów Mariupolu wygłasza kolejne zaskakujące oświadczenie podobnej treści. I znowu MON dementuje. Ale, jak ustalił WPROST, do porozumienia w Newport jednak doszło. Była obietnica kilku państw i my jesteśmy w tej grupie. Ukraińcy durnowato zrobili, że to upublicznili – mówi jeden z ważnych członków polskiej delegacji na szczycie NATO. Dlaczego strona ukraińska bez zgody Polaków upubliczniła wiadomość o porozumieniu? Szczegóły – w nowym WPROST. Na łamach WPROST także rozmowa z Jerzym Stuhrem, którego nowy film niebawem trafi na ekrany kin. Mam świadomość, że będę musiał się bronić, tłumaczyć, może coś wyjaśniać. Proszę jednak pamiętać, że to ja jestem w tym filmie i to ja nie znam wszystkich prawd wiary. Jak się na mnie rzucą kręgi kościelne czy prawicowi dziennikarze, to ja sobie takie wytłumaczenie przygotowałem: dzięki temu filmowi widz może poznać sześć prawd wiary – mówi reżyser. Ale w jego filmie problem Kościoła nie sprowadza do nieznajomości prawd wiary. - Wcześniejsza wersja scenariusza była znacznie ostrzejsza. Zrezygnowałem z pewnej sceny, choć wielu mnie przekonywało, że powinna się tam znaleźć. Wiemy przecież, z jakimi problemami boryka się ta instytucja – dodaje Stuhr. Czytając scenariusz „Obywatela”, można się załamać. Naprawdę jesteśmy takimi antysemitami, klerykałami, bałwanami bez wyobraźni? – pyta Cezary Łazarewicz. - Też. Niech pan zawsze dodaje: też – odpowiada Stuhr. I wyjaśnia, że patrzy na świat przez okulary Sławomira Mrożka. Miota nami histeryczny patriotyzm, ale gdzieś zawsze mamy jakieś szczęście – mówi. Rozmowa z Jerzym Stuhrem – w najnowszym WPROST.  We WPROST również o tym, że Ewa Kopacz, poza obsadzeniem resortów, musi od podstaw zbudować swoje polityczne zaplecze. Do tej pory w jej otoczeniu dominowali asystenci i ludzie dbający o wizerunek marszałek Sejmu. Teraz większość szykuje się do kancelarii nowej szefowej rządu. Tyle że nikt z tego grona nie zajmował się twardą polityką. Politykę „robiła” kancelaria premiera i najbliżsi współpracownicy Donalda Tuska. Kopacz o polityce z Tuskiem rozmawiała najczęściej w cztery oczy. Na kogo teraz sama postawi? Pole manewru ma niewielkie. To muszą być osoby zaufane, a jednocześnie takie, które umieją robić politykę. Nie widzę przy niej nikogo takiego – przyznaje jeden ze współpracowników odchodzącego szefa rządu. Na co dzień za zamkniętymi drzwiami gabinetu marszałek Kopacz hierarchia jest ustalona od dawna. Pierwsze skrzypce grają tam Jolanta Gruszka, dyrektor generalna gabinetu marszałek, oraz Iwona Sulik, była dziennikarka TVP, typowana na nową rzeczniczkę rządu. Istotną rolę u boku Ewy Kopacz odgrywa też Tomasz Misztal, wcześniej jej doradca w Ministerstwie Zdrowia. Na razie jednak zaplecze przyszłej premier przypomina kompletny miszmasz. Kto będzie rządzić z Ewą Kopacz – na łamach WPROST piszą Agnieszka Burzyńska i Anna Gielewska. W nowym WPROST także rozmowa z Leszkiem Balcerowiczem, który m.in. komentuje siedem lat rządów Donalda Tuska. Wielokrotnie krytykowałem niektóre działania rządu Donalda Tuska, ale starałem się być przy tym fair. Tam, gdzie uważałem, że jego rządy służą długotrwałemu rozwojowi Polski, popierałem je. Na przykład w sprawie wydłużenia wieku emerytalnego, ograniczenia niektórych przywilejów emerytalnych, działania w sferze deregulacji rynku. Przy pewnych zastrzeżeniach po stronie pozytywów zapisałbym też ustawę zmieniającą zasady refundacji leków czy też ustawę zmierzającą do przekształcenia szpitali w spółki – mówi były wicepremier i minister finansów. I podkreśla, że stabilność rządów nie jest cnotą samą w sobie. I dlatego obraz rządów Donalda Tuska z jego punktu widzenia jest mieszany. I przypomina sprawę zmian w OFE. Jego zdaniem, to był cios we własny elektorat. Myślę, że ideowi wyborcy Platformy to czują. To wielki błąd polityczny odpychać swoich ideowych wyborców – mówi Balcerowicz. I dodaje, że tak potraktowany elektorat PO może w ogóle nie pójść do urn. Na miejscu PO przeanalizowałbym wyniki ostatnich wyborów uzupełniających do Senatu. I nie chodzi mi o to, że wygrał PiS, ale o to, że PO nie zdołała zmobilizować nawet garstki wyborców – zwraca uwagę. Wywiad z Leszkiem Balcerowiczem – w poniedziałek we WPROST. We WPROST też o finansach Twojego Ruchu. Na co partia mogła wydać w 2013 r. ponad 800 tys. zł, płacąc za usługi małej, jednoosobowej działalności gospodarczej ArtGraf. Może na system E-Partia? – odpowiada jeden z posłów po chwili namysłu. Poszukiwania kodu do platformy E-Partia zajmują mu trochę czasu. Po kilku nieudanych próbach udało się zalogować. Na ekranie komputera wyraźnie widać, że w systemie dzieje się niewiele. W kalendarzu, gdzie powinny wyświetlać się informacje o spotkaniach czy partyjnych inicjatywach, jest pusto. A poseł patrzy w ekran komputera, jakby E-Partię zobaczył po raz pierwszy w życiu. Asystent posła przyznaje, że system wykorzystuje do rozsyłania SMS-ów. Tymczasem według informacji biura prasowego partia Janusza Palikota wydała od 2012 r. na E-Partię prawie 2 mln zł. Do tego roczna obsługa informatyczna 84 tys. zł i 36 tys. zł za wynajęcie serwerów. System tworzy i obsługuje firma ArtGraf. To działalność gospodarcza Artura Wójcika, syna skarbniczki partii i członka zarządu Danuty Wójcik, która jest główną księgową i odpowiada za sprawozdania finansowe. Została wyłoniona do wykonania zadania z wolnej ręki. Ale to nie jedyny niejasny punkt w finansach Twojego Ruchu. Więcej – w najnowszym WPROST.  Na łamach WPROST także rozmowa z królem polskiego Internetu. Bo czuję się królem. Kiedy zaczynałem, nie miałem pojęcia, jak to zrobić, ale wiedziałem, że mi się uda. Pamiętam spotkanie z Kubą Jankowskim z programu „Matura to bzdura”. Ja miałem wtedy może ze 2 tys. subskrybentów. Oni – 100 tys. Niekryty Krytyk miał 500 tys. Powiedziałem mu: „I tak kiedyś będę na pierwszym miejscu”. Pewnie pomyślał, że jestem strasznym głupkiem. A tu proszę – mówi Sylwester Wardęga. I dodaje, że początki były trudne. Przez pierwszy rok zebrałem 10, może 20 tys. subskrybentów. Ale się nie poddawałem i na złość hejterom w drugim roku zrobiłem milion. Kolejny milion przyszedł w sześć miesięcy. I słupki ciągle rosną – dodaje. I podkreśla, że jego kariera w sieci to nie jest zasługą jednego czy dwóch filmów, o których jest głośno w mediach. Wardęga wybił się na ciężkiej i systematycznej pracy – mówi. Rozmowa z Sylwestrem Wardęgą – w poniedziałek we WPROST. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST BIZNES, w którym w tym tygodniu m.in. o tym, że wojna gospodarcza oznacza straty dla obu stron. Czy sankcje możemy ominąć? WPROST  BIZNES jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 15 września 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 8 września Donald Tusk zapłaci nawet 45% podatku, ale nie w Polsce (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Premier Donald Tusk nie rozliczy się w Polsce z tytułu pełnienia funkcji przewodniczącego Rady Europejskiej. Całość podatków, stanowiących nawet do 45% dochodu zasilać będzie budżet unijny. Może to być nawet 350 tys. zł rocznie. Wynagrodzenie przewodniczącego Rady Europejskiej oscyluje w granicach 1,25 mln zł rocznie. Kwota ta stanowi podstawę do naliczenia podatków, które zasilają budżet unijny. Donald Tusk nie wspomoże zatem rodzimej kasy Skarbu Państwa, a jego wynagrodzenia będą rozliczane poza granicami naszego kraju. Objęcie funkcji unijnej nie oznacza zmiany rezydencji podatkowej Donalda Tuska. Nadal zatem pozostanie on polskim podatnikiem, który z całości swoich dochodów opodatkowany będzie w Rzeczypospolitej Polskiej. Do wynagrodzenia pobieranego z budżetu unijnego znajdzie jednak zastosowanie zwolnienie z podatku. Tusk ofiarą progresji podatkowej Podatek od wynagrodzenia Donalda Tuska będzie rozliczany według progresywnej skali podatkowej. Zostanie on obliczony od podstawy opodatkowania z pominięciem kwot nieprzekraczających 803 franków belgijskich (obecnie kwota wyrażona w euro), przy zastosowaniu obowiązującej w Belgii stopy podatkowej wynoszącej od 8% do 45%. W przypadku wynagrodzenia o wartości 1,25 mln zł, znacząca część zarobków zostanie opodatkowana według stawki 45%. Jak ustalił Bankier.pl może to być nawet 350 tys. zł. – O ile przewodniczący Tusk nie będzie zarabiał w Polsce, to z końcem roku nie będzie zmuszony wykazywać swoich zarobków unijnych i rozliczać się przed polskim fiskusem. Zwolnienie podatkowe, które działa w jego przypadku, pozwala mu w całości zapomnieć o polskim systemie podatkowym – stwierdza Piotr Szulczewski, analityk Bankier.pl. – Innymi słowy, Tusk podatki w Polsce zapłaci tylko za czas urzędowania jako premier. Za bycie prezydentem UE zapłaci do unijnego budżetu. Przewodniczący Rady Europejskiej w zasadzie jest przede wszystkim obywatelem UE, zatem płaci na rzecz Wspólnoty. W Unii i na świecie coraz większy nacisk kładzie się na respektowanie zasady, że podatki płacimy tam gdzie faktycznie osiągamy dochody. W przypadku wysokich stanowisk UE sprawa trochę się komplikuje stąd odrębne przepisy – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Opodatkowany-ale-nie-w-Polsce-Donald-Tusk-zaplaci-nawet-45-podatku-7217847.html Analizy Bankier.pl dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 7 września WPROST: wielka zmiana. Kim jest kobieta, która przejmie rząd (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Pierwszy raz w historii po zakończeniu zarządu PO to nie do Donalda Tuska ustawiła się najdłuższa kolejka. Wianuszek otaczał już nową, przyszłą szefową rządu. Przepraszam, ale muszę porwać panią premier – przerwał te umizgi Tusk. Energicznie wziął Kopacz pod rękę i zniknęli w gabinecie, by ustalać skład nowego rządu. Tak zaczął się nowy rozdział polskiej polityki. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – kim jest kobieta, która ma przejąć ster rządów i jak wyglądały kulisy wielkiej zamiany. Ponadto we WPROST: alfabet Tuska, Robert Górski żegna się z rolą premiera, Polaków strach przed wojną, jak piją Polacy ze sfer średnich i wyższych, co robią w domu kobiety (prawie wszystko) oraz jak zarabiają komornicy. Ewa Kopacz, kierowniczka. Dopilnuje Tuskowi partii i rządu. Albo zgasi po nim światło. Skąd się wzięła w polityce? I jak to się stało, że została drugą osobą – w PO i w państwie, a z chwilę może przejąć ster rządów? Być może nie byłoby tego popołudnia z gratulacjami, gdyby nie torebka stawowa, którą Donald Tusk zerwał na boisku. To były sejmowe początki Platformy po wyborach w 2001 r. Premier prosto z murawy pojechał do doktor Ewy Kopacz, radomskiej posłanki wspieranej przez ważnego wówczas w partii Pawła Piskorskiego. Po medyczną pomoc do Kopacz zwracało się wtedy wielu parlamentarzystów PO. Od początku uchodziła za „lekarza klubu poselskiego PO, zwłaszcza tych z boiska”. Donald Tusk przywiązał się do tych porad. Ale tajemnicy ich relacji współpracownicy premiera doszukują się także w pomocy, jakiej Kopacz udzieliła siostrze lidera PO w 2005 r., kiedy ta trafiła do szpitala w ciężkim stanie. „To obcowanie w sytuacji na granicy umierania niesamowicie łączy ludzi. Od tego czasu Kopacz ma taryfę ulgową. I wszyscy to milcząco przyjmują” – twierdził Janusz Palikot w książce „Kulisy Platformy”. O politycznej karierze Ewy Kopacz – w nowym wydaniu tygodnika WPROST. W najnowszym WPROST również o tym, czy premier Ewa Kopacz okaże się polską Margaret Thatcher. Do tej pory była minister zdrowia i marszałek Sejmu nie była nigdy kreatorem polityki, nie forsowała swojej wizji państwa, nie wiadomo, jakie ma cele gospodarcze. A czasy są coraz trudniejsze. Nowa premier będzie musiał zmierzyć z problemami wynikającymi z wojny na Ukrainie, także gospodarczymi. Jej rządy przypadną też na czas nieustannej kampanii wyborczej i rozchwiania w partii po odejściu lidera. Może się więc okazać, że jej rola będzie polegać na tym, by zgasić światło na koniec epoki Tuska. Dlatego polską żelazną damą nie będzie. Porównywana jest także do kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Pytanie tylko, czy jest gotowa do ojcobójstwa, jak Merkel na Helmucie Kohlu. Na dziś wydaje się to niemożliwe. O roli Ewy Kopacz na zmienionej scenie politycznej pisze we WPROST Anna Gielewska.  A Agnieszka Burzyńska odsłania kulisy zmian, które pociągnie za sobą zmiana  w fotelu szefa rządu. Jestem zwolenniczką kontynuacji tego rządu, ale korekty będą – ogłosiła Ewa Kopacz podczas posiedzenia zarządu PO. I od razu zdradziła, że chce dalej pracować z Włodzimierzem Karpińskim, ministrem skarbu. Pewniaków jest zresztą o wiele więcej. Niepewni swojego dalszego losu mogą być Bartosz Arłukowicz, Bartłomiej Sienkiewicz i Mateusz Szczurek. Minister zdrowia jest od dawna skonfliktowany z Ewą Kopacz. Dymisja szefa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych ma być związana z aferą taśmową. Niepewna sytuacja Mateusza Szczurka spowodowana jest rozczarowaniem jego pracą. W ostatnim tygodniu w gazetach zaroiło się od publikacji o odejściu Radosława Sikorskiego. Po tym jak dał się nagrać i nie chciał oddać pieniędzy za pomerola i ośmiorniczki, jego notowania drastycznie spadły. Czy ocali stanowisko? I jaki będzie nowy rząd - w nowym WPROST. Na łamach WPROST także „Alfabet Tuska”. Bo nikt w wolnej Polsce nie rządził dłużej niż Donald Tusk. Wielu młodych nie pamięta innego premiera niż odchodzący szef PO. W alfabecie WPROST m. in. cygara, meczyki i Zielona Wyspa. Boję się, że Jarosław Kaczyński nam tutaj zwiędnie, bo przecież oni obaj, Tusk i Kaczyński, żywili się krwią przeciwnika – komentuje zmiany w polskiej polityce Robert Górski, satyryk, twórca Kabaretu Moralnego Niepokoju. On sam, mimo że czuje się znużony premierowaniem Donalda Tuska, trochę się zmartwił jego odejściem. Bo przy okazji i ja tracę stanowisko. Pięć lat premierowałem. Porządna kadencja. Pocieszający jest fakt, że pracy pozbawiło mnie 28 przywódców europejskich. Nie byle kto. Zdecydowałem, że już nie będę robił „Posiedzenia rządu”. Sytuacja się zmieniła, więc wypada zrobić tylko oficjalne pożegnanie – mówi, komentując swoją kabaretową rolę premiera. I dodaje, że jedyną okazję, aby pożegnać się z panem premierem, ma 11 listopada, czyli w narodowe Święto Niepodległości. Co dalej? I zajmę się czymś innym, choć nie wiem, czy z polityki odejdę – mówi. Jakie ma alternatywy i jak może się zmienić satyra polityczna - z Robertem Górskim w najnowszym WPROST rozmawia Magdalena Rigamonti. Na łamach WPROST także o tym, że Polacy jeszcze nie panikują, ale już zaczynają pakować kufry. Boją się wojny. Rozpatrują różne scenariusze, stawiają sobie wiele pytań. Wyjeżdżać z kraju czy schować się gdzieś na wsi? Gdzie ukryć pieniądze? Kto wypłaci emerytury? Uczyć cywili strzelać czy tylko opatrywać rany? To naturalne – tłumaczy psycholog. – Lęk przed wojną to jedna z tak zwanych fobii społecznych. Ale fobia jest irracjonalna, więc tego, co czuje dziś wielu Polaków, nie można nazwać fobią. To jest rzeczywisty strach podsycany możliwością oglądania na bieżąco, niemalże online, wojny toczącej się tuż za naszą granicą. Wielu młodych ludzi odczuwających lęk przed wojną mówi: „Jak będzie konflikt, to zaraz wyjeżdżamy”. Planowaniem wyjazdu niwelują lęk. Starsi obawiają się także wyjazdu. Czy grozi nam wybuch paniki? I kto odpowiada za nasze bezpieczeństwo – w najnowszym WPROST.    We WPROST również alkoholik wysokofunkcjonujący. Elegancki, zadbany, człowiek sukcesu. Upija się wieczorami lub w weekendy. Niekiedy do upadłego. Wysokofunkcjonujący alkoholicy (określani też skrótem HFA, od angielskiego „High-Functioning Alcoholic”) to osoby uzależnione, na pozór prowadzące normalne i udane życie. Świetnie radzą sobie w pracy, odnoszą sukcesy, często mają rodzinę. Nikt nie wie, że są alkoholikami, oni sami też temu zaprzeczają. Długo nie szukają pomocy. Często są przedstawicielami szanowanych i prestiżowych zawodów, zazwyczaj to ostatnie osoby, jakie byśmy podejrzewali. Bo przecież alkoholik to w społecznym mniemaniu menel, a nie lekarz, nauczyciel, adwokat, dziennikarz, polityk, menedżer czy bankowiec. HFA stanowią około połowę wszystkich uzależnionych od alkoholu. Eksperci podkreślają, że nie każdy, kto pije, nawet dużo, jest uzależniony. Jak wygląda życie tych, którzy są – w nowym WPROST. We WPROST także o tym, że chociaż z raportu CBOS z 2013 r. wynika, że Polacy coraz częściej, przynajmniej w deklaracjach, ponad patriarchalny model rodziny przedkładają relacje partnerskie w związku, rzeczywistość wygląda nieco inaczej. Prawie połowa badanych, czyli cztery razy więcej niż 30 lat temu, chciałaby, aby kobiety i mężczyźni robili w domu to samo i tyle samo. Do najostrzejszych starć w walce o podział obowiązków dochodzi wśród pokolenia 30-latków. Ponad 50 proc. kobiet przyznaje, że deklaracje małżeńskie mijają się z praktyką. Okazuje się bowiem, że w większości polskich domów tylko kobiety obarczone są wykonywaniem takich czynności jak prasowanie (82 proc.), pranie (81 proc.), przygotowywanie posiłków (67 proc.), zmywanie naczyń (58 proc.), rutynowe sprzątanie (58 proc.) czy też gruntowne porządki (54 proc.). Na panach domu spoczywa większa odpowiedzialność jedynie zakresie drobnych napraw oraz zlecania usług do wykonania (68 proc.). Z raportu GUS „Kobiety w Polsce” wynika z kolei, że praca zawodowa mężatkom i matkom zajmuje przeciętnie 6 godzin i 29 minut dziennie. Ich mężom – godzinę więcej. Ale na pracę domową kobiety poświęcają prawie pięć godzin dziennie, ich partnerzy zaledwie dwie. „Nieperfekcyjna panie domu” – w nowym WPROST. WPROST zajmuje się również komornikami. Z raportu o zarobkach polskich komorników przygotowanego na zlecenie Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że zwykły komornik zarabia w Polsce więcej niż najbardziej zasłużeni prokuratorzy i sędziowie. Więcej nawet niż minister sprawiedliwości, któremu podlega. Rekordzista, komornik pracujący przy sądzie Warszawa-Mokotów, zarobił w 2012 r. prawie 11 mln zł! To kilka razy więcej niż roczne pensje prezesów największych spółek notowanych na warszawskiej giełdzie. Problem w tym, że sposób wynagradzania komorników w Polsce może prowadzić do nadużyć. Z tytułu zajęcia pensji komornik pobiera ośmioprocentową opłatę. Jeśli ktoś zarabia 10 tys. zł miesięcznie, do komornika trafi z tego 800 zł. Najbardziej intratną częścią biznesu komornika jest jednak egzekucja z nieruchomości. Powiedzmy, że komornik licytuje mieszkanie o wartości 0,5 mln zł. Pobiera z tego 15 proc. opłaty egzekucyjnej, czyli jednorazowo 75 tys. zł. System wynagrodzeń, który przypomina system prowizyjny stosowany przez banki do motywowania pracowników, jest przyczyną błędów. O zarobkach komorników we WPROST pisze Szymon Krawiec. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST BIZNES, w którym w tym tygodniu m.in. o tym, czy równość społeczna jest mitem i o polskim boomie na kamerki samochodowe. WPROST  BIZNES jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play.   Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 8 września 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). dostarczył infoWire.pl
  • środa, 3 września „Wyprawka szkolna” – pomoc dla najbardziej potrzebujących uczniów (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Rząd przeznaczył 156 mln zł na pomoc w zakupie podręczników dla najbiedniejszych rodzin. Głównym kryterium branym pod uwagę przy udzielaniu wsparcia są dochody. „Pomoc finansowa dla jednej rodziny wynosi od 170 do 770 zł. Można ją otrzymać, jeśli dochód na osobę nie przekracza 539 zł netto” – mówi serwisowi infoWire.pl Joanna Dębek, rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji Narodowej. O pomoc mogą starać się osoby najbiedniejsze oraz uczniowie niepełnosprawni. Aby otrzymać dofinansowanie, należy zachować paragony za zakupione książki. W przypadku dzieci z niepełnosprawnością pomoc obejmuje również inne materiały edukacyjne. Osoby, które złożą wniosek w szkole i spełnią warunki, otrzymają wsparcie finansowe najpóźniej do połowy listopada.  Dofinansowanie w ramach „Wyprawki szkolnej” może otrzymać nawet 488 tys. uczniów, w tym 121 – mających specjalne potrzeby edukacyjne. Joanna Dębek zachęca rodziców do sprawdzania cen podręczników i podkreśla, że nie ma żadnego uzasadnienia dla tego, żeby książki co roku były inne: „Podstawa programowa zmieniana jest raz na 10 lat. Ostatnia miała miejsce w 2009 r. Jeśli widzimy, że nauczyciel wybrał najnowszą edycję podręcznika, zapytajmy go, dlaczego podjął taką decyzję”. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 2 września Pożegnalny budżet Tuska: kiełbasa wyborcza i wyższy deficyt (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Ostatnie obietnice Donalda Tuska znajdują odzwierciedlenie w projekcie budżetu. Jak obliczył Bankier.pl, rząd planuje zwiększyć wydatki bardziej niż przez poprzednie 6 lat. – Przyszłoroczny budżet zakłada największy wzrost wydatków za kadencji premiera Donalda Tuska. To typowy budżet wyborczy zakładający faktycznie znaczny wzrost deficytu: z 34 do 46 mld zł. W mojej ocenie założony przez ministra finansów wzrost PKB rzędu 3,4% jest prognozą zbyt optymistyczną. W obecnej sytuacji makroekonomicznej bezpieczniej byłoby założyć zerowy wzrost gospodarczy, ale wtedy nie udałoby się sfinansować obietnic premiera Tuska – tłumaczy Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. W roku wyborów parlamentarnych rząd proponuje wzrost wydatków budżetowych o 5,5%. To więcej niż przez poprzednie 6 lat rządów Donalda Tuska (budżet na 2008 rok skonstruował jeszcze gabinet Jarosława Kaczyńskiego), w trakcie których wydatki budżetowe zwiększyły się łącznie o 5,3%. W międzyczasie część wydatków budżetowych została ukryta w Krajowym Funduszu Drogowym czy pozabudżetowym dofinansowaniu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Obietnice złożone niedawno przez premiera Tuska tylko w przyszłym roku będą kosztować trzy miliardy złotych. Składa się na to podwyżka emerytur (szacowany koszt: 1,7 mld zł rocznie) oraz dopłaty do dzieci w ramach pełnego odliczenia ulgi w PIT (1,2 mld zł). Z tego powodu minister finansów nie był w stanie znacząco obniżyć deficytu budżetowego, zaplanowanego na 46,1 mld zł. To tylko o 1,4 mld zł (3%) mniej od planu na 2014 rok. – Ponieważ tegoroczny budżet zawiera pewne ukryte zaskórniaki (np. przeszacowaną popularność OFE), to przyszłoroczny deficyt zapewne okaże się znacząco większy niż w roku 2014, który szacowany jest na 34 mld zł – przekonuje Krzysztof Kolany. Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rzad-serwuje-budzetowa-kielbase-wyborcza-7217720.html Analizy Bankier.pl – [email protected] dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 2 września Wybory samorządowe 2014 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    To nie tylko największe głosowanie w Polsce, ale i jedne z najważniejszych. Podczas wyborów samorządowych decydujemy, kto będzie rządził w gminach i miastach przez najbliższe cztery lata. Termin wyborów samorządowych wyznaczono na 16 listopada. Obywatele idąc do urn, wybiorą blisko 47 tys. przedstawicieli radnych gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich oraz prawie 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. „W przypadku konieczności przeprowadzenia drugiej tury odbędzie się ona dwa tygodnie później, czyli 30 listopada” - wyjaśnia serwisowi infoWire.pl Krzysztof Lorentz z Krajowego Biura Wyborczego. W tegorocznych wyborach zmieni się zasada wyboru przedstawicieli do rad gmin. Wprowadzone zostały bowiem okręgi jednomandatowe. „Oznacza to, że w każdym okręgu wyborczym zostanie wybrany jeden radny. Ten, który otrzyma największą ilość głosów” - wyjaśnia ekspert. Zmiany te nie będą dotyczyć miast na prawach powiatu oraz wyboru kandydatów do rad powiatów i sejmiku wojewódzkiego. Tu nadal będzie obowiązywać zasada proporcjonalności, czyli podział mandatów nastąpi proporcjonalnie do liczby głosów, jakie padły na daną partię lub listę wyborczą w okręgu. Do 7 września komitety wyborcze mają czas na rejestrację swoich kandydatów. Ich kampania potrwa do 14 listopada. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 2 września Umiejętność podejmowania ryzyka kluczem do sukcesu gospodarczego Polski (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    - Otwarcie polskiej gospodarki na świat i napływ nowych technologii było jednym z najważniejszych czynników stymulujących rozwój gospodarczy Polski w ostatnim 25-leciu – uważa Sebastian Arana Araya, dyrektor zarządzający 3M w Polsce. Sebastian Arana Araya będzie obecny podczas debaty „25 lat przemian gospodarczych w Polsce. Rola inwestycji zagranicznych w okresie transformacji – doświadczenia i rekomendacje”, która odbędzie się 2 września 2014 r. podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy. W opinii dyrektora zarządzającego 3M Poland, Polska doskonale wykorzystała 25 lat transformacji gospodarczej. Według UNCTAD do 2012 r. do naszego kraju trafiło ponad 230 mld dolarów kapitału zagranicznego. Inwestycje zagraniczne w Polsce wzrosły z poziomu 44 mld euro w 2003 r. do 178 mld euro w 2012 r., a skumulowane inwestycje wyniosły 698 mld złotych. Według Sebastiana Arana Araya, jest jednak wciąż wiele do zrobienia, aby Polska nie zaprzepaściła szansy, przed którą stoi jej gospodarka.- W kolejnych latach należy postawić na rozwój innowacji. Powinny być one narzędziem wspierania efektywności gospodarki i niwelowania rosnących kosztów pracy – uważa. Jego zdaniem, polski rząd powinien pobudzać wdrażanie innowacji poprzez konkretne zachęty dla firm oraz programy zachęcające do podejmowania ryzyka w tym obszarze. - Nadchodzące lata będą krytyczne dla kształtowania się pozycji Polski w tym wyścigu - ocenia. Przykładem sukcesu opartego na gotowości do podejmowania ryzyka w obszarze innowacji jest strategia koncernu 3M. Firma inwestuje 6% swoich globalnych przychodów w badania i rozwój, zatrudnia też ponad 8000 naukowców na całym świecie. Dzięki temu każdego roku firma zgłasza ponad 500 patentów. Ponad 30% przychodów firmy pochodzi ze sprzedaży produktów i rozwiązań wdrożonych przeciągu ostatnich 4 lat. Przez ponad 20. lat funkcjonowania w Polsce 3M zainwestowała w naszym kraju ok. 400 mln dolarów. Koncern uruchomił m.in. Centrum Innowacji we Wrocławiu, w którym prowadzone są prace nad nowoczesnymi technologiami z pięciu grup biznesowych, takich jak ochrona zdrowia, produkty konsumenckie, bezpieczeństwo i grafika reklamowa, przemysł, elektronika i energetyka. *** W debacie „25 lat przemian gospodarczych w Polsce. Rola inwestycji zagranicznych w okresie transformacji – doświadczenia i rekomendacje” udział wezmą przedstawicieli administracji publicznej, samorządu terytorialnego, organizacji gospodarczych oraz zagranicznych inwestorów. Towarzyszyć jej będzie prezentacja publikacji „25 lat transformacji – 25 lat inwestycji zagranicznych w Polsce”, opracowanej przez Instytut Lecha Wałęsy we współpracy redakcyjnej z Polską Agencją Prasową. Dyrektor Sebastian Arana Araya weźmie udział także w panelu dyskusyjnym „Lesson Learned: The impact of U.S. Investments in Poland”, który odbędzie się 3 września 2014 r., o godz. 10.30, podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy.   dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 1 września Empik zaprasza na spotkanie z Cezarym Pazurą (Aktualności) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 1 września Małgorzata Jamroży, znana jako Margaret, polska popowa piosenkarka (Aktualności) (by zabory.pl)
  • środa, 27 sierpnia Premier Tusk obiecuje miliardy. Rozpoczęła się kampania wyborcza (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Premier Donald Tusk rozdaje pieniądze. W swoim wystąpieniu przed Sejmem zapowiedział podwyżkę rent i emerytur o co najmniej 36 zł. Rząd ma również zamiar wesprzeć politykę prorodzinną. 400 mld złotych z nowej unijnej perspektywy zostanie rozdysponowane przez samorządy. – Obecnie emerytury i renty waloryzowane są o wskaźnik inflacji oraz 20% realnego wzrostu płac. Obecnie inflacja jest bliska zeru, a wynagrodzenia rosną w tempie ok. 3,5%. Przy aktualnych zasadach waloryzacja emerytur wyniosłaby ok. 1 %. Przeciętna emerytura wzrosłaby co najwyżej o 20 zł. Ustalenie minimalnego wzrostu na poziomie co najmniej 36 zł jest korzystne dla większości emerytów i rencistów – przekonuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Plan Marshalla dla samorządów Premier zapowiedział, że w najbliższych latach każde województwo w Polsce otrzyma ok. 15-20  mld zł na wykorzystanie środków UE. W sumie łącznie na politykę spójności wydamy 400 mld zł (ok. 340 mld zł z budżetu UE). Samorządy będą miały więcej pieniędzy do dyspozycji m.in. na inwestycje w infrastrukturę, rewitalizację miast oraz wsparcie przedsiębiorczości. – 400 mld zł to trochę przesadzona kwota. Jednak to prawda, że w ramach nowej perspektywy na lata 2014-2020 Polsce przyznano blisko 340 mld zł z budżetu UE . Z tego ok.  80 mld zł ma trafić do przedsiębiorców w formie dotacji, gwarancji lub pożyczek na niski procent. To, czy rzeczywiście tak będzie zależy od naszych zdolności w wydatkowaniu tych pieniędzy. Ważne, by projekty były dobre, bo kolejne inwestycje w ekrany dźwiękoszczelne na autostradach, to marnotrawstwo – dodaje Piechowiak. Więcej dla rodzin wielodzietnych Rząd wprowadzi również zmiany w sposobie odliczania ulgi na dzieci dla dużych rodzin. Zgodnie z nimi nawet rodzice z niskim dochodem, który uniemożliwiał pełne odliczenie – otrzymają pełny zwrot, czyli ok. 4200 zł rocznie.  – To będzie kosztować budżet przynajmniej 4 mld zł. Ponadto stawia pod znakiem zapytania ogólny sens poboru podatku dochodowego. Podatnik będzie płacić dwa razy – najpierw za pobór podatku, a potem za jego redystrybucję. Oczywiście, nawet taka zmiana jest lepsza, niż pozostanie przy starym rozwiązaniu. Otwarte pozostaje pytanie, kogo 1 tys. euro rocznie przekona do tego, by posiadać trójkę dzieci – zastanawia się Piechowiak. Zdaniem premiera działania rządu w kwestii polityki prorodzinnej już przekładają się na wzrost liczby urodzeń. W I półroczu 2014 roku urodziło się o 5 tys. więcej dzieci niż w analogicznym okresie rok temu.  – To nie jest zwykła kiełbasa wyborcza, ale konkretne pomysły. Niestety, będą nas sporo kosztować. Rachunek przyjdzie później w postaci wyższego VAT-u, deficytu czy innych opłat. Władza jest dobra dla wpływowych grup społecznych. Koszty pokryją głównie przedsiębiorcy i pracownicy sektora prywatnego. Jak na ironię, to właśnie w prywatnych firmach pensje są średnio o 20% niższe niż w sektorze publicznym – stwierdza Krzysztof Kolany, główny analityk Bankier.pl. Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Donald-Tusk-rozdaje-pieniadze-Kto-ile-dostanie-3188749.html Analizy Bankier.pl - [email protected] dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 26 sierpnia Turkusowe szale – Remigiusz Mróz (Biblioteczka, Co czytać) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 25 sierpnia Thriller psychologiczny – Dramat rodziny w szwedzkim raju (Film, filmy, Kino) (by zabory.pl)
  • niedziela, 24 sierpnia „Do Rzeczy”: kulisy afery taśmowej. Co wie Marek Falenta (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Kto stoi za aferą taśmową? Sensacyjne wyznanie Marka Falenty. Tylko w "Do Rzeczy". Szczegóły – w najnowszym wydaniu tygodnika. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: czy Jadwiga Staniszkis będzie kandydatem na prezydenta, czy ktoś może wygrać z Bronisławem Komorowskim, kogo poprze ojciec Tadeusz Rydzyk, czy Władimir Putin stracił kontakt z rzeczywistością i w czym Serena Williams wystąpi na kortach w Nowym Jorku.  Na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy” - sensacyjne wyznanie Marka Falenty na temat afery taśmowej. Dziennikarskie śledztwo podważa aktualną wersję prokuratury i służb specjalnych. Więcej – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o tym, czy Jadwiga Staniszkis zostanie kandydatką Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta. Pierwszy raz to słyszę. Raczej mówi się o prof. Zycie Gilowskiej. Z pewnością byłaby lepszym kandydatem niż prof. Piotr Gliński – jest kobietą, jest waleczna, dużo się nauczyła w Radzie Polityki Pieniężnej. Jeśli tylko na kandydowanie pozwoliłby jej stan zdrowia, to miałaby duże szanse – komentuje te doniesienia prof. Staniszkis. I dodaje, że ponieważ zajmuje się analizowaniem władzy, zdaje sobie sprawę z tego, jak bardzo jest iluzoryczna i ograniczona. Poza tym nie umiem współpracować z ludźmi i nie jestem lojalna wobec żadnego układu (…) Jedyną moją zaletą w polityce byłaby zdolność do odbijania się od dna, ale reszta mnie dyskwalifikuje – dodaje. Czy zatem ktoś jest w stanie dziś wygrać z Bronisławem Komorowskim? Gdyby grać poważnie, to każdy mógłby z nim wygrać – ocenia. Rozmowa z prof. Jadwigą Staniszkis – w nowym „Do Rzeczy”. O wyborach prezydenckich pisze też w nowym „Do Rzeczy” Piotr Gociek. Jego zdaniem, na prawicy narasta przekonanie, że z urzędującym prezydentem można wygrać. Pozostaje drobiazg: który kandydat to zagwarantuje? Wybory prezydenckie na niespełna rok przed terminem przypominają równanie z wieloma niewiadomymi. W dodatku takie równanie, w którym na razie niewiadome się mnożą. Na dobrą sprawę wiemy z grubsza tylko dwie rzeczy: że muszą się odbyć i że wszystko wskazuje na to, iż o reelekcję będzie walczył urzędujący prezydent Bronisław Komorowski. Reszta to znaki zapytania – pisze Gociek. I przytacza te znaki zapytania, wśród których dominuje właśnie to, kogo wystawi największa partia opozycyjna, czyli PiS. Jak wyłoni swego  przedstawiciela. I wreszcie – ilu jeszcze kandydatów spróbuje poszukać głosów prawicowych wyborców? Jak widać, najgłupszą i najmniej produktywną rzeczą byłoby redukowanie problemu do pytania: „Czy wystartuje Jarosław Kaczyński?” – podsumowuje te pytania publicysta „Do Rzeczy”. „Kręta droga do prezydentury” – w nowym „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” również o tym, że dyrektor Radia Maryja sprawdza możliwość stworzenia na prawicy alternatywy dla PiS. Wszystko wskazuje jednak na to, że w wyborach parlamentarnych i tak poprze kandydatów partii Kaczyńskiego. Wśród polityków i działaczy związanych z partią Jarosława Kaczyńskiego mówi się, że o tym, kto dziś należy do grona pupilów o. Tadeusza Rydzyka i może liczyć na jego poparcie, przekonamy się za niespełna dwa tygodnie. 6 września dyrektor Radia Maryja już po raz szósty organizuje w Toruniu spotkanie pod nazwą „Dziękczynienie w Rodzinie”. Oprócz uroczystej mszy św. odbędzie się wiele koncertów i artystycznych występów. To jest trochę tak jak ze słynnymi imieninami ojca dyrektora. Ten, kogo darzy sympatią, jest zaproszony na imprezę, obraca się w jego najbliższym otoczeniu, siedzi w pierwszych ławach, jest oficjalnie witany i przedstawiany – mówi „Do Rzeczy” jeden z polityków PiS, który wybiera się na „Dziękczynienie w Rodzinie”. Do Torunia tego dnia wybiera się też Krzysztof Bosak, lider Ruchu Narodowego. Kogo ostatecznie wskaże o. Rydzyk – w nowym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również rozmowa z Andriejem Iłłarionowem, czołowym ekspertem konserwatywnego rosyjskiego think tanku Cato Institute, byłym doradcą Władimira Putina. Czy Putin stracił kontakt z rzeczywistością?  Nie. Putin wcale nie stracił kontaktu z rzeczywistością. Co więcej, jest bardziej błyskotliwy i inteligentny niż kiedykolwiek. Ma również doskonałe źródła informacji – mówi Iłłarionow. Dodaje, że problem polega na tym, że ani Angela Merkel, ani Barack Obama, ani żaden inny przywódca w świecie zachodnim nie rozumieją logiki działania Putina oraz ideologii, którą kieruje się rosyjski przywódca. Tymczasem Władimir Putin wytrwale i konsekwentnie realizuje plan odbudowy tzw. Rosyjskiego Świata. Także na Ukrainie. Krok po kroku realizuje strategię stosowaną wcześniej przez Rosję w Abchazji, w Osetii Południowej czy w Naddniestrzu. To tzw. wojna hybrydowa. Jednym z pierwszych jej etapów są akty dywersyjne przeprowadzane przez „lokalnych partyzantów”. To rodzaj powstania przeciwko narodowym władzom Gruzji, Mołdawii, Kirgistanu, a teraz Ukrainy – opowiada były doradca rosyjskiego prezydenta. Rozmowa z Andriejem Iłłarionowem – w nowym „Do Rzeczy”. „Do Rzeczy” zapowiada też US Open. Firma Nike ujawniła właśnie, w czym na turnieju zagrają Serena Williams, Maria Szarapowa i Wiktoria Azarenka. Williams już teraz prezentuje swoją umięśnioną sylwetkę w różowej sukience w lamparcie cętki, a pod nią różowe majtki. To „strój wieczorowy”, jak zachwala sponsor. Joanna Bojańczyk przypomina, że tenis przez długi czas był eleganckim i elitarnym sportem. Najelegantszy od zawsze był najstarszy z turniejów – Wimbledon – i pozostał taki do dziś. Jest on jedynym turniejem wielkoszlemowym, który zabrania zawodnikom występu w kolorowych ubraniach. Dopuszcza tylko biel. W tym roku o nowym 10-punktowym regulaminie, uściślającym zasady ubioru, uprzedzono zawodników jeszcze przed rozpoczęciem turnieju. Wydano go, bo z każdym rokiem stroje tenisistów miały coraz więcej kolorowych dodatków, ozdób, naszywek. Teraz koniec z fantazjami. Nie dopuszcza się ani koloru kremowego, ani złamanej bieli. Przepis dotyczy także czapek, opasek na włosy i nadgarstki, bandany. Moda na korcie – w nowym „Do Rzeczy”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 25 sierpnia 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 22 sierpnia Stosunek Polaków do integracji europejskiej w sierpniu (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 22 sierpnia 2014 r. – W sierpniu 87 proc. Polaków popierało członkostwo Polski w Unii Europejskiej.W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek zwolenników wzrósł o 1 punkt proc. Obecnie 31 proc. Polaków zdecydowanie popiera nasze członkostwo w UE, a raczej je popiera niemal 56 proc.Przeciwników integracji jest łącznie 10 proc. i w stosunku do lipca ich odsetek spadł o 1 punkt proc. Obecnie zdecydowanych przeciwników jest 3 proc., a raczej przeciwnych integracji jest 7 proc. respondentów.3 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania.W sierpniu, w porównaniu do pomiarów z poprzednich miesięcy, poparcie członkostwa Polski w Unii Europejskiej zyskało zwolenników we wszystkich grupach wiekowych (oprócz respondentów najstarszych powyżej 66 roku życia). Obecnie poparcie to w każdej z grup wynosi ponad 80 proc., a wśród respondentów najmłodszych nawet przekracza 90 proc.Analogiczna sytuacja ma miejsce w przypadku wykształcenia respondentów. Nie różnicuje ono i nie wpływa znacząco na poparcie idei integracji. Najwięcej jej zwolenników występuje wśród osób z wyższym wykształceniem (ponad 94 proc.), jednak w pozostałych grupach wykształcenia idea integracji ma również licznych zwolenników – 82 proc. wśród respondentów z podstawowym wykształceniem, 86 proc. z wykształceniem zawodowym i 88 proc. średnim.Wysokie poparcie dla członkostwa Polski w UE występuje wśród elektoratów obydwu największych partii politycznych. W sierpniu 96 proc. wyborców Platformy Obywatelskiej oraz ponad 83 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości jest zwolennikami  członkostwa.Informacje o badaniuSierpniowa fala badania została przeprowadzona w dniach  7-11 lipca 2014 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby Polaków w wieku 15+, wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. Wywiady zostały zrealizowane metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów CAPI. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 18 sierpnia Zmiany w podatkach niekorzystne dla przedsiębiorców (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Firmy działające na terenie Polski nie będą mogły liczyć na korzystne rozwiązania podatkowe. Od 2015 roku Ministerstwo Finansów wprowadzi szereg zmian w prawie podatkowym. Opodatkowanie zagranicznych spółek kontrolowanych – regulacja ta ma zwalczać nadużycia podatkowe, uważa Monika Ławnicka, doradca podatkowy Accreo. Nowe przepisy wprowadzą klauzulę obejścia prawa. Urzędnicy będą sprawdzać, czy przeprowadzona w firmie restrukturyzacja nie miała na celu uniknięcia opodatkowania. Ograniczenie zaliczania do kosztów podatkowych pożyczek od podmiotów powiązanych – to kolejna zmiana. „Jej efektem będą zwiększone wpływy do budżetu” – wyjaśnia Monika Ławnicka. W propozycjach podatkowych nie chodzi o prostą zmianę stawki, ale o powiększenie bazy podstawy opodatkowania. „Skutek może być odwrotny od zamierzonego i zostanie ściągniętych mniej pieniędzy z podatków. Firmy mogą zrezygnować z części swoich zamiarów inwestycyjnych” - dodaje. Podczas gdy w Europie wdraża się korzystne rozwiązania ułatwiające prowadzenie biznesu, w Polsce nadal brakuje pomysłu na przyciągnięcie inwestorów. Podwyższenie ciężaru podatkowego może tylko odstraszyć przedsiębiorców. Większość nowych przepisów wejdzie w życie 1 stycznia 2015 roku. dostarczył infoWire.pl
  • sobota, 16 sierpnia Kobiety życia polskich monarchów (Czas wolny, Książki do poczytania) (aktorki, hollywood, jest, monarch, nie, Polski, tomy, urod, wiele) (by zabory.pl)
  • piątek, 15 sierpnia Początki chrześcijaństwa w Polsce (by zabory.pl)
  • czwartek, 14 sierpnia Polska gospodarka zwalnia (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W drugim kwartale tego roku produkt krajowy brutto Polski był o 3,2% wyższy niż przed rokiem i 0,6% wyższy niż w I kwartale – podał Główny Urząd Statystyczny.   – Dane niższe od oczekiwanych to zła wiadomość dla osób oczekujących podwyżek w pracy oraz bezrobotnych, którzy mogą mieć problem ze znalezieniem zatrudnienia. Słabsze PKB to zła wiadomość także dla rządu i budżetu państwa, bo im gorsza koniunktura tym trudniej jest nam pożyczać pieniądze. Niemniej, wynik powyżej 3% nie jest powodem do zmartwień – komentuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl. Koniunktura gospodarcza ostatnio pogorszyła się, o czym świadczyły m.in. pomniejszone PMI dla przemysłu, czy stosunkowo słabe odczyty wzrostu zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Biorąc pod uwagę koniunkturę u naszych największych partnerów handlowych m.in. Niemiec,  trudno spodziewać się bardziej dynamicznych wzrostów. Nadlatują czarne łabędzie Prognozy z pierwszego kwartału wskazywały, że wzrost PKB może przekroczyć nawet 3,5%. Potem, na skutek m.in. napiętej sytuacji na Ukrainie i gorszych odczytów w całej UE, prognozy znacznie obniżono. – Szybki szacunek za II kw. nie jest zły, bo wciąż jesteśmy w europejskiej czołówce - przekonuje Łukasz Piechowiak, główny ekonomista Bankier.pl Duży wpływ na odczyty ma napięta sytuacja na Ukrainie. W II kw. jeszcze nie nakładano na Rosję sankcji, ale już wtedy polscy przedsiębiorcy notowali straty ze względu na utrudnienia w eksporcie, czy też na skutek wstrzymania się z inwestycjami przez kapitał zagraniczny. – Prawdziwa „wskaźnikowa bomba” wybuchnie w III kw., bo nawet niemieccy przedsiębiorcy zwracali się do kanclerz Merkel o to, by skończyć z sankcjami gospodarczymi wobec Rosji – dodaje Piechowiak. Więcej na ten temat w artykule: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Polska-gospodarka-hamuje-7217287.html Analizy Bankier.pl - [email protected] dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 12 sierpnia Naczelny i wydawca WPROST pozywają ministra Nowaka i CAM Media (Wiadomości branżowe, Polityka) (Micha, Sylwestra Latkowskiego, tygodnika, WPROST) (by netPR.pl)
    Redaktor naczelny WPROST oraz AWR Wprost złożyli pozew przeciwko ministrowi transportu, Sławomirowi Nowakowi, który w swoich wypowiedziach na antenach radiowych sugerował, jakoby WPROST, publikując artykuły poświęcone jego działalności jako ministra, działał na zlecenie i „w czyimś interesie”. Mówił także, iż nie chce „brudnych pieniędzy od tej gazety”. Pełnomocnik AWR Wprost domaga się od ministra przeprosin za próbę zdyskredytowania kompetencji zawodowych i moralnych redaktora naczelnego i dziennikarzy tygodnika oraz naruszenie dobrego imienia wydawcy. Redaktor naczelny tygodnika WPROST, Sylwester Latkowski, oraz wydawca tygodnika, Michał M. Lisiecki, prezes AWR WPROST złożyli również pozew o ochronę dóbr osobistych przeciw spółce CAM Media. Naczelny i wydawca domagają się od tej spółki publikacji przeprosin za rozpowszechnianie w mediach bezpodstawnych oskarżeń. CAM Media podawały m.in. kłamliwe informacje, że publikacje tekstów w tygodniku WPROST miały służyć manipulowaniu kursem akcji wspomnianej firmy. Spółka twierdziła też kłamliwie, że działanie Sylwestra Latkowskiego było motywowane uzyskaniem korzyści majątkowej.  Bezprawne było rozpowszechnienie nieprawdziwych informacji wśród osób trzecich, w tym mediów, wraz z kopią zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa skierowanego do prokuratury. Zawiadomienie przygotowane przez CAM Media zawierało nieprawdziwe informacje i sformułowania w sposób oczywisty naruszające dobre imię i wiarygodność zawodową zarówno Sylwestra Latkowskiego, jak i Michała Lisieckiego. W ocenie pełnomocnika powodów, stwierdzenia zawarte w zawiadomieniu CAM Media miały na celu kompromitowanie redaktora Sylwestra Latkowskiego oraz wydawcy Michała Lisieckiego. Ostatecznie Prokuratura Okręgowa w Warszawie odmówiła wszczęcia postępowania w sprawie zawiadomienia złożonego przez CAM Media, potwierdzając bezzasadność zarzutów. W przygotowaniu przez wydawcę, jest również kolejny pozew przeciwko ministrowi Sławomirowi Nowakowi, o działanie na szkodę wydawcy tygodnika „Wprost” w związku z  próbą wywierania przez niego wpływu na podmioty i osoby trzecie, aby zaprzestały współpracy z tygodnikiem Wprost.
  • wtorek, 12 sierpnia „Do Rzeczy”: minister samo zło (Wiadomości branżowe, Polityka) (dla, nie, partii, samo) (by netPR.pl)
    Dzięki komu PiS zdobędzie władzę? Takie pytanie słychać w PO. I coraz częściej pada odpowiedź: dzięki Jackowi Rostowskiemu. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – „Minister samo zło”, czyli  o tym, jak Jacek Rostowski wyspecjalizował się w wyciąganiu pieniędzy z kieszeni podatników. Ponadto w najnowszym „Do Rzeczy”: czy premier obetnie finansowanie partii, polska polityka plemienna w pojedynku Terlikowskiego z Michałem Kamińskim, „Profesor Palikota” – Ziemkiewicz o Hartmanie, „Papież bez piedestału” oraz „Portrety komediantek”. Nowe  wydanie „Do Rzeczy” jest dostępne również z książka „Objawienia maryjne w Polsce”. Minister finansów Jacek Rostowski miał być gwarantem liberalnego kursu rządu i uzdrowicielem finansów publicznych. Po sześciu latach rządów PO stał się specjalistą od wyciągania pieniędzy z kieszeni podatników Podatki od kilku lat rosną, a ponieważ rząd unika systemowych reform, sytuacja budżetu i tak się pogarsza. Finanse publiczne są w tak złym stanie, że ministerstwo ratunku szuka w zaostrzonych kontrolach skarbówki w przedsiębiorstwach. Projekt zmian w ordynacji podatkowej przewiduje m.in., że urzędnicy dostaną dodatkowe uprawnienia do blokowania na trzy miesiące rachunków bankowych i niezapowiedzianych kontroli podatkowych w firmach. Dla większości firm trzymiesięczna blokada rachunków bankowych będzie oznaczać bankructwo – mówi „Do Rzeczy” dr Grzegorz Szczodrowski, ekonomista z Instytutu Sobieskiego. W rankingu Banku Światowego Polska pod względem przejrzystości zajmuje 114. miejsce na 183 państwa. I niestety, nie zanosi się na to, by ten stan rzeczy miał się w najbliższym czasie poprawić. Jak wyglądają polskie finanse publiczne pod rządami ministra finansów w „Do Rzeczy” pisze Adam Tycner. Dezynwoltury ministra finansów mają dosyć nawet niektórzy posłowie PO. Uważają, że jego polityka – szczególnie podatkowa – prowadzi ich partię do katastrofy. Na razie się nie buntują, bo czekają z nadzieją na jesień. Ich marzeniem jest to, aby zapowiedziana rekonstrukcja rządu oznaczała przede wszystkim odwołanie Rostowskiego. Czy Donald Tusk odwoła ze stanowiska człowieka, który stał się jego prawą ręką? Sam minister stanem polskich finansów specjalnie nie musi się przejmować. Ma pięć mieszkań, dwa domy w Wielkiej Brytanii i jeden we Francji. Wartość jednego z nich wycenił na 3 mln funtów, pozostałe mogą kosztować po kilkaset tysięcy. Jedno z mieszkań ma powierzchnię prawie 100 mkw. i wycenione zostało na 1 mln zł, inne na 700 tys. funtów. Ma także wysoką brytyjską emeryturę wypłacaną przez komercyjny fundusz emerytalny. Oprócz pensji ministerialnej zarobił w zeszłym roku z innych źródeł 45 tys. funtów. Co w polskim rządzie robi bogaty brytyjski emeryt – w „Do Rzeczy” pisze Piotr Gursztyn. W „Do Rzeczy” także temat finansów… partyjnych. Początkowo mało kto wierzył, że premier Donald Tusk na serio mówił, że obetnie partiom finansowanie z budżetu. Tymczasem gotowy projekt ustawy na początku lipca znalazł się w Sejmie. Ten ma się nim zająć tuż po wakacjach. I politycy od lewa do prawa są niemal pewni, że premier zrobi wszystko, aby ten projekt przegłosować. Sama Platforma straci na tym najmniej. Mając na koncie ponad 60 mln zł oszczędności, znajduje się w uprzywilejowanej sytuacji. Dla porównania PiS ma odłożone 10 mln, a SLD  - około 3 mln. Tymczasem w najbliższym czasie szykują się kolejne kampanie wyborcze, które będą wymagały nakładów finansowych… Czy premier sięgnie po broń ostateczną? Mnie nie bawi samo tkwienie w polityce dla zdobycia mandatu i płynących z niego apanaży. Żeby czuć się dobrze, muszę uprawiać politykę, w którą wierzę. A dzisiaj w żadnej z istniejących partii politycznych nie mógłbym tego robić – mówi Tomaszowi Terlikowskiemu Michał Kamiński. To kolejny pojedynek publicysty „Do Rzeczy”. Tym razem jego „sparing partnerem” jest były spin doktor Prawa i Sprawiedliwości, Michał Kamiński. W rozmowie dodaje, że z ostrej krytyki PiS nie musi wynikać chęć przystąpienia do PO. Już samo takie formułowanie pytania ilustruje niedobrą dla polskiej polityki i dla Polski w ogóle sytuację z plemiennym podziałem, w którym każdy musi grać swoją rolę i nie ma miejsca na jakiekolwiek odstępstwa od reguły – mówi. I podkreśla, że PiS popełnił kolosalny błąd, wycofując się z taktyki i strategii niepodnoszenia sprawy smoleńskiej na sztandary. A przecież dzisiaj politycy PiS sami nieoficjalnie przyznają, że sprawa Smoleńska omawiana przez Macierewicza szkodzi ich partii, a ja to mówiłem już kilka lat temu – mówi Kamiński. Na łamach „Do Rzeczy” również… prof. Jan Hartman. Jest żywym dowodem na to, że można być jednocześnie ateistą i fanatykiem religijnym oraz profesorem nauk humanistycznych i prymitywnym agitatorem.  Pierwotnie profesor zaistniał w mediach jako wyrazisty reprezentant lewicowego punktu widzenia w sprawach bioetycznych. Zasłynął między innymi żarliwą obroną prawa do eutanazji, nazywając w programie telewizyjnym chorych podtrzymywanych w stanie śpiączki „żywymi grobami”. Dzisiaj Jan Hartman jest koordynatorem małopolskich struktur Europy Plus i murowanym kandydatem na krakowską „jedynkę” w wyborach do Parlamentu Europejskiego. O profesorze od Palikota pisze w „Do Rzeczy” Rafał A. Ziemkiewicz. „Do Rzeczy” pisze też o papieżu Franciszku. Po Światowych Dniach Młodzieży nie da się ni zauważyć, że kiedy papież mówi o Chrystusie jako o jedynej drodze zbawienia czy o ochronie życia nienarodzonych, dziennikarze nie mają odwagi go krytykować. Franciszek jest uwielbiany przez miliony katolików i przez media na całym świecie, bo jest bardziej „ludzki” od na pozór chłodnego oraz staroświeckiego poprzednika. Dziennikarze porównują go niekiedy do Jana Pawła II. Franciszek przemawia prostszym językiem niż Benedykt XVI, nie wdaje się w rozwlekłe rozważania teologiczne, operuje skrótem, metaforą, nie stroni od anegdot. Gdy amerykański „Time” umieścił niedawno na okładce jego zdjęcie, okrasił je znamiennym tytułem: „The People’s Pope” („Papież ludu”). Czy to efekt „zaczarowania” mediów przez Franciszka? A może mamy po prostu do czynienia z jakimś skomplikowanym, boskim planem, którego do końca nie rozumiemy – pyta w „Do Rzeczy” Marek Magierowski. W „Do Rzeczy” także obszerne fragmenty drugiego tomu historii dawnego malarstwa polskiego napisanej przez Waldemara Łysiaka. Czas i kobieta to dwaj naj zawziętsi przeciwnicy. On niszczy jej skarb (urodę, młodość), ona chciałaby go unicestwić — zatrzymać mijanie czasu. Portret uwieczniający hożość dawał kobiecie namiastkę zwycięstwa. I to właśnie o portretach kobiet zatrzymanych pędzlem malarzy pisze Łysiak. Wybór (spośród kilkudziesięciu znakomitych) ledwie trzech żeńskich polskich konterfektów do szerszego omówienia to horror. Trzeba było sięgnąć po jakiś wytrych. Sięgnąłem. Zaprezentuję jedynie portrety aktorek — aktorek rodzimych, tych bardzo znanych, sławnych, gwiazd – pisze Łysiak i prezentuje malarskie podobizny Heleny Modrzejewskiej, Poli Negri i Jadwigi Smosarskiej. „Portrety komediantek” – w najnowszym „Do Rzeczy”. A w dodatku „Lato Do Rzeczy” – Moskwa widziana z literackiej perspektywy. Z książką „Moskwa – Pietuszki” Wieniedikta Jerofiejewa Moskwę zwiedza Krzysztof Masłoń. Nowy numer „Do Rzeczy” w kioskach już w poniedziałek, 29 lipca. Do części nakładu dołączona jest książka „Objawienia maryjne w Polsce”. Wydanie z książką będzie w sprzedaży do 18 sierpnia. Tygodnik jest również dostępny w AppleStore (iOS) –  https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 oraz w GooglePlay (Android): https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost#?t=W251bGwsMSwxLDIxMiwiY29tLnBhcGVybGl0LmFuZHJvaWQud3Byb3N0Il0 Prenumeratę można zamówić na stronie internetowej wydawcy - http://prenumerata.wprost.pl/zamowienie/p,do-rzeczy/. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowy przez Pawła Lisickiego. Ukazuje się od stycznia 2013 r. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Wydawcą tygodnika jest spółka Orle Pióro, której inwestorem strategicznym jest Platforma Mediowa Point Group (GPW: POINTGROUP, PGM, www.point-group.pl) i jej prezes, Michał M. Lisiecki.     
  • środa, 6 sierpnia O codziennym życiu i miłości ludzi którzy zostali przesiedleni na tereny przy granicy polsko-niemieckiej (Czas wolny, Książki do poczytania) (jako, kozi, nowa, pocz, Polski, polsko, pracy, wile) (by zabory.pl)
  • wtorek, 5 sierpnia Pospieszalski w „Do Rzeczy”: Trybunał Stanu dla ludzi z rządu Tuska (Wiadomości branżowe, Polityka) (ale, jest, nie, tego) (by netPR.pl)
    W Polsce mamy szereg spraw, w których umoczone są osoby z obozu władzy i które kwalifikują się do rzetelnego procesu sądowego. W sprawach gospodarczych jest tego mnóstwo, ale wystarczy to, co wiemy o kłamstwach, nadużyciach i zaniechaniach dotyczących śledztwa smoleńskiego. Tolerancja Polaków dla bylejakości i tandety, jakie nam serwuje władza, jest niestety zbyt duża - twierdzi Jan Pospieszalski. W najnowszym „Do Rzeczy” – wywiad publicystą. Ponadto w nowym „Do Rzeczy”: euforia w Prawie i Sprawiedliwości, pięć minut sławy proboszcza z Jasienicy, naród czy elektorat – rozmowa Terlikowskiego z Robertem Winnickim z Ruchu Narodowego oraz pierwszy rekord igrzysk olimpijskich w Soczi. W dodatku „Lato Do Rzeczy” – Kamieniec Podolski.  Tusk zachowuje się jak syndyk masy upadłościowej. Podobnie jest w przemyśle. Bydgoski Zachem z rewelacyjną technologią – sprzedany! Azoty zagrożone. (…) A co z ochroną polskiej własności rolnej na ziemiach zachodnich? Brzmi to strasznie, ale powtarzam: ten rząd to syndyk masy upadłościowej. Wiele spraw przebiega według scenariusza ordynarnego przekrętu – mówi w rozmowie z „Do Rzeczy” Jan Pospieszalski. Przypomina, że w czasie kampanii wyborczej premier obiecywał tanie państwo. Ale to, co ludzie widzą na co dzień, to demontaż instytucji dobra publicznego: likwidacja połączeń kolejowych, urzędów pocztowych, zamykanie często dobrze funkcjonujących szkół, niedługo pewnie upadłość i sprzedaż LOT, nieodpowiedzialna krytyka abonamentu, która pośrednio wpędziła w kłopoty TVP, likwidacja posterunków policji. (…) Ludzie są tym zmęczeni. Znieczuleni. Nie nadążają z rejestrowaniem wszystkich afer Tuska. To spływa jak woda w tunelu H.G.-W. – zauważa publicysta. Rozmowa z Janem Pospieszalskim w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o euforii w Prawie i Sprawiedliwości. W przededniu lokalnych wyborów w Elblągu Jarosław Kaczyński w ramach objazdu po Polsce gościł w 12-tysięcznym Węgrowie na Mazowszu. Upał, brak klimatyzacji, sobotnie popołudnie, a mimo to kilkaset osób kłębiło się w oczekiwaniu na prezesa PiS. Dzień wcześniej TVN opublikował sondaż, w którym PiS osiągnął najlepszy od 2010 r. wynik (35 proc. poparcia, o 9 pkt proc. więcej niż Platforma). Rzeczywiście, PiS ma powody do satysfakcji. Wygrana w Elblągu, gdzie od 2001 r. wybory wygrywały SLD albo PO, to spory wyczyn. Politycy PiS popadli w lekką euforię. „Dziś Elbląg, jutro Warszawa. Idziemy po Hannę Gronkiewicz-Waltz” –  triumfował Adam Hofman. Czy sukcesy w wyborach lokalnych przełożą się na sukces krajowy PiS w kolejnych wyborach? Czy lokalne porażki zapowiadają klęskę PO – o tym w „Do Rzeczy”.   W tygodniku również rozmowa z Adamem Hofmanem, który zapowiada marsz mieszkańców po Hannę Gronkiewicz-Waltz. Idziemy po dobrą zmianę dla warszawiaków. (…)To nie tryumfalizm, lecz raczej zapowiedź, że jesteśmy gotowi na kolejną ciężką batalię. Kolejną trudną kampanię – zapowiada rzecznik PiS. Dodaje, że kampania w Elblągu była brutalna i brudna. Drużyna, która wygrywa tak ciężką kampanię, ma prawo do zatknięcia sztandaru i chwili tryumfu. To było potrzebne naszym ludziom. Jesteśmy pełni pokory i dalej ciężko pracujemy – mówi Hofman i opowiada o szczegółach kampanii w Elblągu, a także o możliwych scenariuszach dla Warszawy. Rozmowa z rzecznikiem Prawa i Sprawiedliwości w najnowszym wydaniu tygodnika  „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także sprawa, którą za pośrednictwem mediów od kilku dni żyje cała Polska. Lewicowe i liberalne media prześcigają się w cytowaniu kolejnych oskarżeń ks. Wojciecha Lemańskiego rzucanych pod adresem abp. Henryka Hosera. Jeśli uwierzyć wszystkim słowom zbuntowanego proboszcza, metropolita warszawsko-praski musi być potworem – odpowiada za ludobójstwo, rasizm i do tego jest lubieżnikiem. Sprawa ks. Lemańskiego to praktyczny przykład, jak media liberalne próbują zyskać status wielkiego kadrowego Kościoła katolickiego – komentuje Piotr Semka, pisząc o pięciu minutach sławy proboszcza z Jasienicy. W konflikcie ksiądz – biskup, zakonnik – przełożony, syn – ojciec zawsze jest jakieś „drugie dno”, inny, ważniejszy fundament. Zwłaszcza jeśli trudności w ich wzajemnych relacjach są dłuższe. W wypadku konfliktu księdza z biskupem najczęściej problem tyczy wiary, mającej realne powiązanie z życiem lub oderwanej od sumienia  - komentuje konflikt abp Józef Michalik w rozmowie z Ewą Czaczkowską. W jego ocenie, argumenty, które podaje prasa tzw. życzliwa ks. Lemańskiemu, obciążają jego. Są takie charaktery ludzi, którzy kochają być przed mikrofonem, na pierwszych stronach gazet i w telewizji. (…) To jest nie tylko nietakt, ale przekroczenie praktyki Kościoła. Ksiądz Lemański dobrze wie, jak powinien się zachować, bo Kościół reguluje tego rodzaju konflikty – mówi abp Michalik. Cała rozmowa – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również Robert Winnicki, jeden z liderów Ruch Narodowego, w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim. Jak podkreśla, nie interesują go wyborcze notowania RN. Te nie są wysokie. Ale Winnicki się nie zraża. 1–2 proc.? Świetnie! Ja chcę mieć 1, może 2 proc. aktywnych Polaków, którzy stworzą masę krytyczną. I to dzięki niej będzie można coś w Polsce zmieniać. Zorganizowany naród, a nie bierny elektorat – to nas interesuje – mówi Winnicki. Komentując sytuację na Bliskim Wschodzie i w Europie, krytykuje politykę Izraela i przyznaje, ze w niektórych kwestiach bliżej mu do Arabów. Ale w Europie by ich nie chciał. Bo nie chciałbym, żeby Europa poszła drogą Rzymu, który upadł, bo pozwolił na masowe wtargnięcie hord ludzi z zupełnie innego świata. My żyjemy w okresie, gdy muzułmanie już są w Europie bardzo liczni i szykują się do zniszczenia naszej cywilizacji – mówi. Rozmowa z Robertem Winnickim – w najnowszym „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym, że czeczeńscy rebelianci grożą, iż udaremnią zimowe igrzyska olimpijskie w Soczi. To oznacza, że olimpiada będzie jeszcze droższa, niż planowano. A już teraz szacuje się, że Rosja wyda na nią aż 51 mld dolarów. Paradoksalnie sprawa zagrożenia terrorystycznego jest – przynajmniej na razie – korzystna dla władz. Przyćmiła bowiem nieco kwestię przekrętów wokół olimpiady, o których mówiono wcześniej. Autorzy opublikowanego kilka tygodni temu opozycyjnego raportu twierdzą, że podczas przygotowań do igrzysk znikają ogromne pieniądze. Swój dokument oparli na dwóch prostych założeniach. Pierwsze: skoro koszty przygotowań do olimpiady są co najmniej dwa razy wyższe niż przy podobnych imprezach w innych krajach, to oznacza, że co najmniej połowa środków zapewne została po prostu ukradziona. I drugie: główni inwestorzy, budujący stadiony i inne obiekty oraz wioski olimpijskie, to znajomi Putina – czyli to właśnie oni ukradli te pieniądze. A chodzi  o 25–30 mld dolarów! O olimpijskim rekordzie przed igrzyskami – w najnowszym „Do Rzeczy”. A w dodatku „Lato Do Rzeczy” – Kamieniec Podolski. Gdyby nie Henryk Sienkiewicz, a także Jerzy Hoffman, mało kto w Polsce słyszałby o tym mieście. I tak zresztą „Pan Wołodyjowski” – tak książka, jak i film – uchodzi teraz za ramotę, więc zanika i ta motywacja do zainteresowania się miastem na dalekim Podolu. Szkoda, bo każdy, kto tam pierwszy raz przyjeżdża, przeżywa osłupienie na widok zamku i miasta. O twierdzy Małego Rycerza pisze Piotr Gursztyn. Nowy numer „Do Rzeczy” w kioskach już w poniedziałek, 15 lipca. Tygodnik jest również dostępny w AppleStore (iOS) –  https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 oraz w GooglePlay (Android): https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost#?t=W251bGwsMSwxLDIxMiwiY29tLnBhcGVybGl0LmFuZHJvaWQud3Byb3N0Il0 Prenumeratę można zamówić na stronie internetowej wydawcy - http://prenumerata.wprost.pl/zamowienie/p,do-rzeczy/. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowy przez Pawła Lisickiego. Ukazuje się od stycznia 2013 r. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Wydawcą tygodnika jest spółka Orle Pióro, której inwestorem strategicznym jest Platforma Mediowa Point Group (GPW: POINTGROUP, PGM, www.point-group.pl) i jej prezes, Michał M. Lisiecki.     
  • wtorek, 5 sierpnia „Do Rzeczy”: Danuta Wałęsa i tajemnice rodu Wałęsów (Wiadomości branżowe, Polityka) (nie, tygodnika, tym, WZZ) (by netPR.pl)
    Dużo wody musiało upłynąć, nim aparat propagandy PRL bis uznał za możliwe przemienienie Danuty Wałęsy z niemoty w błyskotliwą ozdobę rządowej żurnalistyki. Jednak skoro z rzucającej mięsem tramwajarki Henryki Krzywonos udało się zrobić elegancką „Kobietę XX-lecia”, to i byłą prezydentową da się przerobić na posągową żonę cezara. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – Danuta Wałęsa i tajemnice rodu Wałęsów. Ponadto w nowym „Do Rzeczy” o tym, jak w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie niszczono materiały z teczek byłych funkcjonariuszy MO i SB, o tym, co nas czeka do wyborów po kongresach największych partii oraz o tym, jak na stare nie zostać z nędzną emeryturą. Jeżeli po lekturze autobiografii Danuty Wałęsy ktoś dziwił się, dlaczego jej mąż tak uporczywie trzymał ją przez lata głęboko ukrytą za swoimi plecami, to powinno mu wystarczyć opublikowane kilka tygodni temu zdjęcie ze ślubu Jarosława Wałęsy. Na zdjęciu była pierwsza dama pokazuje „fucka” dziennikarzom chcącym uwiecznić zaślubiny europosła. Autobiografia to tylko autorska kreacja Piotra Adamowicza, a o  specyficznej kulturze osobistej żony „Wodza” najwcześniej przekonali się jego współpracownicy. O ile niektóre z dzielnych kobiet z WZZ i „Solidarności” to po prostu skromne i pokorne „Boże prostaczki”, o tyle Danuta Wałęsa to człowiek z zupełnie innego świata, czego nie zabiła nawet ucieczka do Gdańska, a później obcowanie z wielkim światem uśmiechów, pieniędzy, niezliczonej ilości pierścionków, niebieskich lakierów do paznokci, natapirowanych włosów i pudru – pisze w „Do Rzeczy” Sławomir Cenckiewicz, prezentując prawdziwe oblicze żony byłego prezydenta. A Agnieszka Rybak na łamach „Do Rzeczy” przypomina tajemnice rodu Wałęsów. Przez ponad 40 lat najważniejszy był on. Lech Wałęsa. „Wódz”. Przywódca „Solidarności”, laureat Nagrody Nobla,  prezydent. Gdzieś w tle pojawiała się żona. Trzymająca się z boku. Historia rzadko wysuwała ją na pierwszy plan, tak jak podczas odbierania Nagrody Nobla. Dopiero autobiografia przywróciła Danucie Wałęsie podmiotowość. Jeśli czasem robiło się głośno o dzieciach, to głównie za sprawą skandali. Liczne rodzeństwo Lecha Wałęsy, jego dalsza rodzina czy znajomi z młodych lat od mediów trzymani byli z daleka. Przez dziesięciolecia tworzenia mitu legendy „Solidarności” tych, którzy zdecydowali się samodzielnie badać korzenie Wałęsy, można policzyć na palcach. „Ród Wałęsów – prawda ciekawsza od mitu” – na łamach najnowszego wydania tygodnika „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym, że w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie niszczono materiały z teczek byłych funkcjonariuszy MO i SB. Kierownictwo zaprzecza, a IPN domaga się wyjaśnień i oddania akt. Wyższa Szkoła Oficerska MSW im. Feliksa Dzierżyńskiego w Legionowie (dziś właśnie Centrum Szkolenia Policji) w okresie PRL była dla komunistycznych władz placówką wyjątkową. To tu kształcono kadry Milicji Obywatelskiej, SB, WOP i BOR. Centrum od 2000 r. współpracuje z IPN, przekazując materiały archiwalne z czasów PRL. Pytanie, czy wszystkie. Jak dowiedział się tygodnik „Do Rzeczy”, zawiadomienie o możliwości niszczenia dokumentów byłej SB złożył już w Instytucie Pamięci Narodowej jeden z (do niedawna) wykładowców centrum. IPN żąda wyjaśnień. Na trop sprawy wpadł już na początku 2012 r. podinsp. Igor Kordas, wykładowca Zakładu Służby Kryminalnej. Sprawdzając własną teczkę mieszkaniową, zauważył, że część dokumentów archiwalnych zniknęła. W ich miejsce pojawiły się dokumenty sporządzone współcześnie, a oryginalne, odręcznie spisane dokumenty nie zostały podpięte pod maszynopisy. Więcej o sprawie – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. „Do Rzeczy” wraca też do kongresów największych partii. Donald Tusk wciąż przypomina szczurołapa ze średniowiecznej bajki. Wciąż robi z Platformą, co chce. W Gorzowie odnowił wizerunek energetycznego lidera i zmusił do hołdu lennego Grzegorza Schetynę. Jedyny jego jawny adwersarz – Jarosław Gowin – stracił szansę na błyśnięcie indywidualnością. Z kolei Jarosław Kaczyński potwierdził jedynowładztwo w PiS i symbolicznie zakończył „epokę smoleńską” w swojej partii. Dość sprawnie udało mu się osłabić wizerunek podpalacza III RP i sformułować prospołeczny, centrowy program radzenia sobie z kryzysem skierowany do zwykłego Kowalskiego. Oba kongresy pokazały wyraźnie, na jaki wizerunek pracować będą teraz obie partie do wyborów. „Zadyszka Tuska, spokój Kaczyńskiego” – w nowym „Do Rzeczy.” W „Do Rzeczy” również Krzysztof Rybiński o tym, jak nie dać wrobić się w ZUS, czyli nie zostać z biedaemeryturą.  Po pierwsze, ponieważ ZUS w ciągu kilku lat stanie się bankrutem, należy zacząć traktować składkę ZUS nie jako  składkę na przyszłą emeryturę, tylko jako podatek, który nie będzie miał wpływu na wysokość przyszłej emerydziury. Po drugie, należy zacząć samemu systematycznie oszczędzać. Ważne, żeby to były oszczędności długoterminowe, na emeryturę, a nie chwilowe, które po roku, dwóch latach zostaną wydane na przykład na kupno nowej plazmy, koniecznie większej niż ta, którą posiada sąsiad. Porady dla przyszłych emerytów – w najnowszym „Do Rzeczy”. O emerytury raczej nie muszą się martwić polskie gwiazdy sportu. Polscy sportowcy zyskują na wartości. Na razie  co prawda tylko na krajowym rynku reklamowym, ale pewnie już niedługo będą promować produkty od Bangkoku do Los Angeles. Droga tam wiedzie m.in. przez trawiaste korty w Londynie. Sławę i rozpoznawalność, jakie można tu zdobyć, trudno przyrównać do czegokolwiek innego. Jeszcze w 2011 r. najlepiej wyceniany Robert Kubica mógł liczyć na 668,5 tys. zł za udział w kampanii reklamowej. Rok później liderka wśród sportowców z polskim paszportem – Agnieszka Radwańska – była wyceniana na 882 tys. zł. Ile są warte sukcesy sportowe i na jakie pieniądze mogą liczyć nasze największe gwiazdy – na łamach tygodnika „Do Rzeczy”. A w dodatku „Lato Do Rzeczy”  - Berlin Davida Bowie. Gdy w marcu tego roku artysta wypuścił na rynek swoją pierwszą od lat nową piosenkę „Where are we now”, był to muzyczny hołd złożony miastu, gdzie spędził trzy niezwykle twórcze lata. Tu nagrał „trylogię berlińską” – albumy „Low” (1977), „Heroes” (1977) i „Lodger” (1979). Lato  to dobra pora na wypad nad Szprewę szlakiem ikony brytyjskiego rocka lat 60., 70. i 80. Z Warszawy do Berlina jedzie się sześć godzin, z Poznania – tylko dwie i pół. Tygodnik „Do Rzeczy” w kioskach od poniedziałku, 1 lipca. E-wydanie tygodnika – już w niedzielę u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). Do części nakładu tygodnika została dołączona książka biograficzna książka o Krzysztofie Ziemcu „Wszystko jest po coś”.  Tygodnik jest również dostępny w AppleStore (iOS) –  https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 oraz w GooglePlay (Android): https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost#?t=W251bGwsMSwxLDIxMiwiY29tLnBhcGVybGl0LmFuZHJvaWQud3Byb3N0Il0 Prenumeratę można zamówić na stronie internetowej wydawcy - http://prenumerata.wprost.pl/zamowienie/p,do-rzeczy/. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowy przez Pawła Lisickiego. Ukazuje się od stycznia 2013 r. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Wydawcą tygodnika jest spółka Orle Pióro, której inwestorem strategicznym jest Platforma Mediowa Point Group (GPW: POINTGROUP, PGM, www.point-group.pl) i jej prezes, Michał M. Lisiecki.    
  • poniedziałek, 4 sierpnia Wystawa Kolekcji Polskiej Sztuki Złotniczej ze Zbiorów Marii Magdaleny Kwiatkiewicz (Biżuteria, Wystawy) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 4 sierpnia Polskie jabłko przyjaźni (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    #JedzJabłka szturmem wzięło polskie media społecznościowe. Brytyjski The Guardian chyli czoła, widząc nagłą mobilizację naszych rodaków w odpowiedzi na nierzetelne zagranie Władimira Putina. Pozostaje jednak postawić sobie zasadnicze pytanie: czy naprawdę akcja ta w jakimkolwiek stopniu pomoże Polsce? Piękny gest, galopujący patriotyzm, nowe oblicze solidarności. Po wprowadzeniu przez Rosję embargo na import polskich jabłek, nie trzeba było długo czekać na reakcję polskich internautów. W zaledwie parę godzin #JedzJabłka zostało użyte w postach na samym Facebooku parę tysięcy razy. Chęć zminimalizowania strat polskich sadowników została zauważona przez najbardziej poczytne zachodnie tytuły, z czego możemy być dumni. Pomijając jednak szczytne pobudki, dochodzimy już do mniej optymistycznych wniosków. Media społecznościowe rządzą się swoimi prawami. Treści o charakterze propagandowym czy motywującym, potrafią obiec cały Internet w przeciągu paru godzin – zaangażowanie ze strony ludzi jest ogromne. Dane pokazują jednak, że nagłe narodziny gwiazdy sieci, skutkują jej cichą i rychłą śmiercią. Straty dla Polski na chwilę obecną są szacowane nawet na 500 mln euro w tym roku – wg szacunków Resortu Rolnictwa. Co za tym idzie – każdy Polak musiałby do końca 2014 roku zjeść ponad 30 kg jabłek, aby akcja faktycznie mogła zakończyć się sukcesem. Warto jednak jeszcze zaznaczyć, że do Rosji eksportujemy również śliwki, gruszki, czereśnie i wiśnie,  zatem nie moglibyśmy się ograniczać tylko do jednego owocu. Mieliśmy okazję zobaczyć już paręnaście „selfie” polityków i celebrytów, dumnie prezentujących swoje zaangażowanie w tę akcję. Jest zabawnie, jest patriotycznie, jest pięknie. Polacy zakopali na chwilę polityczne topory wojenne, aby przypomnieć sobie, że faktycznie istnieją sprawy poza wojną prawicowo-lewicową. Odkryliśmy owoc o mocy antagonistycznej do mitologicznego jabłka niezgody. Pokojowego Nobla za to raczej nie będzie, ale przy naszej walecznej naturze i tak odnieśliśmy oszałamiający sukces. Problem polega na tym, że 49% jabłek na rosyjskim rynku pochodzących z importu to jabłka polskie. Biorąc choćby pod uwagę liczbę mieszkańców naszego państwa, dochodzimy do smutnego wniosku, że nie jesteśmy w stanie przejeść nadwyżki, powstałej po piątkowym wprowadzeniu rosyjskiego embargo. Inną kwestią jest fakt, że viral marketing jest stosunkowo łatwy do zainicjowania, ale trudno go kontrolować i najczęściej się wypala zbyt szybko, aby odnieść zamierzony efekt – komentuje Marek Kargul, New Business Manager GRUPA 365NET. dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 4 sierpnia Jarosław Kaczyński dla „Do Rzeczy”: chcę uratować Polskę (Wiadomości branżowe, Polityka) (ale, jest, nie, tak) (by netPR.pl)
    W tej chwili samorozwiązanie parlamentu byłoby odebrane jako kapitulacja Tuska, więc pewnie będzie wolał tego uniknąć. Ale może być tak, że będzie tak duży nacisk społeczny, że Tusk wyjdzie i powie: „Proszę bardzo, rozwiązujmy parlament”. A to z kolei nas stawiałoby w trudnej sytuacji – ocenia Jarosław Kaczyński. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – wywiad z prezesem Prawa i Sprawiedliwości. W nowym „Do Rzeczy” również o tym, jak generał Janicki nie chronił prezydenta, o tym, gdzie leżą granice ludzkich wyborów w rozmowie Tomasza Terlikowskiego z Ewą Wanat, o wątłych podstawach młodego ruchu narodowego i o fenomenie Greya. Chcę uratować Polskę przed dwiema katastrofami – mówi w rozmowie z Bronisławem Wildsteinem i Kamilą Baranowską Jarosław Kaczyński. W opinii lidera Prawa i Sprawiedliwości, pierwsze i najbardziej doraźne niebezpieczeństwo, jakie stoi przed Polską, to niebezpieczeństwo pogłębiania się kryzysu gospodarczego przy jednoczesnym prowadzeniu polityki założonych rąk, która wynika z paradygmatu liberalnego, a która się nie sprawdza. Odrzucenie naszego projektu, dotyczącego tworzenia nowych miejsc pracy, jest tego ostatnim przykładem. Można się spierać, czy on przyniósłby 1 mln 200 tys. miejsc pracy, czy mniej, ale jest to jakiś pomysł. Tymczasem po drugiej stronie jest założenie, że poza różnego rodzaju sztuczkami w sferze finansów w gruncie rzeczy nie należy robić nic. A to grozi rozlicznymi konsekwencjami we wszystkich dziedzinach życia – mówi Kaczyński. Drugie niebezpieczeństwo wiąże się z zagrożeniem kulturowym. Mamy dzisiaj w Polsce prowadzoną z wewnątrz, ale wspieraną z zewnątrz i tam mającą swoje źródła (bo nie ma u nas autonomicznych wewnętrznych źródeł tego rodzaju rewolucji obyczajowej) ofensywę kulturową, która ma wysadzić w powietrze naszą tradycję narodową, w tym takie instytucje, które wydawały się do niedawna poza dyskusją – ocenia prezes Prawa i Sprawiedliwości. Zwraca uwagę, że wszystkie relacje, z rodziną na czele, budowane przez wieki, które jeszcze niedawno wydawały się niemożliwe do podważenia, są w tej chwili kwestionowane. Ten mechanizm, który kiedyś Dmowski opisał słowami, że jeśli coś jest na Zachodzie grypą, to u nas gruźlicą, może się sprawdzić – ostrzega. Zwraca też uwagę, że rzeczywistość, którą stworzyła PO, zlikwidowała jeden z podstawowych mechanizmów samooczyszczania się społeczeństwa i życia publicznego. Chodzi tu o skandal w rozumieniu socjologicznym. O ostrą repulsję wobec jakiegoś wydarzenia, repulsję, która ma charakter stały i wymusza zmiany. (…) Jeżeli media robią z czegoś skandal, to on jest, jeśli nie robią, to można przeżyć nawet aferę hazardową, gdzie przez pierwsze dwa–trzy dni media zachowywały się normalnie (Platforma straciła wówczas 8 pkt proc. poparcia), by zaraz później stwierdzić, że winni są nie złodzieje, lecz policjanci. Media są świadomością społeczną i bez ich wsparcia trudno jest dokonać jakiegokolwiek oczyszczenia – mówi w wywiadzie dla „Do Rzeczy” Jarosław Kaczyński. Ponadto prezes PiS opowiada o wrażeniach z lektury mającej właśnie premierę biografii Lecha Kaczyńskiego pióra Sławomira Cenckiewicza i jego trzech współpracowników oraz sensacyjnym wątku zarejestrowania przyszłej bratowej, Marii Mackiewicz jako Kontaktu Operacyjnego SB. Cała rozmowa Bronisława Wildsteina i Kamili Baranowskiej – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także o tym, jak generał Marian Janicki, były szef Biura Ochrony Rządu, zupełnie nie zajmował się przygotowaniem wizyty Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w kwietniu 2010 r. „Do Rzeczy” dotarło nie tylko do dokumentu, jaki prokurator przekazał ministrowi Jackowi Cichockiemu, ale także do teczki z dokumentami dotyczącymi organizacji wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu 17 września 2007 r. Biurem dowodził wówczas płk Andrzej Pawlikowski. Mimo trudności stwarzanych przez Rosjan, Pawlikowski dołożył wszelkich starań, by zapewnić najwyższy poziom bezpieczeństwa prezydentowi. Na tle działań Pawlikowskiego służba dowodzona przez gen. Janickiego wygląda gorzej niż źle. Jak generał Janicki nie chronił prezydenta w „Do Rzeczy” pisze Cezary Gmyz. Na łamach „Do Rzeczy” również rozmowa Tomasza Terlikowskiego z Ewą Wanat. O eutanazji, aborcji i pornografii. O granicach regulacji państwa i ludzkich wyborów. Jest wiele praw, które obowiązywały 3 tys. lat temu, a dziś nie obowiązują, bo są absurdalne. Świat się zmienia, świadomość ludzka też, a i medycyna nie stoi w miejscu – mówi szefowa Radia dla Ciebie. Podkreśla, że ludzie mają sumienie, rozum, uczucia i trzeba im pozwolić korzystać z wolności, a nie wciąż mówić, co mają robić, jak myśleć, jakich dokonywać wyborów. Jest wiele sfer życia, w których oni muszą mieć wolność. To są jednak sprawy fundamentalne: życia i śmierci. I właśnie w takich oni muszą mieć wolność. Państwo nie może tego regulować – mówi. Rozmowa z Ewą Wanat w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. Na łamach „Do Rzeczy” także o wątłych podstawach młodego polskiego ruchu narodowego. Już dawno tak niewielu nie napędziło strachu tak wielu, mając do zaoferowania tak niewiele. Jeśli poważnie brać alarm, jaki po   ukonstytuowaniu się Ruchu Narodowego podnieśli politycy PO czy z ośrodka prezydenckiego oraz środowiska lewicowe, to można by sądzić, że codziennie ulicami polskich miast maszerują bojówki, które – z powodu braku sklepów żydowskich – demolują budki z kebabami i chińsko-wietnamskie bary. Nic takiego się jednak nie dzieje. Co więcej, większości postulatów zgłaszanych przez liderów Ruchu Narodowego podczas pierwszego swojego kongresu nie powstydziłyby się partie obecne dziś w Sejmie. I właśnie to jest dla młodych narodowców najbardziej niebezpieczne. Ich oferta jest zlepkiem haseł, które w zdecydowanej większości już dawno zostały zgłoszone przez innych. O młodym ruchu narodowym w „Do Rzeczy” pisze Mariusz Staniszewski. „Do Rzeczy” analizuje też analizuje nowe zjawisko w kulturze. Nie tylko polskiej. I nie do końca nowe – jak zauważa Piotr Gociek. Ale warte analizy. Bo to już nie zwykła moda – to potop. Po polskiej premierze erotycznej trylogii E.L. James o Greyu to, co wydawało się marginesem, wypełniło nagle półki i wystawy księgarń. W seriach i pojedynczo, na czerwono i na czarno, z kajdankami lub pejczykiem, maską lub czarną bielizną na okładce. Książki z tego gatunku łatwo zauważyć nie tylko dlatego, że łączy je charakterystyczna, nawiązująca do „Greya” szata graficzna. Także dlatego, że księgarze, widząc narastającą falę, czym prędzej wyszykowali w swoich sklepach osobne półki opatrzone informacją: „literatura erotyczna”. Czym się różni literatura erotyczna od komiksów, czemu zawdzięcza swoją popularność i dlaczego to opowieści o Greyu okazały się przełomowe dla literackiej erotyki – w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”.  . Tygodnik „Do Rzeczy” w kioskach od poniedziałku, 17 czerwca. E-wydanie tygodnika – już w niedzielę u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). Tygodnik jest również dostępny w AppleStore (iOS) –  https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 oraz w GooglePlay (Android): https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost#?t=W251bGwsMSwxLDIxMiwiY29tLnBhcGVybGl0LmFuZHJvaWQud3Byb3N0Il0 Prenumeratę można zamówić na stronie internetowej wydawcy - http://prenumerata.wprost.pl/zamowienie/p,do-rzeczy/.   Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowy przez Pawła Lisickiego. Ukazuje się od stycznia 2013 r. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Wydawcą tygodnika jest spółka Orle Pióro, której inwestorem strategicznym jest Platforma Mediowa Point Group (GPW: POINTGROUP, PGM, www.point-group.pl) i jej prezes, Michał M. Lisiecki.    
  • niedziela, 3 sierpnia Marek Król oczyszczony przez sąd lustracyjny (Wiadomości branżowe, Polityka) (jego, nie, pracy, roku) (by netPR.pl)
    Marek Król, znany dziennikarz, twórca sukcesu tygodnika „Wprost” oraz jego wieloletni redaktor naczelny, wyrokiem Sądu Okręgowego w Warszawie (Sygn akt. XVIII K 28/12) został oczyszczony z zarzutu współpracy ze służbami bezpieczeństwa w okresie PRL-u. Sąd swoim wyrokiem potwierdził bowiem, że oświadczenie lustracyjne Marka Króla jest prawdziwe,  podkreślając w uzasadnieniu, że „Zebrane w sprawie dowody nie podważyły prawdziwości oświadczenia lustracyjnego M.Króla, w którym ten zaprzeczył faktowi współpracy z organami bezpieczeństwa Państwa (…)”. Co więcej potwierdził, ze także po roku 89 nie współpracował on ze służbami RP. Wyrok ucina falę wieloletnich pomówień zapoczątkowanych przez lewicowe media, motywowaną zemstą na M.Królu za publikację we „Wprost” tekstu „Zdrada” o kontaktach J.Oleksego z funkcjonariuszami tajnych służb rosyjskich. W akcie zemsty tygodnik „Nie” oskarżył Marka Króla o współpracę z tajnymi służbami PRL , co było potem powtarzane w innych publikacjach oraz w internecie”. Król procesuje się od lat z tygodnikiem Jerzego Urbana, a w.w. wyrok w sposób jednoznaczny przesądza o jego wygranej w tym właśnie procesie. Sąd Lustracyjny podważył wiarygodność jedynego świadka, byłego funkcjonariusza SB, który oskarżył Króla o współpracę ze służbami. „To niewiarygodne, że tygodnik „Nie”, a potem inne media, zarzucały mi tajną współpracę bazując nie na dokumentach, ale na zeznaniach a raczej przekonaniach esbeka, którego wiarygodności nikt nie badał” – mówi Król, dodając – „Moje plany na najbliższe miesiące to  zakończenie procesu z Urbanem oraz „czyszczenie” internetu z informacji i komentarzy naruszających moje dobre imię.” Sąd w procesie autolustracyjnym podkreślił, że Marek Król nie podpisywał żadnego zobowiązania do współpracy, nie pobierał wynagrodzenia, a jego spotkania z oficerami SB w czasach  PRL miały taki sam charakter, jak w przypadku wszystkich innych dziennikarzy na stanowiskach kierowniczych w redakcjach –wyłącznie ogólnoinformacyjny oraz oficjalny.
  • niedziela, 3 sierpnia „Do Rzeczy” – bezbronna Polska (Wiadomości branżowe, Polityka) (czy, jest, nie, PO) (by netPR.pl)
    Donald Tusk 3 czerwca rozpoczął kampanię wyborczą, wykorzystując do tego armię. Premier odwiedził 32. Bazę Lotnictwa Taktycznego w Łasku, gdzie stacjonują F-16. Podtrzymał tam obietnice zbrojeń i zwiększonych wydatków na wojsko, nazywając to strategią odstraszania „Polskie kły”. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” o tym, czy Polska jest bezbronna. Ponadto w „Do Rzeczy”: o polskiej bezbronności mówi Roman Polko, o konserwatyzmie i przechyłach Platformy – Jarosław Gowin, a publicyści tygodnika zastanawiają się, czy powstanie nowa partia konserwatywna, czy PO psuje się od góry czy od dołu i czy Daniel Olbrychski poradzi sobie na scenie politycznej. W numerze również o czyśćcu, który czeka polską piłkę klubową. Obietnice zbrojeń to zbrojenia to finansowe mrzonki, oparte głównie na podświadomych tęsknotach Polaków do mocarstwowości. Armia jest dzisiaj najsłabsza właśnie w wyniku zaniedbań rządu – pisze w „Do Rzeczy” Artur Bilski. Prawda o polskim wojsku jest dziś taka, że po latach nieudanych reform armia nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa naszemu krajowi. Co gorsza, w obliczu gigantycznych zaniedbań w wyposażeniu i zacofania zbrojeniówki może już nigdy nie być do tego zdolna. Prowadzenie polityki rozwijania armii w oparciu o misje ekspedycyjne zakończyło się katastrofą techniczną i zacofaniem technologicznym zbrojeniówki, która dzisiaj nie potrafi zaspokoić potrzeb armii związanych z nowoczesnym sprzętem. O tym, jak dziś wygląda sytuacja w polskiej armii, pisze komandor-porucznik rezerwy, absolwent Wydziału Bezpieczeństwa Międzynarodowego Naval Postgraduate School w Monterey, były oficer Naczelnego Dowództwa Sojuszniczych Sił NATO w Europie. Jeżeli Polska nie będzie dbała o swoje siły zbrojne, to nie będzie chętnych, by nam pomóc. Jeżeli nie byliśmy gotowi pomagać Turkom, którzy swego czasu czuli się zagrożeni, to w chwili, gdy my znajdziemy się w niebezpieczeństwie, również – zgodnie z artykułem 5 traktatu północnoatlantyckiego – dostaniemy pomoc w postaci listu wspierającego albo transportu 10 sztuk broni. I może pytania, czy potrzebujemy więcej – mówi w rozmowie z „Do Rzeczy” generał Roman Polko, były dowódca GROM i były zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. I dodaje, że teraz najpilniejsza dla nas jest kwestia dostępu do technologii obrony antyrakietowej. Mówienie o tym, że sami zbudujemy tarczę antyrakietową, jest fikcją. Możemy zbudować jakieś podstawy obrony antyrakietowej, ale nazywanie tego „tarczą” jest nieporozumieniem – podkreśla. Rozmowa z Romanem Polko w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również o tym, czy na polskiej scenie politycznej pojawi się nowa partia. Gowin, Godson, Żalek, Wipler, Kowal, Migalski, Poncyljusz, może Rokita. A gdzieś w dalszym tle Giertych, Kamiński i Marcinkiewicz. Wydłuża się lista polityków określających się jako liberalni konserwatyści. Wiadomo już na pewno, że powstanie z ich udziałem partia wolnorynkowej prawicy. Nie wiadomo, czy będzie to jedno ugrupowanie i kto do niego dołączy. Na razie pierwszy krok zrobił Przemysław Wipler. W powszechnym, ale błędnym mniemaniu w porozumieniu z innymi liberalnymi konserwatystami, zwłaszcza Jarosławem Gowinem. To nieprawda. Jak ustalił tygodnik „Do Rzeczy”, Gowin namawiał Wiplera do pozostania w PiS. Ruch Wiplera z jego punktu widzenia był przedwczesny. O „Rozmowach w tłoku” pisze w „Do Rzeczy” Piotr Gursztyn. Wypchnięcie mnie z PO spowoduje trwały jej przechył w lewo. Mówię o sobie jako o części pewnej grupy, myślę o Johnie Godsonie, Jacku Żalku (…) Są nas tysiące. Działacze i szeregowi członkowie PO – mówi z kolei Jarosław Gowin w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim. Podkreśla, że wiele razy spowalniał przechylenie PO w lewo i nadal będzie to robił. Jeżeli mu nie wyjdzie, to nie jest człowiekiem skazanym na bycie w polityce. Przez ogromną większość mojej aktywności zawodowej, nie bez sukcesów, działałem w innych obszarach. A na razie jestem politykiem Platformy i próbuję ją przywrócić do pionu. Jeśli mi się to na najbliższym zjeździe partii nie uda, to będę się zastanawiał, co dalej – wywiad Tomasza Terlikowskiego z Jarosławem Gowinem w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”. Gowin i konserwatyści to nie jedyny problem Platformy. Przy okazji wizyty premiera w bazie lotniczej w Łasku, łódzcy działacze liczyli, że Donald Tusk odwiedzi też Łódź. Premier o Łódź nawet nie zahaczył, politycy są rozżaleni. Donald Tusk od miesięcy wie, co się u nas dzieje, i nie reaguje. Potem jest zdziwienie, że sondaże spadają. Nie jest tak, że ta ryba psuje się od głowy, bo jednocześnie może nawet bardziej psuje się od dołu. Ludzie to widzą, głupi nie są – mówi lokalny działacz PO z Łodzi. Rzeczywiście, sytuacja w regionalnych strukturach Platformy nie różni się zbytnio od sytuacji na samej górze. I tu, i tam nastroje nie są najlepsze. Podziały przebiegają na tej samej linii, czyli Tusk – Schetyna. Różnica polega na tym, że o ile na górze Tusk wciąż jeszcze kontroluje sytuację, o tyle na dole nie kontroluje jej już nikt. Chaos, podziały i frakcyjne walki niszczą partię oraz zniechęcają do niej zarówno wyborców, jak i szeregowych działaczy PO. Jak w soczewce widać to właśnie w łódzkiej PO. Na politycznych łamach „Do Rzeczy” również …Daniel Olbrychski. Na reklamach sklepów Biedronka zarobił właśnie milion złotych. Teraz szykuje kostium do następnej roli: mentora polskiej lewicy. Przyszłość lewicy ma 68 lat. Za sobą bagaż życiowych doświadczeń i adekwatny do nich wygląd. Grę w prawie 200 filmach. Pracę ze słynnymi reżyserami. Role Hamleta, Makbeta i Otella. No i rzecz jasna – Kmicica. Jednak ostatni sukces Olbrychskiego to drugoplanowa rola u boku Angeliny Jolie w szpiegowskim filmie „Salt”. Nawet Andrzej Wajda nie znalazł już dla swego ulubieńca miejsca w najnowszej produkcji o Lechu Wałęsie. Czy aktor odnajdzie się na scenie politycznej – o tym w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”.  „Do Rzeczy” podsumowuje tez miniony sezon w polskiej piłce. Ekstraklasa pokutuje za stare grzechy. Kluby są bliskie bankructwa, piłkarze zarabiają coraz mniej. Upadek Polonii Warszawa to efekt choroby, która toczy niemal całą piłkarską ligę. Leczenie potrwa i będzie bolało. Trzeba odpokutować lata życia ponad stan i kontrakty niedostosowane do możliwości finansowych klubów ani umiejętności piłkarzy. Mści się brak pomysłu na to, skąd wziąć dodatkowe pieniądze, gdy dobry wujek znad Wisły odejdzie albo przestanie przesyłać zapomogi. Problemy są od Łodzi, przez Kraków, do Chorzowa. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby zabrać klubom pieniądze od pokazujących ekstraklasę telewizji. Spokój panuje właściwie tylko w Zagłębiu Lubin, gdzie sponsorem jest KGHM. Jak wygląda polska piłka klubowa – w najnowszym „Do Rzeczy”. Tygodnik „Do Rzeczy” w kioskach od poniedziałku, 10 czerwca. E-wydanie tygodnika – już w niedzielę u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). Tygodnik jest również dostępny w AppleStore (iOS) – https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 oraz w GooglePlay (Android): https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost#?t=W251bGwsMSwxLDIxMiwiY29tLnBhcGVybGl0LmFuZHJvaWQud3Byb3N0Il0 Prenumeratę można zamówić na stronie internetowej wydawcy - http://prenumerata.wprost.pl/zamowienie/p,do-rzeczy/. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowy przez Pawła Lisickiego. Ukazuje się od stycznia 2013 r. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Wydawcą tygodnika jest spółka Orle Pióro, której inwestorem strategicznym jest Platforma Mediowa Point Group (GPW: POINTGROUP, PGM, www.point-group.pl) i jej prezes, Michał M. Lisiecki.    
  • sobota, 2 sierpnia „Historia Do Rzeczy”. Kiszczak bez maski. (Wiadomości branżowe, Polityka) (jego, KGB, nie, Piotr Zychowicz) (by netPR.pl)
    Generał Czesław Kiszczak (…) symbolizuje dziesiątki tysięcy pracowników komunistycznego aparatu przemocy, którym zapewniono miękkie lądowanie. Od Władywostoku do Berlina, od Gdańska do Sofii. Z wysokimi emeryturami, w luksusowych resortowych mieszkaniach wiodą spokojny żywot pod parasolem ochronnym kolegów ze służb, postkomunistycznych partii i często – o zgrozo! – byłych opozycjonistów – pisze we wstępniaku do miesięcznika „Historia Do Rzeczy” redaktor naczelny Piotr Zychowicz.   Czwarty numer „Historii Do Rzeczy” – już w kioskach oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej. Życiorys generała broni Czesława Kiszczaka jest jak historia PRL pisana przez pryzmat losów jednego człowieka – funkcjonariusza wojskowych służb kontrwywiadowczych i wywiadowczych, szefa cywilnego aparatu przemocy i drugiej – po Jaruzelskim – osoby w strukturze władzy PRL lat 80 – pisze w „Historii Do Rzeczy” Sławomir Cenckiewicz. I dodaje, że historyk bez trudu naszkicowałby bogatą w fakty biografię Kiszczaka, w której kolejne etapy czekistowsko-politycznej kariery bohatera stałyby się również równoległą opowieścią o Polsce Ludowej, a do pewnego stopnia także o III RP. Nie sposób bowiem ekscytować się negocjacyjną formułą transformacji ustrojowej, pomijając jej głównego architekta, który nawet na źródło naszej wynegocjowanej nowej Polski wybrał obiekt specjalny wywiadu cywilnego o nic niemówiącym numerze 135 i kryptonimie Magdalenka w... Magdalence. (…) Nie znaczy to wcale, że Kiszczak to wyłącznie urodzony komunistyczny prymus i genialny „oper”, jak chce demonizująca go patriotyczna prawica, który tak opanował rzemiosło tajnych służb, że zawsze osiągał sukcesy i przewidywał przyszłość. O ostrych zakrętach w karierze Czesława Kiszczaka – w „Historii Do Rzeczy”. Na łamach magazynu także o wszystkich twarzach generała Kiszczaka. Jedną z ostatnich poznaliśmy w dekadzie lat 80. Ubiegłego wieku, kiedy szefował MSW, jeszcze inną - w okresie montowania esbeckiego Okrągłego Stołu, gdzie odgrywał rolę demokraty całą gębą. Z kolei z mrocznych lat 40. i 50. spoziera twarz zamordysty i oprawcy, który wypowiedział totalną wojnę przedwojennym polskim elitom polityczno-wojskowym oraz polskim Żołnierzom Wyklętym. Jeszcze inna twarz wyłania się z zacisza domowego – to „Pan i Władca”, co podkreśla żona w swych powieściach autobiograficznych. Kim jest więc ten człowiek tak naprawdę – pyta na łamach miesięcznika Lech Kowalski. Odpowiedzi na to pytanie szuka również Maciej Rosolak w rozmowie z historykiem, prof. Andrzejem Paczkowskim. Ogromna większość funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa – zarówno wojskowego, jak i cywilnego – wywodziła się ze środowisk chłopskich i robotniczych. Tacy ludzie stanowili dziewięćdziesiąt kilka procent personelu – oczywiście szeregowego, na dolnych piętrach aparatu. Kluczowym elementem, pozwalającym zająć pozycję na wyższych piętrach, była legitymacja uczestnictwa w przedwojennym ruchu komunistycznym bądź przynajmniej na jego obrzeżach. Oczywiście takie osoby jak Czesław Kiszczak owej legitymacji nie miały, bo po prostu były za młode. Ale one właśnie zasiliły szeregi Informacji LWP i bezpieki – mówi o korzeniach Kiszczaka prof. Paczkowski. I dodaje, że w latach 1944 i 1945 część członków wojskowych struktur podległych podczas wojny komunistom była po prostu kierowana do aparatu bezpieczeństwa. Trudno było odmówić, bo groziło to, że wypadnie się w ogóle z gry, a lojalność i dyscyplina też robiły swoje. Nie odmawiali więc. Rozmowa z prof. Paczkowskim – w najnowszym wydaniu miesięcznika „Historia Do Rzeczy”. W magazynie również o procesie ws. pacyfikacji kopalni Wujek. Po 28 latach i czterech procesach, w których sądy to uniewinniały, to uniewinnienia uchylały, zapadł wreszcie prawomocny wyrok – po kilka lat pozbawienia wolności dla członków plutonu specjalnego ZOMO. Jednak odrębny proces gen.  Kiszczaka nadal nie został zakończony. Katowicka prokuratura oskarża go o umyślne sprowadzenie „powszechnego niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia ludzi”. To on wysłał 13 grudnia 1981 r. do jednostek milicji szyfrogram zezwalający na użycie broni ostrej. W czerwcu 2012 r. proces generała został wstrzymany ze względu na zły stan zdrowia oskarżonego. Tabloidy wkrótce odkryły, że chory właśnie remontuje swój domek letniskowy. Czy dosięgnie go sprawiedliwość? W „Historii Do Rzeczy” również wywiad z Władimirem Bukowskim. Były radziecki dysydent twierdzi, że  rewolucje, do których doszło w 1989 r. w Europie Wschodniej, zostały zorganizowane przez KGB. Miał to być element wielkiej operacji sowieckiego politbiura, która wymknęła się spod kontroli. Dlatego m.in. zginął dyktator Rumunii, Nicolae Ceauşescu. Według Bukowskiego, Ceauşescu za dużo wiedział i nie wykonywał rozkazów. Wszyscy inni przywódcy demoludów posłusznie ustąpili, gdy dostali takie dyrektywy z Kremla. Tak zrobił Jaruzelski, tak zrobił nawet Honecker. A Ceauşescu nie zamierzał się podporządkować Moskwie. Nie chciał być kozłem ofiarnym. Został więc rozstrzelany. Jego proces został zaaranżowany przez KGB – mówi Bukowski. A na pytanie, co w Polsce zrobić z generałem Kiszczakiem i jego kolegami odpowiada zdecydowanie: Powinniście ich wsadzić za kraty. Totalitarne zbrodnie się bowiem nie przedawniają. Na łamach magazynu „Historia Do Rzeczy” także o historii nieco dawniejszej. Żaden europejski kraj nie został pokarany takim zwyrodnialcem jak car Iwan IV Groźny. Jego siepacze mordowali i torturowali pod byle pretekstem. Lew Tołstoj wstrząśnięty był „nie tyle faktem, że mógł istnieć Iwan IV, lecz że mogło istnieć takie społeczeństwo, które go akceptowało”. Ojciec Iwana Groźnego – Wasyl III – zmarł, kiedy syn miał trzy lata. Matka Helena, walcząc z pretendentami do tronu, uwięziła i otruła stryjów małego Iwana – Jerzego i Andrzeja. W 1538 r. ich stronnicy zemścili się, trując Helenę. Iwan i jego młodszy brat Jerzy kilka lat oglądali krwawe rzezie. W wieku zaledwie kilku lat zaczął dręczyć zwierzęta. Szczeniaki zrzucał z murów Kremla, złapanym ptakom wydłubywał oczy i wnętrzności. Gdy miał 15 lat, z kompanami zaczął napadać na kupców i chłopów. O zbrodniach groźnego – nomen omen – cara – na łamach „Historii Do Rzeczy”.   W magazynie również nie lada gratka dla uczniów, którym przez lata wbijano do głowy, że Maryla Wereszczakówna była największą, a do tego bardzo nieszczęśliwą miłością Adama Mickiewicza. Poeta faktycznie kochał Marylę, ale przebieg tego romansu daleko odbiegał od relacji z podręczników. Maryla była bowiem w tym czasie żoną innego mężczyzny, związek wcale nie był platoniczny i to wieszcz zerwał ten romans… „Skandale i romanse wieszcza” – w „Historii Do Rzeczy”. Nowa „Historia Do Rzeczy” – już w kioskach i u dystrybutorów prasy elektronicznej. Magazyn „Historia Do Rzeczy” można też pobrać w aplikacjach na systemy iOS (https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8) i Android (https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost).  Redaktorem naczelnym magazynu jest Piotr Zychowicz. Stałymi felietonistami pisma są m.in.: Wiktor Suworow, Krzysztof Masłoń, Sławomir Cenckiewicz,  Sławomir Koper, Bronisław Wildstein, Rafał A. Ziemkiewicz. Nakład miesięcznika  wynosi 100 tys. egz. Cena egzemplarzowa - 6,95zł. Cena e-wydania – 6 zł, wydanie na iPad – 1,79 EUR.
  • sobota, 2 sierpnia Do Rzeczy – paniczny strach Wałęsy (Wiadomości branżowe, Polityka) (fakt, nie, PO, tego) (by netPR.pl)
    Niedawni fałszerze i lakiernicy jedynie słusznej wykładni dziejów, okrzyknięci przez mainstreamowe media jedynymi bohaterami „Solidarności”, zaczęli wykluczać z kart historii wzajemnie samych siebie. Najpierw „Henia” kopnęła w podbrzusze Lecha zwanego „Bolkiem”. Teraz, nie pierwszy raz, „ikona” Tuska szantażuje „ikonę” Michnika. I nie pierwszy raz „Borsuk” milcząco chowa się do nory. W najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy” – czy Lech Wałęsa się boi? I czego?   Ponadto w „Do Rzeczy”: Platformy wojny z mediami, wyciek danych podatników z Ministerstwa Finansów oraz Łysiaka traktat o bajkach.   Po tym jak Henryka Krzywonos stwierdziła, że mózgiem strajku w sierpniu 1980 był Bogdan Borusewicz, „przewidujący dwa ruchy naprzód” Wałęsa nawet nie splunął na „Henię Solidarność”. Od razu rzucił się do gardła domyślanemu jako jej dyspozytor Borusewiczowi, pisząc na swoim blogu tekst pod godnym obu „ikon” tytułem: „Borusewicz do płotu”. Niedawny jeszcze „mózg strajku”, który w mediach kategorycznie orzekał, kto i jak długo był obecny w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r., nagle sam znalazł się pod gradem zarzutów. Ale kto śledził stosunki Wałęsy z Borusewiczem, ten pamięta, że to nie pierwszy raz „ikona” Tuska szantażuje „ikonę” Michnika. Ale szantaż którego Wałęsa użył tym razem, nie pozostawia Borusewiczowi drogi ucieczki starą metodą, przez przemilczenie i chowanie głowy w piasek. W archiwach IPN są materiały mogące  być tropem, który wyjaśnia pozorne szaleństwo Wałęsy. Chodzi o informacje, że Borusewicz razem z Kuroniem mieli być w posiadaniu materiałów mogących wyeliminować Wałęsę z życia politycznego. Czy marszałek Senatu dysponuje materiałami,  które mogą skompromitować byłego prezydenta? O tym, jak twórcy „Solidarności” skoczyli sobie do gardeł w najnowszym „Do Rzeczy” pisze Sławomir Cenckiewicz.  A z Krzysztofem Wyszkowskim, współpracownikiem KOR oraz współzałożycielem Wolnych Związków Zawodowych rozmawia Cezary Gmyz. To typowe dla Wałęsy włączenie mechanizmu ucieczkowego i próba wyjścia rakiem z sytuacji niebezpiecznej – ocenia wystąpienie byłego prezydenta Wyszkowski. Dodaje też, iż Wałęsa musiał sobie uświadomić, że „Borsuk”, który do tej pory milczał w pewnym momencie może się odwinąć, a to będzie bolesne. Co ciekawe, zarzuty, które padają z obu stron, nie są bezpodstawne. W naszym środowisku zarzuty o agenturalność wobec Borusewicza się pojawiały. Ale takie podejrzenia pojawiały się właściwie wobec większości działaczy Wolnych Związków Zawodowych – mówi Wyszkowski. Potwierdza też, że to Borusewicz, obok Andrzeja Gwiazdy, był najważniejszą postacią Wolnych Związków Zawodowych. Wałęsa był tylko jednym z członków o roli dość pośledniej. Nikomu przed strajkiem nie przyszło do głowy, że może pretendować do roli przywódcy – mówi. Atak Lecha Wałęsy na Bogdana Borusewicza wcale nie był histerycznym wyskokiem ani irracjonalną fanaberią. Były prezydent miał powody, by poczuć się zagrożony. W jego własnym przekonaniu ostre słowa o marszałku Senatu były konieczną samoobroną – komentuje z kolei Rafał Ziemkiewicz. I dodaje, że dla establishmentu najwygodniej jest przekonywać, że Wałęsa po prostu zwariował. To nie zmusza komentujących do weryfikowania niczego z tego, co Wałęsa mówił wcześniej o innych, i tego, jak oni sami wtedy jego słowa przyjmowali. Jednak  na to, by robić z niego „zdziwaczałego piernika”, który nie panuje nad nerwami, Wałęsa zdecydowanie sobie nie zasłużył. Na łamach „Do Rzeczy” również o zimnym medialnym prysznicu, który spotyka ostatnio Platformę Obywatelską.  Afera wokół zegarków ministra transportu Sławomira Nowaka, dymisja Jarosława Gowina, wpadka szefowej resortu sportu z milionami wyłożonymi na koncert Madonny, przegrane uzupełniające wybory senackie w Rybniku. W badaniu CBOS tak niskiego poparcia (23 proc.) Platforma nie miała od 2005 r. Nic dziwnego, że w partii zrobiło się nerwowo. Dotychczas politycy PO lubili podkreślać swoją wyższość nad innymi politykami (zwłaszcza nad tymi z PiS), jeśli chodzi o rozumienie mediów i pozyskiwanie ich sympatii. W ostatnich tygodniach jednak coś się zmieniło. Czyżby media zaczęły wyczuwać emocje i nastroje społeczne? Bo te są dla Platformy coraz mniej korzystne. I to znajduje wyraz w przekazie medialnym. Nastała jakaś moda na atakowanie PO – oceniają działacze Platformy. Uznanie mediów jest w układance premiera sprawą kluczową. Bez niego posypie się cała reszta. Czy wojna z mediami to w tej sytuacji dobry pomysł – o tym w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” także poważna wpadka Ministerstwa Finansów. W trakcie szkoleń dla pracowników urzędów skarbowych doszło do złamania tajemnicy skarbowej i wycieku danych wrażliwych dotyczących szeregu podatników. Chodzi o numery NIP firm i osób prowadzących działalność gospodarczą. Te informacje zostały zgromadzone w hurtowni „WHTAX” – informatycznym magazynie danych podatkowych pochodzących z urzędów skarbowych z całego kraju. Materiał, jaki „wyciekł” na zewnątrz, to łakomy kąsek nie tylko dla wywiadowni gospodarczych. Uczestnicy szkolenia materiały dostali na… pendrive’ach ze szkolenia. W ocenie ekspertów, osoby, które dopuściły do wyniesienia danych, powinny ponieść odpowiedzialność karną. Szkolenie przeprowadziła prywatna firma. Ale wykładowcą-trenerem była Bożena Wosik, na co dzień pracująca w departamencie informatyki Ministerstwa Finansów. Co na to Ministerstwo? A co – Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych – o tym w najnowszym numerze „Do Rzeczy”.  Przed zbliżającym się Dniem Dziecka w „Do Rzeczy” także esej Waldemara Łysiaka o dzieciach w kulturze i sztuce. I o bajkach dla dzieci. Dzieci są dla historyków tematem mało ciekawym. Na temat orgazmów metres Ludwika XIV powypisywano całe półki biblioteczne. Lecz kogo obchodzi fakt, że za tego samego Króla–Słońce w jednej z francuskich prowincji przez całą dekadę ani jedno dziecko nie dożyło siódmego roku życia? O tym nie pisze się traktatów – pisze Łysiak. Literatura dziecięca – to Oświecenie. Wiek XIX otworzył dzieciom bramę do bezkresnego kolorowego świata bajek, drukowanych coraz częściej, w coraz większych nakładach, wreszcie masowo. O najsłynniejszych bajkach, ich twórcach oraz twórcach tak ważnych dla dzieci bajkowych ilustracji na łamach „Do Rzeczy” pisze Waldemar Łysiak. Tygodnik „Do Rzeczy” w kioskach od poniedziałku, 27 maja. E-wydanie tygodnika – już w niedzielę u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). Tygodnik jest również dostępny w AppleStore (iOS) – https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 oraz w GooglePlay (Android): https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost#?t=W251bGwsMSwxLDIxMiwiY29tLnBhcGVybGl0LmFuZHJvaWQud3Byb3N0Il0 Prenumeratę można zamówić na stronie internetowej wydawcy -http://prenumerata.wprost.pl/zamowienie/p,do-rzeczy/. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowy przez Pawła Lisickiego. Ukazuje się od stycznia 2013 r. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Wydawcą tygodnika jest spółka Orle Pióro, której inwestorem strategicznym jest Platforma Mediowa Point Group (GPW: POINTGROUP, PGM, www.point-group.pl) i jej prezes, Michał M. Lisiecki.    
  • piątek, 1 sierpnia Do Rzeczy – Tuska sztuka przykrywania (Wiadomości branżowe, Polityka) (nie, pracy, tak, tym) (by netPR.pl)
    Głupie lub wazeliniarskie media, sklerotyczna i skłócona opinia publiczna. W takich warunkach Donald Tusk z łatwością może zarządzać emocjami społeczeństwa za pomocą „przykrywek” i „wrzutek”. W najnowszym „Do Rzeczy” – Tuska sztuka przykrywania. A ponadto w najnowszym wydaniu tygodnika „Do Rzeczy”: Polska jak stary samochód, polemika z wobec rotmistrza Pileckiego, czy TV TRWAM powinna się obawiać Telewizji Republika, dlaczego Polacy wyjeżdżają z kraju i co ma wspólnego kultura z demografią.      Spinowanie, odwracanie uwagi dziennikarzy albo naprowadzanie ich na pożądane tematy to była wręcz obsesja Tuska i jego ekipy. Co rusz Graś, Schetyna, Nowak dostawali konkretne zadania na tym polu. „Mamy problem? Czym to przykryć?” – padało podczas nasiadówek. Działa prosty, bezwzględny mechanizm: wystarczy, że wmontuje się trzech w miarę znanych dziennikarzy, i reszta mediów już praktycznie nie ma wyjścia, musi – chcąc nie chcąc – podążyć w tym samym kierunku – opowiadał już Janusz Palikot w wywiadzie-rzece. Bardzo silne wsparcie ze strony mediów establishmentowych pozwala premierowi występować w roli „przykrywkowego” demiurga. Mistrzowską „wrzutką” była propozycja bezpośrednich wyborów przewodniczącego PO, tak jak wcześniej prawybory prezydenckie. Dziś dymisja Jarosława Gowina odbierana jest jako próba przykrycia kłopotów ze Sławomirem Nowakiem. Zapewne słusznie, bo Polacy wybaczą awanturę o in vitro, ale nie odpuszczą, gdy polityk obnosi się z bogactwem, którego źródłem może być korupcja. O tym, jakie tematy i dlaczego trafiały do debaty publicznej w najnowszym „Do Rzeczy” pisze Piotr Gursztyn. Polska pod rządami PO jest jak kilkunastoletnie auto, którego właściciel powinien zainwestować w naprawę, ale woli dbać tylko o to, żeby ładnie wyglądało – komentuje z kolei Marek Magierowski. Jego zdaniem, przywódca Platformy sprawia często wrażenie, jakby rządzenie Polską mu uwierało, jakby go męczyło, jakby chciał wszystkim szepnąć do ucha: „Zobaczcie, muszę się zajmować jakimiś głupotami, służbą zdrowia, koleją, sądami rejonowymi i dotacjami dla rolników, a przecież zostałem stworzony do rzeczy dużo większych, globalnych i fundamentalnych”. Tusk i jego ministrowie zwlekają z rozwiązaniem najważniejszych problemów albo starają się je ukryć przed wyborcami. Jacek Rostowski od dłuższego czasu mówi o świetnej kondycji polskiego budżetu, ale wykonuje rozpaczliwe ruchy, by go dopiąć. Czy „zielona wyspa” za chwilę będzie „wyspą czerwoną” – o tym w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również polemika z publikacją z ostatniego wydania „Polityki”. Nikt do tej pory w pookrągłostołowej Polsce nie ośmielił się zarzucać Witoldowi Pileckiemu czegokolwiek. W tym rzeczy najbardziej obrzydliwej – współpracy z komunistami. Trzeba było 24 lat, od 1989 r., by ktoś podniósł rękę na rotmistrza. Tą osobą jest profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego Andrzej Romanowski. Literaturoznawca, a nie historyk. Należy spytać, dlaczego przez te wszystkie lata III RP Witolda Pileckiego nikt nie atakował? I dlaczego zaatakowano go teraz, i do tego w tak haniebny sposób? – pyta Tadeusz Płużański, przypominając, że rotmistrz Pilecki został po pokazowym procesie skazany na karę śmierci, a  wyrok na nim wykonano na sowiecką modłę, metodą katyńską, strzałem w tył głowy. Zwłoki rotmistrza wywieziono następnie w nieznanym kierunku. Dziś wiemy, że rtm. Pilecki został wrzucony do zbiorowego dołu, na śmietnik. Zasadniczy problem polega na tym, że literaturoznawca Romanowski nie pisze o kontekście historycznych wydarzeń. Nie pisze, ponieważ go nie zna podkreśla Płużański. „Czy święty może był kapusiem” – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”.   Na łamach „Do Rzeczy” także rozmowa z twórcą Telewizji Republika. „Ja obawiam się, że o. Tadeusz Rydzyk boi się o swój rząd dusz. To, że nasza telewizja wywołuje takie emocje, może budzić u niego niepokój, bo dotychczas to telewizja Trwam była jedyną telewizją rzeczywiście niezależną i konserwatywną” – mówi w rozmowie z Kamilą Baranowską Piotr Barełkowski. Podkreśla, że on nie rozumie ataków TV Trwam na Republikę. „Telewizja Republika to telewizja informacyjno-publicystyczna, o. Rydzyk odwołuje się zaś do zupełnie innej wrażliwości widza, u niego głównymi tematami nie są informacja czy publicystyka, ale rozmowa z widzem o wartościach, modlitwa. Myślę, że gdyby o. Rydzyk pozwolił sobie na chwilę refleksji, moglibyśmy normalnie współpracować jak prawdziwi polscy patrioci w dziele tworzenia nowej Polski” – mówi Barełkowski. Z kolei poseł Prawa i Sprawiedliwości, Przemysław Wipler, w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim zwraca uwagę na przerost państwa w państwie. Każde miejsce pracy stworzone w urzędzie odbiera dwa miejsca pracy przedsiębiorcom. Donald Tusk rozbudowując biurokrację o 100 tys. osób, samym tym ruchem zabił 200 tys. miejsc pracy w wolnej gospodarce.(…) Z Polski wyjeżdżają ludzie, którym odebrano miejsca pracy.  (…) Każdy musi się zastanowić nad tym, w jakim kraju żyjemy, jeśli usłyszy od bliskiego, który prowadzi w Anglii firmę, że płaci miesięcznie jedynie 17 funtów składki na fundusz emerytalny i po ośmiu latach pracy – jeśli dożyje odpowiedniego wieku – dostanie 600 funtów emerytury. Co więcej, w Anglii musimy zarejestrować działalność dopiero 18 miesięcy po tym, jak zaczęliśmy ją rzeczywiście prowadzić. (…) To między innymi dlatego Polki dwa razy chętniej rodzą dzieci w Wielkiej Brytanii niż w Polsce – mówi Wipler. Rozmowa z posłem PiS – w najnowszym ”Do Rzeczy”.  Natomiast Bronisław Wildstein ocenia, że problemy demograficzne Polski i Europy są pochodną stanu naszej, głęboko rozumianej kultury, a odwrócenie tego trendu musiałoby wiązać się z istotną zmianą jej modelu. Z tego powodu narzekania na demograficzny kryzys są umiarkowane, chociaż współcześni dostrzegają kłopoty wynikające ze starzenia się społeczeństwa, przez co rozumieją przede wszystkim deficyt płatników ich przyszłych emerytur. I, jak zwykle, zatroskane ośrodki opiniotwórcze domagają się, aby władze coś w tej kwestii zrobiły, czyli dorzuciły pieniędzy. Same jednak ekonomiczne bodźce kłopotom w tej dziedzinie nie zaradzą, a oprócz właściwej polityki podatkowej rządy powinny zupełnie „zreorientować” swoją postawę. Jaki jest związek między demografią a kulturą – w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy”. W „Do Rzeczy” również: - Fanaberia czy strach przed chorobą? Kłótnia o usunięte piersi Angeliny Jolie trwa. Choć aktorka jest obiektem drwin, to może zachęcić kobiety do badania genu powodującego raka. - Turcja jest już nie tylko najpotężniejszym mocarstwem regionalnym. Pod względem militarnym czy gospodarczym kraj ten wyprzedza Włochy, Francję i inne kraje UE z wyjątkiem Niemiec i Wielkiej Brytanii. - Ekonomiści, którzy potrafią wyjść poza utarte schematy centralnych regulacji, widzą w bitcoinach nadzieję na wyjście z obecnego klinczu monetarnego. Trzy tygodnie po tym, jak elektroniczna waluta została kolejną bańką spekulacyjną, ceny elektronicznego pieniądza znowu powędrowały w górę. - Robert Lewandowski, Jakub Błaszczykowski i Łukasz Piszczek podbili już Dortmund, teraz ruszyli na podbój Europy. Czy tej trójce poszłoby równie dobrze gdzie indziej – tam, gdzie mniej ceni się naszych rodaków? Tygodnik „Do Rzeczy” w kioskach od poniedziałku, 20 maja. E-wydanie tygodnika – już w niedzielę u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). Tygodnik jest również dostępny w AppleStore (iOS) – https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 oraz w GooglePlay (Android): https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost#?t=W251bGwsMSwxLDIxMiwiY29tLnBhcGVybGl0LmFuZHJvaWQud3Byb3N0Il0 Prenumeratę można zamówić na stronie internetowej wydawcy - http://prenumerata.wprost.pl/zamowienie/p,do-rzeczy/.   Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowy przez Pawła Lisickiego. Ukazuje się od stycznia 2013 r. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Wydawcą tygodnika jest spółka Orle Pióro, której inwestorem strategicznym jest Platforma Mediowa Point Group (GPW: POINTGROUP, PGM, www.point-group.pl) i jej prezes, Michał M. Lisiecki.      
  • piątek, 1 sierpnia WPROST: dlaczego premier chroni ministra Nowaka? (Wiadomości branżowe, Polityka) (dla, nie, tym, WPROST) (by netPR.pl)
    Główne wejście zostało zamknięte na głucho. Wchodzić i wychodzić mogą nim jedynie goście pana ministra. By do Ministerstwa Transportu wejść przez słynny „okrąglak” przy ulicy Chałubińskiego, muszą się zapowiadać nawet wiceministrowie. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – druga odsłona materiału o złotym dziecku premiera Tuska.  Ponadto w najnowszym WPROST: Andrzej Wajda przemontowuje „Wałęsę”, a Henryka Krzywonos-Strycharska opowiada, jak wyglądał rok ’80 w „Solidarności”, Aleksander Kwaśniewski dystansuje się od Europy Plus, Marek Biernacki zastępuje Jarosława  Gowina, a Grzegorz Schetyna chętnie widziałby w szeregach PO Jana Rokitę.            Procedura jest taka, że wiceminister musi zadzwonić do swego sekretariatu. Trzeba powiedzieć, o której się będzie. Wtedy sekretarki dzwonią do sekretariatu głównego i stamtąd wykonywany jest telefon do ochrony. Potem trzeba zadzwonić dzwonkiem przy drzwiach i ochroniarze wpuszczają do budynku. Drugie piętro budynku jest teraz jak warownia. Tam urzęduje pan minister i jego najbliższe otoczenie. Wstęp tylko po przyłożeniu specjalnej karty do drzwi. Dokumenty najczęściej są przyjmowane w drzwiach, tak żeby osoby uznawane za postronne nie wchodziły do tej części biura. Ministerstwem, w imieniu Nowaka, trzęsie 27-letnia Karolina Kleszcz, szefowa jego gabinetu politycznego. Ludzie boją się jej jak ognia. Oprócz niej najbardziej wpływowymi ludźmi w budynku są dwudziestokilkuletni doradcy i asystenci Sławomira Nowaka. W ministerstwie trwa ostry konflikt między Nowakiem a jego zastępcą Tadeuszem Jarmuziewiczem, ważnym działaczem PO – piszą we WPROST Sylwester Latkowski i Michał Majewski. Dziennikarze wracają też do publikacji sprzed dwóch tygodni. Premier zapowiadał wtedy wyjaśnienie sprawy ministra Nowaka „do spodu”. Tymczasem dotychczas nic nie zostało wyjaśnione. To zabawne, że premier zamienił się w rzeczoznawcę i śledczego, który ocenia wartość zegarków swego ministra, a nie żąda sprawozdania od stosownych służb. Pytanie, jak zachować mają się służby, takie jak CBA, po usprawiedliwieniach wygłoszonych publicznie przez szefa rządu? - pytają dziennikarze WPROST. Na razie CBA milczy, choć opowieści ministra Nowaka o zegarkach budzą wątpliwości. Na jego lewej ręce w ostatnim czasie można było zobaczyć np. hublota all black fusion, za który w salonie firmowym w Warszawie trzeba zapłacić ok. 33 tys. zł. Inny – Cuervo y Sobrinos Torpedo – kosztuje kilkanaście tysięcy złotych. Żadnego z tych zegarków Nowak nie umieścił w oświadczeniu majątkowym, choć był do tego zobowiązany. We WPROST także o tym, co politycy powinni wpisywać do rejestru korzyści i jak się z tego zobowiązania wywiązują. Najrzetelniej uzupełnia go Ryszard Kalisz. Większość posłów nie ma żadnych wpisów. Na łamach WPROST także „Wałęsa”.Andrzej Wajda po raz kolejny przemontowuje swój film. W kwietniu obowiązywała dwugodzinna wersja zakończona przemówieniem Lecha Wałęsy w amerykańskim Kongresie. Nie wiadomo, jak bardzo wersja finalna będzie się różnić od tej kwietniowej, ale reżyser raczej nie zrezygnuje ze scen, w których jego bohater w 1970r. podpisuje esbecką lojalkę. Dorota Wellman, która w fabule Wajdy gra Henrykę Krzywonos, przewiduje, że film wywoła wielką polityczną dyskusję. Sama Krzywonos już teraz wkłada kij w mrowisko i demitologizuje legendę Lecha Wałęsy. To nie Wałęsa był przywódcą strajku. Nieujawnionym przywódcą był Bogdan Borusewicz. To on kierował wszystkim – mówi Heryka Krzywonos-Strycharska w rozmowie z Magdaleną Rigamonti. Podkreśla, że wtedy wszyscy byli partnerami. Młodzi ludzie myślą, że tylko był Wałęsa. Albo nawet że wszystko się samo zrobiło. Tymczasem za tym, co się stało w '80 roku stali ludzie. My staliśmy i nie robiliśmy tego dla siebie, tylko dla nich, dla społeczeństwa – mówi Krzywonos. Podkreśla, ze dla niej ważne jest, co Wałęsa zrobił i robił w '80 roku. Co myśli o lojalce podpisanej w latach 70-tych? Ja nie wiem, co bym zrobiła w takiej strasznej sytuacji, jakby mnie szantażowali. Mogli sprzątnąć mu rodzinę. Ludzie sobie z tego nie zdają sprawy  – mówi. Opowiada też o rywalizacji wewnątrz „Solidarności”. Bo rywalizacja była od początku. Ale na wózek wchodził tylko Wałęsa. Walentynowicz nie. Wałęsa miał dar przekonywania (…) Mózgiem był Borusewicz – rozmowa Magdaleny Rigamonti z Henryką Krzywonos-Strycharską – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST.   We WPROST także o tym, że Aleksander Kwaśniewski tworzył Europę Plus, bo liczył na to, że pozwoli mu ona zostać szefem unijnej dyplomacji. Tymczasem podczas kwietniowej wizyty w Polsce Martin Schulz, szef Parlamentu Europejskiego i jednocześnie przewodniczący frakcji socjaldemokratycznej w europarlamencie, dał wyraźnie do zrozumienia, że ambicje Kwaśniewskiego są nierealne. Nic dziwnego, że w tej sytuacji Aleksander Kwaśniewski poinformował współpracowników, że z planu startu w euro wyborach rezygnuje. Podobno dodał, że ponownie się nad tym zastanowi tylko wtedy, gdy Europa Plus będzie miała w sondażach 20 proc. poparcia. A to na razie wydaje się nierealne. Na razie Kwaśniewski nie wycofuje się z popierania Europy Plus, ale gołym okiem widać, że jego zapał do nowej inicjatywy wyraźnie osłabł. Czy byłemu prezydentowi uda się stworzyć realną siłę polityczną? WPROST wraca również do zmiany na stanowisku ministra sprawiedliwości. Jarosława Gowina zastąpić ma Marek Biernacki. Dlaczego Donald Tusk właśnie jemu powierzył resort? Między liderem PO a popularnym  posłem z Gdyni nigdy nie było chemii. Kluczem wydają się polityczne układy w Trójmieście. Biernacki to dla dawnych gdańskich liberałów z KLD inny świat: ma bardzo konserwatywne poglądy, jest blisko związany z Kościołem. Do tego był w rządzie AWS. W sprawach światopoglądowych Biernacki zawsze głosował tak jak inni konserwatyści PO, a czasem nawet bardziej konserwatywnie. Różnił się za to od Gowina stosunkiem do wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu Zbigniewa Ziobry i Jarosława Kaczyńskiego. Czy Biernacki przypieczętuje polityczną egzekucję na Jarosławie Gowinie? Czy Marek Biernacki to przede wszystkim ruch do wewnątrz partii? - Tak, uspokajający. To kolejna po Włodzimierzu Karpińskim nominacja „platformiana”. Na pewno będzie dobrze przyjęta w Platformie – ocenia w rozmowie z WPROST  Grzegorz Schetyna. On sam uważa, że PO powinna wrócić jednak przede wszystkim do programu. Powinniśmy o tym rozmawiać. O nowym programie, modelu władzy, o tym, jak ma wyglądać władza w 2015 r. Trzeba się zastanowić nad nowym początkiem – mówi Schetyna. Pytany, czy oznacza to powrót do współpracy z twórcą tego programu, Janem Rokitą, odpowiada, że Rokita cały czas jest formalnie członkiem PO. Gdyby tylko Jan Rokita zechciał się zaangażować w prace PO, byłoby to zawsze bardzo interesujące – mówi. Z Grzegorzem Schetyną dla WPROST rozmawia Anna Gielewska. ***** Tygodnik WPROST to jeden z wiodących ogólnopolskich tygodników społeczno-informacyjnych. Ukazuje się od 1982 r. Wydawcą tygodnika WPROST jest Agencja Wydawniczo-Reklamowa WPROST. Jej większościowym udziałowcem jest Platforma Mediowa Point Group SA. Redaktorem naczelnym WPROST jest Sylwester Latkowski. Tygodnik WPROSTjest najczęściej cytowanym tygodnikiem w Polsce, w marcu 2013 inne media powoływał się na WPROST 379 razy. Przydatne linki: WPROST na Youtube - http://tnij.org/wprost_tv WPROST na Facebooku - http://tnij.org/wprost_fb Czytaj WPROST na FB - http://tnij.org/wprost_na_fb WPROST na Twitterze - http://tnij.org/wprosttweet Popularne skróty Twittera - http://tagdef.com/tt WPROST w Apple Store - http://tnij.org/wprost_w_itunes WPROST w Google Play - http://tnij.org/wprost_w_googleplay Naczelny WPROST na Twitterze - http://tnij.org/ublt Naczelny WPROST na Facebooku - http://tnij.org/ublu Blogi WPROST - http://www.wprost.pl/blogi/ WPROST - http://www.wprost.pl  
  • czwartek, 31 lipca WPROST – Nowak – złote dziecko Tuska (Wiadomości branżowe, Polityka) (Anna Gielewska, czy, nie, sylwester latkowski) (by netPR.pl)
    Drogie zegarki, zamknięte kluby z kosmicznymi cenami, koleżeńskie układy biznesmenami, którzy zarabiają na kontraktach z państwowymi firmami i doradzają Platformie. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – jak żyje ‘złote dziecko Tuska’, minister Sławomir Nowak. Ponadto w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST: na co idą pieniądze dla Polonii, pokłosie afery gazowej, politycy i alkohol, Polski seksualnie wyzwolone i Agnieszka Radwańska w rozmowie z Jarosławem Kuźniarem. Byłem tam raz, jedyny. Po meczu Polska – Rosja. Wypiłem może dwie lampki szampana i wyszedłem po dwóch-trzech godzinach – mówi dziennikarzom WPROST minister transportu, Sławomir Nowak. Świadkowie twierdzą, że w ekskluzywnym klubie Prive Nowak bywał częściej. Klub Prive założyli panowie z firmy reklamowej Cam Media, która robi błyskotliwą karierę, pracując dla ministerstw, spółek skarbu państwa i na rzecz Platformy Obywatelskiej. W czerwcu 2011 r. firma (wraz z dwiema innymi spółkami) podpisała kontrakt z MSZ na zarządzanie wszystkimi konferencjami w ramach polskiego przewodnictwa w Unii Europejskiej. Wynagrodzenie? 34 mln zł. Cam Media ma także na koncie dwie umowy z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego za ponad 5,5 mln zł. Ma również kontrakty z Polską Grupą Energetyczną, Ruchem, Pocztą Polską, Totalizatorem Sportowym, PKP. Przed EURO 2012 przygotowała kampanię „Feel like at home”. Formuła tego kontraktu była ciekawa. KPRM zrobiła w Cam Media zamówienie z wolnej ręki poniżej 14 tys. euro. Inne wydatki, takie jak kupowanie miejsc na billboardach, zostało rozproszone w różnych instytucjach. Adam Michalewicz, twarz i współtwórca Cam Media, trzyma się z Piotrem  Wawrzynowiczem. Wawrzynowicz to od lat znajomy Nowaka. Panowie pożyczają sobie nawet… zegarki. Ale tych pożyczek minister nie umieścił w rejestrze korzyści. „Nowak - złote dziecko Tuska” – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST także  „Lekka ręka zastępcy Sikorskiego”, czyli na co idą pieniądze dla Polonii. Resort spraw zagranicznych rok temu przejął finansowanie Polonii od Senatu. W sumie to kilkadziesiąt milionów złotych. W atmosferze ostrego konfliktu z senatorami wiceminister Janusz Cisek, rekomendowany przez PSL, zmienił zasady przydzielania tych środków. I tak wśród nowych beneficjentów znalazła się m.in. Fundacja na rzecz kreatywności i innowacji Open Mind z Wrocławia, która z MSZ dostała 800 tys. zł na  projekt  „Aktywni i kreatywni – Polacy w Europie”. Fundacja została wpisana do rejestru stowarzyszeń kilkanaście dni  przed terminem składania wniosków do MSZ. Jej prezesem jest Wioleta Król, która figuruje też w KRS jako właściciel firmy PR-owo-eventowej GrupaKreatywni.pl. Kolejne 800 tys. zł przypadło Fundacji Janka Muzykanta w Łomży. Organizuje ona stypendia dla absolwentów polskich szkół średnich na Litwie w Wyższej Szkole Agrobiznesu w Łomży. Szkoła od lat uchodzi za związaną z ludowcami. Polski Ośrodek Naukowy UJ w Londynie na trzy projekty dostał ok. 2,5 mln zł. Ośrodek prowadzi wydział stosunków międzynarodowych UJ. Kierownikiem Zakładu Historii i Kultury Europy Środkowej w Instytucie Europeistyki jest tam... sam Janusz Cisek. Więcej – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST pisze Anna Gielewska. WPROST wraca także do zmian w ministerstwie skarbu. Minister Budzanowski do końca sądził, że premier go jednak nie odwoła. Jeszcze w czwartek wieczorem planował ze swoimi współpracownikami działania na kolejne tygodnie. Słów premiera słuchał w swoim gabinecie, w wąskim gronie. Potem wezwał ludzi, podziękował i zaczął się pakować. Porządki w nadzorze nad spółkami, ale i personalne, ma zrobić już jego następca, Włodzimierz Karpiński. Dlaczego Tusk postawił akurat na Karpińskiego? To raczej mało wyróżniający się były wiceminister. Najpierw w MSW, potem w resorcie administracji i cyfryzacji Michała Boniego. W Platformie od początku, lubiany w klubie, nie budzi kontrowersji. Karpińskiego trudno jednoznacznie przypisać. Na pewno nie jest to polityk, o którym można powiedzieć, że aspiruje do roli lidera. Nie ma też szczególnego doświadczenia w zarządzaniu majątkiem skarbu państwa. Jakie będą jego pierwsze decyzje? Czy szefowa PGNiG, Grażyna Piotrowska-Oliwa, też może się już pakować? Co z innym bohaterem afery, prezesem spółki EuRoPol Gaz, Mirosławem Dobrutem? Pokłosie afery gazowej - w nowym WPROST. Na łamach WPROST również o alkoholu i polityce. Najgorsza jest symboliczna lampka szampana. Polityka częstują nią wszędzie, nie wypada odmówić. A głupio tłumaczyć, że na jednym kieliszku nie umiesz skończyć – mówi Bolesław Piecha, szef sejmowej Komisji Zdrowia. I dodaje – Jedyne wyjście: powiedzieć o swojej chorobie otwarcie. Ja w każdym razie tak robię. Pod tym względem polityk PiS jest wyjątkiem: inni sejmowi alkoholicy o problemie nie mówią. Absolutna większość pijących polityków to tzw. alkoholicy wysoko funkcjonujący. Termin ten (ang. high-functioning alcoholic – HFA) pojawił się w psychiatrii kilka lat temu i robi dużą karierę. Chodzi o osoby, które często nie spełniają tradycyjnych kryteriów alkoholika, ani klinicznych, ani i potocznych. Rano potrafią wstać, zdążyć na samolot, a po kilku godzinach wygłosić całkiem dobrą prelekcję albo przemówienie. Tyle że taka sytuacja nie trwa wiecznie. Problem HFA jest naprawdę duży. Jak duży – o tym w najnowszym w wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST także… seksualna rewolucja. To co, idziemy do mnie czy do ciebie? – tak pytają kobiety po zaledwie kilkunastu minutach niezobowiązującej rozmowy przy drinku. Polki, dorastające w społeczeństwie mocno katolickim, jeszcze do niedawna nie wypowiadały się publicznie o seksie. Dzisiaj kobiety nie tylko inicjują kontakty, ale doskonale wiedzą  czego chcą i same wybierają partnerów. Czy to początek drogi w kierunku wyzwolenia – pyta Marzena Rogalska. Wyzwolenie seksualne kobiet często jest pozorne. To parawan, który pozwala na ucieczkę od poczucia, że są bardzo samotne – twierdzi seksuolog Andrzej Depko. „Wyzwolone Polki” – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. We WPROST również „Isia wszystkich Polaków”. Ja nigdy nie gram towarzysko. Jeśli wchodzę na kort, to gram na całego. (…) To jest przyjemność i jednocześnie praca – mówi w rozmowie z Jarosławem Kuźniarem Agnieszka Radwańska.  Gra od 5. roku życia. Nie przejmuje się komentarzami, które słyszy lub czyta na swój temat. Jak się najlepiej gra? Oczywiście z kanapy przed telewizorem. To wtedy każdy jest mistrzem świata, w każdym sporcie, a w tenisie to już w ogóle. Jeżeli więc ktoś myśli, że potrafi więcej i lepiej, to rakiety są w sklepie, niech wychodzi na kort i gra... – dodaje. Nie tłumaczy się z olimpijskiej porażki. Dla mnie porażka to porażka. Trudno, mam turniej co tydzień. (…) Nigdy nie powiedziałam, że Wielki Szlem jest ważniejszy. Chociaż jeżeli pytają mnie o największe marzenie sportowe, to zawsze odpowiem: wygrać jeden z turniejów wielkoszlemowych – mówi. Rozmowa z Agnieszką Radwańską – w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Nowy numer WPROST w kioskach od poniedziałku, 22 kwietnia 2013 r. E-wydanie tygodnika jest dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl).  ***** Tygodnik WPROST to jeden z wiodących ogólnopolskich tygodników społeczno-informacyjnych. Ukazuje się od 1982 r. Wydawcą tygodnika WPROST jest Agencja Wydawniczo-Reklamowa WPROST. Jej większościowym udziałowcem jest Platforma Mediowa Point Group SA. Redaktorem naczelnym WPROST jest Sylwester Latkowski. Tygodnik WPROSTjest najczęściej cytowanym tygodnikiem w Polsce.   Przydatne linki: WPROST na Youtube - http://tnij.org/wprost_tv WPROST na Facebooku - http://tnij.org/wprost_fb Czytaj WPROST na FB - http://tnij.org/wprost_na_fb WPROST na Twitterze - http://tnij.org/wprosttweet Popularne skróty Twittera - http://tagdef.com/tt WPROST w Apple Store - http://tnij.org/wprost_w_itunes WPROST w Google Play - http://tnij.org/wprost_w_googleplay Naczelny WPROST na Twitterze - http://tnij.org/ublt Naczelny WPROST na Facebooku - http://tnij.org/ublu Blogi WPROST - http://www.wprost.pl/blogi/ WPROST - http://www.wprost.pl    
  • czwartek, 31 lipca Polacy należą do narodów najmniej ufających politykom i polityce (Wiadomości branżowe, Polityka) (edukacja, European Trusted Brands, jest, UE) (by netPR.pl)
    Wyniki badania European Trusted Brands 2013 Spośród wszystkich zawodów najmniejszym zaufaniem Europejczycy, w tym Polacy, darzą polityków – tak wynika z najnowszego badania European Trusted Brands przeprowadzonego przez Reader’s Digest. Polacy największe zaufanie do polityki rządu deklarują w obszarze polityki zagranicznej, ochrony środowiska i edukacji. Rzadziej niż pozostali mieszkańcy Europy ufamy działaniom rządu w obszarze służby zdrowia, opieki nad osobami starszymi, opieki społecznej czy zatrudnienia. Jak wynika z badania European Trusted Brands 2013, aż 9 na 10 Europejczyków nie ufa politykom. Polscy respondenci nie ufają politykom jako grupie zawodowej, ale także nie mają zaufania do polityki rządu. Obok Czechów, Słoweńców i Portugalczyków, są najmniej ufnym narodem, jeśli chodzi o działania rządu, z kolei największe zaufanie do polityki prowadzonej przez rząd deklarują Szwajcarzy i Finowie. Politycy od zawsze we wszystkich krajach demokratycznych byli na cenzurowanym, dowodzą tego również kolejne badania European Trusted Brands. Opinia Polaków na ich temat jest jednak szczególnie zła i to niezależnie od składu parlamentu i partyjnych barw władzy. W 2010 roku ufało politykom w Polsce 2% obywateli (czterokrotnie mniej niż średnio w Europie), a w 2013 roku 3% (ponad dwukrotnie mniej niż w innych krajach). Powodem nie jest wyjątkowa nieudolność czy niemoralność naszych polityków, lecz generalna nieufność rodaków zarówno do bliźnich, jak i instytucji. Kultura nieufności jest główną barierą rozwoju naszego kraju – komentuje wyniki badania prof. Janusz Czapiński, psycholog społeczny. Polityka zagraniczna i edukacja górą Przeciętny Europejczyk i Polak wykazuje największe zaufanie do polityki zagranicznej swojego rządu – w obu przypadkach odsetek ten stanowi 35% respondentów. Najbardziej temu aspektowi działań rządu ufają Finowie (65%), ale też Rosjanie (53%). Najmniej natomiast mieszkańcy Portugalii i Słowenii. Polityce edukacyjnej rządu ufa co trzeci Europejczyk, w Polsce jest to co czwarty ankietowany. Spośród wszystkich narodów Europy największym zaufaniem polityka edukacyjna rządu cieszy się w Szwajcarii (66%) i Finlandii (62%). Najmniejsze zaufanie wobec polityki edukacyjnej mają natomiast Portugalczycy, Rosjanie i Rumuni. W Polsce większym zaufaniem niż polityka edukacyjna cieszą się jedynie działania rządu w obszarze polityki zagranicznej oraz ochrony środowiska – w przypadku polityki środowiskowej deklaruje je 32% respondentów. Najniższe zaufanie społeczne w UE dla polityki zatrudnienia Zarówno w Polsce, jak i średnio w Europie, najmniejszym zaufaniem społeczeństwa cieszy się polityka rządu w obszarze zatrudnienia – ufa jej zaledwie 2 na 10 badanych. Największy brak zaufania wykazują Portugalczycy, Słoweńcy i Czesi, najmniejszy Szwajcarzy (zaufanie na poziomie 56%). Co ciekawe, ogółem w Europie niskim zaufaniem społecznym darzona jest również polityka imigracyjna, zwłaszcza w Belgii, Czechach i Francji. Większe niż przeciętnie zaufanie wykazują jedynie Finowie i Niemcy. Polacy najmniej ufni wobec działań rządu dotyczących służby zdrowia Równie niskim zaufaniem Polacy darzą działania rządu związane ze służbą zdrowia i opieką nad osobami starszymi – zaufanie w tym obszarze deklaruje zaledwie 9% respondentów. To mniej niż wynosi średnia dla wszystkich krajów europejskich biorących udział w badaniu. Polityce rządowej w obszarze opieki nad osobami starszymi ufa 17% Europejczyków, dla służby zdrowia odsetek ten wynosi 28%. Podobne różnice są widoczne w zakresie opieki społecznej. Zaufanie do tego aspektu polityki rządu deklaruje 12% Polaków przy średniej europejskiej wynoszącej 23%. Polacy, obok Rosjan, wykazują najmniejsze zaufanie w Europie odnośnie polityki zdrowotnej. Największe zaufanie do działań rządu w tym obszarze mają natomiast Belgowie i Francuzi – deklaruje je ponad połowa respondentów. W obszarze opieki nad osobami starszymi najbardziej sceptyczni wobec działań rządu są Czesi, najbardziej zadowoleni są natomiast Szwajcarzy. 3 na 4 Europejczyków nie ufa działaniom rządu związanym z zarządzaniem gospodarką Jak wynika z badania European Trusted Brands 2013, zaledwie co czwarty Europejczyk jest zadowolony z polityki gospodarczej rządu. Najmniejsze zaufanie w Europie w tym obszarze wykazują Czesi, największe natomiast Szwajcarzy, Niemcy i Finowie.  *** European Trusted Brands to jedno z największych i najszerzej zakrojonych badań konsumenckich w Europie. Jego organizatorem jest Reader’s Digest.Oprócz tematyki marketingowejcorocznebadanie European Trusted Brands porusza również tematy społeczne. Pozwala na poznanie dominujących nastrojów mieszkańców Europy, postaw i wartości, które kształtują nasze opinie i decyzje, a także zaufanie do różnych aspektów życia. Badanie European Trusted Brands przeprowadzono po raz pierwszy w 2001 roku. Co roku kontynuowane jest ono w kilkunastu krajach europejskich. Tegoroczna trzynasta już edycja badania została przeprowadzona w 12 krajach. Kraje, które zostały objęte tegorocznym badaniem to: Belgia, Czechy, Finlandia, Francja, Holandia, Niemcy, Polska, Portugalia, Rosja, Rumunia, Słowenia i Szwajcaria. Wzięło w nim udział 18 314 respondentów. Badanie realizowano metodą kwestionariusza on-line lub wywiadów pocztowych. Jak co roku próba została dobrana tak, aby odzwierciedlała szeroki profil badanej populacji.
  • środa, 30 lipca Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna na V Europejskim Kongresie Gospodarczym (Wiadomości branżowe, Polityka) (Andrzej Polus, Christian Adovelande, Europejskiego Kongresu Gospodarczego, maju) (by netPR.pl)
    Rozpoczynająca się dziś pierwsza wizyta Premiera RP Donalda Tuska w Nigerii podkreśla wzrost znaczenia Afryki na świecie. Jest to też element programu Ministerstwa Gospodarki Go Afryka, który ma wspierać eksport i ekspansję zagraniczną polskich przedsiębiorców w państwach Afryki. Także w maju br., podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach (European Economic Congress – EEC), odbędzie się Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna. W świecie dotkniętym przez kryzys i spowolnienie gospodarcze, rejonem, który rozwija się dynamicznie, jest Afryka. Prognozy na najbliższe dziesięciolecia dla tej części świata mówią o wzroście gospodarczym na poziomie przekraczającym 7 proc. rocznie. Popyt na afrykańskie surowce, poprawiające się warunki dla inwestorów, podnoszące się standardy zarządzania to czynniki decydujące o tym niezwykle wysokim tempie wzrostu. Afryka staje się regionem coraz atrakcyjniejszym dla inwestorów dzięki rozwojowi rynków kapitałowych, rosnącej konsumpcji i otwartości na nowe technologie. Rosną nakłady na projekty związane z infrastrukturą komunikacyjną i społeczną. Kontynent niemal nieograniczonych szans rozwojowych, oferuje swój ogromny potencjał i wydaje się ze wszech miar warty „ponownego odkrycia" dla europejskiego biznesu, poszukującego pola do ekspansji, ale także możliwości kreatywnego partnerstwa. Naprzeciw tym zjawiskom i tendencjom wychodzi Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna – przedsięwzięcie towarzyszące Europejskiemu Kongresowi Gospodarczemu. W ramach Forum zaplanowane są debaty i spotkania z udziałem osób zaangażowanych we współpracę z krajami Afryki, inwestorów, przedstawicieli organizacji biznesowych, polityków i specjalistów w dziedzinie stosunków międzynarodowych. Wśród tematów, o których dyskutować będą uczestnicy Europejskiego Kongresu Gosdpodarczego w Katowicach znajdą się m.in.: współpraca ekonomiczna i polityczna Unii Europejskiej i Afryki, ocena stanu relacji gospodarczych, wspólne cechy gospodarek afrykańskich i środkowoeuropejskich, tradycyjny i współczesny wizerunek zagranicznego inwestora w Afryce, Afryka w zwierciadle i w oczach ekspertów, wewnętrzne zróżnicowanie gospodarki Afryki, dynamiczne sektory i branże w szybko rozwijających się gospodarkach Afryki oraz polityka rozwojowa UE wobec Afryki. Uczestnicy Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna spróbują znaleźć odpowiedzi na pytania jak inwestować w Afryce, o zasady i kluczowe kompetencje, różnice kulturowe, bariery do usunięcia i bezpieczeństwo oraz jakiego inwestora potrzebuje Afryka i jak skutecznie pomagać, by tworzyć podwaliny współpracy gospodarczej? Udział w Forum Współpracy Gospodarczej Afryka-Europa Centralna już potwierdzili m.in.: Christian Adovelande – Prezes Zarządu Banku Rozwoju Afryki Zachodniej (BOAD); Andris Piebalgs – Komisarz UE ds. Rozwoju; Olusegun Obasanjo – Prezydent Nigerii w latach 1999-2007, Założyciel Fundacji Olusegun Obasanjo; Kadré Désiré Ouedraogo – Przewodniczący The Economic Community Of West African States (ECOWAS); Calle Schlettwein – Minister Handlu i Przemysłu Namibii; Christophe Joseph Marie Dabire – Komisarz Wydziału Rynku Regionalnego, Handlu, Konkurencji i Współpracy (DMRC) Unii Gospodarczej i Monetarnej Afryki Zachodniej (UEMOA); Filip Elżanowski – Wspólnik w Kancelarii Elżanowski, Cherka & Wąsowski; El Hadji Malick Gakou – Minister Handlu, Przemysłu i Sektora Nieformalnego Senegalu w latach 2012-2013; John Godson – Poseł na Sejm RP; Filip Kaczmarek – Poseł do Parlamentu Europejskiego; Dominik Kopiński z Zakładu Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Integracji Europejskiej Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego, Wiceprezes Polskiego Centrum Studiów Afrykanistycznych; Isaie Kubwayo – Wiceminister Relacji Zewnętrznych i Współpracy Międzynarodowej Burundi; Jarosław Lazurko – Prezes Zarządu H.Cegielski-Poznań; Janusz Piechociński – Wicepremier, Minister Gospodarki RP; Andrzej Polus z zakładu Studiów nad Unią Europejską, Wydział Nauk Społecznych Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego, Prezes Polskiego Centrum Studiów Afrykanistycznych; Wojciech Tycholiz z Zakładu Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych i Integracji Europejskiej Instytutu Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego, Członek Zarządu Polskiego Centrum Studiów Afrykanistycznych; Robert Zduńczyk – Założyciel Fundacji Ekonomiczna Polska – Afryka Wschodnia; Artur Zdybicki – Prezes Zarządu Fair Minds; przedstawiciele rządów krajów Afrykańskich oraz biznesu Tanzanii, Senegalu, Ruandy, Ugandy i Algierskiej Izby Handlu i Przemysłu. V Europejski Kongres Gospodarczy odbędzie się w dniach 13-15 maja 2013 r. w Katowicach.  ***Europejski Kongres Gospodarczy (European Economic Congress – EEC) w Katowicach to największa impreza biznesowa w Europie Środkowej, trzydniowy cykl debat, spotkań i wydarzeń towarzyszących z udziałem najważniejszych osobistości świata polityki, biznesu, nauki oraz ekonomii. W 100 sesjach tematycznych, debatach i imprezach towarzyszących EEC udział bierze około 6000 gości z Polski i z zagranicy. Europejski Kongres Gospodarczy został uznany za forum jednej z najbardziej reprezentatywnych dyskusji o przyszłości Europy. Tezy wystąpień najważniejszych uczestników są często cytowane i szeroko komentowane. Organizatorem Europejskiego Kongresu Gospodarczego, od pierwszej edycji w 2009 roku, jest Grupa PTWP SA. ### Więcej informacji o Europejskim Kongresie Gospodarczym – www.eecpoland.eu Więcej informacji o organizatorze – Grupa PTWP SA – www.ptwp.pl  Zapraszamy również: Wirtualne biuro prasowe:http://media.eecpoland.eu/
  • środa, 30 lipca EEC Roadshow: Wnioski z Forum Gospodarczego Czechy-Polska w Pradze (Wiadomości branżowe, Polityka) (Bedrich Danda, czy, debat, Pavel Rezabek) (by netPR.pl)
    Na jakim poziome są relacje gospodarcze między Republiką Czeską i Polską? Jakie są perspektywy? Co trzeba poprawić? Aktualny komentarz do handlu polską żywnością w Czechach oraz próba odpowiedzi na pytanie czy zrównoważony i zielony rozwój jest w ogóle możliwy – podsumowanie debat z wczorajszego Forum Gospodarczego Czechy-Polska w Pradze. – Polsko-czeskie relacje dwustronne są na bardzo dobrym poziomie, od kilku lat wręcz na najlepszym. Wymiana polsko-czeska rośnie, co ważne miało to miejsce w kryzysie. Polska jest dla Czech trzecim co do wielkości partnerem gospodarczym i to zarówno pod względem importu jak i eksportu – powiedział Marek Minarczuk, I radca Ambasady Polskiej w Pradze podczas otwarcia Forum Gospodarczego Czechy-Polska. Konferencja z udziałem polityków i przedstawicieli biznesu obu krajów odbyła się 8 kwietnia br. w stolicy Republiki Czeskiej. Forum Gospodarcze Czechy-Polska to część projektu EEC Roadshow 2013 – cyklu konferencji gospodarczych organizowanych w krajach Grupy Wyszehradzkiej, w ramach którego odbyły się już spotkania w Bratysławie (Forum Gospodarcze Słowacja-Polska) i w Warszawie (Forum Gospodarcze Polska-Węgry). EEC Roadshow 2013 stanowi wprowadzenie do zaplanowanego na 13-15 maja br. Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach (European Economic Congress – EEC). – Głównym zadaniem dla naszych krajów jest rozwój dalszej współpracy. Stworzenie warunków do powrotu na ścieżkę zrównoważonego wzrostu. Musimy skupić się na kilku celach. Do najważniejszych należą walka z bezrobociem, konsolidacja finansowa i fiskalna krajów UE – powiedział na Forum Gospodarczym Czechy-Polska Andrzej Dycha, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Gospodarki RP. Bedrich Danda, Wiceminister Przemysłu i Handlu Republiki Czeskiej przyznał, że współpraca pomiędzy naszymi krajami rozwija się, jednak perspektywy nie są zbyt dobre, ze względu na dość wymagające warunki globalne. – Rząd Czech przyjął strategię rozwoju do roku 2020. Jednym z założeń jest zmniejszenie udziału eksportu do krajów UE. Z drugiej strony współpraca gospodarcza Czech i Polski nasila się. Chcielibyśmy zwiększać obroty. Obecnie wartość naszego eksportu to 7,4 mld euro. Nasz import z Polski ma wartość 7,7 mld euro – podkreślił wiceminister Bedrich Danda. Zaznaczył jednak, że pomimo dobrej współpracy są i problemy. – Potrzebna jest dalsza rozbudowa połączeń drogowych, które obecnie nie są satysfakcjonujące – przyznał czeski wiceminister. – Grupa Wyszehradzka powinna walczyć o środki z UE na rozbudowę połączeń transgranicznych. To nasza słabość – powiedziała podczas Forum Gospodarczego Czechy-Polska Daniele Grabmüllerová, Dyrektor Departamentu Spraw Europejskich w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego Czech. Jak zauważyła Grabmüllerová, wspólne staranie się o dotacje zwiększa szanse ich uzyskania. – Dodatkowo, oprócz Grupy Wyszehradzkiej, we współpracy w sprawie połączeń transgranicznych mogłyby uczestniczyć także Rumunia i Bułgaria – zauważyła. Pomimo współpracy gospodarczej kraje Grupy Wyszehradzkiej wciąż nie dysponują wystarczającą siatką połączeń. O potrzebie rozwoju infrastruktury łączącej Polskę i Słowację mówiono także 28 lutego br. podczas Forum Gospodarczego Słowacja-Polska w Bratysławie, pierwszego ze spotkań zorganizowanego w ramach EEC Roadshow 2013. Jego uczestnicy także podkreślali, że do bliższej współpracy niezbędna jest bardziej rozwinięta infrastruktura transportowa na pograniczu obu krajów. – Mamy świadomość, że w Kraju Żylińskim musimy dobudować brakujące fragmenty autostrad D1 i D3, do polskiej i czeskiej granicy. W tej chwili ich brak stanowi dużą barierę komunikacyjną dla ruchu turystycznego – powiedział wówczas Branislav Zacharides, Dyrektor Regionalnej Agencji Rozwoju Kraju Żylińskiego. Podczas wczorajszego Forum Gospodarczego Czechy-Polska w Pradze debatowano także o rozwoju czesko-polskiego transportu kolejowego. Polskie porty nad Bałtykiem mogą odgrywać coraz większą rolę dla czeskiej gospodarki. Jednak, aby tak się stało, najpierw potrzebna jest modernizacja szlaków kolejowych. Miroslav Hala, Wiceminister ds. Transportu Republiki Czeskiej, wskazał, że w ostatnich latach zmodernizowano dwa z czterech głównych czeskich korytarzy kolejowych. Pozostałe dwa mają być gotowe w latach 2016-2018. Dodał, że w kolejnych latach duży nacisk ma być kładziony na inwestycje dotyczące transeuropejskich korytarzy transportowych TEN-T oraz szlaków towarowych. O modernizacji polskich linii kolejowych mówił natomiast Andrzej Massel, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej RP. Zaznaczył, że polepszający się stan infrastruktury stwarza szanse na wzrost znaczenia polskich portów – Świnoujścia, Szczecina, Gdańska, Gdyni – jako miejsca przeładunku towarów zmierzających do naszych południowych sąsiadów. W tym celu PKP PLK modernizuje obecnie m.in. linią kolejową nr 273 z Wrocławia do Szczecina, a także trasę nr 131 Chorzów-Tczew, czyli magistralę węglową. Na potencjał polskich portów wskazał także Edin Sose, Dyrektor Działu Marketingu spółki AWT, jednego z największych, niezależnych przewoźników kolejowych w Europie. AWT niedawno otrzymało także licencję na działalność na polskim rynku i ocenia go jako jeden z najbardziej perspektywicznych w Europie. Sose zaznaczył, że obecnie aż 75 proc. ładunków transportowanych do Czech drogą morską trafia do portów niemieckich. Dodał, że dzięki modernizowanej infrastrukturze coraz większą role powinny zacząć odgrywać porty w Polsce. Na przewóz towarów znad Bałtyku do Czech liczy również polski narodowy przewoźnik, co podkreślił Witold Bawor, Dyrektor Zarządzający PKP Cargo. Jak mówił Bawor, stan techniczny infrastruktury to główna przeszkoda na drodze do tego, aby Polska mogła dynamicznie rozwijać się jako ważny element korytarza transportowego „północ-południe”. Średnia prędkość handlowa pociągów towarowych na polskich torach wynosi 25 km/h. Dla porównania we Francji czy Niemczech wynosi ona 60 km/h. Podczas trzeciego spokania w ramach EEC Roadshow, Sławomir Majman, Prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiIZ), wskazał, że pogłębianiu współpracy pomiędzy Czechami i Polską sprzyja zaufanie i bliskość kulturowa. – Przez ostatnie dwadzieścia lat nasze kraje przechodziły wewnętrzne przemiany, stawały się członkami Unii Europejskiej, a następnie utwierdzały swoją pozycję w Europie. We wspólnej Europie możemy się odkrywać na nowo i szukać płaszczyzn do współpracy. Zwłaszcza, że na rynkach finansowych Polska i Czechy są postrzegane jako jeden rynek Europy Centralnej – podkreślił Majman. Polskie firmy do dalszych inwestycji w Czechach zachęcał Petr Očko, Prezes Czech Invest. Podkreślał, że wciąż stanowią one niewielki udział w ogóle zagranicznych inwestycji w Czechach, zwłaszcza na tle takich krajów jak Niemcy czy Stany Zjednoczone. – Staramy się przyciągać kolejnych inwestorów i w tym celu chcemy podnosić konkurencyjność naszej gospodarki. Kładziemy też duży nacisk na badania i rozwój. Przemysł maszynowy i precyzyjny, life sciences, nowe technologie oraz IT – na te branże stawiamy – wskazał Očko. – Mamy 14-proc. udział w czeskim rynku detalicznym paliw. Chcielibyśmy, żeby zwiększył się on do co najmniej 20 proc. – mówi podczas Forum Marek Świtajewski Prezes Zarządu Unipetrolu. – Unipetrol to kluczowa spółka w Czechach w strukturze Grupy PKN Orlen. Od czasu przejęcia firmy w 2004 roku dokonaliśmy kilku zmian kapitałowych, uprościliśmy strukturę holdingu. Udało się nam stworzyć bardziej elastyczną organizację. Poprawiliśmy efektywność. Skupiliśmy się na centralizacji i współpracy segmentowej. Scentralizowaliśmy zakupy surowców, dzięki temu mamy najciekawsze ceny ropy dla Czech – podkreślił. Szczególnego wydźwięku na Forum Gospodarczym Czechy-Polska nabrały dyskusje w ramach panelu poświęconemu przemysłowi spożywczemu, zwłaszcza w kontekście aktualnych kontrowersji wokół eksportowanej do Czech polskiej żywności. Andrzej Gantner, Dyrektor Generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności Związek Pracodawców podkreślił, że w przypadku pojawiania się incydentów związanych z jakością żywności należy przede wszystkim stosować się do unijnych przepisów, które zabraniają wykorzystywania takich przypadków do praktyk protekcjonistycznych. – Podważanie polskiego systemu bezpieczeństwa żywności oznacza jego podważenie w całej UE, także w Czechach, ponieważ w ramach wspólnoty jest to system jednolity legislacyjnie, choć zróżnicowany pod względem organizacyjnym – mówił Gantner. Wskazał, że można zastanowić się także nad tym, czy system kontroli żywności w krajach UE nie powinien być również podobny organizacyjnie. Podkreślił także, że nie można przypisywać odpowiedzialności grupowej poszczególnym przypadkom żywnościowym, co – zdaniem Gantnera – próbuje robić strona czeska, wykorzystując incydenty z mięsem do protekcjonizmu i stwarzając polskim firmom bariery w dostępie do rynku. – Incydenty żywnościowe zdarzają się w każdym kraju, to nieuniknione. Jako producenci żywności chcielibyśmy, aby incydentów nie było, jednak nie ma stuprocentowo szczelnych systemów bezpieczeństwa żywności – ocenił Gantner. Polska Federacja Producentów Żywności opowiada się za zacieśnieniem współpracy między inspekcjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo i jakość żywności w Polsce i w Czechach. – Należy zastanowić się, czy system kontrolny nie powinien być jednolity nie tylko pod względem legislacji, ale i organizacji – uważa Gantner. Podkreślił, że polscy producenci żywności nie oczekują w Czechach "taryfy ulgowej i przymykania oka na incydenty". – Takie rzeczy należy tępić i eliminować z rynku, a odpowiedzialne za to firmy karać. Oczekujemy jednak, że nie będzie stosowana zasada odpowiedzialności zbiorowej, a producenci muszą mieć możliwość odwołania się w przypadku stawiania im określonych zarzutów. Tu nie chodzi tylko o pieniądze, ale o nasz wizerunek, o naszą wiarygodność – podsumował Gantner. Andrzej Faliński, Dyrektor Generalny Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji przyznał, że obecnie mamy poważny problem z wypowiedziami czeskich polityków, a dotyczących polskiej żywności. – One nijak się nie mają do organizacji rynku. Trzeba zacieśnić współpracę pomiędzy inspekcjami odpowiedzialnymi za rynki – żaden kraj nie jest wolny od problemów z zafałszowaniem żywności – jednak nie widzimy chęci do współpracy – stwierdził Faliński. Na początku maja br. zbierze się polsko-czeski okrągły stół ds. żywności. – Mam nadzieje że sytuacja złagodnieje – mówił na Forum Gospodarczym Czechy-Polska Marek Minarczuk, I radca Ambasady Polskiej w Pradze. Podczas trzeciego spotkania w ramach EEC Roadshow 2013 rozmawiano także o unijnej polityce klimatyczno-energetycznej. Unia Europejska stawia sobie ambitne cele w zakresie redukcji emisji CO2 oraz rozwoju odnawialnych źródeł energii, co ma zapewnić jej zrównoważony i zielony rozwój. Niemniej obrana droga do osiągnięcia tych celów może być również szkodliwa dla gospodarki. Biorąca udział w dyskusji w Pradze Beata Jaczewska, Podsekretarz Stanu w Ministerstwie Środowiska RP, wskazała, że przed nadejściem globalnego kryzysu finansowego jasno zdefiniowano cele unijnej polityki klimatycznej. Podkreśliła jednak, że obecnie należy się nad nimi zastanowić. – Myślę, że zrównoważony, zielony wzrost jest możliwy, ale trzeba przedefiniować jego założenia. Może za często skupiamy się na polityce klimatycznej, a zapominamy o cenach energii, które są kluczowe do tego, aby europejska gospodarka była konkurencyjna – zaznaczyła Jaczewska. Dodała, że – w jej opinii – zamiar administracyjnej interwencji na rynku uprawnień do emisji CO2 (tzw. backloading) to „mały plaster na dużej, krwawiącej ranie”. – Ceny spadły, bo jest kryzys. Próba administracyjnego ingerowania psuje rynek – powiedziała Jaczewska. Pavel Rezabek, Szef Działu Analiz i Prognoz Rynkowych CEZ, wskazał, że zapasy surowców energetycznych będą stopniowo ulegać wyczerpaniu i należy spodziewać się, że Europa nie będzie dążyć do ich agresywnej eksploatacji. Dodał, że z tego powodu odnawialne źródła energii wydają się być dobrą drogą. – Wydarzenia pokazują jednak, że nie do końca dobrze ją obrano, o czym mogą świadczyć chociażby duże problemy z fotowoltaiką – podkreślił na Forum Gospodarczym Czechy-Polska Rezabek. – Średnia cena energii od Francji do Słowacji wynosi ok. 40 euro za MWh. Taki poziom cen nie jest opłacalny dla inwestycji w energetyce konwencjonalnej. OZE są budowane, ale tylko dlatego, że dotowane. Powstaje pytanie, czy na tym polega zrównoważony rozwój – dodał. Natomiast Mirosław Motyka, Dyrektor w ArcelorMittal Poland, zaznaczył, że obciążenia związane z unijną polityką klimatyczną pozbawiają kraje Europy Centralnej przewagi konkurencyjnej związanej z kosztami robocizny. – ArcelorMittal skłania się ku stanowisku krajów, które zachowują wyważone stanowisko w sprawie polityki klimatycznej. Wysiłki w zakresie klimatu powinny być podejmowane na poziomie globalnym – podsumował. W Forum Gospodarczym Czechy-Polska wzięli udział także m.in.: Michal Heřman, Prezes Zarządu PG SILESIA; Renata Juszkiewicz, Prezes Central Eastern European Commerce Council Polska; Thomas Kleefuss, Prezes Zarządu NET4GAS oraz Robert Kwiatkowski, Wiceprezes BondSpot, Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. *** Forum Gospodarcze Czechy-Polska było merytorycznym wstępem i przygotowaniem do debat, które odbędą się podczas majowego Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Spotkanie zorganizowane było we współpracy z Ambasadą Polski w Pradze oraz Ministerstwem Gospodarki RP. Więcej informacji, relacje tekstowe, foto i video z Forum Gospodarczego Czechy-Polska: http://www.wnp.pl/tematy_serwis/,17297_0_0.html ***Europejski Kongres Gospodarczy (European Economic Congress – EEC) w Katowicach to największa impreza biznesowa w Europie Środkowej, trzydniowy cykl debat, spotkań i wydarzeń towarzyszących z udziałem najważniejszych osobistości świata polityki, biznesu, nauki oraz ekonomii. W 100 sesjach tematycznych, debatach i imprezach towarzyszących EEC udział bierze około 6000 gości z Polski i z zagranicy. Europejski Kongres Gospodarczy został uznany za forum jednej z najbardziej reprezentatywnych dyskusji o przyszłości Europy. Tezy wystąpień najważniejszych uczestników są często cytowane i szeroko komentowane. Organizatorem Europejskiego Kongresu Gospodarczego, od pierwszej edycji w 2009 roku, jest Grupa PTWP SA. ### Więcej informacji o Europejskim Kongresie Gospodarczym – www.eecpoland.eu Więcej informacji o organizatorze – Grupa PTWP SA – www.ptwp.pl  Zapraszamy również: Wirtualne biuro prasowe:http://media.eecpoland.eu/
  • wtorek, 29 lipca Ekologia i Rynek ze wsparciem Wiedzy i Praktyki (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, dla, jacek, jako, jest, New Business Look, tytu, zako) (by netPR.pl)
    Wydawca miesięcznika Ekologia i Rynek połączył się z Wydawnictwem Wiedza i Praktyka. Powstała nowa spółka z silnym zaangażowaniem i wsparciem Wiedzy i Praktyki, jako większościowego udziałowca. Wydawnictwo New Business Look, wydawca miesięcznika Ekologia i Rynek, powstało na początku 2012 roku jako projekt kierowany przez Jacka Szczęsnego i Zbigniewa Biskupskiego – redaktora naczelnego miesięcznika.  Misją zespołu Ekologii i Rynku jest propagowanie idei zrównoważonego rozwoju oraz dotarcie, z merytorycznym wsparciem, do jak największej liczby menedżerów i szeroko rozumianego środowiska  biznesu. Wartość merytoryczna miesięcznika została doceniona przez ekspertów oraz Narodowy Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Po kilku miesiącach od powstania tytułu partnerstwo młodej oficynie zaoferowało Wydawnictwo Wiedza i Praktyka – drugi co do wielkości wydawca publikacji B2B w Polsce. Dzięki umowie zawartej w 2013 roku powstał nowy podmiot wydawniczy – New Business Look sp. z o.o., z Wiedzą i Praktyką jako większościowym udziałowcem. Nasz dotychczasowy dorobek  zostaje wzmocniony zasobami i kompetencjami Wiedzy i Praktyki. Jestem pewien, że nasza synergia będzie korzystna dla czytelników, jak też otoczenia biznesowego. Śmiało mogę powiedzieć, że selektywne poszukiwanie partnera biznesowego zakończyło się sukcesem  – podkreślił Jacek Szczęsny, prezes New Business Look sp. z o.o. Od lutego 2013 roku zespół New Business Look sp. z o.o. korzysta ze wsparcia Wiedzy i Praktyki, w szczególności szerokiego dostępu do grupy ekspertów, mechanizmów promocyjnych i know-how w komunikacji B2B. Dzięki pracy redakcji i wsparciu WiP - miesięcznik Ekologia i Rynek stał się największym czasopismem ekobiznesowym w Polsce, z praktycznymi poradami dla menedżerów.  W marcu ukaże się pierwszy numer Ekologii i Rynku wydany już we współpracy New Business Look sp. z o.o. oraz Wiedzy i Praktyki.  Nowy numer będzie miał nakład 10 tysięcy egzemplarzy. Sprzedaż będzie realizowana poprzez prenumeraty, telemarketing, sieci salonów prasowych oraz Empik. Istotnym planowanym krokiem jest przystąpienie do Związku Kontroli Dystrybucji Prasy. Tematyka ekobiznesu jest ciągle nowym zagadnieniem na naszym rynku w  aspekcie finansowym  i prawnym. W dużej mierze opiera się obecnie na zaawansowanych i szybko zmieniających się technologiach. Chcemy uczestniczyć w budowaniu świadomości ekobiznesu w Polsce mamy też ambicje być opiniotwórczym źródłem informacji związanych z zagadnieniami zrównoważonego rozwoju - powiedział Grzegorz Giza, prezes Wiedzy i Praktyki.
  • poniedziałek, 28 lipca Cierpienia młodego wampira (Do czytania, Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, EAN, jego, jest, nie, niger, tom collins, Toma Collinsa) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 28 lipca Córka Wiedźmy (Do czytania, Wiadomości branżowe, Polityka) (EAN, fantasy, jest, lata, niezale, owym, pauli, Pauli Brackston, Wydawca Bellona) (by zabory.pl)
  • niedziela, 27 lipca Do Rzeczy: sztuka lawirowania (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, adama mickiewicza, ataku, Donald Tusk, jest, nie, tym, vaclav klaus) (by netPR.pl)
    Kameleon, Zelig, oportunista – z takimi określeniami Donald Tusk może przejść do historii. Mocno zapracował na to, aby tak oceniać jego polityczną biografię. W najnowszym wydaniu Tygodnika Do Rzeczy – wszystkie twarze Donalda Tuska. Ponadto w numerze: „Homoterror na uniwersytecie”, wkurzony do czerwoności Janusz Piechociński, Antoni Macierewicz w rozmowie z Cezarym Gmyzem oraz Vaclav Klaus o Czechach, Polsce, Rosji i Europie. Nawet jeśli to prawda (…) że cała debata na temat związków partnerskich była tylko zasłoną dymną, że dzięki niej premier mógł odwrócić uwagę opinii publicznej od coraz bardziej dotkliwego kryzysu, to pozostaje faktem, że po raz pierwszy na taką skalę uruchomiono w Polsce mechanizm znany z innych krajów: wielką medialną nagonkę na obrońców status quo – pisze we wstępniaku do najnowszego numeru Do Rzeczy redaktor naczelny, Paweł Lisicki. I dodaje, że po raz pierwszy udało się przekonać opinię publiczną, a przynajmniej znaczną jej część, że agresorami, którzy gwałcą pokój społeczny, nie są radykałowie, ale właśnie ich przeciwnicy. Współczucie dla radykałów, pogarda dla zwolenników tradycyjnego porządku – kampania propagandowa ruszyła. W tym starciu na razie wygrali ci drudzy. Tylko na jak długo?  - pyta Lisicki. Nagonka zresztą wylała się poza media. Na Uniwersytecie Poznańskim zwolennicy związków partnerskich prześladują naukowców, którzy odważyli sie bronić prof. Krystyny Pawłowicz. Formy ataku są wyjątkowo obrzydliwe. Zaczęło się od listów otwartych, skończyło - na filmiku z parą homoseksualistów, którzy przyszli nawracać „nieprawomyślnego” naukowca. Filmik został nakręcony w połowie ubiegłego tygodnia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. To jedna z odsłon konfliktu, który w ostatnich dniach głęboko podzielił poznańską uczelnię. Zważywszy na temperaturę sporu: ciąg dalszy zapewne nastąpi. Ale póki co do władz rektorskich Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu nie wpłynęła żadna oficjalna skarga dotycząca wspomnianego wydarzenia. Dlatego władze uczelni żadnych działań nie podejmują. „Homoterror na uniwersytecie” – w najnowszym wydaniu Tygodnika Do Rzeczy. Tematem numeru jest jednak premier Donald Tusk i jego… sztuka lawirowania. Kilka lat temu Polacy proszeni  w badaniu o wskazanie polityka, który najczęściej kłamie i nie dotrzymuje obietnic, najchętniej wybierali Donalda Tuska. Jak to możliwe, ze człowiek cieszący sie tak złą opinia wciąż jest tak wpływowy? Jak wyjaśnić fenomen dużego poparcia dla polityka, który uważany jest przez wyborców za kłamcę? Jak wyjaśnić fakt, że Polacy pozwalają mu się okłamywać? Wbrew pozorom nie ma w tym nic zdumiewającego, jeśli się pamięta, że mówimy o kraju, który zaledwie dwie dekady temu uzyskał formalną suwerenność po wieloletniej niewoli, i nie tylko do dziś nie przemógł postkomunistycznego dziedzictwa, ale wręcz się pod tym względem cofnął – pisze w Do Rzeczy Rafał A. Ziemkiewicz. A Piotr Gursztyn dodaje, że Tusk może przejść do historii jako kameleon, lawirant i oportunista. Na razie ktoś mógłby powiedzieć, że to ocena na wyrost. Ale gdy sięgniemy do już wydanych biografii Tuska, wątek jego kameleonowatych zachowań i porównania do Zeliga nie jest wcale marginesem. Jest charakterystyczne, że wszystkie inne postaci polskiej polityki obrzucane są najróżniejszymi obelgami, ale raczej żaden z nich nie był porównywany do postaci z komedii Allena. Donald Tusk przekroczył tolerowaną w polityce normę taktycznych zwrotów – pisze Gursztyn w Do Rzeczy, przypominając kolejne maski premiera. Można uznać, że Tusk idzie drogą swoich odpowiedników na Zachodzie, którzy skapitulowali pod presją dominujących ośrodków i przyłączyli się do nich. (…)  Różnica między nimi a Tuskiem polega jednak na tym, że kapitulując w sprawach zasadniczych, usiłują oni bronić innych politycznych celów swoich ugrupowań. Ustępują zresztą dopiero, gdy opinia publiczna zostanie spacyfikowana i zdominowana przez kontrkulturowe środowiska. (…) Tusk sam otwiera drogę kontrkulturowej krucjacie i nie broni niczego poza swoim osobistym interesem. Wszystko wskazuje na to, że kwestie ideowe są dla niego obojętne – komentuje z kolei Bronisław Wildstein. Na łamach Do Rzeczy także – wicepremier. Janusz Piechociński w rządzie Donalda Tuska jest od niedawna, ale już jest wkurzony. Do czerwoności. PSL ma jasne stanowisko i jest w tym przewidywalne. Szanujemy i nie komentujemy tego, kto jak głosuje. W tym Sejmie widać to wyraźnie, nie ma większości dla zmiany. Tym bardziej wkurza mnie do czerwoności kolejny happening Janusza Palikota pod tytułem „Anna Grodzka”. Od tego, czy za nią zagłosuję, czy nie, ma zależeć, czy jestem tolerancyjny albo nowoczesny? Przecież to absurd. (…) Idąc tym tokiem rozumowania, w prezydium Sejmu powinni znaleźć się jeden gej, jeden imigrant, jeden niepełnosprawny, jedna osoba poczęta metodą in vitro, jedna kobieta, jeden repatriant i jeden transwestyta – mówi w rozmowie z Mariuszem Staniszewskim. Wywiad z Januszem Piechocińskim – w Tygodniku Do Rzeczy. Z kolei Cezary Gmyz rozmawia z Antonim Macierewiczem. Mamy wysoce prawdopodobną tezę, że doszło do zamachu. Wystarczająco długo jednak zajmowałem się służbami specjalnymi, by na tym etapie przesądzać, kto mógł być autorem tego zamachu – jeśli do niego doszło. To niektórzy członkowie rządu i komisji Millera – co jest niezwykle – sugerowali odpowiedzialność Rosjan za katastrofę smoleńską – mówi w wywiadzie szef zespołu parlamentarnego ds. badania katastrofy. Jego zdaniem, na tym etapie nie da się jednak tego potwierdzić. Niestety, wciąż nie pobrano materiału z najważniejszych części wraku, niezbędnego do przeprowadzenia badań pod tym kątem – mówi Macierewicz. Krytycznie ocenia też wyemitowany przez National Geographic film „Śmierć prezydenta”. Jego zdaniem, film to absolutna manipulacja. Dlaczego – o tym w najnowszym wydaniu Tygodnika Do Rzeczy. W Do Rzeczy jeszcze jedna ważna rozmowa. 7 marca prezydent Czech Václav Klaus przekaże urząd swojemu następcy. Klaus nie pasował do dość powierzchownych w Polsce opinii, uznających styl Václava Havla za jedyny wzorzec czeskiej polityki. Klaus był inny. Nie należał do partii komunistycznej. Do liberalnych poglądów dojrzewał, robiąc karierę naukową w Czechosłowackiej Akademii Nauk. Po 1989 r. zdecydowanie odrzucał opozycyjne poczucie wyższości, z jakim byli dysydenci wypowiadali się na temat polityki. Klaus był zimnym realistą – zarówno gdy w 1989 r. jako pierwszy niekomunistyczny minister finansów zaczynał reformy, jak i w 1992 r., gdy zaakceptował podział Czechosłowacji – pisze Piotr Semka we wprowadzeniu do wywiadu z byłym już właściwie prezydentem Czech. A sam Klaus podkreśla swój szacunek dla Polski, która w przeciwieństwie do mojej ojczyzny – szanuje sam siebie. Rozmowa z Vaclavem Klausem – w Do Rzeczy. Tygodnik Do Rzeczy w kioskach od poniedziałku, 11 lutego. E-wydanie tygodnika – już w niedzielę u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). Tygodnik jest również dostępny w AppleStore (iOS) – https://itunes.apple.com/pl/app/wprost-kiosk/id459708380?mt=8 oraz w GooglePlay (Android): https://play.google.com/store/apps/details?id=com.paperlit.android.wprost#?t=W251bGwsMSwxLDIxMiwiY29tLnBhcGVybGl0LmFuZHJvaWQud3Byb3N0Il0 Osoby, którym nie udało się kupić numeru 1, mogą zamówić prenumeratę wydawniczą od tego właśnie numeru - i wtedy otrzymają drukowany egzemplarz „jedynki” wraz z kolejnymi numerami. Prenumeratę można zamówić na stronie internetowej wydawcy - http://prenumerata.wprost.pl/zamowienie/p,do-rzeczy/. Tygodnik Do Rzeczy to nowy tytuł kierowy przez Pawła Lisickiego. Ukazuje się od 25 stycznia 2013 r. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach „Do Rzeczy” publikują dziennikarze związani wcześniej z tygodnikiem "Uważam Rze" m.in.: Paweł Lisicki, Bronisław Wildstein, Rafał Ziemkiewicz, Piotr Semka, Cezary Gmyz, Piotr Gabryel, Marek Magierowski, Andrzej Horubała, Waldemar Łysiak oraz wielu innych znanych i cenionych autorów. Wydawcą tygodnika jest spółka Orle Pióro, której inwestorem strategicznym jest Platforma Mediowa Point Group (GPW: POINTGROUP, PGM, www.point-group.pl) i jej prezes, Michał M. Lisiecki.     
  • sobota, 26 lipca Żydzi w naszej pamięci – konkurs dla licealistów i nauczycieli (Wiadomości branżowe, Polityka) (fakty, jest, mojej, prac, razem, roku, zaproszenie, znane) (by netPR.pl)
    Rozpoczęła się ósma edycja ogólnopolskiego konkursu Historia i Życie. W tym roku zagadnieniem przewodnim konkursu jest temat „Żydzi w naszej pamięci”. Tym razem organizatorzy pragną zwrócić uwagę młodzieży na sąsiedztwo Polaków i Żydów  –  tysiącletnie współistnienie społeczności polskiej i społeczności żydowskiej i zachęcić młodzież do poznania tradycji i kultury społeczności żydowskiej zarówno w wymiarze społecznym, jak i religii, tradycji i kultury. Ideą organizatorów jest nakłonienie młodzieży do samodzielnego poznawania przeszłości i budowania postaw otwartych na różnorodność i tolerancję, a także wyjaśnienie – poprzez znane młodzieży doświadczenia lokalnych społeczności – dlaczego współistnienie Polaków i Żydów było tak nasycone emocjami.  Cel konkursu ma zostać osiągnięty we współdziałaniu z Muzeum Historii Żydów Polskich oraz portalami Wirtualny Sztetl oraz Polscy Sprawiedliwi – Przywracanie pamięci. Uczniowie zainteresowani udziałem w konkursie mogą wybrać jeden z pięciu proponowanych tematów: 1.            Ślady zamieszkiwania Żydów w mojej okolicy 2.            Kultura żydowska i pamięć o niej w mojej miejscowości3.            Sąsiedztwo Polaków i Żydów4.            Polacy i Żydzi w latach II wojny światowej5.            Polacy i Żydzi wobec siebie. Wyobrażenia, mity, fakty a współczesna rzeczywistość i przygotować pracę w formacie pisemnym, która będzie oparta na zebranych informacjach, wywiadach i materiałach źródłowych.  Organizatorzy dopuszczają prace indywidualne i zespołowe. Do wygrania są nagrody rzeczowe oraz zaproszenie na galę finałową konkursu, która odbędzie się w nowo otwartym Muzeum Historii Żydów Polskich we wrześniu 2013 roku. Konkurs Historia i Życie jako jeden z niewielu przewiduje także nagrody finansowe dla nauczycieli, których wychowankowie prześlą najlepsze prace konkursowe.  Termin nadsyłania prac mija 29 marca 2013 roku. Materiały konkursowe: temat, regulamin, formularz zgłoszeniowy są dostępne na stronie konkursowej: http://www.konkurshistoriaizycie.pl/ **** Konkurs Historia i Życie został powołany do życia w roku szkolnym 2002/2003 z inicjatywy właścicieli Wydawnictwa „Historia i Życie”, Panów Witolda Koniecznego i Romana Kruszewskiego. Organizatorami pierwszych trzech edycji konkursu były Wydawnictwa „Historia i Życie” i Wiedza i Praktyka. Po trzyletniej przerwie, w roku szkolnym 2009/2010, wznowiono organizację konkursu. Tego zadania podjęły się Fundacja Wiedza i Praktyka i Wydawnictwo Wiedza i Praktyka. Patronat honorowy nad kolejnymi edycjami konkursu objęli: profesor Władysław Bartoszewski i Minister Edukacji Narodowej. Działalnością konkursu kieruje Komitet Organizacyjny w składzie: Maria Prosińska-Jackl, Krystyna Szelągowską, Wanda Tycner, Wojciech Łukowski, Witold Konieczny, Roman Kruszewski i Witold Olejnik. Konkurs Historia i Życie ma na celu skierowanie uwagi młodzieży na różnorodność narodową i kulturową, jaka towarzyszy od wieków kształtowaniu się naszej tożsamości. Patronat honorowy corocznie obejmują prof. Władysław Bartoszewski oraz Minister Edukacji Narodowej. Patronat naukowy nad konkursem objął Instytut Historii Uniwersytetu w Białymstoku.
  • sobota, 26 lipca WPROST: I Bóg stworzył kobietę. Anna Grodzka (Wiadomości branżowe, Polityka) (2c i, 3f 3f, gwiazda, Magdalena Rigamonti, nie, pami, Robert Mazurek, sylwester latkowski, WPROST) (by netPR.pl)
    Za swoich męskich czasów kochający mąż, działacz Zrzeszenia Studentów Polskich, SdRP i SLD, i - jak mówią jego dawni kumple – flirciarz, a nawet pies na baby. W najnowszym numerze tygodnika – czy Anna Grodzka zostanie wicemarszałkinią Sejmu?   Ponadto we WPROST: Krystyna Pawłowicz, nowa gwiazda PiS, zawiodło całe państwo - debata WPROST o katastrofie smoleńskiej, w dziale Historia – generał Ciastoń – świadek Wałęsy, a w kulturze – raport o polskim hip-hopie. W numerze także gwiazdorskie życie po życiu – rozmowa z Szymonem Majewskim.    Jeśli zostanę wicemarszałkinią, to nie będę nikogo udawać. Mam świadomość, że wstecznemu mentalnie parlamentowi robię pewien problem. Ale niech ten problem posłowie rozwiązują publicznie – deklaruje na łamach WPROST Anna Grodzka, kandydatka ruchu Palikota na wicemarszałka Sejmu. Dawni koledzy pamiętają ją jeszcze jako mężczyznę. Był przystojnym facetem. Babki go uwielbiały – wspomina kolega z czasów partyjnych w SdRP. Inny dodaje: – Dla mnie zawsze będzie Krzyśkiem. Koledzy z Ruchu Palikota twierdzą, że jest bardzo kobieca. W rozmowie z WPROST sama Grodzka podkreśla, że walczy o zmianę mentalną, otwartość. Mogę wsadzić kij w mrowisko. (…) To jest prowokacja w tym sensie, żebym przestała być dziwowiskiem. Czuję, że mogę przez to budować solidarność między ludźmi, budować otwarte, tolerancyjne społeczeństwo – mówi. Na razie w Sejmie ma więcej przeciwników niż zwolenników. Z posłanka Anną Grodzką rozmawia Magdalena Rigamonti. Na łamach WPROST także bohaterka drugiej strony sceny politycznej. Z Jarosławem Kaczyńskim łączy ją wiele. Nie tylko przywódcze usposobienie. Jak sama przyznaje, nie umie posługiwać się komputerem, nie umie wysłać esemesa, nie ma prawa jazdy, nie umie pływać, a konto założyła parę lat temu, gdy nie chciano jej już wypłacać honorariów w gotówce. Przez całe życie mieszkała z rodzicami w PRL-owskim czteropiętrowym bloku w Ursusie. Ojciec zmarł 15 lat temu, ona sama opiekuje się 90-letnią matką. To jej pierwsza kadencja jako posłanki, chociaż przez lata była sejmowym ekspertem. Trzykrotnie była kandydatem PiS do Trybunału Konstytucyjnego, ale przepadała. Gdy zaczyna o czymś opowiadać, od razu się nakręca, podnosi głos, gestykuluje. O nowej gwieździe Prawa i Sprawiedliwości, posłance Krystynie Pawłowicz, we WPROST piszą Amelia Panuszko i Piotr Śmiłowicz. W najnowszym WPROST, po raz pierwszy na łamach, DEBATA WPROST. Tomasz Sekielski, Sylwester Latkowski, Robert Mazurek, Michał Majewski, P:iotr Śmiłowicz, Tomasz Terlikowski, Konrad Piasecki, Paweł Reszka, Wiktor Świetlik, Roman Kurkiewicz dyskutowali w siedzibie WPROST o podziałach wokół śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej. Punktem wyjścia była dyskusja na temat dwóch filmów opowiadających historię o tym, co się wydarzyło w Smoleńsku. Jeden z nich to „Śmierć prezydenta” produkcji kanadyjskiej, wyemitowany przez National Geographic. Drugi - „Anatomia upadku” Anity Gargas. Znowu przekonaliśmy się, że społeczeństwo jest podzielone. Zastanawialiśmy się w redakcji, czy ten podział będzie kiedykolwiek możliwy do zasypania – mówi naczelny WPROTS Sylwester Latkowski. I pyta m.in. Czy to nie my, dziennikarze, dolewaliśmy oliwy do ognia? Gdybyśmy naprawdę od początku robili to śledztwo, to – nawet jak tu wszyscy siedzimy, obie sekty naraz na kupie – nie doszlibyśmy do żadnego wspólnego wniosku. Był niewiarygodny burdel, odpowiedzialność polityczna jakaś tam, ale nie mamy żadnego dowodu na zamach – odpowiada Robert Mazurek. Debata WPROST- na łamach tygodnika oraz na www.wprost.pl. Debata WPROST to nie jedyna nowa propozycja tygodnika WPROST. W najnowszym wydaniu pojawił się także dział WPROST HISTORIA. Na początek - o generale Władysławie Ciastoniu, szefie SB w latach 1981-86. 88-letni Ciastoń ma być świadkiem w procesie toczącym się przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku, który byłemu działaczowi Wolnych Związków Zawodowych Krzysztofowi Wyszkowskiemu wytoczył Lech Wałęsa za nazwanie go tajnym współpracownikiem SB o kryptonimie „Bolek”. Generał Ciastoń ma zeznać, czy to prawda. Co powie? Na pewno nie prawdę, ale to, co będzie mu się opłacało powiedzieć – pisze Anna Bogusz. „Ciastoń – świadek koronny Wałęsy” - w najnowszym WPROST. Na łamach WPROST debiutuje także inny nowy cykl – Raport WPROST. W tym tygodniu – kultura i raport o polskim hip-hopie. Uliczna muzyka czarnych gett już drugą dekadę święci popularność w Polsce. Mimo że przez niektórych uważany za chwilową modę, hip-hop nadal pozostaje jednym z najbardziej wpływowych, dochodowych i popularnych gatunków. Albumy takich artystów jak Slums Attack, Sokół, Donatan, Zeus, B.R.O., Hemp Gru, Pezet, Onar, Bisz czy Miuosh bez problemu dostają się na wysokie miejscach oficjalnej listy sprzedaży płyt w Polsce. Prawie nieobecny w mediach głównego nurtu, hip-hop nie jest środowiskowo niszowym zjawiskiem, lecz ogromną kulturą, która przeszła do kanonów muzyki popularnej. Jest jedynym gatunkiem muzycznym, który się ciągle rozwija. Skąd ta ciągła popularność? „Tu jest Polska” – raport w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST.  Na łamach WPROST również rozmowa z Szymonem Majewskim. Dźwigałem złotą kulę. W pewnym momencie stała się srebrna, a potem brązowa i zaczęła śmierdzieć - tak mówi o przygodzie z TVN. Dzisiaj jego program w Internecie ogląda 10 tys. osób. To jest absolutny powrót do tego, co robiłem lata temu. Pamiętam, jak pisałem na kartkach „Słów gięcie cięcie” i odbijałem teksty dla aktorów na kalce. Teraz też siedzę, wymyślam i zbieram baty. I dokładnie wiem od kogo. Bo w tym Internecie fajne jest to, że od razu wiadomo, który skecz się podoba, w której minucie ludzie uciekają – podkreśla w rozmowie z dziennikarką WPROST. Rozmowa z Szymonem Majewskim – w najnowszym numerze WPROST. Ponadto we WPROST m.in.: - Kapitan Woźniak to pierwszy żołnierz GROM, który zginął, jak to dyplomatycznie mówią politycy i sami żołnierze, w strefie działań wojennych, w czasie wypełniania obowiązków służbowych. Dlaczego zginął – docieka na łamach WPROST Magdalena Rigamonti. - Prowokacjami zajmują się osoby, które nie mają nic lepszego do zaproponowania. Ja robię filmy – mówi Małgośka Szumowska. Jej najnowszy film, „W imię”, będzie miał światową premierę na rozpoczynającym się w czwartek festiwalu filmowym w Berlinie. Wywiad z reżyserką – w tygodniku WPROST. - Joanna Przetakiewicz to kobieta pracująca. Kilka miesięcy temu była w Dubaju, by sprawdzić możliwości otwarcia tam biznesu. Potem w tym samym celu odwiedziła Chiny. Następnie obrała kurs na Riwierę Francuską. Teraz trwają przygotowania do pokazu najnowszej kolekcji w Londynie. „Joanna w świecie mody” w tekście Tomasza Molgi. - Tymczasem do Londynu przeciętnemu Polakowi coraz trudniej dojechać. Na granice wróciły kolejki. Ale powtarzanie, że „wszystkiemu winna jest Unia i imigranci zabierający pracę Anglikom, szczególnie Polacy” – to ostatnia deska ratunku dla rządu Davida Camerona.  O „Małej bitwie o Anglię” pisze Cezary Michalski.   - Dwa tygodnietemu kula snajpera zabiła króla rosyjskiej mafii, Asłana Usojana, kończąc tym samym epokę bandytyzmu rodem z ZSRR.Po zabójstwie rosyjskiego ojca chrzestnego rozpoczęła się wojna o podział wpływów. „Koniec prawdziwie ruskiej mafii” w korespondencji Wiktora Batera. - „Thorgal” to cztery serie komiksowe, 40 albumów przełożonych na kilkanaście języków, setki tysięcy fanów na całym świecie. W Polsce ukazał się właśnie najnowszy album – „Trzy siostry Minkelsönn”, pierwsza część nowego cyklu „Thorgal: Młodzieńcze lata”. Nowy numer WPROST w kioskach od poniedziałku, 4 lutego 2013 r. E-wydanie tygodnika – w niedzielę o godz.20. E-wydanie jest dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). ***** Tygodnik WPROST to jeden z wiodących ogólnopolskich tygodników społeczno-informacyjnych. Ukazuje się od 1982 r. Wydawcą tygodnika WPROST jest Agencja Wydawniczo-Reklamowa WPROST. Jej większościowym udziałowcem jest Platforma Mediowa Point Group SA. Redaktorem naczelnym WPROST jest Sylwester Latkowski. Tygodnik WPROSTjest jednym z najczęściej cytowanych mediów i od trzech lat pozostaje najczęściej cytowanym tygodnikiem w Polsce. Przydatne linki: WPROST na Youtube - http://tnij.org/wprost_tv WPROST na Facebooku - http://tnij.org/wprost_fb Czytaj WPROST na FB - http://tnij.org/wprost_na_fb WPROST na Twitterze - http://tnij.org/wprosttweet Popularne skróty Twittera - http://tagdef.com/tt WPROST w Apple Store - http://tnij.org/wprost_w_itunes WPROST w Google Play - http://tnij.org/wprost_w_googleplay Naczelny WPROST na Twitterze - http://tnij.org/ublt Naczelny WPROST na Facebooku - http://tnij.org/ublu Blogi WPROST - http://www.wprost.pl/blogi/ WPROST - http://www.wprost.pl  
  • piątek, 25 lipca Główne nurty tematyczne i wydarzenia towarzyszące EEC 2013 (Wiadomości branżowe, Polityka) (Europejskiego Kongresu Gospodarczego, Jerzy Buzek, kongres, maja, panelist, rady, unii europejskiej, www) (by netPR.pl)
    – „Nowych impulsów rozwoju europejskiej gospodarki należy szukać także poza Europą. Nie tracąc z oczu najbliższych kwestii, warto myśleć globalnie” – zapowiada główne nurty tematyczne i wydarzenia towarzyszące organizator Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Piąta edycja największej imprezy biznesowej tej części kontynentu odbędzie się między 13 a 15 maja br. w Katowicach. Europejski Kongres Gospodarczy w Katowicach (European Economic Congress – EEC) to trzydniowy cykl debat i spotkań z udziałem sześciu tysięcy gości z kraju i z zagranicy. W blisko stu sesjach bierze udział kilkuset panelistów, wśród których znajdują się m.in. komisarze unijni, przedstawiciele rządów państw europejskich i liczni reprezentanci z kraju. Każdy Kongres to spotkanie najważniejszych postaci świata polityki, biznesu, nauki i ekonomii. – W maju, w trakcie V Europejskiego Kongresu Gospodarczego, będziemy rozmawiali o wizji nowej Europy. To wymaga głębokiej dyskusji, zaangażowania obywateli – Europejczyków. Mówię często, także będąc w Austrii, w Niemczech, we Francji czy we Włoszech, o europejskiej przestrzeni obywatelskiej, o przestrzeni obywatelskiej debaty nad przyszłością Unii Europejskiej. Taką debatę chcemy prowadzić w czasie Kongresu – deklaruje prof. Jerzy Buzek, honorowy przewodniczący Rady Patronackiej EEC. – Chcemy rozmawiać o tym, jak ułożyć sobie wzajemne relacje na naszym kontynencie, by dobrze nim zarządzać. Tak, by był możliwie jak najsilniejszy w starciu z wielkimi potęgami politycznymi świata. To jest nasze dzisiejsze wyzwanie – dodaje. – Go global! Musimy myśleć globalnie. Dlatego m.in. ocenimy relacje Unii Europejskiej z najbardziej dynamicznymi gospodarkami świata, zastanowimy nad strategią „nowego otwarcia” oraz warunkami do spełnienia dla ekspansji Europy – wylicza Wojciech Kuśpik, inicjator EEC, Prezes Grupy PTWP SA. Jeszcze przed majowym Kongresem w Katowicach, rozpocznie się zapowiadający go, nowy projekt Roadshow po Europie Centralnej. Konferencje w stolicach państw Grupy Wyszehradzkiej (Bratysława, Praga, Budapeszt) będą źródłem treści dla obrad podczas EEC, ale przede wszystkim okazją do spotkań i dyskusji o współpracy gospodarczej w ramach Grupy oraz o roli krajów Europy Centralnej w Unii Europejskiej. Pierwsze z wydarzeń, Forum Gospodarcze Słowacja-Polska, odbędzie się 28 lutego br. w Bratysławie. – Mając na uwadze rosnącą rolę największych krajów Azji w światowej wymianie handlowej, produkcji przemysłowej czy pozyskiwaniu i zużyciu surowców, jak również coraz większe znaczenie gospodarek i rynków rejonów świata dotychczas marginalizowanych, wprowadzamy do agendy Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2013wydarzenia ujęte w formułę dni specjalnych – dodaje Wojciech Kuśpik. Będą to drugie (po ubiegłorocznym) Forum Unia Europejska-Chiny i pierwsze Forum Unia Europejska-Afryka. Tegoroczna edycja Kongresu, jak zapewniają organizatorzy, będzie kolejnym potwierdzeniem rozwojowej tendencji; tym razem stawiają oni na rozwój poprzez jakość oferty programowej Kongresu i moderacji sesji, przygotowanie poszczególnych paneli, żywy dialog z uczestnikami. Poza wiodącymi nurtami tematycznymi związanymi ze wzrostem gospodarczym, przyszłością strefy euro, globalizacją, polityką energetyczno-klimatyczną czy rolą Europy Centralnej wstępny zakres tematyczny V Europejskiego Kongresu Gospodarczego zawiera także najistotniejsze kwestie dla przyszłości takich dziedzin gospodarki i życia publicznego jak: energetyka, finanse, górnictwo, samorządy i polityka regionalna, infrastruktura, transport, budownictwo i nieruchomości, motoryzacja, innowacje. Więcej informacji znaleźć można na stronie wydarzenia: www.eecpoland.eu ***Europejski Kongres Gospodarczy (European Economic Congress – EEC) w Katowicach to największa impreza biznesowa w Europie Środkowej, trzydniowy cykl debat, spotkań i wydarzeń towarzyszących z udziałem najważniejszych osobistości świata polityki, biznesu, nauki oraz ekonomii.W 100 sesjach tematycznych, debatach i imprezach towarzyszących EEC udział bierze około 6000 gości z Polski i z zagranicy. Europejski Kongres Gospodarczy został uznany za forum jednej z najbardziej reprezentatywnych dyskusji o przyszłości Europy. Tezy wystąpień najważniejszych uczestników są często cytowane i szeroko komentowane. Organizatorem Europejskiego Kongresu Gospodarczego, od pierwszej edycji w 2009 roku, jest Grupa PTWP SA. ### Więcej informacji o Europejskim Kongresie Gospodarczym – www.eecpoland.eu Więcej informacji o organizatorze – Grupa PTWP SA – www.ptwp.pl    Zapraszamy również: Facebook: http://www.facebook.com/EECKatowice Twitter: https://twitter.com/EECKatowice Blip: http://eeckatowice.blip.pl/ Pinterest: http://pinterest.com/eecpoland/ Youtube:http://www.youtube.com/user/eecpoland Wirtualne biuro prasowe:http://media.eecpoland.eu/
  • piątek, 25 lipca WPROST: pierwsza dama polskiej dyplomacji? (Wiadomości branżowe, Polityka) (Anne Applebaum, bartoszewski, jest, paszport, premiera, rados, staj, tym, WPROST) (by netPR.pl)
    Hipotezy są dwie: „Radek przygotowuje się do ponownego uderzenia na prezydenturę albo otrzymał od Tuska obietnicę, że to on mógłby zostać jego sukcesorem na stanowisku szefa partii lub nawet premiera”. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST...
  • czwartek, 24 lipca Sezon ogórkowy w pełni, pora więc na dobrą książkę na lato! Lista bestsellerów książkowych (Biblioteczka, Co czytać, Do czytania) (by zabory.pl)
  • czwartek, 24 lipca WPROST: Oszukana. Rozmowa Magdaleny Rigamonti z Joanną Racewicz (Wiadomości branżowe, Polityka) (2c i, joanna racewicz, kaczy, nie, razy, smole, tego, tym, WPROST) (by netPR.pl)
    To, co się dzieje wokół Smoleńska, nie pozwala ani wyprostować pleców, ani zmyć z siebie tego błota, które pachnie jak lotnicze paliwo – mówi Joanna Racewicz. Dziennikarka telewizyjnej „Panoramy” do niedawna była absolutnie pewna, że ...
  • poniedziałek, 21 lipca Unia bankowa, czy Polska powinna do niej dołączyć (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Jesienią na terenie wspólnoty europejskiej zacznie działać unia bankowa. Celem projektu jest ochrona krajów UE przed ewentualnym kryzysem finansowym. Jest ona obowiązkowa dla państw będących w strefie euro, dla pozostałych - dobrowolna. Czy zatem Polska powinna się do niej przyłączyć? Co to może dla nas oznaczać? Unia bankowa ma chronić państwa wspólnoty przed kryzysem finansowym, a tym samym zapobiec sięganiu po pieniądze obywateli, gdy wystąpią poważne problemy finansowe. Dlatego sektor bankowy ma działać według określonego schematu. Składa się on z szeregu rozwiązań organizacyjnych, legislacyjnych, ale także tych związanych z obszarem rachunkowości jednolitej polityki monetarnej. Celem jest również utworzenie funduszy interwencyjnych na wypadek kryzysu. Przystąpienie do unii bankowej jest obligatoryjne dla krajów ze strefy euro. Polski ten obowiązek nie dotyczy. Nie oznacza to, że nie może przyłączyć się do projektu. Krzysztof Pietraszkiewicz, Prezes Związku Banków Polskich zaznacza „[...] Polska powinna aktywnie uczestniczyć w procesie unii bankowej, bo kiedyś – tak jak to zadeklarowaliśmy – wejdziemy do strefy euro”. „Póki co możemy być spokojni o nasz system finansowy. Ostatni kryzys pokazał, że jest on stabilny” – dodaje Krzysztof Pietraszkiewicz. Pojawia się jednak obawa, czy małe, rodzime instytucje finansowe sprostają rygorom unii bankowej. Przystąpienie do projektu może mieć wpływ na obywateli. W Polsce działa ponad 60% banków, których główne siedziby są w krajach Unii Europejskiej ze strefy euro. Będą one zobligowane do stosowania reguł unii bankowej. Tomasz Wróblewski, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute mówi serwisowi infoWire.pl „[...] w poprzednich latach polskiemu przedsiębiorcy trudno było otrzymać kredyt w europejskich bankach. Problem może się pogłębić, z powodu dużych wymagań i braku lokalnego spojrzenia”. Według założeń unii bankowej, instytucje nie będą mogły pożyczać pieniędzy osobom, które mają finansowe kłopoty, lub biznes przyniesie im zyski w późniejszym czasie. Wielu specjalistów zaleca powściągliwość w działaniu. Do projektu warto przystąpić, ale wtedy, gdy będzie to optymalne z punktu widzenia ekonomicznego i prawno-politycznego. dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 20 lipca WPROST: Putin wypowiedział nam wojnę (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    To była największa tragedia lotnicza od czasu ataku Al-Kaidy na USA 11 września 2001 r. Jej ofiary to 189 Holendrów, 44 Malezyjczyków, 28 Australijczyków, 12 Indonezyjczyków, dziesięciu Brytyjczyków, pięciu Belgów, czterech Niemców, trzech Filipińczyków oraz po jednej osobie z Kanady, Irlandii, Izraela i Nowej Zelandii. Spadali z nieba jak szmaty. Czy to wystarczy, żebyśmy wszyscy zechcieli tę wojnę zauważyć? W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST: Putin wypowiedział nam wojnę.  Ponadto w nowym WPROST: Jan Bury kontra CBA, ile warta jest myśl państwowa, a także kim jest nowy wiceminister kultury. Ponadto rozmowa Magdaleny Rigamonti z ofiarami klauzuli sumienia prof. Chazana, czyli panią Agnieszką i jej mężem, rodzicami dziecka, które zmarło 10 dni po urodzeniu, niezdolne do samodzielnego życia.  Po katastrofie malezyjskiego samolotu teraz trwa i trwać będzie przerzucanie się winą. Kijów mówi o ataku terrorystycznym i o jego przeprowadzenie oskarża wspieranych przez Moskwę separatystów. Ukraińskie służby upubliczniają nagrania rozmów między dowódcami bojówek, którzy opowiadają, że zestrzelili samolot malezyjskich linii. Z kolei prezydent Władimir Putin oświadcza, że winę ponosi kraj, na którego terenie doszło do katastrofy. Prorządowe rosyjskie gazety piszą wprost, że atak jest prowokacją Ukraińców chcących zwalić winę na Rosję. Najmożniejsi tego świata jeden po drugim wydają oświadczenia i wszyscy jak jeden mąż chcą, żeby prawdę ustaliło międzynarodowe śledztwo. Problem jednak w tym, że część Zachodu nadal bardzo chce być dezinformowana. Najbardziej Niemcy, którzy robią z Rosjanami największe interesy. Z Berlina nieprzerwanie płyną słowa o potrzebie dialogu z Moskwą. Dlatego warto przypominać - to była największa tragedia lotnicza od czasu ataku Al-Kaidy na USA 11 września 2001 r. Wtedy Osama bin Laden wypowiedział światu wojnę. Dziś, rozbijając Ukrainę, wojnę nam wszystkim wypowiada Putin – pisze w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST Maciej Jarkowiec, szef działu ŚWIAT. Za zestrzeleniem malezyjskiego boeinga stoi najprawdopodobniej „Striełok”, rosyjski pułkownik GRU, jeden z najgroźniejszych terrorystów w Donbasie. Trzeba było nie latać na naszym niebie – podsumował w  czwartek na swoim profilu w serwisie społecznościowym, komentując informację o zestrzeleniu ukraińskiego An-26 w rejonie Toreza. Po niecałej godzinie okazało się jednak, że w tym samym miejscu doszło do katastrofy boeinga 777 z prawie 300 pasażerami na pokładzie. Choć informacja, którą opublikował Striełkow (prawdziwe nazwisko Girkin), niemal natychmiast znikła z rosyjskich stron, obecnie jest jednym z ważniejszych dowodów, że to prorosyjscy bojówkarze są winni największej od dekady katastrofie lotniczej. Według Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Girkin jest pułkownikiem Głównego Zarządu Wywiadu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. Zdaniem dziennikarzy – emerytowanym współpracownikiem FSB. Pewne jest to, że ma duże wojskowe doświadczenie. Kim jest watażka, który wstrząsnął światem w nowym WPROST pisze Tatiana Kolesnyczenko. Paradoksalnie katastrofa może sprawić, że demokratyczny świat łatwiej zaakceptuje rosyjskie warunki – mówi z kolei we WPROST dr Adam Eberhardt, wicedyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich. Jego zdaniem, w najbliższych dniach i tygodniach należy się więc spodziewać żądania rozejmu i wprowadzenia sił rozjemczych. Pod adresem Zachodu pojawią się oferty, by były to głównie rosyjskie siły pokojowe. A zmęczony konfliktem Zachód może być skory, by pójść z Rosją na kompromis. I to będzie największy paradoks tej sytuacji. Niemcy są przekonani, że pokój w Donbasie można zaprowadzić, wyłącznie współpracując z Rosją, a nie wbrew niej. Także inne państwa zachodnie są zdeterminowane, by wypracować porozumienie – mówi  dr Eberhardt w najnowszym wydaniu tygodnika WPROST. Na łamach WPROST także krajowa polityka, a w niej bohaterowie wydarzeń z ostatnich tygodni. Los przewodniczącego klubu parlamentarnego PSL Jana Burego jest dziś w rękach Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Od kwietnia zeszłego roku, od czasu zatrzymania podkarpackiego marszałka Mirosława Karapyty, Bury jest przewrażliwiony. O ważnych sprawach nie rozmawia przez telefon, nie pisze e-maili, nie wysyła SMS-ów, a nawet jak się z kimś spotka twarzą w twarz, to trudno się czegokolwiek od niego dowiedzieć. Czuję się osaczony przez CBA – tłumaczy Bury zaskoczonym rozmówcom. A przecież Bury to nie byle kto. Przewodniczący klubu parlamentarnego PSL, druga osoba w partii, przed laty potężny wiceminister skarbu państwa nadzorujący energetykę, który trzęsie całym Podkarpaciem. I choć od wielu lat pojawiają się informacje o nieprawidłowościach wokół biznesów Burego, to nikt dotychczas go na niczym poważnym nie złapał. Ale do CBA nie ma szczęścia. O meandrach kariery człowieka, przez którego zatrzęsła się koalicja w nowym WPROST pisze Cezary Łazarewicz. A Cezary Bielakowski zajmuje się Instytutem Myśli Państwowej - think tankiem powołanym w 2013 r. przez Romana Giertycha, Kazimierza Marcinkiewicza, Michała Kamińskiego. Domenę Instytutu można kupić od ręki. Cena nie jest wygórowana. To 390 zł. W założeniu, Instytut Myśli Państwowej to miał być mocny think tank z ambicjami politycznymi. Dziś zostały z tego przedsięwzięcia nazwa, automatyczna sekretarka i profil na Facebooku, nieaktualizowany od miesięcy. Instytut nie ma nawet strony internetowej. Jego dorobek też jest niewielki. Poza promocją książki Romana Giertycha think tank angażował się w akcję „Stop finansowaniu partii politycznych” oraz w temat prawa śniegu, czyli ułatwień dla narciarzy w jeżdżeniu po prywatnych terenach górskich. Po co tak naprawdę powstał Instytut Myśli Państwowej? Znawcy tematu oceniają, że byłym politykom potrzebna była organizacja, która zapewniłaby im formalny status. Bo łatwiej jest zaprosić do ogrodów prezydenckich Romana Giertycha jako prezesa zarządu Instytutu Myśli Politycznej niż Romana Giertycha -  właściciela kancelarii prawnej. Na łamach WPROST także sylwetka Andrzeja Wyrobca, nowego wiceministra kultury. Wyrobiec dotąd funkcjonował w cieniu. Od lat uchodzi za szarą eminencję Platformy. Przy tym na tyle „szarą”, że nie rozpoznaje go nawet część polityków PO. Kiedy kilka lat temu zostawał sekretarzem generalnym partii, w ławach delegatów pytanie „kto to” padało nader często. Zresztą sam Wyrobiec zdaje się dbać o to, by tego obrazu nie zmieniać. Ma wizerunek sprawnego technokraty, bardziej menedżera niż polityka. Jednak z politykami PO związany jest od samego początku, jeszcze od czasów KLD. Teraz premier skierował go na odcinek specjalny: media. O nowym wiceministrze kultury pisze Anna Gielewska. A Magdalena Rigamonti wraca do swojej rozmówczyni sprzed kilku tygodni. Pani Agnieszka, której prof. Bogdan Chazan nie zezwolił na aborcję, nie rozmawia z prasą. Dla WPROST zrobiła wyjątek i wraz z mężem kilka dni przed pogrzebem syna opowiadają o tym, co przeszli w ostatnich miesiącach. Jak długo żyło ich dziecko? 10 dni. W 22. tygodniu wiedzieliśmy, że nasz syn nie ma szansy na przeżycie. Wiedzieliśmy, że umrze, kwestia tylko, czy będziemy musieli patrzeć na jego męki. Mogliśmy mu po prostu oszczędzić cierpień – mówi ojciec dziecka. - Pierwsze spojrzenie, pierwszy widok jest trudny do przeżycia, a potem myślę, że się powoli przyzwyczajaliśmy. (…) Jednak tego się nie da opisać. Oboje mówią też o tym, że ostatecznie nie mieli żadnego wsparcia – ani od organizacji pro-life, ani ze strony Kościoła. W odmowie przerwania ciąży prof. Chazan napisał, że proponuje dziecku hospicjum. Po urodzeniu dziecka dowiedzieliśmy się od pań z tego hospicjum, że to jest hospicjum domowe. To oznaczało, że musielibyśmy zabrać dziecko do domu, co odradzały nam te panie. Pani Magdo, nasze dziecko oddychało, serce mu biło, ale tak naprawdę było martwe – mówią rodzice. Rozmowa z zakładnikami klauzuli sumienia – w nowym WPROST. Nie mam nic przeciwko klauzuli sumienia, jeśli nie jest ona narzucana innym ludziom. Jestem natomiast przeciwko narzucaniu innym swoich poglądów. Narażanie pacjentów na traumatyczne doznania pod szyldem własnego sumienia nie jest chyba zgodne z etyką lekarską. Tu bardzo łatwo zahaczyć o hipokryzję – mówi z kolei w rozmowie z WPROST prof. Mirosław Wielgoś, kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. I dodaje, że prof. Chazan w odmowie wykonania świadczenia jasno napisał, że przyczyną jest nie tylko jego sumienie, ale i sumienie całego szpitala na Madalińskiego. Przecież nie ma czegoś takiego, jak sumienie szpitala – mówi prof. Wielgoś. - My, lekarze, nie możemy podporządkowywać prawa własnym poglądom, nawet gdyby one były jak najbardziej szlachetne, czyste i dobre. Rozmowa z profesorem – w nowym WPROST. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST BIZNES, w którym w tym tygodniu m.in. tym, że banki wpompowały w system tyle gotówki, że teraz trafia ona w różne obszary gospodarki, wywołując zupełnie niezamierzone konsekwencje, a także o polskich hitach eksportowych. WPROST  BIZNES jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 21 lipca 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 13 lipca WPROST – o czym rozmawiali Wojtunik z Bieńkowską (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Czy akcja służb specjalnych przeciw Janowi Buremu z PSL to pokłosie nagranego spotkania wicepremier Elżbiety Bieńkowskiej z szefem CBA Pawłem Wojtunikiem? O czym rozmawiali Wojtunik i Bieńkowska? Za co szef CBA krytykował Sikorskiego? I wreszcie - kim jest sam Wojtunik, którego działania właśnie zachwiały koalicją. O tym wszystkim – w najnowszym wydaniu tygodnik WPROST. Ponadto we WPROST: osłabianie Polsatu, czyli kulisy siatkarskiego mundialu, kim jest cichy bohater afery podsłuchowej – meandry kariery Sławomira Cytryckiego, jak dziennikarze chronili PO – rozmowa z Romanem Czejarkiem, tragedii skoczków - co się wydarzyło w Topolowie oraz pokolenie bumerangów – dlaczego dorośli ludzie wracają na garnuszek rodziców. Puszczenie moich taśm zamknie temat i rząd upadnie – rzucił żartem krótko po wybuchu afery taśmowej szef CBA Paweł Wojtunik. Czy zeszłotygodniowa akcja CBA, której głównym bohaterem był Jan Bury, jeden z liderów PSL, jest prewencyjną operacją przed ujawnieniem taśmy ze spotkania Bieńkowska-Wojtunik? Spotkanie było umawiane przez sekretariaty pani wicepremier i szefa służby antykorupcyjnej. Rachunek (822 zł) uregulowało ministerstwo. Z informacji WPROST wynika, że już po ujawnieniu afery Wojtunik spotykał się z osobami mającymi wiedzę na temat kulisów sprawy. Mimo że CBA nie jest włączone do śledztwa w aferze taśmowej, szef tej służby bez powodzenia próbował się dowiedzieć, kto przekazał nagrania dziennikarzom i kto może być w posiadaniu nieujawnionych jeszcze nagrań. Z informacji WPROST wynik także, że w rozmowie Bieńkowska-Wojtunik pojawiło się kilka drażliwych tematów. O czym rozmawiali – w nowym WPROST. WPROST pisze też co sprawa nagrań może mieć wspólnego z Janem Burym, szefem klubu parlamentarnego PSL oraz jednym z liderów koalicyjnego Stronnictwa? W zeszły czwartek agenci CBA weszli do biura poselskiego i sejmowego pokoju polityka, by dokonać przeszukania. Buremu przypisuje się związki z Piotrem Nisztorem, za którego pośrednictwem nagrane rozmowy polityków trafiły do redakcji WPROST. Na czym te związki Burego i Nisztora mają polegać? Wśród biznesmenów i pracujących dla nich PR-owców polityk ma wielu przeciwników jeszcze z czasów, gdy był wpływowym wiceministrem skarbu. Wskazują oni na związki szefa klubu PSL z biznesmenem Andrzejem Wilamowskim. Tyle że jest druga strona medalu. W sprawie pojawia się też bowiem inny przedsiębiorca, biznesowy przeciwnik Wilamowskiego. Stanisław Bortkiewicz, były prezes Ursusa. Co to wszystko ma wspólnego z przeszukaniem biur i sejmowego pokoju Jana Burego w nowym WPROST piszą Sylwester Latkowski i Michał Majewski.  Na łamach WPROST również o tym, kim jest Paweł Wojtunik, szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego. W czasie, kiedy funkcjonariusze CBA weszli do biur Jana Burego, Wojtunik odpoczywał nad Bałtykiem. Złośliwi mówią, że był to urlop taktyczny. Szef CBA ma stosunkowo mocną, stabilną pozycję. Zdecydowanie różni się od swojego poprzednika. Za Mariusza Kamińskiego CBA rozpracowywało ministrów, za kadencji Wojtunika – co najwyżej ich podwładnych. Jego ludzie nie wyprowadzali konstytucyjnych ministrów czy znanych posłów z ich gabinetów pod zarzutami korupcji. Nie wiadomo jednak, czy zasada unikania wielkiej polityki jest jeszcze aktualna. Akcja z minionego tygodnia zatrzęsła koalicją rządową jak za czasów PiS. Kim jest Paweł Wojtunik, szef CBA – w najnowszym WPROST. We WPROST także o kulisach przygotowań do mistrzostw świata w piłce siatkowej. Siatkarski mundial odbędzie się w Polsce już za dwa miesiące. Organizuje go Polski Związek Piłki Siatkowej. Grać będą najlepsze 24 reprezentacje narodowe. To po Euro 2012 druga w historii tak duża i prestiżowa impreza. Świetna okazja do światowej promocji Polski. Niestety, praktycznie została już zmarnowana. W ostatniej chwili zaczęli się wycofywać państwowi sponsorzy, mistrzostwami nie były zainteresowane państwowe instytucje. Rozmowy, jak można wykorzystać tę imprezę do pokazania Polski w ponad 200 telewizjach podczas transmisji na cały świat, nie zostały nawet podjęte. Dlaczego strona rządowa zostawiła organizatorów mistrzostw i pozostała głucha na ich propozycje? Zabrakło woli politycznej. Ministerstwa, instytucje odpowiedzialne za promocję naszego kraju za granicą, spółki państwowe, wszyscy czekali na sygnał od premiera Donalda Tuska, na jego zgodę. Nie nadeszła. To ewidentna szykana wobec Polsatu – mówi jedna z osób zaangażowanych w mistrzostwa. Telewizja Zygmunta Solorza ma transmitować turniej. Ale bez zaangażowania strony rządowej, Ministerstwa Sportu, innych resortów, spółek państwowych Polsat nie dźwignie wyzwania. Czy właśnie zmarnowaliśmy szansę na światową promocję – w najnowszym WPROST o kulisach tej sprawy pisze Cezary Bielakowski. Na łamach WPROST także sylwetka cichego bohatera afery podsłuchowej. Sławomir Cytrycki, trzeci uczestnik spotkania Bartłomieja Sienkiewicza i Marka Belki, od lat jest jednym z najważniejszych doradców premierów i dba, żeby nikt o nim zbyt wiele nie wiedział. Gdy dziewięć lat temu został ministrem skarbu w rządzie Leszka Millera, dziennikarze rozpaczliwie szukali o nim informacji. Ale poza ciekawostkami niewiele więcej można się było o nim dowiedzieć. Że studiował w Leningradzie, przyjaźni się z wicepremierem Markiem Belką, lubi grzybobranie i grę w brydża. Pewne zainteresowanie wzbudziła jedynie informacja z oświadczenia lustracyjnego nowego ministra, że był świadomym tajnym współpracownikiem organów bezpieczeństwa w PRL. Ale sam Cytrycki w ogóle nie chciał rozmawiać na ten temat. W 2010 r. został dyrektorem gabinetu szef NBP, kiedy stanowisko to objął Marek Belka. I zapewne będzie tę funkcję pełnił do zakończenia kadencji prezesa Belki, która upływa w 2016 r. Co będzie robił później? To zależy, kim będzie wtedy Belka – mówi jego znajoma. O Sławomirze Cytryckim pisze Cezary Łazarewicz. A Magdalena Rigamonti rozmawia z Romanem Czejarkiem, szefem „Lata z Radiem”. Który przyznaje, że Jedynka Polskiego Radia jest dość trudnym programem. Od rana słyszymy krzyczących, prawie bijących się polityków. Proszę pamiętać, że zaprasza się ich m.in. z klucza abonamenckiego. Każda partia ma do dyspozycji odpowiedni czas, sporządza się tabelki. I czasem nawet trzeba zaprosić gościa, żeby dogadać te brakujące minuty... I oczywiście dochodzi do absurdów, bo zamiast zaprosić pana X z dużej partii, wokół którego jest wielkie zamieszanie, przychodzi do nas pan Y z nic nieznaczącego ugrupowania, który musi wypełnić lukę w radiowej tabelce – opowiada Czejarek. On sam nie kryje irytacji na polityczne zaangażowanie dziennikarzy. Szlag mnie trafia, że dziennikarze przymykają oczy na tak wiele rzeczy. (…) Na takie, że tak wielu dziennikarzy tak długo otaczało parasolem ochronnym Platformę Obywatelską – mówi. - Pracowałem przez jakiś czas w TVN i spora część z nas mówiła: nie wbijajmy im szpili, bo lepiej niech rządzą oni niż PiS. Teraz, gdyby ci sami ludzie mogli wybrać kogoś innego, toby to zrobili, ale nie ma kogo. Rozmowa z Romanem Czejarkiem – w najnowszym WPROST. WPROST wraca też do tragedii z poprzedniej soboty. Dziś już wiadomo, że w Topolowie doszło do największej katastrofy w lotnictwie cywilnym od lat. Zginęło 11 osób, pilot, jeden z właścicieli firmy, trzech klientów, dwóch instruktorów i czterech kursantów. Ocalała tylko jedna osoba, 40-letni pilot tandemu. To on opowiedział prokuraturze, jak wyglądały ostatnie chwile życia uwięzionych w maszynie skoczków. Być może skoczkowie uniknęliby śmierci, gdyby zdołali wyskoczyć z maszyny. Ale w Piperze nie było ani odpowiedniej wysokości, ani czasu do skoku. Co się wydarzyło? Mówienie o tym, że samolot mógł być niesprawny, bo był stary, nie ma sensu. Owszem, wyprodukowano go w 1974 r., ale się przyjmuje, że samolot starzeje się siedem razy wolniej niż auto. Można więc powiedzieć, że był odpowiednikiem pięcio-, sześcioletniego samochodu – twierdzi osoba znająca ten model samolotu. Skoczkowie, którzy znali ofiary wypadku, proszą o jedno: by ludzie, którzy o lotnictwie i spadochroniarstwie nie mają pojęcia, nie generowali kolejnych hipotez. – Nie organizujmy zabawy w Macierewicza! – stawia sprawę jasno jeden z bardziej doświadczonych polskich skoczków. CO się wydarzyło w Topolowie – w nowym WPROST. We WPROST również - pokolenie bumerangów. Tak socjologowie mówią o generacji obecnych trzydziestolatków, którzy po próbie usamodzielnienia się wracają na utrzymanie rodziców. Niektórzy zresztą nie zdążyli się nawet usamodzielnić. Z badań Eurostatu wynika, że ponad 44 proc. Polaków między 25. a 34. rokiem życia mieszka z rodzicami. Powrotom pod skrzydła mamy sprzyja kryzys ekonomiczny i wysokie bezrobocie wśród młodzieży. Ale zjawisko „kidadults” (dorosłe dzieci) to wynik nie tylko czynników gospodarczych, ale przede wszystkim kulturowych. Dlaczego wracają pod skrzydła rodziców i do rodzinnych domów we WPROST pisze Izabela Smolińska. E-wydanie tygodnika WPROST jest dostępne wraz z e-tygodnikiem WPROST BIZNES, w którym w tym tygodniu m.in. o kapitalizmie kolesi i upadłości Ganta. WPROST  BIZNES jest dostępny w systemie dystrybucji e-wydań wydawcy na stronie: ewydanie.wprostbiznes.pl oraz u wszystkich dystrybutorów prasy cyfrowej oraz w aplikacjach natywnych na urządzenia mobilne w AppStore i Google Play. Nowy numer WPROST trafi do kiosków poniedziałek, 14 lipca 2014 r. E-wydanie tygodnika będzie dostępne na stronie tygodnika (ewydanie.wprost.pl) oraz u dystrybutorów prasy elektronicznej, m.in. na witrynach e-kiosk (www.e-kiosk.pl), eGazety (www.egazety.pl) oraz Nexto (www.nexto.pl). dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 8 lipca Akcyza na papierosy nie może wzrosnąć  – Analiza Bankier.pl (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W ciągu 5 lat papierosy podrożały o 60% na skutek zwiększenia akcyzy. W zeszłym roku odnotowano spadek wpływów do budżetu państwa z tego tytułu. Branża tytoniowa jest w odwrocie - przegrywa z nielegalną konkurencją i przemytnikami. Traci na tym także budżet państwa. Następna podwyżka akcyzy może doprowadzić rynek do katastrofy.  Bankier.pl przeanalizował trzy możliwe scenariusze dotyczące akcyzy na papierosy w 2015 roku. Pierwszy zakładał wzrost akcyzy o wskaźnik inflacji, drugi dotyczył zmniejszenia podatku akcyzowego do poziomu wymaganego przez UE. Trzeci – zaniechania podnoszenia akcyzy przez rząd. Z analizy wynika, że optymalnym rozwiązaniem zarówno dla budżetu, branży tytoniowej oraz konsumentów jest powstrzymanie się od zwiększenia podatku akcyzowego w 2015 roku.  Więcej na ten temat w specjalnej analizie Bankier.pl: „O ile powinna wzrosnąć akcyza na papierosy?” Wpływy z akcyzy zmaleją W 2013 roku wpływy z tytułu akcyzy na papierosy były mniejsze o ponad 350 mln zł. W sumie wyniosły 17,6 mld zł. Naturalnie spadek dochodów do budżetu względem zeszłego roku nie jest spowodowany tylko wzrostem akcyzy i praktycznym zastosowaniem tzw. krzywej Laffera, która ma charakter upraszczający, służący głównie do wyjaśnienia całego szeregu zjawisk wpływających na wielkość dochodów podatkowych i ich korelacji z wysokością stawek podatkowych. Wpływ na spadek dochodów ma ogólna sytuacja gospodarstw domowych i odczuwalne spowolnienie gospodarcze w ostatnich dwóch latach. Wzrost PKB w 2012 roku wyniósł 1,9%, a w 2013 roku – 1,6%. W 2012 roku odnotowano spadek dochodu rozporządzalnego na głowę w gospodarstwie domowym o 0,2% (do poziomu 1270 zł). Z kolei w 2013 roku wzrósł on o tylko o 29 zł, czyli o 0,2%. Skumulowana inflacja w tym okresie wyniosła 3,5%. Gospodarstwa domowe w tym okresie realnie zbiedniały, co musiało odbić się m.in. na konsumpcji papierosów. Branża tytoniowa to istotny płatnik podatku Branża tytoniowa stanowi poważną gałąź gospodarki, w którą pośrednio zaangażowanych jest 500 tys. pracowników w całej Polsce, sprzedających papierosy i wyroby tytoniowe w 120 tys. legalnych punktach sprzedaży. Produkty tytoniowe stanowią nawet 40% ich ogólnych obrotów. 50 tys. ludzi pracuje bezpośrednio dla firm z branży tytoniowej - w tym 6 tys. w fabrykach papierosów. Rząd nie może bagatelizować ich pracy, która przynosi olbrzymi dochód do budżetu państwa. Polityka prozdrowotna jest najważniejsza, ale równocześnie należy zachować równowagę budżetową – zwłaszcza w sytuacji, gdy zmiana czynnika kształtującego cenę niekoniecznie wpływa istotnie na zmniejszenie liczby uzależnionych od tytoniu, przy jednoczesny zauważalnym spadku wpływów do budżetu państwa oraz pogorszeniu się sytuacji firm z branży tytoniowej. Palaczy nie ubywa Z badań Komisji Europejskiej wynika, że w latach 2009-2013 odnotowany spadek liczby palaczy raptem o niecałe 300 tys. osób. Równocześnie mocno skurczył się legalny rynek sprzedaży papierosów. W 2010 roku sprzedawano w Polsce 57 mld sztuk papierosów, a w 2013 – 46 mld sztuk. Część konsumentów zdecydowała się na papierosy z przemytu, e-papierosy oraz inne substytuty. Więcej na ten temat w artykule „Akcyza na papierosy nie może wzrosnąć” oraz specjalnym raporcie analityków Bankier.pl. Analizy Bankier.pl dostarczył infoWire.pl
  • niedziela, 6 lipca Zacharski dla „Do Rzeczy”: to Rosja powinna się bać (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    W najnowszym „Do Rzeczy” sylwetka oraz wyjątkowy wywiad z gen. Marianem Zacharskim, który wątpi, by Rosja przetrwała kolejne ćwierćwiecze. Z kolei Antoni Macierewicz mówi, że obecna ekipa „prowadzi ukryte działania na rzecz Rosji przy deklarowanym publicznie sojuszu z USA”. I wywołany do tablicy przez taśmy Radosława Sikorskiego wyjawia, że jednym z celów osławionej operacji „Zen” było skompromitowanie Lecha Kaczyńskiego. A Piotr Gursztyn analizuje, dlaczego premier jest na tyle bezsilny, że nie potrafi nawet wymusić na szefie MSZ zapłacenia całego feralnego rachunku. W najnowszym „Do Rzeczy”: dlaczego polskie samorządy na ogromną skalę zapożyczają się w… parabankach, rządowy elementarz to humbug rodem ze Wschodu, pogłębiająca się zapaść polskiej służby zdrowia oraz mocna deklaracja Roberta Radwańskiego: polskim tenisem rządzą resortowe dzieci. Supierszpieg przyznaje, że Moskwa w Polsce pozostawiła olbrzymią liczbę agentów i agentów wpływu w różnych środowiskach politycznych, bo to należy do rutynowych działań służb. – Rosyjskie służby są zaś bardzo profesjonalne, sprawne i potrafią myśleć długofalowo. Mają przecież tradycje pracy z agenturą sięgające nie tylko KGB i NKWD, ale jeszcze carskiej ochrany – zauważa. I dodaje – Pamiętam, jak w luźnych rozmowach Amerykanie zapewniali mnie po 1989 r., że jest zupełnie niemożliwe, aby w szeregach CIA znalazł się kret. Że w amerykańskich służbach pracują sami superpatrioci. Potem się okazało, że wtyczki sowieckie jednak u nich były, żeby wymienić choćby Roberta Hanssena z FBI czy Aldricha Amesa z CIA. Należy więc zakładać, że my nie jesteśmy wyjątkiem i u nas tacy ludzie też działają – mówi Zacharski. W najnowszym wydaniu tygodnika nie tylko wywiad, ale i frapująca sylwetka „Szpiega dwóch systemów”. Dr Sławomir Cenckiewicz ocenia, że na wyjątkową pozycję Zacharskiego składało się nie tylko wydobycie tajemnic związanych z systemem radarowym i rakietowym NATO od zwerbowanego przez pracownika amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego, ale to, że nie „pękł” on w amerykańskim śledztwie po aresztowaniu przez FBI. – Sukcesów gratulował mu osobiście szef KGB, a później I sekretarz KC KPZS Jurij Andropow, w oczach towarzyszy z Departamentu I MSW i ekipy Jaruzelskiego był wystarczającym powodem, by uznać Zacharskiego za wielkie dobro oraz atut PRL – podkreśla historyk. Z drugiej strony, pisze Piotr Włoczyk, nie byłoby tej najgłośniejszej afery politycznej po 1989 r., gdyby nie działalność człowieka nazywanego Jamesem Bondem PRL. „Pół roku przed wybuchem afery „Olina” Marian Zacharski został poinformowany przez Grigorija Jakimiszyna, zwerbowanego przez siebie rosyjskiego dyplomatę pracującego w Warszawie, że ówczesny polski premier był aktywnym informatorem pracującym dla Moskwy. Człowiekiem, który miał zwerbować Józefa Oleksego, był słynny już dziś funkcjonariusz rosyjskiego wywiadu Władimir Ałganow, działający przez wiele lat w Warszawie pod przykrywką pracownika ambasady ZSYP.” O roli WSI w odwracaniu afery, oraz o tym, że jak to się stało, że świeżo awansowany na generała Zacharski nazajutrz po objęciu prezydentury przez Aleksandra Kwaśniewskiego dostał 48 godzin na opuszczenie kraju – o tym w najnowszym wydaniu tygodnika.  W tym tygodniu także rozmowa z Januszem Korwin-Mikkem, który z Rosją się solidaryzuje. W najnowszym „Do Rzeczy” nie może zabraknąć afery taśmowej. Na dowcipną przystawkę Młodzi, Wykształceni i z Wielkich Ośrodków proponują jej Alfabet. A na serio: zdaniem Antoniego Macierewicza afera to wynik bezwzględnej walki o władzę między Bronisławem Komorowskim i Donaldem Tuskiem o to, który z nich będzie reprezentował obóz PO w zbliżających się wyborach prezydenckich. To wywołało ogromną kłótnie w rodzinie. Tyle, że to rodzina bardzo szczególna. Dostosowana do współczesnych wyobrażeń tzw. rodziny patchworkowej – zauważa wiceprezes PiS i kreśli mapę podziałów wewnątrz obozu władzy. – Agresja na Ukrainę i amerykańska wola przeciwstawienia się Rosji wywołały w rządzącej elicie popłoch i narastający konflikt wewnętrzny. Skutkiem tych wydarzeń jest rozpoczęta walka o prezydenturę i taśmy prawdy – podkreśla. Prezydent to nie jedyne zmartwienie premiera. Po wyborach samorządowych w kilku sejmikach trzeba będzie budować nowe koalicje. Jeśli PiS porozumie się z PSL, Tusk będzie miał nowy problem – pisze Piotr Gursztyn. W swojej analizie wyraźnie podkreśla, że „PO bez Tuska jak Hiroszima chwilę po eksplozji”, niemniej przede wszystkim premier znalazł się w próżni. Władza mu się wymyka z rąk: „w ostatnich dniach Tusk utyskiwał na kilku spotkaniach na pazerność Radka Sikorskiego, który nie chce zapłacić za obiad. I nie potrafi lub nie chce przymusić go do uregulowania sumy 1,4 tys. zł. Tusk w tych rozmowach słusznie zauważył, że jego rząd może upaść nie wskutek oburzenia na konszachty z szefem NBP, ale z powodu kosztu obiadów Sikorskiego i innych ministrów. Mimo to nie wykonał najprostszego ruchu – czyli zmuszenia do zapłaty z własnej kieszeni.” Jakby tego było mało, Jarosław Kaczyński jednoczy opozycję. Kulisy sobotniej konwencji PiS, Solidarnej Polski i Polski Razem Jarosława Gowina odsłania Kamila Baranowska.  – Jeśli zjednoczona prawica urwałaby jakieś 5 proc. bardziej konserwatywnych wyborców PO, a lewica, która właśnie zawarła własne porozumienie, zrobiłaby to samo z bardziej liberalnymi wyborcami, poparcie dla Platformy spadłoby poniżej 20 proc. Tego najbardziej boi się dziś Donald Tusk, bo wie, że jego wyborcy są dziś mocno zniesmaczeni i zniechęceni aferą taśmową – mówi „Do Rzeczy” Jacek Żalek z Polski Razem Jarosława Gowina. W najnowszym „Do Rzeczy” Wojciech Wybranowski pisze także o niebezpiecznie wysokim poziomie problemów finansowych polskich samorządów. „Jak wynika z informacji niedawno ujawnionych przez Ministerstwo Finansów, aż 16 jednostek samorządu terytorialnego w Polsce w ubiegłym roku było zadłużonych... w parabankach, na łączną kwotę 105,9 mln zł. Odsetki będą je dodatkowo kosztować około 38,2 mln zł.” Natomiast Rafał A. Ziemkiewicz interesująco pochyla się nad rwetesem mainstreamu na wieść o tym, że Agnieszka Holland wyreżyseruje parę odcinków trzeciej serii niesłychanie popularnego serialu „House of Cards”, osadzonego w realiach amerykańskiej walki o władzę. Z tej okazji Holland odbywa medialne tournée by wszem i wobec ogłosić swoje poglądy na wszystko, a zwłaszcza na Polaków, politykę i aferę taśmową w której największej „nikczemności” dopuścili się oczywiście… dziennikarze. Szczerze mówiąc, na miejscu pani Holland nie kpiłbym sobie z różnicy poziomu między „Wprost” a „The Washington Post”, choćby dlatego, by nie zwracać uwagi na różnicę pomiędzy jej autorską „Ekipą” a „House of Cards”, do którego nie będzie w stanie wiele wnieść – na szczęście dla Franka Underwooda – pisze Ziemkiewicz. I diagnozuje:  „Agnieszce Holland – jak to zwykle jest z lewicowymi intelektualistami – marzą się rządy ludu, ale ludu teoretycznego, ludu wyznającego to, co podobni mu ideologowie narzucają.” A propos. „Niszowy, nudny jak flaki z olejem i nieszczególnie głęboki – co przyznają zresztą nawet jego najgorętsi obrońcy – spektakl, jakim jest „Golgota Picnic”, pokazał, że – by posłużyć się tytułem znakomitej książki Gertrude Himmelfarb – w naszym kraju też mamy już do czynienia z „jednym państwem” i dwoma żyjącymi w nim narodami – pisze Tomasz Terlikowski. Jego zdaniem rzecz nie tylko w wojnie politycznej III RP z IV, lecz o wiele większą różnicę między zbiorowościami Polaków „o różnych korzeniach intelektualnych, różnym sposobie patrzenia na życie, różnych estetykach i wreszcie odmiennym pojmowaniu już nie tylko polskości, lecz także wolności, religijności itd.” Jak zauważa, właśnie te „dwa narody” spotkały się przed teatrami w całej Polsce. Prof. Bogusław Śliwerski, przewodniczący Komitetu Nauk Pedagogicznych PAN jest oburzony rządowym elementarzem, którego nazywa przygotowaną w pośpiechu tanią chińska tandetą. Bo jest infantylny, nieestetyczny i ma ogromne braki metodologiczne. Zdaniem profesora Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie skandalem jest zresztą już samo jego wprowadzanie. – W żadnym kraju europejskim – poza Rosją, Ukrainą, Białorusią czy konserwatywnymi Węgrami – nie obowiązuje jeden, narzucony ustawą, bezpłatny rządowy elementarz. Dlaczego? Dlatego, że pierwsze lata w szkole, tzw. edukacja elementarna, wymagają bardzo silnego sprzężenia zindywidualizowanej diagnozy rozwoju z pomocami dydaktycznymi, które pozwalają nauczycielowi na profesjonalne wprowadzanie w wiedzę, by optymalizować rozwój każdego dziecka – podkreśla pedagog w rozmowie z Jackiem Przybylskim. – Jesteśmy jedynym krajem w UE, w którym liczba lekarzy w ciągu ostatnich 10 lat nie wzrosła ale zmalała – alarmuje prof. Paweł Buszman. W wywiadzie w „Do Rzeczy” wybitny kardiolog podkreśla, że obecna służba zdrowia „jest niewydolna, bardzo droga, a przede wszystkim jest systemem niehumanitarnym”. Nowy numer „Do Rzeczy” w sprzedaży od poniedziałku, 7 lipca 2014. E-wydanie będzie dostępne u dystrybutorów prasy elektronicznej. Tygodnik „Do Rzeczy” to tytuł kierowany przez Pawła Lisickiego. Jest pismem konserwatywno-liberalnym. Na łamach tygodnika publikują m.in. Piotr Semka, Rafał A. Ziemkiewicz, Cezary Gmyz, Waldemar Łysiak, Bronisław Wildstein.   dostarczył infoWire.pl
  • środa, 2 lipca Już wkrótce otwarcie Niedorzecznych. Miejsce dla amatorów dobrego jedzenia i chilloutu. (Aktualności) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 23 czerwca Wysmakowana codzienność (Czytelnia) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 23 czerwca Włodzimierz Szpinger for Empik – kolekcja artystyczna (Aktualności) (by zabory.pl)
  • wtorek, 17 czerwca Narodowy Dzień Portugalii w Warszawie (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 16 czerwca Nadużycia i korupcja – problemy etyczne Polaków (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wykrywanie korupcji jest coraz większe, natomiast nie ulegają poprawie standardy etyczne Polaków. Tolerancja wszelkich niepoprawnych zachowań jest największą bolączką naszego społeczeństwa. Owszem, potępiamy zachowania korupcyjne na najwyższym szczeblu, przeciwstawiamy się wyzyskowi i nadużyciom w przedsiębiorstwach, jednak sami bardzo często dopuszczamy się nieetycznych zachowań w naszym „małym świecie”. Korupcja jest nadużyciem stanowiska w celu osiągnięcia prywatnych korzyści. Jej poziom może być bardzo różny, w zależności od danej sytuacji i możliwości, wynikających z pełnionej funkcji. Z korupcją możemy spotkać się praktycznie wszędzie i to jest główny problem, ponieważ każde tego typu zachowanie jest złe i ma znamiona patologii, niezależnie czy jest to przyjęcie łapówki za ustawienie dużego przetargu, czy upominek podarowany lekarzowi za dobrą opiekę. W związku z tym, jak rozpoznać takie nadużycie? Jak mówi serwisowi infoWire.pl Mariusz Witalis z firmy EY „[…] najbardziej kojarzy się przysłowiowa koperta, ale od wielu lat łapówki mają szerszy zasięg. Prezent, sponsorowanie wycieczki, czy jeszcze bardziej miękkie formy, jak pomoc w zatrudnieniu kogoś z członków rodziny. Tych mechanizmów jest bardzo dużo, a ich ilość ciągle rośnie”. Widzimy więc, że nie zawsze łatwo jest dostrzec to zjawisko. W niektórych krajach ten problem jest większy, w innych mniejszy. Jak zauważa Wojciech Nagel z Giełdy Papierów Wartościowych „[…] Bułgaria jest krajem, w którym obniżono system podatkowy 2-3-krotnie, w zależności od tego, z jakich źródeł płynie.  Postanowiono w ten sposób stworzyć swoistą tarczę antykorupcyjną. Uznano, że jeśli obywatel będzie płacił 10-procentowe podatki, nie będzie mu się chciało wręczać łapówek”. Trudno jednak zakładać, że zmniejszenie podatków uzdrowi cały system. „[…] Moim zdaniem problem tkwi głębiej. Chodzi o przyzwolenie na różnego rodzaju zachowania, na przykład jazdę pod wpływem alkoholu. To, co jest potrzebne, to ruch w kierunku zmiany zachowań mentalnych ludzi” – twierdzi Wojciech Nagel. „[…] Są takie zachowania, wobec których nie mamy żadnego problemu. To zaczyna się od rzeczy prostych, takich jak ściąganie na egzaminach, różnego rodzaju fuch, na których sobie dorabiamy. Nikt jednocześnie nie patrzy na to z perspektywy pracodawcy, który płaci pracownikowi za pracę, a nie za to, żeby równolegle jeszcze sobie dorabiał. Ta tolerancja wobec nieetycznych zachowań powoduje, że one się zdarzają. Zazwyczaj krzywo patrzy się na sygnalistę, czyli osobę, która informuje o tych nadużyciach” – dodaje Mariusz Witalis. Niepokój powodują wyniki przeprowadzonych niedawno badań, według których 50% ludzi pełniących funkcje kierownicze w polskich przedsiębiorstwach, byłoby skłonnych podjąć działania nieetycznie, jeżeli miałoby to na celu biznesowe powodzenie firmy. To oznacza, że w sytuacji wyboru - co drugi przedsiębiorca jest gotowy dopuścić się co najmniej nagięcia przepisów i prawa, w celu uzyskania własnych korzyści. Z każdym zachowaniem patologicznym należy walczyć, a takim bez wątpienia jest korupcja. Natomiast jak to zrobić? „Jestem przeciwnikiem tego, żeby penalizować wszystko i podwyższać kary. Działania edukacyjne, akcje na rzecz lepszej komunikacji wewnątrz społecznej, pokazywanie dobrych praktyk jest tym, co trzeba robić. Należy promować dobre rozwiązania i je nagradzać. Z kolei kary powinny być czymś ostatecznym” – uważa Wojciech Nagel. Z jednej strony możemy być optymistami, ponieważ wykrywalność nadużyć w Polsce rośnie. Z drugiej strony niestety fakt, że wykrywalność jest wyższa oznacza, że te zjawiska ciągle występują, a to już pocieszające nie jest. Powszechna akceptowalność korupcji powoduje, że bardzo ciężko jest z nią walczyć. W związku z tym nadużyciom musimy powiedzieć stanowcze „nie”, a naprawę systemu zacząć od siebie – dając dobry przykład.   dostarczył infoWire.pl
  • poniedziałek, 9 czerwca Głodowe emerytury przyszłego seniora (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Pracujący Polacy mają coraz mniej czasu na podjęcie decyzji, czy składkę emerytalną przekazywać do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, czy Otwartych Funduszy Emerytalnych. Na dokonanie wyboru ubezpieczony ma czas do końca lipca. Wielu rozważa swoją decyzję pod kątem wysokości świadczenia otrzymywanego na starość. Jednak, jak zaznaczają eksperci — bez względu na wybór — na godną emeryturę, nie ma co liczyć.Rodzi się nas coraz mniej, przybywa za to osób starszych. Obecnie na jednego emeryta lub rencistę przypadają cztery osoby w wieku produkcyjnym. W przyszłości będą to zaledwie dwie osoby. Znając polskie tendencje demograficzne, od dawna szuka się sposobu na zabezpieczenie świadczeń emerytalnych. Ostatnia reforma dotyczy wyboru miejsca odprowadzania składek przez osoby pracujące. Jak zaznacza serwisowi infoWire.pl Łukasz Piechowiak, ekspert portalu Bankier.pl „[...] trzeba rozwiać podstawowy mit. To nie jest wybór między ZUS czy OFE, bo wszyscy i tak trafią do tego pierwszego. Otwarty Fundusz Emerytalny jest rozwiązaniem uzupełniającym. Cały wybór polega na wyrażeniu zgody na korzystanie z dodatkowego miejsca do odkładania pieniędzy na emeryturę.[...] Jeśli chcemy, by część składki była przekazywana do OFE, to należy wypełnić odpowiednią deklarację”.Składka emerytalna wynosi obecnie 19,52% tak zwanej podstawy wymiaru składek. Ubezpieczony zgodnie z założeniem reformy może całość składki emerytalnej odkładać na specjalnym subkoncie w ZUS. Może też zadecydować, aby część jego składki emerytalnej (2,92%), która trafia do ZUS-u, była przekazywana do funduszu. Warto w tym miejscu zaznaczyć, że jeśli się zdecydujemy na OFE, to będzie tam trafiać jedynie 1/7 całej składki emerytalnej. Od jednego złotego jest to zaledwie 15 groszy. „[...] OFE wiąże się jednak z ryzykiem. Jeżeli dojdzie do kryzysu finansowego, załamania na giełdzie lub innej tragedii to pieniądze z naszych składek, zainwestowane w papiery wartościowe mogą tanieć i będzie strata” - zaznacza Łukasz Piechowiak.Nic dziwnego, że z 14 milionów Polaków uprawnionych do wyboru miejsca odprowadzania składek emerytalnych, za OFE opowiedziało się do tej pory jedynie 144 tysięcy osób. Czarnego scenariusza, jakim będzie dla OFE prognozowana utrata ponad 98% klientów, nikt nie przewidział. Eksperci podkreślają, że może to wynikać z zakazu reklamy funduszy, z małej wiedzy Polaków na temat systemu emerytalnego oraz odkładania przez nich decyzji na ostatnią chwilę. Termin ten upływa 31 lipca 2014 roku.W Polsce średnia emerytura wynosi około 1500 złotych. W porównaniu do świadczeń w Wielkiej Brytanii - 6200 złotych czy w Niemczech - 8100 złotych – rodzima wypada bardzo skromnie. Obecne pokolenie pracujących 30 – latków może liczyć na jeszcze mniejsze świadczenia, wręcz głodowe. Jak podkreśla Cezary Kaźmierczak, Prezes Związku Przedsiębiorstw i Pracodawców „[...] Z całą pewnością rząd jest dużo większym gwarantem wypłat jakiejkolwiek emerytury – chociażby wynosiła ona 400 złotych, bo na więcej nie ma co liczyć – niż inna prywatna instytucja. Jestem za tym, by OFE istniało, ale jako dobrowolne fundusze, które się wzajemnie ubezpieczają. Niestety – czas odkładania pieniędzy na starość jest zbyt długi, by emerytury kapitałowe, się sprawdziły”.Przyszły polski senior nie ma powodów do zadowolenia. Jeśli będzie zdrowy, to może uda się mu dorobić do skromnej emerytury. Warto jednak zdać sobie sprawę, że przeciętny Polak oddając przez 40 lat część swojej pensji do ZUS-u, pobiera emeryturę jedynie przez 8 lat, bo później umiera.Dla emerytów, których przyszłość rysuje się w czarnych barwach istnieje jednak rozwiązanie – mówi serwisowi infoWire.pl Cezary Kaźmierczak, „[...] jedyny, taki potwierdzony empirycznie, na przykładzie stuleci system emerytalny, który się sprawdza — to są dzieci”. dostarczył infoWire.pl
  • wtorek, 3 czerwca Świętujemy 25 lat wolności i zmian! Wśród gości Barack Obama! (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Dziś o 9.45 na lotnisku w Warszawie wylądował Air Force One z Barackiem Obamą na pokładzie. Prezydent USA będzie uczestniczył w uroczystościach z okazji 25- lecia pierwszych, częściowo wolnych wyborów w naszym kraju. Z tej okazji do Polski przybędzie jeszcze kilkunastu innych przywódców państw. Świętujemy! 4 czerwca 1989 roku miały w Polsce miejsce pierwsze po II wojnie światowej, częściowo wolne wybory do Sejmu i wolne wybory do Senatu. Świętujemy również rocznicę obrad Okrągłego Stołu i powołania pierwszego niekomunistycznego rządu w bloku sowieckim. O znaczeniu tych wydarzeń dla świata nie trzeba chyba nikogo przekonywać, a wizyta Baracka Obamy i innych światowych przywódców w rocznicę tych wydarzeń, jest jednym z najlepszych na to dowodów. Choć znaczące utrudnienia i korki związane z świętowaną w ten sposób rocznicą Warszawiaków zapewne nie cieszą. Przy tej okazji warto też rzewnym okiem spojrzeć na zmiany technologiczne tych ostatnich 25 lat. W roku 1989 szczytem nowoczesnej komunikacji była dla przeciętnego Polaka możliwość porozmawiania przez telefon, oczywiście stacjonarny. Co ciekawe, w tamtym okresie rozwiązaniem popularnym w naszym kraju były jeszcze ręczne centrale telefoniczne. 18 czerwca 1992 roku uruchomiono w Polsce pierwszą sieć telefonii komórkowej- Centertel. Posiadanie komórki było w tamtym czasie symbolem bogactwa i naprawdę wysokiego statusu społecznego. Dziś telefony z tamtego okresu wyglądają mocno groteskowo, można je zobaczyć już w muzeum. Przejście drogi od symbolu bogactwa do muzealnego eksponatu w ciągu dwudziestu kilku lat, uznać trzeba za naprawdę błyskawiczne. Tym bardziej, że dziś na rynku rządzą smartfony, a mobilny dostęp do Internetu jest sprawą zupełnie naturalną – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant GRUPA 365 NET. Nieco ponad dwa miesiące temu świętowaliśmy 25 urodziny Internetu. W Polsce pierwszego e-maila wysłano 17 sierpnia 1991 roku. Datę tą uznaje się za symboliczny początek Internetu w naszym kraju, choć zgodnie z niektórymi informacjami polski Internet starszy jest o prawie rok. W roku 1992 internautów było w naszym kraju około 2 tysięcy, przy czym byli to przede wszystkim naukowcy i pracownicy wyższych uczelni. Obecnie, zgodnie z danymi GUS, dostęp do internetu ma 72 % gospodarstw domowych*, a w sieci robimy niemal wszystko. Także stamtąd w tempie błyskawicznym czerpiemy informacje między innymi właśnie o obchodach ćwierćwiecza wolności i wizycie Baracka Obamy w Polsce. * dane GUS za rok 2013. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 30 maja Nie kupuj antyków na wakacjach! (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Zasada wolnego przepływu towarów w Unii Europejskiej nie dotyczy antyków. Odwiedzając kraj docelowy, warto sprawdzić, jakie prawo w nim obowiązuje i jakie dokumenty należy posiadać przy wywozie dzieł sztuki. Trzeba pamiętać, że wszystkie kraje mają swoje regulacje dotyczące handlu antykami, których celem jest ochrona dziedzictwa narodowego. W Polsce np. jeszcze do 2010 roku każda rzecz o znamionach dzieła sztuki, jaka opuszczała granice kraju, musiała mieć stosowny dokument z zezwoleniem wywozu. Na dzieła powstałe przed 1945 rokiem potrzebne było zezwolenie, za którego wystawienie należało uiścić opłatę w wysokości 25% wartości dzieła. Na wywóz pracy młodszej wystarczało zwykłe zaświadczenie, niemniej było ono konieczne. W praktyce oznaczało to, że turysta, kupując pamiątkowy obrazek, mógł zostać niemile zaskoczony w przypadku kontroli drogowej na terenie przygranicznym. Jeżeli miał przy sobie przedmioty chronione prawem, sankcje były bardzo surowe – włącznie z uwzględnieniem kary więzienia w zawieszeniu. Należy więc pamiętać, że na terenie UE w przypadku dzieł sztuki nie obowiązuje zasada wolnego przepływu towarów. Wybierając się za granicę, warto zapoznać się z wymogami, jakie należy spełnić przy wywozie antyków. Niezależnie od tego, zawsze dobrze mieć przy sobie dowód zakupu za przewożony przedmiot. Portal Serwis-Inwestora.pl przypomina, że takie kraje jak Włochy czy Rosja mają bardzo restrykcyjne zasady wywozu dzieł sztuki. Warto więc przeanalizować zakup antyków, zwłaszcza że np. ikony można nabyć często taniej w Polsce niż na terenie Rosji. Tym bardziej należy być czujnym, gdy sprzedawca proponuje za granicą dzieło znanego polskiego artysty. Cena z pewnością nie będzie niska, istnieje za to realne ryzyko, że obraz nie został właściwie przebadany, eksperci z drugiego końca Europy często nie mają dostępu do prac autora i ich opinia nie powinna stanowić gwarancji autentyczności. Wybierając się w podróż do krajów afrykańskich czy dalekowschodnich, należy pamiętać, że współcześnie produkowana egzotyczna sztuka ludowa nie ma wartości kolekcjonerskiej i nie można się spodziewać, że ta wzrośnie w najbliższym czasie, czyniąc nasze pamiątki zyskowną inwestycją. dostarczył infoWire.pl
  • piątek, 30 maja Nie tylko lokata w banku − Młoda Polska daje zarobić (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Szukając lokaty kapitału, warto skierować się w stronę sztuki Młodej Polski. Niewielka inwestycja może przynieść duże zyski. Obrazy młodopolskich malarzy spełniają w najwyższym stopniu kryteria dzieł, jakie można kupić z myślą o inwestycji. Czynniki wpływające na powodzenie inwestycji to powszechne uznanie dla autorów, popularność na rynku i wysoki poziom warsztatowy. To m.in. dlatego kompozycje Jacka Malczewskiego czy Stanisława Wyspiańskiego biją rekordy aukcyjne. To właśnie do Wyspiańskiego należy jeden z najgłośniejszych rekordów cenowych ostatnich lat – 1.850.000 zł, a „Autoportret z kwiatem ostu” Jacka Malczewskiego został wylicytowany za 920 tysięcy złotych (wystawiony w cenie 450 tys. zł). Jak podpowiada miesięcznik Pieniądze & Inwestycje, inwestorzy ze znacznie mniejszymi zasobami mogą pomyśleć o dziełach np. na papierze, które są już dostępne w cenie ok 2.000 zł (Jacek Malczewski). Akwarele o bardziej złożonych kompozycjach i mniejsze prace olejne wyceniane są w granicach 10.000-20.000 zł. Swoista moda na obrazy Malczewskiego sprawia, że zazwyczaj znajdują one nabywców, warto więc rozpocząć przygodę ze sztuką od tego właśnie nazwiska. Wg redakcji Pieniędzy & Inwestycji równie interesującą lokatą kapitału może być grafika, szukając jednak prac na inwestycje trzeba zwracać uwagę na dzieła, które są cały czas niedoszacowane, jak np. barwne litografie Jana Stanisławskiego wystawiane w cenie 1.200-1.600 zł. Sztuka okresu Młodej Polski jest cały czas modna, pożądana i droga. Mimo że za niektóre dzieła trzeba zapłacić znaczne kwoty, warte są inwestycji. Niezależnie od ceny należy szukać dzieł wartościowych artystycznie, rarytasem zaś będzie dzieło wystawiane i reprodukowane.   dostarczył infoWire.pl
  • czwartek, 29 maja Stosunek Polaków do integracji europejskiej w maju (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 29 maja 2014 r. – W maju 83 proc. Polaków popierało członkostwo Polski w Unii Europejskiej.W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek zwolenników spadł o 1 punkt proc. Obecnie 31 proc. Polaków zdecydowanie popiera nasze członkostwo w UE, a raczej je popiera – 52 proc.Przeciwników integracji jest łącznie niemal 13 proc. i w stosunku do kwietnia ich odsetek nie zmienił się. Obecnie zdecydowanych przeciwników jest 4 proc., a raczej przeciwnych integracji jest 9 proc. respondentów.Jedynie 4 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania.Jedynie w starszych grupach wiekowych, czyli wśród osób z przedziału pomiędzy 50 a 66 rokiem życia i starszych, poparcie członkostwa Polski w Unii Europejskiej jest nieznacznie niższe i waha się pomiędzy 75 a 80 proc. We wszystkich pozostałych grupach wiekowych pozostaje na wysokim poziomie i wynosi znacznie ponad 80 proc.Wykształcenie respondentów nie różnicuje i nie wpływa znacząco na poparcie idei integracji. Najwięcej jej zwolenników występuje wśród osób z wyższym wykształceniem (ponad 91 proc.), jednak w pozostałych grupach wykształcenia idea integracji ma również licznych zwolenników – od 74 proc. wśród respondentów z podstawowym wykształceniem, 79 proc. z wykształceniem zawodowym i 87 proc. średnim.Wysokie poparcie dla członkostwa Polski w UE występuje wśród elektoratów obydwu największych partii politycznych. W maju, w przeddzień wyborów europejskich, niemal 90 proc. wyborców Platformy Obywatelskiej oraz ponad 80 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości jest zwolennikami  członkostwa.Informacje o badaniuMajowa fala badania została przeprowadzona w dniach  8-11 maja 2014 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby Polaków w wieku 15+, wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. Wywiady zostały zrealizowane metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów CAPI. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 28 maja Za nieudzielenie pierwszej pomocy grozi 3 lata więzienia (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Udzielenie pierwszej pomocy zwiększa szansie ratowania życia drugiej osobie. Za jej nie udzielenie grozi kara ograniczenia wolności do lat 3.Pierwsza pomoc jest jedną z najważniejszych umiejętności, jakie każdy człowiek powinien posiadać.Nie każdy zdaje sobie sprawę, że w obliczu zagrożenia życia lub zdrowia innej osoby jest zobligowany do podjęcia pierwszej pomocy, o ile nie będzie to zagrażało jego życiu lub zdrowiu. Zgodnie z artykułem 162 KK, za nieudzielenie pomocy podlega się karze pozbawienia wolności do lat 3.PortalBHP.pl podkreśla, że niezwłoczne udzielenie pierwszej pomocy jest o tyle istotne, że to właśnie pierwsze minuty, od urazu lub wypadku, są kluczowe dla zdrowia poszkodowanego. W tym czasie trzeba zastosować kilka zasad, które zwiększają szansę na uratowanie życie i które pomogą działać nawet w bardzo nietypowych warunkach.Najważniejsza podczas udzielania pomocy jest ocena sytuacji i wezwanie pomocy. Udzielający pomocy musi mieć pewność, że nie eksponuje siebie na utratę życia lub zdrowia. Jeżeli może rozpocząć udzielanie pomocy powinien podjąć czynność niezwłocznie. W przypadku braku możliwości udzielenia pomocy należy natychmiast wezwać pomoc.W przypadku osób, które są nieprzytomne, istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo zatrzymania krążenia i oddychania – w takim przypadku należy jak najszybciej podjąć próbę udrożnienia dróg oddechowych. Gdy poszkodowane jest dziecko, przez minutę należy prowadzić reanimację krążeniowo-oddechową, a dopiero później wezwać pomoc. Udrożnianie dróg oddechowych to umiejętność, która polega na rytmicznym uciskaniu klatki piersiowej i wdechy ratownicze (na przemian 30 ucisków i 2 wdechy). Czynność powinna trwać do czasu przyjazdu pogotowia, momentu odzyskania przez poszkodowanego oddechu lub do wyczerpania osoby udzielającej pomocy.Jak przypomina PortalBHP.pl, wezwanie pomocy do wypadku powinno nastąpić jak najszybciej poprzez połączenie z numerem alarmowym 112 (Centrum Powiadamiania Ratunkowego) lub numerem 999 (pogotowie ratunkowe).    dostarczył infoWire.pl
  • środa, 28 maja Kropki w sztuce, biznesie i nauce stały się jednym z tematów krakowskiego Festiwalu Nauki. (Wystawy) (by zabory.pl)
  • wtorek, 27 maja Wyspy greckie. Przewodnik historyczny, Jarosław Molenda – o epizodach, które są pomijane lub tylko wzmiankowane (Biblioteczka, Co czytać) (by zabory.pl)
  • wtorek, 27 maja Życie sportowe w PRL, Krzysztof Szujecki – dzieje polskiego sportu w latach 1944-1989 (Biblioteczka, Co czytać) (by zabory.pl)
  • wtorek, 27 maja Piękna bestia, Alberto Vazquez-Figueroa, Powieść o Irmie Grese. (Biblioteczka, Co czytać) (by zabory.pl)
  • wtorek, 27 maja Białe walce, Jan Nowicki czyli historia piątki emerytów, którzy jadą do Ciechocinka pociągiem TLK (Biblioteczka) (by zabory.pl)
  • piątek, 23 maja Eurowybory to dla części Polaków również rozrywka (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Wybory do Parlamentu Europejskiego w Polsce weszły w decydującą fazę, zwiększając również w Internecie aktywność polityków. Ugrupowania polityczne i ich kandydaci prześcigają się w pomysłach na wykorzystanie nowoczesnych mediów podczas dobiegającej końca kampanii wyborczej. Polacy jak wynika z sondaży nie są mocno zainteresowani wynikami eurowyborów, sytuacja ulega jednak zmianie, kiedy dotyczy to zakładów bukmacherskich. Popularność zakładów bukmacherskich Wyniki badań TNS OBOP pokazują, że uczestnictwo w zakładach wzajemnych w Polsce kojarzone jest przede wszystkim z piłką nożną. Na tę dyscyplinę sportu wskazało aż 61% Polaków, według których udział w zakładach jest przede wszystkim atrakcyjną formą rozrywki, sposobem spędzania czasu wolnego. Potwierdza to również komentarz przedstawiciela firmy Unibet: Nasi użytkownicy to w większości mężczyźni, głównie w grupie wiekowej 20-35 lat, interesujący się sportem. Najczęściej obstawiane w Polsce wydarzenia to piłka nożna, w drugiej kolejności tenis. Polacy uwielbiają wszelkie wydarzenia sportowe, w których biorą udział reprezentanci kraju - dodaje. Zakłady bukmacherskie to jednak nie tylko zakłady sportowe, ale również typowanie zwycięzców programów muzycznych, jak na przykład Eurowizja, laureatów nagrody Nobla oraz wyników wydarzeń politycznych, takich jak zbliżające się w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego. Zakłady na odbywające się w Polsce wydarzenia polityczne i społeczne nie cieszą się jeszcze tak dużą popularnością w porównaniu do Europy Zachodniej, gdzie pojawiły się nawet kursy bukmacherskie na wybór papieża. Najczęściej wówczas typowany na miesiąc przed ogłoszeniem wyników konklawy był pochodzący z Ghany kard. Peter Turkson, szef Papieskiej Rady Iustitia et Pax. W zakładach o pochodzenie przyszłego Papieża bukmacherzy, między innymi Unibet dawali wówczas największe szanse: Włochom, Afrykanom, Amerykanom i Azjatom, a najmniejsze Finom, co pozwoliłoby obstawiając 100 zł na papieża Fina, przy jego wyborze wygrać nawet 20 tys zł. Popularność zakładów bukmacherskich w Polsce, postrzegana jest przez pryzmat restrykcyjnych regulacji tego sektora w przeciwieństwie do krajów Europy Zachodniej, gdzie te usługi świadczone legalnie również za pośrednictwem Internetu przynoszą duże wpływu do budżetu poszczególnych państw, a firmy bukmacherskie są sponsorami licznych wydarzeń sportowych. Kursy bukmacherskie na wybory do Parlamentu Europejskiego Ile można zarobić na zakładach bukmacherskich dotyczących eurowyborów w Polsce? To pytanie zadaje sobie wielu Polaków obstawiających zakłady wzajemne. W zależności od wyboru bukmachera, można obstawiać wyniki poszczególnych partii politycznych jak również wyniki jednostkowe osiągane przez polityków reprezentujących różne opcje polityczne. Ciekawym pomysłem zaproponowanym na przykład przez Unibet jest przeniesienie uwagi z rywalizacji ugrupowań politycznych na pojedynki indywidualne. Dla wielu wyborców ważniejszym od tego, która z partii obwieści swój sukces i tak pewnie zrobią to wszystkie jest to, kto konkretnie dostanie się do Europarlamentu. Czy bardziej „przyda się” reprezentując Polskę Jerzy Buzek czy Bolesław Piecha, Danuta Hübner czy Zdzisław Krasnodębski albo Janusz Lewandowski czy Anna Fotyga. Oprócz 2 największych faworytów: PO i PiS, „pewniakiem” jest według Unibetu Sojusz Lewicy Demokratycznej. Trudniej do Parlamentu Europejskiego będzie wejść Nowej Prawicy i partii Twój Ruch. Bardzo niewielkie szanse na przekroczenie 5% głosów według analityków ma na przykład Solidarna Polska i Polska Razem. O ile w kategorii zwycięskiej partii prawidłowe wytypowanie PO bądź PiS skutkuje odebraniem wygranych 1,70-1,75 zł za każdą postawioną złotówkę, to obstawienie zwycięstwa Ruchu Narodowego kwotą 4 złotych pozwoliłoby zainkasować prawie 4.000 zł. Trzeba jednak pamiętać, iż kursy na zakłady bukmacherskie zmieniają się wraz z trendami obstawiania. Zdając sobie sprawę z tego, iż nie ma „pewniaków”, a zdarzenia pewne w zakładach bukmacherskich nie istnieją, można potraktować wybory do Parlamentu Europejskiego również jako dobrą formę rozrywki obstawiając wyniki. dostarczył: infoWire.pl
  • piątek, 23 maja #dumnizwyboru – trwa kampania społecznościowa Komisji Europejskiej w Polsce (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Agencja Havas Worldwide Warsaw wraz z Re:Publika Communications zrealizowała kampanię #dumnizwyboru przygotowaną dla Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce. Akcja prowadzona głównie w obszarze digital ma na celu zachęcenie do udziału w zbliżających się wyborach do Parlamentu Europejskiego (25 maja). Kampania została podzielona na dwie odsłony. Część teaserowa obejmowała współpracę z wybranymi polskimi blogerami i youtuberami, którzy za pomocą swoich kanałów komunikacyjnych podejmowali dyskusje na temat swoich życiowych wyborów, umieszczali w każdym poście hasło #dumnizwyboru oraz zachęcali swoich odbiorców do publikowania zdjęć i dzielenia się z innymi tym, z czego są dumni, a przy okazji do wzięcia udziału w konkursie na stronie akcji i w kanałach SoMe. Istotną rolę w tej części projektu odegrali młodzi polscy designerzy, m.in.: Shameless, One Mug A Day oraz Melon Clothes, którzy zaprojektowali specjalne grafiki z kluczowym hasłem #dumnizwyboru. Grafiki znalazły się na koszulkach, które zostały przekazane blogerom i vlogerom jako element kampanii, a jednocześnie stanowiły nagrody konkursowe dla osób publikujących swoje wpisy z hasłem #dumnizwyboru. Drugi etap – reveal akcji, ma na celu zachęcenie do oddania głosu w nadchodzących wyborach do PE, które odbędą się 25 maja. W tym dniu (21 maja br.) strona akcji www.dumnizwyboru.pl zmieniła layout na kojarzący się bezpośrednio z UE, a blogerzy zaangażowani w akcję umieścili posty wskazujące na to, że 25 maja warto oddać swój głos i być dumnym z wyboru. Akcja #dumnizwyboru jest kontynuacją projektu realizowanego również przez Havas Worldwide Warsaw dla Przedstawicielstwa KE w Polsce od września 2013 r. do marca 2014 r., czyli „Nakręć się na wybory” – konkursu skierowanego do młodych ludzi z liceów i gimnazjów. Ich zadaniem było stworzenie minutowych spotów promujących wybory do Parlamentu Europejskiego. Więcej na stronie: www.nakrecsienawybory.pl. W ramach prowadzonych działań Havas Worldwide Warsaw odpowiada za kompleksowe przygotowanie koncepcji akcji, przygotowanie strony www.dumnizwyboru.pl, a także przeprowadzenie konkursu dla użytkowników. Re:Publika Communications odpowiadała za opracowanie koncepcji promocji konkursu w fazie teasingowej oraz zaangażowanie blogerów i youtuberów w realizację projektu. Więcej na stronie akcji: www.dumnizwyboru.pl dostarczył: infoWire.pl
  • piątek, 23 maja Wskazujesz kierowcę albo płacisz (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Inspekcja Transportu Drogowego, policja oraz straż miejska lub gmina mają pełne prawo karać właścicieli pojazdów złapanych przez fotoradar za niewskazanie kierowcy, który wówczas prowadził pojazd. Ponad 1500 radarów w Polsce robi codziennie kilkaset zdjęć pojazdom, które przekroczyły dozwoloną prędkość. Często zdarza się, że pojazdem w tym momencie nie kierował jego właściciel. W takiej sytuacji jest on zobowiązany ujawnić, kto złamał przepisy, jadąc jego pojazdem. Jeśli tego nie zrobi, zostanie ukarany grzywną. Wysokość jej może wynosić od 20 do 5000 zł. Jak informuje portal Experto24.pl Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że na żądanie uprawnionego organu posiadacz pojazdu ma obowiązek wskazać, komu powierzył samochód do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, chyba, że auto zostało użyte wbrew jego woli. Osoba wezwana do wskazania kierowcy ma pięć możliwości: wskazać siebie, jeżeli faktycznie prowadziła pojazd, przedstawić dowód, że nie jest ani właścicielem, ani posiadaczem pojazdu, wskazać, kto kierował pojazdem lub używał go, nie wskazać, komu powierzyła pojazd do kierowania lub używania, przedstawić dowód, że pojazd był użyty wbrew jej woli i wiedzy. Tylko w czwartym przypadku właściciel lub posiadacz pojazdu naraża się na odpowiedzialność za wykroczenie określone w art. 96 § 3: tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie. Trybunał w swoim wyroku dodał, że alternatywą dla fotoradarów mogą być tylko zwiększone siły w liczebności policjantów na drogach – kontrolujących ruch. Jednak to rozwiązanie byłoby dużo kosztowniejsze dla państwa, choć z pewnością mniej uciążliwe dla kierowców. dostarczył: infoWire.pl
  • czwartek, 22 maja VII Kongres Republikański za nami! (Wiadomości branżowe, Polityka) (co pi, federalist society, Fundacji Republika, histori, jagiello, paneli, pod, tym, wyst) (by netPR.pl)
    W przeddzień Święta Niepodległości, 10 listopada 2012 roku, odbył się w Warszawie VII Kongres Republikański, który tym razem zebrał się pod hasłem „Czas na Nową Konstytucję”. Zgodnie z tradycją ostatnich lat każdy kongres poświęco...
  • czwartek, 22 maja Kierunek – Europa czy Rosja? Wybory prezydenckie na Ukrainie (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    25 maja Polacy będą wybierać swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. W tym samym czasie obywatele Ukrainy wybiorą prezydenta swojego kraju. Do startu w wyborach zarejestrowanych zostało 23 kandydatów, jednak liczą się tylko trzy nazwiska. Od tego, kogo wybiorą Ukraińcy, będzie zależeć ich przyszłość. Czy kraj przyjmie kierunek na Unię Europejską, czy nadal zostanie pod wpływem Rosji? Społeczna rewolucja na Ukrainie rozpoczęła się pod koniec listopada 2013 roku, kiedy to prezydent Wiktor Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Decyzja ta zbulwersowała Mustafę Najema, który poprzez wpis na Facebooku wezwał swoich rodaków do przyjścia na Majdan i pokazania swojego niezadowolenia. W owym czasie nie przypuszczano, że na Ukraińskim Placu Niepodległości, pozostaną znacznie dłużnej niż jedną noc oraz że dojdzie do rozlewu krwi. Nic nie działo się na darmo, wyjaśnia Bartosz Kramek z Fundacji Otwarty Dialog „[...] rewolucja doprowadziła do obalenia prezydenta Wiktora Janukowycza. Władze przejęła Rada Najwyższa Ukrainy, która zarządziła, że z uwagi na nową sytuacje polityczną, 25 maja 2014 roku odbędą się przedterminowe wybory prezydenckie”. Ustanowione wybory są istotne nie tylko dla Ukrainy. Brak prezydenta, brak legalnej władzy oznacza, że Rosja nadal będzie mogła destabilizować sytuację w kraju. Z kolei Europa nie będzie miała legitymnego partnera do prowadzenia rozmów dotyczących przyszłości Ukrainy. W wyborach naród ukraiński pokłada wiele nadziei. Tak jak Lyudmyla Kozlovska, Prezes Fundacji Otwarty Dialog „dla każdego z nas – młodych ludzi, którzy stali na Majdanie – wybór jest oczywisty. […] Nie mamy innej drogi, nasza przyszłość jest europejska, dlatego dążymy wszystkimi siłami, by iść w tym kierunku”. Jednak jak pokazuje historia, a także ostatnie wydarzenia, Ukraina i jej mieszkańcy są podzieleni. Mają róże przyzwyczajenia i poglądy. Mimo to są zdeterminowani do zmian, bo według wielu sondaży blisko 80% respondentów jest gotowych pójść na wybory prezydenckie, które odbędą się 25 maja. Wybór nie będzie prosty, bo o fotel prezydencki zawalczy aż 23 kandydatów. „[...] Tak naprawdę liczy się tylko kilku. Sondaże dają zdecydowaną przewagę Piotrowi Poroszenko i nie jest wykluczone, że wygra on wybory już w pierwszej turze” - podkreśla Bartosz Kramek. Ukraińskiego biznesmena i byłego szefa dyplomacji, gotowych jest poprzeć 34% wszystkich uprawnionych do głosowania. Jego największą kontrkandydatkę, Julię Tymoszenko - 6,5%. Na trzecim miejscu znalazł się były wicepremier Serhij Tihipko, na którego chce oddać swój głos 5,8%. Nie we wszystkich okręgach odbędą się wybory, bo niektóre komisje są przejmowane przez separatystów. Według sondażu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii ponad 20% ankietowanych Ukraińców powiedziało, że nie ma zamiaru iść do urn. Największa niechęć do wyborów jest na wschodzie kraju. Być może wynika to z tego, że kandydaci dążą do zbliżenia z Europą. Jak twierdzi Marcin Święcicki, Poseł na Sejm RP „[...] Wierzę, że Ukraińcy wybiorą mądrze. Postawią na kogoś, kto będzie przestrzegał standardów demokratycznych. Kto będzie opowiadał się za wartościami europejskimi i będzie chciał realizować umowę stowarzyszeniową, by utrzymać dobre kontakty z Europą, w tym z Polską”. Ukraina jest ważnym partnerem handlowym dla Polski. Nic dziwnego, że wielu przedsiębiorców zadaje sobie pytanie, jak będzie wyglądać przyszłość inwestycyjna polskich firm, które nad Dniepr eksportują głównie wyroby przemysłowe, maszyny, samochody, produkty codziennego użytku i żywność. Czy sytuacja się ustabilizuje i będą lepsze warunki do handlu? Jeżeli Ukraina chce iść w kierunku Europy musi zacząć się zmieniać. Wprowadzić wiele trudnych reform, które położą kres korupcji i nie pozwolą oligarchom przekupywać polityków. Uniemożliwią wyzysk najbiedniejszych obywateli. W zamian, poprawią system opieki zdrowotnej i edukacji, czy sieć transportową – wszystko z czego korzystają zwykli Ukraińcy. Niestety - to wymaga wyrzeczeń. Nie udało się tego wprowadzić po pomarańczowej rewolucji. Pytanie, czy uda się teraz? Odpowiedź poznamy w przyszłości.
  • czwartek, 22 maja Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w maju (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 22 maja 2014 r. – Gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w maju, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (51 proc.). Najwięcej głosów otrzymałoby Prawo i Sprawiedliwość (37 proc.) oraz Platforma Obywatelska (34 proc.) – wyniki majowej fali badania* GfK Polonia na temat preferencji partyjnych Polaków. Preferencje wyborcze Polaków ** Maj         2014 Kwiecień       2014 Zmiana Prawo i Sprawiedliwość 36,93 38,26 -1,33 Platforma Obywatelska 33,99 33,07 0,92 Sojusz Lewicy Demokratycznej 10,32 9,2 1,12 Twój Ruch 3,93 3,6 0,33 Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke 3,45 1,96 1,49 Polskie Stronnictwo Ludowe 3,38 4,83 -1,45 Polska Razem Jarosława Gowina 1,72 0,61 1,11 Partia Kobiet 1,36 0,68 0,68 Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro 1,02 1,3 -0,28 Liga Polskich Rodzin 0,38 0,77 -0,39 Prawica Rzeczypospolitej 0,29 0,18 0,11 Samoobrona 0,21 0 0,21 Socjaldemokracja Polska 0,17 0,18 -0,01 Zieloni 0,11 0,46 -0,35 Inna partia 2,75 4,28 -1,53 W porównaniu z kwietniową falą badania spadły notowania PiS o 1,33 punktu proc. do 36,93 proc., natomiast wzrosły notowania PO o 0,92 punktu proc. do 33,99 proc. Do Sejmu dostałby się jeszcze Sojusz Lewicy Demokratycznej (10,32 proc., +1,12 punktu proc.). Poza parlamentem znalazłyby się: Twój Ruch (3,9 proc.), Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke (3,45 proc.), Polskie Stronnictwo Ludowe (3,38 proc.), Polska Razem Jarosława Gowina (1,72 proc.), Partia Kobiet (1,36 proc.), Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro (1,02 proc.), Liga Polskich Rodzin (0,38 proc.), Prawica Rzeczypospolitej (0,29 proc.), Samoobrona (0,21 proc.) , Socjaldemokracja Polska (0,17 proc.), Zieloni (0,11 proc.). Powyższy rozkład procentowy głosów uwzględnia także kategorię „inna partia”, na którą wskazało niemal 3 proc. respondentów. Prezentowane wyniki preferencji partyjnych obliczono na podstawie połączonych dwóch kategorii respondentów, którzy zadeklarowali swój udział w wyborach – tych, którzy wskazali jakąś partię oraz tych, którzy jeszcze się wahają (wynik imputowany**). Frekwencja W maju nieco ponad połowa respondentów (51 proc.) deklaruje, że wzięłaby udział w wyborach (18 proc. zdecydowanie tak; 33 proc. raczej tak). W wyborach nie wzięłoby udziału 40 proc. z nich (29 proc. zdecydowanie nie; 11 proc. raczej nie). 9 proc. Polaków nie jest pewnych udziału w wyborach. Wyborcy niezdecydowani** Wśród respondentów, którzy deklarują chęć udziału w wyborach, 26 proc. jest niezdecydowanych na jaką partię głosować. W porównaniu z badaniem kwietniowym odsetek wyborców wahających się wzrósł w maju o 3 punkty proc. Uwzględniając w podstawie procentowania odsetek respondentów niezdecydowanych wyniki preferencji wyglądałyby następująco:   Preferencje wyborcze Polaków **                (w podstawie procentowania uwzględniona kategoria respondentów niezdecydowanych, na którą partię głosować oraz odmowy odpowiedzi) Maj           2014 Prawo i Sprawiedliwość 26,5 Platforma Obywatelska 23,94 Sojusz Lewicy Demokratycznej 8,49 Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke 2,48 Twój Ruch 2,38 Polskie Stronnictwo Ludowe 2,36 Polska Razem Jarosława Gowina 0,84 Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro 0,57 Partia Kobiet 0,42 Prawica Rzeczypospolitej 0,29 Liga Polskich Rodzin 0,26 Samoobrona 0,21 Socjaldemokracja Polska 0,17 Inna 1,87 Nie wiem 25,68 Odmowa odpowiedzi 3,53   Prognoza rozkładu głosów wśród osób niezdecydowanych wskazuje, iż większość ich głosów otrzymałaby PiS (35,7 proc.) i PO (34,4 proc.).   Prognozowany rozkład głosów wśród wyborców niezdecydowanych na podstawie imputacji pod względem cech społeczno-demograficznych Partia Wynik 05/2014 Prawo i Sprawiedliwość 35,72 Platforma Obywatelska 34,43 Sojusz Lewicy Demokratycznej 6,26 Twój Ruch 5,3 Polskie Stronnictwo Ludowe 3,48 Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke 3,3 Partia Kobiet 3,2 Polska Razem Jarosława Gowina 2,99 Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro 1,52 Liga Polskich Rodzin 0,42 Zieloni 0,37 Inna 3   Dodatkowe informacje o badaniu Badanie zachowań i preferencji wyborczych jest prowadzone przez instytut GfK Polonia od 2005 roku na potrzeby partii politycznych, organizacji społecznych, administracji publicznej i rządowej. * Majowa fala badania została przeprowadzona w dniach 8-11 maja 2014 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby pełnoletnich Polaków wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. ** Rozkład głosów oddanych na partie dla osób niezdecydowanych, rejestrowany w pytaniu o preferowaną partię, został zaimputowany (odtworzony) za pomocą wielomianowego modelu regresji logistycznej, oszacowanego w oparciu o szczegółowe cechy społeczno-demograficzne badanego respondenta. Przedziały ufności Badanie preferencji politycznych to estymacja przedziałowa, której wynikiem nie jest ocena punktowa, czyli konkretna wartość, ale pewien przedział, do którego z określonym prawdopodobieństwem (zwykle 95 proc.) należy szacowana wartość parametru (w tym przypadku głosowanie na konkretną partię). Podstawowym pojęciem estymacji przedziałowej jest przedział ufności. Prezentowane przedziały ufności zostały obliczone w oparciu o nieparametryczną metodę estymacji bootstrap uwzględniającą dwustopniowy schemat konstrukcji próby (w przypadku złożonych schematów losowania, a takie stosuje się w tym i podobnych badaniach typu face-to-face, klasyczne metody obliczania przedziałów ufności oparte na Centralnym Twierdzeniu Granicznym byłyby niepoprawne). Ilość replikacji została ustalona na poziomie i=1000. Przedziały ufności dla wyników preferencji partyjnych Ugrupowania partyjne powyżej progu wyborczego (maj 2014) Partia Dolny kraniec przedziału ufności Wynik 5/2014 Górny kraniec przedziału ufności PiS 31,47 36,93 42,66 PO 28,72 33,99 39,46 SLD 6,59 10,32 14,14 TR 2,11 3,93 6 NPJKM 1,64 3,45 5,53 PSL 1,53 3,38 5,69 dostarczył: infoWire.pl
  • czwartek, 22 maja Mordercze miasta (Do czytania, Wiadomości branżowe, Polityka) (adrianna, Adrianna Michalewska, godzina, jest, kobiety, Marta Guzowska, miasto, nie, proza, Zbrodnicze Siostrzyczki) (by zabory.pl)
  • środa, 21 maja Rodzina już nie na swoim – ucierpi rynek wtórny (Wiadomości branżowe, Polityka) (czy, dla, druga, nie, polak, program, roku, stara, tego) (by netPR.pl)
    Dla programu „Rodzina na swoim” zadzwonił już ostatni dzwonek. Zostały tylko dwa miesiące, aby skorzystać z dofinansowania rządowego, na które dotąd zdecydowało się ponad 160 tys. Polaków. Zaanonsowany w październikowym expose rządu pr...
  • środa, 21 maja Co może zmobilizować Polaków do głosowania? (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    25 maja Polacy po raz trzeci wezmą udział w wyborach do europarlamentu. W poprzednich latach, w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej, nasza frekwencja była bardzo niska. W 2004 roku Polska zajęła przedostatnie miejsce, a w 2009 drugie od końca. Od kilkudziesięciu lat obecność wyborców w całej Europie spada z roku na rok. W pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego w 1979 roku wyniosła ponad 60%, w następnych około 55%, a w dwóch ostatnich już tylko 45% i 43%. Jak wynika z prognoz Centrum Badania Opinii Społecznej tegoroczną obecność Polaków w wyborach do europarlamentu deklaruje 41% ankietowanych, jednak rzeczywista frekwencja wyniesie prawdopodobnie ok. 25%. Wybranych zostanie 51 posłów, którzy będą reprezentować Polskę w Brukseli. Łącznie w 28 Państwach Członkowskich Unii Europejskiej zostanie wyłonionych 766 posłów. Przez kolejne 5 lat będą oni wspólnie decydować o losach Europy. Aż 89% Polaków, jak pokazuje analiza CBOS, popiera członkowsko w Unii Europejskiej. Za sprawą integracji europejskiej umocniła się nasza pozycja na arenie międzynarodowej oraz odczuliśmy korzyści w dziedzinie gospodarczej, społecznej i kulturalnej. Przez kolejne lata powstały w Polsce liczne inwestycje, zwiększyła się liczba dróg, przedsiębiorcy mogą ubiegać się o pomoc w rozwoju firm, a gminy o dofinansowanie polskiej wsi. Dlaczego zatem Polacy nie chodzą na eurowybory? Przyczyn jest kilka. Badanie CBOS pokazało, iż zainteresowanie wyborami do Parlamentu Europejskiego jest pochodną ogólnego zainteresowania sprawami polityki – im jest ono mniejsze, tym rzadziej interesujemy się tymi wyborami. Mówiono między innymi o braku odpowiednich kandydatów, na których respondent mógłby oddać głos, o negatywnej ocenie dotychczasowego dorobku, działalności i zachowania polskich europarlamentarzystów, czy wyrażano ogólny brak zaufania do klasy politycznej. W niektórych przypadkach powodem deklarowanej absencji wyborczej są również przyczyny zewnętrzne, niezależne od respondenta, takie jak obowiązki zawodowe lub rodzinne, zaawansowany wiek, choroba, niepełnosprawność albo zaplanowany wcześniej wyjazd za granicę i brak chęci lub wiedzy, jak zagłosować poza granicami kraju. Każdy typ wyborów, niezależnie czy są to wybory prezydenckie, samorządowe czy do Parlamentu Europejskiego charakteryzuje się innym stopniem zainteresowania oraz czynnikami sprzyjającymi bądź zmniejszającymi frekwencję. Wybory prezydenckie cieszą się większą popularnością, prawdopodobnie dlatego, że walka konkretnych kandydatów skuteczniej przyciąga uwagę. Zaś w przypadku wyborów do europarlamentu media w swym przekazie skupiają na ogólnym obrazie życia politycznego. Ponieważ na wzrost frekwencji wpływa głównie zaciekłość kampanii wyborczej i popularyzacja sceny politycznej, podejmowane są zatem licznie działania w celu odwrócenia negatywnej tendencji głosowania do europarlamentu. Istotnym czynnikiem jest przekonanie wyborcy, że jego głos jest ważny i może realnie coś zmienić. Rozmachu nadają kampanie radiowe i telewizyjne, obecność polityków podczas spotkań z wyborcami, plakaty oraz działania w Internecie. Ostatnio również, uczestnictwo w wyborach zwiększają różnego rodzaju zakłady. Polacy jak wynika z sondaży nie są mocno zainteresowani wynikiem eurowyborów, sytuacja ulega jednak zmianie kiedy dotyczy to zakładów bukmacherskich. – mówi Piotr Majewski z firmy Unibet. Zakłady budzą w wyborcach dużą ekscytację, chęć wygranej może zachęcić również do pójścia do głosowania – dodaje. Według badania CBOS, 36% osób między 18 a 24 rokiem życia i 41 % studentów, poszłoby głosować, gdyby miało możliwość wybrania nowej partii i nowych kandydatów. Podobnego zdania są mieszkańcy największych miast (33 %) oraz niespełna połowa pracujących na własny rachunek (49%). Badanie CBOS, na zlecenie koalicji "Masz Głos, Masz Wybór", pokazało również ciekawe różnice między sposobami podejmowania decyzji podczas głosowania. Dla co trzeciego badanego (32,2%) nazwisko kandydata jest równie ważne, co nazwa partii, którą on reprezentuje. 18,7 % kieruje się głównie nazwą partii i w mniejszym stopniu nazwiskiem kandydata, a dla 13,4 % nazwiska kandydatów w ogóle nie mają znaczenia. Nieco ponad co czwarty badany uważa, że to kandydat jest ważniejszy niż jego partia. W nowej kadencji Parlament Europejski będzie musiał zmierzyć się między innymi z tak ważnymi kwestiami jak z polityką energetyczną czy osobnym budżetem dla krajów strefy euro. Jakie przełożenie będzie to miało na Polskę i Polaków zależne jest w dużej mierze od wyboru partii nas reprezentującej. Ponieważ naszym prawem jest wolność wyboru i możliwość decydowania o tym kto będzie sprawował władzę, powinniśmy skorzystać z tego przywileju. dostarczył infoWire.pl
  • środa, 21 maja Czy publikowanie zdjęć ofiar katastrofy smoleńskiej narusza prawo? (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, fakt, kaczy, nie, prawo, Siedziba Kancelarii, tytu, uwagi) (by netPR.pl)
    Jak informują media działacz Ruchu Palikota nie poniesie żadnej odpowiedzialności za wrzucenie zdjęć na FB  z uwagi na "brak naruszenia prawa". Rodzi to oczywiście pytanie o kwestie dotyczące w ogóle publikowania zdjęć po śmierci danej oso...
  • wtorek, 20 maja Za, a nawet przeciw – oświadczenie ws. publikacji "Polski biały Murzyn" (WPROST nr 43/2012) (Wiadomości branżowe, Polityka) (godson, jego, nie, Pan Pose, Pana Pos, panu, telefonie, tygodnik wprost, WPROST) (by netPR.pl)
    W związku z oświadczeniem Pana Posła Johna Abrahama Godsona, w którym Pan Poseł dystansuje się od własnych wypowiedzi dla tygodnika WPROST (nr 43/2012), informujemy, że Pan Poseł Godson zgodził się na rozmowę z Magdaleną Rigamonti po jedny...
  • wtorek, 20 maja Wirtualnie po władzę realną, czyli politycy w internecie (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Ile razy wpis polityka na Twitterze stał się tematem dyskusji w innych mediach? Ile razy do internetu wyciekły materiały związane z działalnością polityków, które wywołały burzę? Wkrótce wybory do Parlamentu Unii Europejskiej. Polityki w internecie jest więc jeszcze więcej niż zwykle. Jak kandydaci wykorzystują to wielowymiarowe medium? Czy jest ono w większej mierze źródłem politycznych sukcesów czy porażek? Internet to nie chwilowa moda, która minie jak każda inna. To medium do którego przeniosła się część realnego świata. Jak powiedzą inni, może nie tyle się przeniosła, co znalazła w nim uzupełnienie, którego nie da się zagłuszyć. Nie ulega więc wątpliwości, że w internecie trzeba być, szczególnie gdy chce się zyskać popularność i sympatię. Dotyczy to także polityków. Samo „bycie” jednak nie wystarczy. Internet jest doskonałym narzędziem uzupełniającym komunikację z wyborcami, zarówno w kontekście bezpośredniego z nimi kontaktu, jak i relacji ze środkami masowego przekazu. Bez wątpienia zyskuje ten, kto korzysta z niego w ramach przemyślanej, profesjonalnie przygotowanej strategii – komentuje Katarzyna Kołodziejczyk, Management Board Assistant GRUPA 365 NET. Pierwszym podstawowym sposobem obecności polityków i partii w internecie są oczywiście strony www. W tym kontekście ważna jest aktualność informacji i naprawdę profesjonalnie zrobiona strona. Politycy chętnie korzystają dziś też z serwisów społecznościowych. Szczególnie upodobali sobie oni Twittera. Jest on bowiem formą niemal błyskawicznego przekazu informacji oraz narzędziem stałego kontaktu z wyborcami. Często jednak politycy zapominają, że wszystko co napiszą na Twitterze może zostać potraktowane nie jako ich prywatny komentarz, ale komunikat o charakterze oficjalnym. Tweetowanie w wydaniu polityków wymaga więc nie tylko błyskawiczności, ale także pewnej dojrzałości i zrozumienia zasad, którymi kieruje się komunikacja w internecie. Jak pokazuje praktyka, różnie z tym bywa. Partie polityczne upodobały sobie także YouTube. Korzystają z niego szczególnie podczas trwania kampanii wyborczych. Na swoich kanałach umieszczają spoty, które żyją znacznie dłużej niż w innych mediach. W telewizji natomiast, gdy mowa o spotach i rozmachu kampanii, często sięga się właśnie po dane dotyczącej liczby wyświetleń na YouTubie. Dzięki internetowi kampania jest zatem bardziej dynamiczna, nabiera większych rozmiarów. O tym jaką rolę w komunikacji politycznej odgrywa internet świadczy chociażby to, ze korzystają już z niego także ci politycy, którzy wydają się być bardzo konserwatywni, tradycyjni, niejako nieprzystający do nowoczesnych technik przekazu. Internet daje politykom możliwość samodzielnego kreowania przekazu i to bezpłatnie, lub przy stosunkowo niewielkich kosztach. Dodatkowo, jest on doskonałym narzędziem kształtowania wizerunku. Polityk nieobecny na przykład na Twitterze, to dla wielu polityk nienowoczesny, odbiegający od wymogów współczesności. Obecność polityków w internecie może przynieść korzystne rezultaty także dla samego wyborcy. Nie chodzi tu tylko o możliwość szybszej, częstszej i prowadzonej na większa skalę komunikacji, ale także o wymogi stawiane politykom właśnie przez to medium. Internet zmusza bowiem do kreatywności, bardziej przemyślanych działań i do większej odpowiedzialności za nie. Trwałość przekazu, życie własnym życiem umieszczanych tam treści powoduje, że dużo stracić może też ten, kto nieporadnie korzysta z tego narzędzia. Wniosek zatem jest dziecinnie prosty- w świecie wirtualnym należy być ale w formie szczególnie przemyślanej, uważnie i odpowiedzialnie. Władza to bowiem stawka naprawdę wysoka. 
  • wtorek, 20 maja WPROST: coś się przelało. Czy woda na Stadionie Narodowym zatopi PO? (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, czy, Donald Tusk, donalda, nie, piotr, premiera, tym, WPROST) (by netPR.pl)
    To miała być jego jesień. Exposé i nowe otwarcie. Jest defensywa i cios za ciosem spadające na głowę Donalda Tusk. Coś nie działa i coś się przelało. W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST – czy premier zatracił swój instynkt polityczny....
  • poniedziałek, 19 maja Wdowa po prezesie IPN pozywa posła Stefana Niesiołowskiego (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, dla, mecenas, monika, Prokuratura Wojskowa, stefana, tego, woli, Zuzanna Kurtyka) (by netPR.pl)
    Zuzanna Kurtyka, wdowa po Prezesie IPN oficjalnie zapowiedziała złożenie prywatnego aktu oskarżenia oraz pozwu cywilnego przeciwko Stefanowi Niesiołowskiemu. Tego typu sprawy są rozpoznawane przez sądy. W części przypadków posłowie decydują...
  • poniedziałek, 19 maja Wystawa urok starego gabinetu stomatologicznego (Aktualności, Wystawy) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 19 maja Piknik wegetariański, owocowy, prezentujący kuchnie narodowe, na przykład włoski, francuski lub polski, grill (Poradnik, Porady, Porady dla gospodyni, Porady dla żony, Porady dla męża) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 19 maja „Rodzina na swoim” nie dla wszystkich (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, ceny, dla, jest, mieli, nie, programu, roku, rynek) (by netPR.pl)
    Rządowy program dofinansowania zakupu nieruchomości „Rodzina na swoim” zakończy się 31 grudnia tego roku. Właśnie ukazały się limity dla programu na ostatni, czwarty kwartał tego roku. Realnie jednak nie we wszystkich miastach można jeszc...
  • niedziela, 18 maja Forum Gospodarcze Czechy-Polska z udziałem prezydentów V. Klausa i B. Komorowskiego (Wiadomości branżowe, Polityka) (Europy Centralnej, ilona, Josef Krysl, klausa, komorowski, pawlak, Polski, Robert Wawro, vaclav klaus) (by netPR.pl)
    Zapowiedź spotkań poprzedzających Europejski Kongres Gospodarczy 2013 Rola, miejsce i dynamika rozwoju gospodarczego Polski i Czech w regionie Europy Centralnej, problematyka związana z polityką energetyczną i wspólnymi projektami energetycznymi...
  • niedziela, 18 maja WPROST: Rydzyk stawia na Kaczyńskiego (Wiadomości branżowe, Polityka) (e maile, jest, najwa, nie, robi, tym, widz, WPROST) (by netPR.pl)
    Był już gorzki Jarosław Kaczyński smoleński i słodki Jarosław Kaczyński wyborczy. Ale teraz po raz pierwszy w swoim bogatym politycznym życiu lider PiS próbuje być słodko-gorzki. Z błogosławieństwem ojca Rydzyka. W najnowszym wydaniu tyg...
  • sobota, 17 maja Nagroda Lecha Wałęsy, ufundowana przez PKO Bank Polski, dla białoruskiego działacza społecznego (Wiadomości branżowe, Polityka) (Alaksandr Bialacki, dla, jakie, natalia, Niestety Alaksandr, pko bank polski, praw, roku, zarz) (by netPR.pl)
    Alaksandr Bialacki - działacz społeczny, polityk i obrońca praw człowieka - został laureatem Nagrody Lecha Wałęsy. PKO Bank Polski jest jej wyłącznym partnerem. Wyróżnienie to już od 5 lat trafia do osób, które mają odwagę walczyć o po...
  • sobota, 17 maja Polsko-Amerykański Tydzień Gospodarczy w Nowym Jorku (Wiadomości branżowe, Polityka) (francisco sanchez, ludwik, niederauer, Nowym Jorku, oraz, pawe, Podsekretarz Stanu, Polski, spraw) (by netPR.pl)
    Pierwszy w historii Polsko-Amerykański Tydzień Gospodarczy odbędzie się 10-12 października br. w Nowym Jorku. Obejmie on cykl konferencji i debat stanowiących ramy dla pogłębiania współpracy amerykańskich i polskich partnerów - przedstawici...
  • piątek, 16 maja WPROST: kto leży w tych grobach (Wiadomości branżowe, Polityka) (anny, ekshumacje, jest, miar, mogi, nie, tym, WPROST) (by netPR.pl)
    Piszemy w tym „Wprost” o sprawie ekshumacji smoleńskich. Tu, muszę przyznać, państwa obronić się nie da. Temat jest drastyczny, nie zajmujemy się nim, by czymkolwiek epatować. Nie zajmujemy się nim z satysfakcją – pisze we wstępniaku d...
  • piątek, 16 maja Reality show “CALZEDONIA OCEAN GIRLS” (Realityshow) (by zabory.pl)
  • piątek, 16 maja Korespondenci Wirtualnej Polski po raz kolejny na Ukrainie (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Dziennikarze Wirtualnej Polski po raz drugi wyruszyli na Ukrainę. Aleh Barcewicz, Konrad Żelazowski i Leszek Świerszcz, jako jedyni wysłannicy z polskich mediów internetowych, będą relacjonować wydarzenia rozgrywające się na wschodniej Ukrainie przed i podczas wyborów prezydenckich.  – To już druga wyprawa naszych dziennikarzy na Ukrainę. Tym razem jednak ich praca będzie znacznie trudniejsza – mówi Sławomir Cedzyński, kierownik Działu Serwisów Informacyjnych w Wirtualnej Polsce. – Zadaniem korespondentów jest m.in. pokazanie użytkownikom, w jaki sposób dotychczasowi sąsiedzi – Ukraińcy i Rosjanie – stali się znowu wrogami. Mają wyjaśnić, jak doszło do tego, że mniejszość potrafiła zastraszyć zdezorientowaną większość mieszkańców Ukrainy i opowiedzieć, czego tak naprawdę chcą prorosyjscy separatyści. Będą też przedstawiać nastroje zwykłych ludzi i to, jak oni na co dzień odnajdują się w tym chaosie – wyjaśnia. Co ważne, Konrad Żelazowski, Leszek Świerszcz oraz Aleh Barcewicz nie tylko przygotowują redakcyjne materiały, ale również na bieżąco relacjonują wydarzenia na Twitterze. Reporterzy Wirtualnej Polski wyjechali na Ukrainę w czwartek, 15 maja. Już po drodze mieli okazję do przeprowadzenia pierwszych relacji. W Kijowie trafili na alarm bombowy na terminalu lotniczym. Pierwsza wyprawa korespondentów Wirtualnej Polski na Ukrainę odbyła się w marcu tego roku. Reporterzy przygotowali kilkadziesiąt relacji z przejmowanego przez separatystów Krymu. Jako jedynej ekipie dziennikarskiej z Polski, udało im się m.in. przeprowadzić wywiad z marynarzem okrętu Czerkasy na chwilę przed szturmem sił rosyjskich. Przekazywali też relacje z przejmowania ukraińskich baz wojskowych przez separatystów, przeprowadzili również szereg wywiadów z przedstawicielami obydwu stron konfliktu, a także z tamtejszą polonią.  Informacje o korespondentach Wirtualnej Polski: Konrad Żelazowski, redaktor serwisu wiadomosci.wp.pl. Z Wirtualną Polską związany od 2005 roku – początkowo członek redakcji Wiadomości, a od 2010 do lutego 2014 roku koordynator serwisu kryminalnego NaSygnale.pl. Współpracuje z kilkoma agencjami fotograficznymi.Aleh Barcewicz, doświadczony reporter. Od kilku lat współpracuje z Wirtualną Polską oraz telewizjami – m.in. Republika i Belsat. Leszek Świerszcz, operator kamery i montażysta Wirtualnej Polski. Autor wielu reportaży wideo realizowanych głównie na Pomorzu. Więcej informacji: twitter.com/wirtualnapolska/lists/ukrainatwitter.com/kzelazowskitwitter.com/LeszekSwierszcztwitter.com/a_barcewicz
  • czwartek, 15 maja Wybory do Parlamentu Europejskiego. Wspólne dobro, wspólny obowiązek (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Minęło 10 lat, odkąd Polska wstąpiła do Unii Europejskiej. Nie da się ukryć, że na członkostwie skorzystało całe społeczeństwo. Dzięki funduszom unijnym rozwinęła się rodzima gospodarka. Zniesienie granic pozwoliło na swobodne poruszanie się po Europie. Korzyści czerpią wszyscy, nawet ci, którzy nie są bezpośrednimi beneficjentami. Poza profitami, mamy też obowiązki - między innymi ten dotyczący udziału w wyborach.Wybory do Parlamentu Europejskiego zbliżają się wielkimi krokami. Już 25 maja Polacy wybiorą 51 osób, które będą reprezentować Polskę w Brukseli. O wspólnym prawie i o dalszych losach zjednoczonej Europy będzie decydować 766 posłów, wybranych w 28 Państwach Członkowskich Unii Europejskiej. Swoją kadencję będą sprawować przez najbliższe pięć lat. Paweł Zalewski, eurodeputowany w kadencji 2009-2014 podkreśla, że praca w Brukseli to trudne i odpowiedzialne zadanie. „To jest miejsce, w którym istnieje możliwość zrobienia wielu bardzo dobrych rzeczy dla Polski. Istnieje możliwość walczenia o nasze interesy finansowe czy gospodarcze, jak również te dotyczące poszczególnych branż i konkretnych ludzi”.Dzięki decyzjom posłów do Parlamentu Europejskiego: podróżujemy bez paszportu, pracujemy i studiujemy w innych krajach Unii, gminy mogą ubiegać się o dofinansowanie inwestycji, a przedsiębiorcy o pomoc finansową dla swojej działalności. Reprezentanci Polski w Brukseli walczyli między innymi, o jak największą pulę pieniędzy dla naszego kraju w rozdaniu 2014-2020, w którym Polska otrzyma 105,8 mld euro. Jak zaznacza Ewa Michnowska z Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego „[...] Około 80% prawa Unii Europejskiej podlega współdecydowaniu przez Radę Parlamentu Europejskiego. Ponieważ Polska jest członkiem UE, musi to prawo przyjąć. Nie możemy powiedzieć – nie, to prawo nam nie pasuje. Oczywiście w pewnych kwestiach możemy wynegocjować inne zapisy, ale na ogół to, co jest w Brukseli podejmowane, powinno być w Polsce implementowane”. Michnowska zachęca również do tego, by zastanowić się, dlaczego pewnych spraw nie udało się zrealizować na korzyść Polski. Warto rozliczyć polskich eurodeputowanych z pracy w Brukseli. Bardzo łatwo jest krytykować ludzi, którzy byli w Parlamencie Europejskim, ale to my ich wybraliśmy. Oni są naszym lustrem, podobnie jak posłowie w kraju. Więc jeśli wybraliśmy ich ad hoc, byliśmy bierni lub nie interesowaliśmy się tym, nie możemy mieć pretensji — dodaje.Niestety frekwencja w wyborach europejskich ciągle spada. W pierwszych wyborach do Parlamentu Europejskiego w 1979 wynosiła ponad 60%. W następnych utrzymywała się na poziomie powyżej 55%. W 2004 roku wynosiła już niewiele ponad 45% a w ostatnich wyborach 43%. W Polsce było jeszcze gorzej, podkreśla Katarzyna Malinowska z Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana. „[...] W pierwszych wyborach - 2004 rok - w których Polacy wybierali swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego, frekwencja wyniosła niewiele ponad 20%. Co piąty Polak zdecydował się na oddanie swojego głosu w wyborach europejskich. W 2009 roku obecność była nieco wyższa, wyniosła około 24%”. Artur Budny również z Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana wyjaśnia, skąd mogą brać się problemy z małą frekwencją. „[...] Przeciętnemu obywatelowi wydaje się, że wybory do Parlamentu Europejskiego są bardzo odległe. Strasburg, Bruksela, to nie jest tu na miejscu, w Polsce. Tych ludzi nie można spotkać na ulicy. Myślę, że ta odległość jest pewną barierą, która nie pozwala ludziom przekonać się, że oddanie swojego głosu jest naprawdę ważne”.W wyborach do Parlamentu Europejskiego może wziąć udział każdy pełnoletni Polak. Oddać głos można na jednego kandydata. Wybór może być dość trudny — listy wyborcze pękają w szwach. Większość to dotychczasowi polscy deputowani ubiegający się o reelekcję. Na listach są też celebryci oraz mniej znane nazwiska. „[...] Warto zapoznać się z programami wyborczymi partii, do której należy kandydat. Jeśli sprawia nam to trudność, nie jesteśmy w stanie poświęcić czasu na przeczytanie programów, proponuję skorzystanie z aplikacji internetowych. Jedną z nich jest Latarnik Wyborczy, w której odpowiadając na pewne pytania, otrzymujemy odpowiedź, która partia – jej program - jest zbieżny z naszymi poglądami” - podpowiada Katarzyna Malinowska.Polityka energetyczna, osobny budżet i parlament dla krajów strefy euro – to najważniejsze kwestie, z którymi będzie musiał się zmierzyć Parlament Europejski w nowej kadencji. Jak to się przełoży na Polskę i Polaków, będzie zależeć między innymi od tego, na którego kandydata oddamy głos. Można zagłosować na sprawdzonych eurodeputowanych lub na nowe osoby, które jeszcze nie próbowały swoich sił w Brukseli. Ważne, by 25 maja pojawić się w punkcie okręgowej komisji wyborczej i wrzucić kartę do urny.
  • czwartek, 15 maja Czy chmura da prawnikom deszcz pieniędzy? (Wiadomości branżowe, Polityka) (Cloud Computing, IT, marek, nie, piotr, prawn, pytania, roku, zarz) (by netPR.pl)
    Cloud Computing coraz częściej znajduje zastosowanie poza branżą IT. Do chmury sięgają m.in. prawnicy, którzy coraz częściej stają przed wyborem oprogramowania wspierającego zarządzanie kancelarią. Idea chmury przenosi ciężar przetwarza...
  • środa, 14 maja WPROST: Kwaśniewski na kryzys i wywiad z Salmanem Rushdiem (Wiadomości branżowe, Polityka) (badania, Cezary Michalski, donalda, Jerzy Buzek, michalski, Salmanem Rushdiem, sonda, tym, WPROST) (by netPR.pl)
    Po wybuchu afery Amber Gold pojawiły się opinie, że państwo nie działa. Błąd! Państwo, jak chce, to potrafi. Ale premier wygląda na coraz bardziej zmęczonego. Czy w razie czego ma go kto zastąpić? W najnowszym wydaniu tygodnika WPROST - son...
  • wtorek, 13 maja IV edycja ogólnopolskiego konkursufotograficznego i form video 7LIVES of fineLIFE. (Fotografia, Konkursy) (by zabory.pl)
  • wtorek, 13 maja Koncert JoseCura i jego goście. 14 czerwca 2014 r. (Aktualności, Koncerty) (by zabory.pl)
  • wtorek, 13 maja Autorski album “33 1/2” Marzeny Korzonek (Aktualności, Albumymuzyczne, Artyści, Polscyartyci) (by zabory.pl)
  • wtorek, 13 maja VII konkurs „Historia i Życie” odkrywa historię w rodzinnej pamięci (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, historii, katowice, Marii Sk, pami, prac, prace, Publicznego Liceum Og, systemu) (by netPR.pl)
    Dnia 7 września zakończyła się VII edycja ogólnopolskiego konkursu historycznego „Historia i Życie”. Fundacja Wiedza i Praktyka nagrodziła 11 licealistów oraz 5 nauczycieli historii. Tematem siódmej edycji konkursu jest historia zakodowana...
  • poniedziałek, 12 maja WPROST: kulisy rozmów z Michałem Tuskiem i ministrowie do wymiany (Wiadomości branżowe, Polityka) (jego, jest, musia, nie, premiera, spraw, tusk, tuska, WPROST) (by netPR.pl)
    Mówiąc wprost, cała sprawa Giertych – Tusk (a właściwie Tuskowie) robi się coraz bardziej kuriozalna. (…) Michał Tusk nie jest polskim księciem Harrym. Tamten wygłupił się raz, a królestwo zadrżało. Syn premiera popełnił zaś prawie...
  • poniedziałek, 12 maja Spotkanie z Katarzyną Miller, 13 maja (Aktualności) (Katarzyna Miller) (by zabory.pl)
  • poniedziałek, 12 maja Mapa Wydatków Państwa już dostępna (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, finans, gospodarka, informacji, jest, mapy, metodologi, podatki, stwa) (by netPR.pl)
    Fundacja Republikańska prezentuje dziś swój najnowszy projekt, nad którym prace trwały od kwartału - Mapę Wydatków Państwa! Dyskusja o reformie finansów publicznych trwa w Polsce nieprzerwanie. Można by sądzić, że trudno w niej powiedzie...
  • poniedziałek, 12 maja Aż 70% Polaków nie ufa Rosjanom! − wyniki badania European Trusted Brands 2014 (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Polacy nie ufają Rosjanom – pokazuje najnowsze badanie European Trusted Brands przeprowadzone przez Reader’s Digest. Pozytywnie o naszych wschodnich sąsiadach wypowiedziało się jedynie 11% badanych. Do rodaków zaufanie deklaruje niemal połowa Polaków, co niestety nie przekłada się na opinie innych Europejczyków – ufa nam tylko co trzeci europejski ankietowany. Zaufanie to podstawa relacji interpersonalnych. Jego brak na poziomie gospodarczo-politycznym może mieć daleko idące konsekwencje, przekładając się m.in. na spadek inwestycji zagranicznych i spowolnienie gospodarcze kraju. W najnowszej 14. edycji badania European Trusted Brands Reader’s Digest postanowił sprawdzić poziom zaufania pomiędzy obywatelami poszczególnych państw. Z sondażu wynika, iż Polacy najbardziej ufają Szwajcarom (59%). Zaraz po nich największe zaufanie mamy do mieszkańców krajów nordyckich: Szwedów (58%) i Finów (53%), a tuż po nich − Holendrów (49%). Zaskakująco małym zaufaniem darzymy Stany Zjednoczone – niewiele ponad jedna trzecia Polaków wskazuje ten kraj jako godny zaufania. Co ciekawe, jak pokazują wyniki badania, polscy ankietowani są mniej ufni niż pozostali mieszkańcy Europy. W 80% przypadków średnie zaufanie deklarowane przez Europejczyków do mieszkańców państw naszego kontynentu jest o kilka procent wyższe od tego, które zadeklarowali Polacy. Niestety zaledwie 26% mieszkańców Europy ufa przedstawicielom naszego kraju. Porównując tegoroczne wyniki z rokiem 2008 (wówczas Reader’s Digest zadał ankietowanym to samo pytanie) warto podkreślić, że poziom zaufania do Polaków wzrósł, aczkolwiek nieznacznie − zaledwie o 2 punkty procentowe. W opinii Polaków rodacy również nie cieszą się dużym zaufaniem (45%). Interesujący jest fakt, że większym zaufaniem niż krajanów darzymy m.in. mieszkańców Niemiec (47%) oraz Austrii i Wielkiej Brytanii (po 46%). Ankietowani Europejczycy najmniejsze zaufanie deklarują w stosunku do mieszkańców Rumunii (nieufność wobec nich wykazuje 74% badanych), Iranu (72%) i Rosji (70%). Nie ufają również Grekom (68%), Turkom (65%), Chińczykom (64%) i mieszkańcom Indii (62%). Wśród polskich respondentów na czele stawki najmniej zaufanych narodów uplasowali się Rosjanie – nie ufa im aż 70% Polaków! Niewielkim zaufaniem darzeni są przez nas również Rumuni (brak zaufania deklaruje 64% ankietowanych) oraz mieszkańcy bardziej odległych krajów: Iranu i Chin (po 60%). *** European Trusted Brands to jedno z największych i najszerzej zakrojonych badań konsumenckich w Europie. Jego organizatorem jest Reader’s Digest. Oprócz tematyki marketingowej coroczne badanie European Trusted Brands porusza również tematy społeczne. Pozwala na poznanie dominujących nastrojów mieszkańców Europy, postaw i wartości, które kształtują nasze opinie i decyzje, a także zaufanie do różnych aspektów życia. Badanie European Trusted Brands przeprowadzono po raz pierwszy w 2001 roku. Co roku kontynuowane jest ono w kilkunastu krajach europejskich. Tegoroczna czternasta już edycja badania została przeprowadzona w 10 krajach: Austrii, Finlandii, Francji, Niemczech, Polsce, Portugalii, Rumunii, Rosji, Słowenii oraz Szwajcarii. Wzięło w nim udział 17 676 respondentów. Badanie realizowano metodą kwestionariusza on-line lub wywiadów pocztowych. Jak co roku próba została dobrana tak, aby odzwierciedlała szeroki profil badanej populacji. 
  • niedziela, 11 maja Oświadczenie prasowe w sprawie pomówienia Wicemarszałka Sejmu (Wiadomości branżowe, Polityka) (Eugeniusz Grzeszczak, Eugeniusza Grzeszczaka Wicemarsza, firmy, informacji, jako, monika, nie, oraz, roku) (by netPR.pl)
    Działając jako pełnomocnik Eugeniusza Grzeszczaka – Wicemarszałka Sejmu – w związku z licznymi nieprawdziwymi i nieścisłymi informacjami w prasie lokalnej oraz ogólnopolskiej, oświadczamy że: Decyzją Naczelnego Komitetu Wykonawczego Po...
  • sobota, 10 maja Nowy dyrektor wydawniczy w Wydawnictwie Wiedza i Praktyka (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, informacji, jakie, jakim, nie, publikacji, wrze, wydawnictwa) (by netPR.pl)
    Od września Marek Kutarba będzie pełnił funkcję dyrektora wydawniczego w Wydawnictwie Wiedza i Praktyka. Będą mu podlegały zespoły redakcyjne i wydawcy poszczególnych produktów.   Przejście Kutarby do Wiedzy i Praktyki związane jest z dyn...
  • piątek, 9 maja Fundacja Republika?ska apeluje do prezydenta o zawetowanie ustawy o p?atno?ciach dla podwykonawców autostrad (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, alno, chce, jest, nale, nara, nie, przepisy, stanis) (by netPR.pl)
    28 czerwca Sejm RP uchwali? ustaw? o sp?acie niezaspokojonych nale?no?ci przedsi?biorców za niektóre prace, wynikaj?ce z realizacji udzielonych zamówie? publicznych. To reakcja rz?du Donalda Tuska na trudn? sytuacj? podwykonaw...
  • piątek, 9 maja Fundacja Republikańska apeluje do prezydenta o zawetowanie ustawy o płatnościach dla podwykonawców autostrad (Wiadomości branżowe, Polityka) (chce, jest, nale, nara, nie, prace, republika, ustawy) (by netPR.pl)
    28 czerwca Sejm RP uchwalił ustawę o spłacie niezaspokojonych należności przedsiębiorców za niektóre prace, wynikające z realizacji udzielonych zamówień publicznych. To reakcja rządu Donalda Tuska na trudną sytuację...
  • czwartek, 8 maja Wampiry (Wiadomości branżowe, Polityka) (brama, Brama Stockera Drakula, ciele, jest, ksi, suckling, wampiry, Wydawca Bellona) (by zabory.pl)
  • środa, 7 maja Spotkanie z Ewą Chodakowską (Aktualności) (by zabory.pl)
  • środa, 7 maja Pierwsze wnioski z IV Europejskiego Kongresu Gospodarczego (Wiadomości branżowe, Polityka) (debat, Europejskim Kongresie Gospodarczym, Europy Centralnej, globu, Jerzy Buzek, najwa, spotkania, stolica, tym) (by netPR.pl)
    Europa musi się zmienić, być konkurencyjna i liczyć się z tym, że np. w kwestii polityki klimatycznej świat nie pójdzie wyznaczoną przez nią drogą – to pierwsze z wniosków płynących z IV Europejskiego Kongresu Gospodarcz...
  • wtorek, 6 maja Buble podatkowe na święto podatników (Wiadomości branżowe, Polityka) (art, maja, podatkowych, prace, praw, roku, spos, ustawy) (by netPR.pl)
    Wczoraj obchodziliśmy Dzień Ochrony Praw Podatnika poświęcony prawom i przywilejom podatników. W tym roku eksperci skupili się na identyfikacji i obnażeniu największych absurdów i bubli podatkowych. 16 maja w Warszawie odbyło się...
  • poniedziałek, 5 maja Ile kosztuje praca posła? (Wiadomości branżowe, Polityka) (agata, diety, dla, pracy, PSL, razy, samo, SLD, tacy) (by netPR.pl)
    Utrzymanie każdego zawodowego posła kosztuje średnio 24 tys. zł miesięcznie, ale rekordziści, tacy jak poseł PSL Franciszek Stefaniuk i Stanisław Wziątek z SLD, otrzymują prawie 28 tys. zł, wynika z analizy serwisu Pracujadlaciebie.pl. Samo ...
  • poniedziałek, 5 maja Ile kosztuje praca pos?a? (Wiadomości branżowe, Polityka) (dieta, diety, owie, pocz, pracy, PSL, samo, SLD, tacy) (by netPR.pl)
    Utrzymanie ka?dego zawodowego pos?a kosztuje ?rednio 24 tys. z? miesi?cznie, ale rekordzi?ci, tacy jak pose? PSL Franciszek Stefaniuk i Stanis?aw Wzi?tek z SLD, otrzymuj? prawie 28 tys. z?, wynika z analizy serwisu Pracujadlaciebie.pl. Samo wynagrodzen...
  • niedziela, 4 maja Europejski Kongres Gospodarczy 2012 dobieg? ko?ca (Wiadomości branżowe, Polityka) (dla, Europy Centralnej, impreza, Janusz Palikot, krzysztof, kwiatkowski, Micha, nie, oleksy) (by netPR.pl)
    O tym, jak tworzy? klimat dla innowacyjno?ci, a tak?e o energetyce atomowej, kryzysie liberalizmu i nowych mediach rozmawiali uczestnicy ostatniego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2012. Najwi?ksza impreza biznesowa Europy Centralnej z udzia?e...
  • niedziela, 4 maja Europejski Kongres Gospodarczy 2012 dobiegł końca (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, dla, Europy Centralnej, Janusz Palikot, krzysztof, nie, oleksy, rady, sejm rp) (by netPR.pl)
    O tym, jak tworzyć klimat dla innowacyjności, a także o energetyce atomowej, kryzysie liberalizmu i nowych mediach rozmawiali uczestnicy ostatniego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego 2012. Największa impreza biznesowa Europy Centralnej z udz...
  • sobota, 3 maja Wnioski z pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Gospodarczego (Wiadomości branżowe, Polityka) (ale, jest, komorowski, kongres, ministr, nie, piotr, prezydent rp, UE) (by netPR.pl)
    Europa nie ma czasu na błędy i życie złudzeniami. Bez wzrostu będzie chylić się do upadku. Bogactwa wystarczy jej jeszcze na lata, ale nie zmieni to faktu, że świat będzie miał nowe bieguny gospodarcze – mówił dziś Bronisław ...
  • piątek, 2 maja Europa nie ma czasu na błędy. Rozpoczął się IV Europejski Kongres Gospodarczy (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, Janusz Lewandowski, Jerzy Buzek, kongres, lewandowski, ministr, nie, rady, Waldemar Pawlak) (by netPR.pl)
    Bronisław Komorowski, Prezydent RP, Waldemar Pawlak, Wicepremier, Minister Gospodarki, Janusz Lewandowski, Komisarz UE ds. Budżetu i Programowania Finansowego, Barbara Kudrycka, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Jerzy Buzek, Przewodniczący Pa...
  • piątek, 2 maja Europa nie ma czasu na błędy Rozpoczął się IV Europejski Kongres Gospodarczy (Wiadomości branżowe, Polityka) (Janusz Lewandowski, Jerzy Buzek, lewandowski, ministr, nie, pawlak, prezydent rp, trwa, Waldemar Pawlak) (by netPR.pl)
    Bronisław Komorowski, Prezydent RP, Waldemar Pawlak, Wicepremier, Minister Gospodarki, Janusz Lewandowski, Komisarz UE ds. Budżetu i Programowania Finansowego, Barbara Kudrycka, Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Jerzy Buzek, Przewodniczący Pa...
  • czwartek, 1 maja Polacy nie chcą Stanów Zjednoczonych Europy (Wiadomości branżowe, Polityka) (budz, European Trusted Brands, jest, nie, polacy, sonda, sympati, UE, wyniki) (by netPR.pl)
    Polacy zdecydowanie bardziej niż inne narody Europy są przywiązani do nazwy „Unia Europejska” i nie chcieliby zaakceptować hipotetycznej zmiany nazwy organizacji na „Stany Zjednoczone Europy”. Taką postawę wykazali respond...
  • czwartek, 1 maja Znamy już Top Inwestycje Komunalne 2012 roku (Wiadomości branżowe, Polityka) (3f 3f, Centrum Nauki Kopernik, efekt, hala, Hala Stulecia, kopernik, maja, rady, Top Inwestycje Komunalne) (by netPR.pl)
    Blisko 34 tys. głosów czytelników Portalusamorzadowego.pl, z czego niemal 1/3 dla inwestycji „Czysta energia w Dolinie Zielawy”. Projekt najlepiej oceniony przez internautów jest również jednym z dziesięciu wy...
  • środa, 30 kwietnia WPROST: Wojna o Julię (Wiadomości branżowe, Polityka) (Adam Daniel Rotfeld, julii, Julii Tymoszenko, nabra, narz, nie, wiktor, WPROST, zaton) (by netPR.pl)
    Święto się nie uda. Europejscy politycy nie chcą przyjeżdżać na Ukrainę. Nie mają ochoty kibicować piłkarzom, udając, że zapomnieli o posiniaczonej, głodującej w więzieniu Julii Tymoszenko. A Polska jest w kłopocie. W najnowszym wydani...
  • środa, 30 kwietnia Stosunek Polaków do integracji europejskiej w kwietniu (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 30 kwietnia 2014 r. – W kwietniu 84 proc. Polaków popierało członkostwo Polski w Unii Europejskiej.W stosunku do poprzedniego miesiąca odsetek zwolenników wzrósł o 2 punkty proc. Obecnie 30 proc. Polaków zdecydowanie popiera nasze członkostwo w UE, a raczej je popiera – 54 proc.Przeciwników integracji jest łącznie niemal 13 proc. i w stosunku do marca ubyło ich o 2 proc. Obecnie zdecydowanych przeciwników jest 4 proc., a raczej przeciwnych integracji jest 9 proc. respondentów.Jedynie 3 proc. badanych nie ma w tej kwestii zdania.Jedynie w starszych grupach wiekowych, czyli wśród osób z przedziału pomiędzy 50 a 66 rokiem życia i starszych, poparcie członkostwa Polski w Unii Europejskiej jest nieznacznie niższe i waha się pomiędzy 73 a 79 proc. We wszystkich pozostałych grupach wiekowych pozostaje na wysokim poziomie i wynosi niemal 90 proc.Wykształcenie respondentów nie różnicuje i nie wpływa znacząco na poparcie idei integracji. Najwięcej jej zwolenników występuje wśród osób z wyższym wykształceniem (niemal 85 proc.), jednak w pozostałych grupach wykształcenia idea integracji ma również licznych zwolenników – od 76 proc. wśród respondentów z podstawowym wykształceniem, 83 proc. z wykształceniem zawodowym i 89 proc. średnim.Wysokie poparcie dla członkostwa Polski w UE występuje wśród elektoratów obydwu największych partii politycznych. W kwietniu niemal 90 proc. wyborców Platformy Obywatelskiej oraz niemal 80 proc. wyborców Prawa i Sprawiedliwości jest zwolennikami  członkostwa.Informacje o badaniuKwietniowa fala badania została przeprowadzona w dniach  3-6 kwietnia 2014 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby Polaków w wieku 15+, wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020. Wywiady zostały zrealizowane metodą wywiadów bezpośrednich w domach respondentów CAPI. GfK Instytut GfK jest zaufanym źródłem rzetelnych informacji o rynku i konsumentach. Umożliwia podejmowanie trafniejszych decyzji. Łączy pasję badawczą 13.000 ekspertów. Posiada 80 lat doświadczeń w analizowaniu i i interpretowaniu danych. Dostarcza analiz, zarówno na poziomie globalnym, jak i rynków lokalnych, w ponad 100 krajach. Dzięki stosowaniu innowacyjnych rozwiązań łączących technologię i naukę, zmienia "big data" w "smart data", zwiększając przewagę konkurencyjną swoich klientów i jednocześnie wzbogacając doświadczenia i decyzje konsumentów.
  • środa, 30 kwietnia New Chicago History Site (Edukacja, Wiadomości branżowe, Polityka) (architecture, chicago history, Forgotten Chicago, memory, mission statement, new chicago, new creation) (by zabory.pl)
  • czwartek, 24 kwietnia Parada Schumana 10 lat w Unii Europejskiej! (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Spotkania z europosłami, zwiedzanie ważnych dla miasta instytucji warszawskich, debata u Prezydenta RP i uliczna parada  - od 30 kwietnia do 13 czerwca Fundacja Schumana organizuje liczne imprezy w ramach XXI Spotkań Europejskich.   Spotkania Europejskie Fundacji Schumana organizowane są z okazji Dnia Europy nieprzerwanie od 21 lat. W tym roku obchody będą szczególnie radosne – 1 maja minie bowiem 10 lat od naszego przystąpienia do Unii Europejskiej. Dzień Europy już 9 maja w całej Unii Europejskiej Tego dnia, w 1950 roku ówczesny minister spraw zagranicznych Francji, Robert Schuman, ogłosił plan powołujący nową formę współpracy w Europie – Europejską Wspólnotę Węgla i Stali, będącą zalążkiem obecnej Unii Europejskiej. Dzisiaj, Unia Europejska to 28 państw członkowskich i kolejnych pięć – Czarnogóra, Macedonia, Serbia, Islandia i Turcja – o statusie państw kandydujących. Polska dołączyła do Unii Europejskiej  10 lat temu, w 2004 roku. Razem z Polską przyjęto wtedy Litwę, Łotwę, Estonię, Maltę, Cypr, Czechy, Słowację, Słowenię, Węgry i było to dotąd największe rozszerzenie, obejmujące 10 nowych państw członkowskich. Co przygotowaliśmy w tym roku?   Kalendarium XXI Spotkań Europejskich, Warszawa, 30 kwietnia – 13 czerwca 2014 roku   Środa, 30 kwietnia, godz. 15.30 | Debata młodych z Prezydentem RP Pałac Prezydencki, Krakowskie Przedmieście 48/50 Czwartek, 1 maja, godz. 9:45 |Tramwaj Europejski, start z Placu Narutowicza Sobota, 10 maja, godz. 12.00 | Parada i Miasteczko Schumana, Krakowskie Przedmieście 8-10 maja 2014 roku | Akademia Schumana i inne wydarzenia towarzyszące 9 maja 2014 | Symulacje obrad Parlamentu Europejskiego 13 czerwca 2014 | Konferencja Europolis. Inteligentne miasta przyszłości, Centrum Nauki Kopernik   Kalendarium XXI Spotkań Europejskich, Warszawa, 30 kwietnia – 13 czerwca 2014 roku Środa, 30 kwietnia, godz. 15.30 | Debata młodych z Prezydentem RP Pałac Prezydencki, Krakowskie Przedmieście 48/50 Debata z okazji 10 lecia Polski w Unii Europejskiej z udziałem młodzieży i Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Wraz z panem Prezydentem wystąpią: - Anna Radwan, prezes Fundacji Schumana oraz: - Karolina Kolarska, studentka UJ, Kraków, - Martyna Siermicka, studentka Collegium Civitas, Warszawa, - Tomasz Ludwicki, student UAM, Poznań, - Mateusz Wojcieszak, uczeń Liceum J. Kochanowskiego, Radom. Lista uczestników jest już zamknięta, akredytacje dla dziennikarzy w biurze prasowym Kancelarii Prezydenta. Czwartek, 1 maja, godz. 10.00 | Tramwaj Europejski, start Plac Narutowicza W godz. 10.00 -16.00 po centrum Warszawy będzie kursował Tramwaj Europejski, a w nim posłowie do Parlamentu Europejskiego, eksperci Fundacji Schumana i Stowarzyszenia 61 oraz Centrum Studiów Wyborczych. Tramwaj ruszy o godz. 10.00 z Placu Narutowicza i przejedzie trasą Wiatraczna - Banacha. Można dołączyć na każdym przystanku na trasie.  Dziennikarzy zapraszamy na Plac Narutowicza o 9:45 na rozmowy z naszymi gośćmi Danutą Huebner, Pawłem Zalewskim, Tadeuszem Rossem. Tramwaj rusza punktualnie o 10.00 z przystanku Plac Narutowicza. (kontakt: Artur Budny: [email protected] 500 018 073) Sobota, 10 maja, godz. 12.00 | Parada i Miasteczko Schumana, Krakowskie Przedmieście To manifestacja, organizowana przez Fundację od blisko dwudziestu lat. Biorą w niej udział tysiące osób z Warszawy, Polski i innych krajów europejskich.  Co roku specjalnie na Paradę przyjeżdżają uczniowie ze współpracujących z Fundacją szkolnych klubów europejskich. Parada ruszy o godz. 12.00 spod kościoła św. Anny na Krakowskim Przedmieściu. Przez całą sobotę na Krakowskim Przedmieściu będzie trwał nasz uliczny festyn, podczas którego będziemy prezentować problemy mieszkańców europejskich aglomeracji. Anna Radwan, prezes Fundacji Schumana: - Większość obywateli Unii żyje w miastach, to one decydują o tym jak wygląda Europa. Wraz z rozwojem kraju, miasto odgrywa – i będzie odgrywać – coraz większą rolę. To w mieście szukamy pracy, ale to również miasto zatruwa środowisko. Dlatego rozwój metropolii jest ważnym i modnym tematem. Większość z nas chce miasta otwartego, czyli rozwijającego się, reagującego na potrzeby  mieszkańców - nie tylko „białych kołnierzyków” z korporacji, ale także przyjezdnych, szykujących pierwszej pracy po studiach, rodzin, osób niepełnosprawnych, rowerzystów i seniorów. Podczas festynu odbędą się prezentacje europejskich miast, gry miejskie i rozmowy na temat wyzwań i problemów mieszkańców. Zaprezentowane zostaną najciekawsze miejskie inicjatywy nawiązujące zarówno do historycznej jak i współczesnej Warszawy. Do rozmów o mieście otwartym zaprosiliśmy także przedstawicieli warszawskich organizacji pozarządowych, środowiska kultury i mediów. Prezentacje i spotkania odbędą się wydzielonym pawilonie, z wygodnymi miejscami do rozmowy z naszymi gośćmi, m.in. Jerzym Kisielewskim, Wiktorem Gajewskim z Centrum Nauki Kopernik, Marią Seweryn z Och-Teatr, Thomasem Dombi z Zarządu Transportu Miejskiego. Przedstawimy miasto jako miejsce spotkań wielu kultur, łączące pokolenia i idee. Jedną z atrakcji będzie zaprezentowanie projektu muzycznego, jako elementu programu artystycznego promującego historię i kulturę europejskich regionów na linii Dunaju, Odry i Wisły. Uczniowie z klubów europejskich przeprowadzą happeningi promujące udział w wyborach europejskich w Miasteczku Schumana. 8-10 maja 2014 roku | Akademia Schumana i inne wydarzenia Akademia Schumana to nasz program edukacyjny dla grup i osób indywidualnych odwiedzających Warszawę z okazji Parady Schumana. W ramach Akademii oferujemy kilkadziesiąt spotkańw warszawskich instytucjach kultury, historii i polityki oraz wycieczki po najciekawszych miejscach na mapie Warszawy. Szczegółowe informacje o ofercie, zapisach i wolnych miejscach można znaleźć na www.schuman.pl Kolejny punkt obchodów to międzynarodowe warsztaty odbywające się pod wspólnym hasłem SMILE. Connecting generations. Seria spotkań i seminariów, podczas których młodzież oraz seniorzy z Polski, Niemiec i Turcji wezmą udział w zajęciach, inicjujących międzypokoleniowy dialog: od stereotypów do pomysłów na konkretne, miejskie działania.  Warsztaty są zamknięte, zainteresowanych tematem dziennikarzy prosimy o kontakt z Urszulą Puchalską (501 028 139, [email protected]). scHUMAN WARSAW. Pod takim hasłem odbędzie się Międzynarodowy Zjazd Klubów Europejskich. Uczestnicy Zjazdu będą pracować nad multimedialnymi projektami o Warszawie widzianej z perspektywy młodych Europejczyków. Projekt realizowany wspólnie z XXXV LO im. Bolesława Prusa w Warszawie.  9 maja 2014 | Symulacje wyborów do Parlamentu Europejskiego Symulacja obrad Parlamentu Europejskiego z udziałem uczniów z całej Polski, którzy w tym roku pierwszy raz będą mogli głosować w wyborach europejskich. Spotkanie zamknięte, zainteresowanych dziennikarzy prosimy o kontakt z koordynatorem projektu Spotkania z Parlamentem Europejskim, Arturem Budnym (22-621-21-61; [email protected]). 13 czerwca 2014 | Europolis. Inteligentne miasta przyszłości, Centrum Nauki Kopernik W Centrum Nauki Kopernik w Warszawie odbędzie się międzynarodowa konferencja Europolis. Inteligentne miasta przyszłości, której tematem będzie niskoemisyjność w mieście. Konferencja będzie towarzyszyć szczytowi stowarzyszenia EUROCITIES łączącego największe europejskie miasta. Koordynatorka konferencji: Iga Kamocka (tel. +48 691 305 206, [email protected]).
  • czwartek, 24 kwietnia Za krytykę szefa można stracić pracę (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Krytyka szefa może grozić utratą pracy. Sąd Najwyższy podkreśla – można krytykować decyzje pracodawcy, jeśli krytyka jest poparta rzeczowymi argumentami, ale ostentacyjne kwestionowanie tych decyzji przy użyciu słów obraźliwych wykracza poza granice. Niewybredne i masowe wyrażanie negatywnych opinii na czyjś temat, najczęściej za pośrednictwem Internetu, to – można powiedzieć – polski sport narodowy. Jego ofiarą padają celebryci, ale coraz częściej zdarza się, że dotyka… pracodawców. Pomówienia, anonimy, paskudne komentarze. W najnowszym numerze Tygodnika Biznes i Prawo możemy przeczytać – gdzie leży granica krytyki, której przekroczenie może być karalne? Rozbieżność zdań pomiędzy pracodawcą i pracownikiem jest znanym i częstym zjawiskiem. Nie może się ona jednak przerodzić w konflikt, który będzie publicznym kwestionowaniem decyzji szefa bądź jego samego w obraźliwy sposób.Niedozwolonesą: krytyka osoby i jej osobistych przymiotów w nacechowany negatywnie sposób, np. nazywanie kogoś leniem, kulturalnym analfabetą, nieudacznikiem; rzucanie oskarżeń niemających potwierdzenia w faktach, np. zarzucanie pracodawcy, że łamie prawo, bo zwolnił pracownika będącego pod ochroną, gdy w rzeczywistości tak nie było; snucie insynuacji godzących w dobre imię danej osoby, np. sugerowanie, że dana osoba nie złożyła w terminie oświadczenia majątkowego, bo jej się to opłacało ze względu na wysokie odszkodowanie; podyktowane względami osobistymi podważanie decyzji przełożonego w sposób obraźliwy, w formie osobistej napaści, np. nie będziesz mi mówił, jak mam wykonywać moją pracę, pracuję tu dłużej niż ty; nie jesteś pierwszą i nie ostatnią osobą na tym stanowisku; jakiś gówniarz nie będzie mi wydawał poleceń. Wobec pracownika, który dopuści się ciężkich naruszeń podstawowych obowiązków w pracy oraz krytyki w niewłaściwej formie, pracodawca może zastosować sankcje, które wynikają z odpowiedzialności finansowej, np. kara upomnienia bądź nagana. Natychmiastowe zwolnienie jest najcięższą karą, zgodną z Kodeksem pracy. Konsekwencje nie dotykają tylko i wyłącznie pracowników wyrażających swoje negatywne zdanie na głos i bezpośrednio do szefa, ale również w świecie wirtualnym – są to przypadki najczęstsze. Tutaj obowiązuje takie samo pokłosie jak w krytyce osobistej. Dopuszczalną granicą krytyki bez złamania prawa jest ocenianie kompetencji i kwalifikacji, jeśli np. osoba zatrudniona na danym stanowisku nie ma odpowiedniego wykształcenia, przytaczanie argumentów merytorycznych, np. stwierdzających niewykonanie powierzonego zadania, oraz krytyka decyzji i poleceń przełożonego poparta rzeczowymi argumentami – mieszczącymi się w ramach obowiązku lojalności wobec pracodawcy.
  • środa, 23 kwietnia Alchemik z Hagi – Leszek Konopski (Biblioteczka, Co czytać, Do czytania) (alchemik) (by zabory.pl)
  • środa, 23 kwietnia Skandale w historii Kościoła – Roman Złotnicki (Biblioteczka, Co czytać, Do czytania) (by zabory.pl)
  • środa, 23 kwietnia Schizmy i herezje autorstwa Henryka Zamojskiego (Biblioteczka, Co czytać, Czytelnia, Do czytania) (herezje, schizmy) (by zabory.pl)
  • środa, 23 kwietnia Papieże i seks – Eric Frattini (Biblioteczka, Co czytać, Do czytania) (papież, papieże) (by zabory.pl)
  • środa, 23 kwietnia Codzienne przyjemności smakują lepiej z Lay’s (Wiadomości branżowe) (by zabory.pl)
  • środa, 23 kwietnia Krótsze kolejki do specjalistów (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Pediatrzy i interniści będą mieli prawo do udzielania świadczeń w podstawowej opiece zdrowotnej, dzięki czemu krócej będziemy czekać w kolejce do specjalistów. Przyjęta przez senat 9 kwietnia ustawa może odmienić polską służbę zdrowia – na korzyść. Ustawa przewiduje według jej autorów rzadsze zgłoszenia się pacjentów do specjalistów, ponieważ w wielu przypadkach ich problemy zdrowotne będzie mógł rozwiązać jeden lekarz – internista lub pediatra. Zdaniem rządu może to spowodować w konsekwencji skrócenie kolejek, ale to okaże się dopiero po wejściu ustawy w życie. Nowelizacja ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej, które są finansowane ze środków publicznych, przyjmuje, że będą jej mogli również udzielać lekarze chorób wewnętrznych i pediatrii (mający specjalizację I, II stopnia lub tytuł specjalisty), a także posiadający specjalizację I stopnia w medycynie ogólnej. Dotychczas POZ mogli udzielać tylko i wyłącznie specjaliści medycyny rodzinnej lub odbywający szkolenie z tej dziedziny oraz specjaliści II stopnia z zakresu medycyny ogólnej. Jak podkreśla Tygodnik Biznes i Prawo, nowelizacja budzi wiele skrajnych emocji. Lekarze rodzinni uważają, że przyczyni to się do upadku medycyny rodzinnej, pediatrzy i interniści są optymistycznie nastawieni i pewni korzyści wypływających ze zmian. Według wyników sondażu przeprowadzonego przez CBOS w styczniu 2014 roku 79,7% badanych wolałoby, aby w przychodni rejonowej opiekę nad ich dziećmi sprawowali pediatrzy, zdaniem 93% respondentów dopuszczenie pediatrów do pracy w POZ poprawi opiekę medyczną nad dziećmi, a według 73% wpłynie na zmniejszenie liczby konsultacji dzieci u innych specjalistów. W ocenie 90% badanych placówki powinny również zatrudnić internistów.
  • wtorek, 22 kwietnia Zachowania i preferencje wyborcze Polaków w kwietniu (Wiadomości branżowe, Polityka) (by netPR.pl)
    Warszawa, 22 kwietnia 2014 r. – Gdyby wybory parlamentarne miały odbyć się w kwietniu, to wzięłaby w nich udział ponad połowa dorosłych Polaków (57 proc.). Najwięcej głosów otrzymałoby Prawo i Sprawiedliwość (38 proc.) oraz Platforma Obywatelska (33 proc.) – wyniki kwietniowej fali badania* GfK Polonia na temat preferencji partyjnych Polaków. Preferencje wyborcze Polaków ** Kwiecień 2014 Marzec 2014 Zmiana Prawo i Sprawiedliwość 38,26 36,34 1,92 Platforma Obywatelska 33,07 35,13 -2,06 Sojusz Lewicy Demokratycznej 9,20 9,38 -0,18 Polskie Stronnictwo Ludowe 4,83 7,41 -2,58 Twój Ruch 3,60 1,94 1,66 Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke 1,96 1,74 0,22 Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro 1,30 1,08 0,22 Liga Polskich Rodzin 0,77 0,12 0,65 Partia Kobiet 0,68 0,59 0,09 Polska Razem Jarosława Gowina 0,61 0,85 -0,24 Unia Pracy 0,48 0,13 0,35 Zieloni 0,46 0,19 0,27 Prawica Rzeczypospolitej 0,18 0,17 0,01 Socjaldemokracja Polska 0,18 0 0,18 Inna partia 4,28 3,89 0,39 W porównaniu z marcową falą badania wzrosły notowania PiS o 1,92 punktu proc. do 38,26 proc., natomiast spadły notowania PO o 2,06 punktu proc. do 33,07 proc. Do Sejmu dostałby się jeszcze Sojusz Lewicy Demokratycznej (9,2 proc., -0,18 punktu proc.). Poza parlamentem znalazłyby się: Polskie Stronnictwo Ludowe (4,83 proc., -2,58 punktu proc.), Twój Ruch (3,6 proc.), Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke (1,96 proc.), Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro (1,3 proc.), Liga Polskich Rodzin (0,77 proc.), Partia Kobiet (0,68 proc.), Polska Razem Jarosława Gowina (0,61 proc.), Unia Pracy (0,48 proc.), Zieloni (0,46 proc.), Prawica Rzeczypospolitej (0,18 proc.), Socjaldemokracja Polska (0,18 proc.). Powyższy rozkład procentowy głosów uwzględnia także kategorię „inna partia”, na którą wskazało ponad 4 proc. respondentów.Prezentowane wyniki preferencji partyjnych obliczono na podstawie połączonych dwóch kategorii respondentów deklarujących swój udział w wyborach – tych, którzy wskazali jakąś partię oraz tych, którzy jeszcze się wahają (wynik imputowany**). FrekwencjaW kwietniu ponad połowa respondentów (57 proc.) deklaruje, że wzięłaby udział w wyborach (23 proc. zdecydowanie tak; 34 proc. raczej tak). W wyborach nie wzięłoby udziału 34 proc. z nich (26 proc. zdecydowanie nie; 8 proc. raczej nie). 9 proc. Polaków nie jest pewnych udziału w wyborach.Wyborcy niezdecydowani**Wśród respondentów, którzy deklarują chęć udziału w wyborach, 23 proc. jest niezdecydowanych na jaką partię głosować. W porównaniu z badaniem marcowym odsetek wyborców wahających się wzrósł w kwietniu o 3 punkty proc.Uwzględniając w podstawie procentowania odsetek respondentów niezdecydowanych wyniki preferencji wyglądałyby następująco: Preferencje wyborcze Polaków ** (w podstawie procentowania uwzględniona kategoria respondentów niezdecydowanych, na którą partię głosować oraz odmowy odpowiedzi) Kwiecień 2014 Prawo i Sprawiedliwość 28,78 Platforma Obywatelska 23,51 Sojusz Lewicy Demokratycznej 7,12 Polskie Stronnictwo Ludowe 2,54 Twój Ruch 2,40  Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke  1,74  Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro  1  Partia Kobiet  0,68  Polska Razem Jarosława Gowina  0,61  Unia Pracy  0,48  Liga Polskich Rodzin  0,42  Zieloni  0,29  Prawica Rzeczypospolitej  0,18 Samoobrona 0,15 Inna 3,92 Nie wiem 23,11 Odmowa odpowiedzi 3,09 Prognoza rozkładu głosów wśród osób niezdecydowanych wskazuje, iż większość ich głosów otrzymałaby PO (36,5 proc.) i PiS (36,21 proc.). Prognozowany rozkład głosów wśród wyborców niezdecydowanych na podstawie imputacji pod względem cech społeczno-demograficznych Partia Wynik 04/2014 Platforma Obywatelska 36,50 Prawo i Sprawiedliwość 36,21 Polskie Stronnictwo Ludowe 8,76 Sojusz Lewicy Demokratycznej 7,92 Twój Ruch 4,57 Liga Polskich Rodzin 1,35 Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro 1,13 Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke 0,84 Socjaldemokracja Polska 0,70 Zieloni 0,64 Inna 1,36 Dodatkowe informacje o badaniuBadanie zachowań i preferencji wyborczych jest kontynuacją badań prowadzonych przez instytut GfK Polonia od 2005 roku na zlecenie redakcji dziennika Rzeczpospolita. Od 2011 roku instytut GfK Polonia prowadzi badanie niezależnie, na potrzeby partii politycznych, organizacji społecznych, administracji publicznej i rządowej. *  Kwietniowa fala badania została przeprowadzona w dniach  3-8 kwietnia 2014 r. na podstawie reprezentatywnej imiennej próby pełnoletnich Polaków wylosowanej z bazy PESEL. Osoby celowe zostały wybrane w oparciu o dwustopniowy stratyfikowany schemat losowania z całkowitą liczbą realizowanych wywiadów n=1020.**  Rozkład głosów oddanych na partie dla osób niezdecydowanych, rejestrowany w pytaniu o preferowaną partię, został zaimputowany (odtworzony) za pomocą wielomianowego modelu regresji logistycznej, oszacowanego w oparciu o szczegółowe cechy społeczno-demograficzne badanego respondenta.Przedziały ufnościBadanie preferencji politycznych to estymacja przedziałowa, której wynikiem nie jest ocena punktowa, czyli konkretna wartość, ale pewien przedział, do którego z określonym prawdopodobieństwem (zwykle 95 pr